Kiedyś Malinowska Skała była ukryta w gęstym lesie. Dziś trudno uwierzyć, jak bardzo zmienił się ten fragment Beskidów

beskidinfobeskidinfoBeskidInfo.pl
Opublikowano: Aktualizacja:

Malinowska Skała jest dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów Beskidu Śląskiego. Charakterystyczna wychodnia skalna, otoczona otwartą przestrzenią, przyciąga turystów rozległymi panoramami. Jeszcze kilkanaście lat temu wyglądało to zupełnie inaczej. Wysokie świerki otaczały skałę i ograniczały widoczność, a rozległych panoram, które można podziwiać obecnie, po prostu nie było. Zmiana krajobrazu nie była jednak wynikiem prac mających zwiększyć atrakcyjność turystyczną tego miejsca. To następstwo jednej z największych katastrof ekologicznych, jakie dotknęły beskidzkie lasy.

Malinowska Skała nie zawsze była punktem widokowym. Las zniknął w wyniku katastrofy świerczyn

Malinowska Skała wznosi się na wysokość 1152 m n.p.m. w Beskidzie Śląskim, w paśmie Baraniej Góry i Skrzycznego. Jej najbardziej charakterystycznym elementem jest wychodnia skalna położona około 60 metrów na północ od właściwego szczytu. Formacja o wysokości około pięciu metrów, zbudowana ze zlepieńców warstw godulskich, od 1977 roku objęta jest ochroną jako pomnik przyrody nieożywionej.

Dziś skalna wychodnia wyróżnia się na tle okolicznych grzbietów, a rozległe widoki w kierunku Skrzycznego, Baraniej Góry i Beskidu Żywieckiego należą do głównych powodów, dla których miejsce to odwiedzają turyści. Przez wiele lat otoczenie Malinowskiej Skały miało jednak zupełnie inny charakter.

Wysokie świerki rosły w bezpośrednim sąsiedztwie wychodni, a zwarty drzewostan ograniczał widoczność zarówno z samej skały, jak i z pobliskich szlaków. Charakterystyczna formacja nie była tak dobrze wyeksponowana jak obecnie. Stanowiła element leśnego krajobrazu, a nie dominujący nad nim punkt widokowy.

Sytuacja zaczęła się zmieniać wraz z postępującym zamieraniem świerkowych lasów Beskidu Śląskiego. Na początku XXI wieku problem przybrał ogromne rozmiary. W kolejnych latach coraz większe fragmenty górskich stoków i grzbietów traciły wysokie drzewa. Proces obejmował również masyw Skrzycznego i okolice Malinowskiej Skały.

Drzewostany osłabione przez susze, choroby i szkodniki stopniowo zamierały. Część drzew została powalona przez silne wiatry, a kolejne usuwano w ramach cięć sanitarnych. Prace miały ograniczyć rozprzestrzenianie się szkodników oraz zapobiec dalszym stratom w beskidzkich lasach.

Najbardziej intensywne działania związane z katastrofą świerczyn prowadzono w latach 2005–2010. Przekształcanie krajobrazu nie zakończyło się jednak wraz z opanowaniem największej gradacji kornika. W kolejnych latach usuwano pozostałe uszkodzone drzewa, a na otwartych powierzchniach zaczęły rozwijać się nowe pokolenia lasu.

W rezultacie Malinowska Skała, wcześniej otoczona wysokim drzewostanem, została niemal całkowicie odsłonięta. Jej charakterystyczna wychodnia stała się widoczna z większej odległości, a wzdłuż okolicznych szlaków otworzyły się panoramy, których wcześniej nie można było podziwiać.

Nie była to pojedyncza wycinka przeprowadzona w jednym terminie. Zmiana stanowiła część wieloletniego procesu zamierania świerków i prowadzonego w odpowiedzi na tę katastrofę usuwania drzew. Nie ma publicznie potwierdzonej jednej daty zakończenia wycinek bezpośrednio przy wychodni.

Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego potwierdza, że Malinowska Skała była dawniej ukryta w lesie, a jej obecne odsłonięcie jest skutkiem klęski drzewostanów świerkowych. Dzisiejszy krajobraz tego miejsca stanowi zatem bezpośrednie następstwo przemian, które objęły znaczną część beskidzkich lasów.

malinowska skała

Dlaczego beskidzkie lasy zaczęły masowo zamierać? Przyczyny sięgają XIX wieku

Katastrofa świerczyn, która zmieniła otoczenie Malinowskiej Skały, nie była wyłącznie skutkiem działalności kornika drukarza. Na kondycję beskidzkich lasów wpłynęły procesy zachodzące przez ponad sto lat, a ich konsekwencje ujawniły się ze szczególną siłą na początku XXI wieku.

Pierwotne lasy Beskidów były znacznie bardziej zróżnicowane gatunkowo. W niższych położeniach dominowały zbiorowiska bukowo-jodłowe z udziałem świerka, którego naturalne znaczenie wzrastało wraz z wysokością. Sytuacja zaczęła się zmieniać wraz z rozwojem przemysłu oraz wzrostem zapotrzebowania na surowiec drzewny.

W XIX wieku na terenie Beskidu Śląskiego i Żywieckiego zaczęto na dużą skalę zastępować naturalne lasy mieszane drzewostanami zdominowanymi przez świerka. Gatunek ten uznawano za szczególnie opłacalny gospodarczo ze względu na szybki wzrost i dużą wydajność produkcji drewna.

Znaczną rolę odegrała gospodarka leśna prowadzona w dawnych dobrach Habsburgów. Rozwój hutnictwa, górnictwa, tartaków i innych zakładów przemysłowych zwiększał zapotrzebowanie na drewno, co sprzyjało zakładaniu rozległych upraw świerkowych.

W drugiej połowie XIX wieku przyjęty skład nowych upraw leśnych na obszarach obejmujących dzisiejsze Nadleśnictwo Węgierska Górka przewidywał 60 procent świerka, 20 procent jodły, 15 procent buka i 5 procent jawora. Z czasem udział jodły i drzew liściastych dodatkowo ograniczano na korzyść świerka.

W wielu miejscach powstały rozległe, niemal jednogatunkowe drzewostany. Dodatkowym problemem było wykorzystywanie materiału nasiennego pochodzącego spoza Beskidów, nie zawsze dostosowanego do lokalnych warunków klimatycznych. Takie lasy były bardziej podatne na niekorzystne warunki pogodowe, choroby i masowe pojawianie się szkodników.

Problemy zdrowotne beskidzkich świerczyn narastały przez kolejne dziesięciolecia. Ich osłabienie wiązało się między innymi z zanieczyszczeniem powietrza, niekorzystnymi warunkami pogodowymi i stopniowym pogarszaniem się odporności drzewostanów.

Na początku XXI wieku sytuację dodatkowo pogorszyły ekstremalne zjawiska pogodowe. W listopadzie 2004 roku huraganowe wiatry spowodowały ogromne straty w lasach. Tylko na terenie Nadleśnictwa Węgierska Górka wywrócone i połamane drzewa miały łączną miąższość przekraczającą 50 tysięcy metrów sześciennych. Szkody powierzchniowe objęły około 250 hektarów.

Jeszcze poważniejsze konsekwencje przyniosło lato 2006 roku. Wielotygodniowa susza połączona z wysokimi temperaturami doprowadziła do silnego osłabienia drzew. Świerki, szczególnie wrażliwe na niedobór wody, zaczęły masowo zamierać.

Osłabione systemy korzeniowe były atakowane przez opieńki, grzyby wywołujące groźne choroby drzew. W niektórych przypadkach prowadziło to do obumierania świerków nawet bez udziału szkodników owadzich.

Jednocześnie gwałtownie rozwijała się populacja kornika drukarza. Owad zasiedlał osłabione drzewa, żerując pod ich korą i uszkadzając tkanki odpowiedzialne za przewodzenie substancji odżywczych. Przy masowym występowaniu kornika proces zamierania kolejnych fragmentów drzewostanów znacząco przyspieszył.

Latem 2006 roku stan zdrowotny beskidzkich świerczyn pogorszył się na tyle, że konieczne stało się podjęcie nadzwyczajnych działań ochronnych. Leśnicy rozpoczęli intensywne wyszukiwanie i usuwanie zaatakowanych drzew, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się korników na sąsiednie obszary.

Najtrudniejszy okazał się 2007 rok, kiedy gradacja kornika osiągnęła największą skalę. W beskidzkich nadleśnictwach wyznaczono wówczas około 450 tysięcy zasiedlonych świerków, wymagających pilnego usunięcia lub odpowiedniego zabezpieczenia.

Rozmiary katastrofy najlepiej pokazują dane dotyczące Nadleśnictwa Węgierska Górka. W 2006 roku podczas cięć sanitarnych pozyskano tam około 169 tysięcy metrów sześciennych drewna. Rok później ilość ta wzrosła do niemal 269 tysięcy metrów sześciennych.

W 2007 roku aż 97 procent drewna pozyskanego na terenie tego nadleśnictwa pochodziło z cięć sanitarnych. Oznacza to, że zdecydowana większość prac związana była z usuwaniem drzew martwych, zamierających, uszkodzonych lub zaatakowanych przez szkodniki.

W 2008 roku cięcia sanitarne objęły kolejne 253 tysiące metrów sześciennych drewna, a w 2009 roku niemal 199 tysięcy. Łącznie w latach 2004–2012 w samym Nadleśnictwie Węgierska Górka usunięto w ich ramach ponad 1,22 miliona metrów sześciennych drewna.

Katastrofa objęła jednak znacznie większy obszar. Według danych Lasów Państwowych w latach 2006–2010 w ośmiu beskidzkich nadleśnictwach cięcia sanitarne objęły około 4,5 miliona metrów sześciennych drewna. W najbardziej intensywnym okresie na górskich stokach pracowało ponad 1200 pilarzy i blisko 1000 osób zajmujących się korowaniem drewna, a do jego transportu wykorzystywano setki ciągników oraz koni.

Konsekwencje katastrofy były widoczne również w strukturze beskidzkich lasów. W Nadleśnictwie Węgierska Górka udział powierzchni zajmowanej przez drzewostany z dominującym świerkiem zmniejszył się z blisko 84 procent w 2004 roku do około 51 procent na początku kolejnego dziesięciolecia. Przeciętny wiek drzewostanów spadł natomiast z 69 do 39 lat.

Skala zniszczeń wymusiła zmianę sposobu prowadzenia gospodarki leśnej. Już w 2003 roku opracowano „Program dla Beskidów”, zakładający stopniową przebudowę drzewostanów i zwiększenie ich odporności na niekorzystne warunki środowiskowe.

Zamiast odtwarzać rozległe lasy zdominowane przez jeden gatunek, zaczęto zwiększać udział buka, jodły i innych drzew dostosowanych do miejscowych siedlisk. Świerk nadal pozostaje ważnym elementem górskich lasów, szczególnie w najwyższych położeniach, gdzie występuje naturalnie.

Do końca 2010 roku przebudową objęto ponad 8,5 tysiąca hektarów beskidzkich drzewostanów. Działania te obejmowały zarówno sadzenie nowych drzew, jak i wykorzystanie naturalnego odnowienia lasu.

Prace odnowieniowe zaplanowano również w rejonie Malinowskiej Skały. W Planie Urządzenia Lasu Nadleśnictwa Węgierska Górka na lata 2014–2023, dla wydzielenia 122b w obrębie Lipowa, w którym znajduje się chroniona wychodnia, przewidziano odnowienia złożone na powierzchni 8,47 hektara, bez planowania cięć rębnych. Zapis ten dotyczył planowanych działań, a nie potwierdzonego zakresu ich wykonania.

Odbudowa lasów górskich jest procesem wieloletnim. Nowe pokolenia drzew potrzebują dziesięcioleci, aby osiągnąć wysokość dawnych świerków. W wielu miejscach Beskidu Śląskiego nadal można obserwować rozległe obszary młodych drzewostanów, które stopniowo zastępują lasy utracone podczas katastrofy.

Mimo opanowania największej gradacji kornika problem zamierania świerków nie zniknął całkowicie. W sierpniu 2025 roku Nadleśnictwo Bielsko prowadziło kolejne cięcia sanitarne w leśnictwie Salmopol, w sąsiedztwie szlaku turystycznego prowadzącego z Malinowa na Malinowską Skałę. Prace polegały na usuwaniu posuszu świerkowego i powodowały czasowe utrudnienia dla turystów.

malinowska skała