Beskidy miały zupełnie inne lasy. Człowiek zastąpił je świerkami, a później przyszła katastrofa

beskidinfobeskidinfoBeskidInfo.pl
Opublikowano: Aktualizacja:

Rozległe lasy świerkowe od pokoleń kojarzą się z krajobrazem Beskidu Śląskiego i Żywieckiego. Niewiele osób jednak wie, że ich obecny charakter jest w dużej mierze wynikiem działalności człowieka. Ponad sto lat temu rozpoczęto masowe sadzenie świerków w miejscach, gdzie wcześniej dominowały inne gatunki drzew. Konsekwencje tych decyzji ujawniły się na początku XXI wieku, gdy beskidzkie lasy zaczęły zamierać na ogromną skalę.

Beskidy wyglądały kiedyś inaczej. Wszystko zmieniło się w XIX wieku

Przez stulecia znaczne obszary Beskidów porastała Puszcza Karpacka, w której dominowały lasy bukowo-jodłowe. Świerki również były ich naturalnym elementem, jednak występowały przede wszystkim w wyższych partiach gór. W niższych położeniach stanowiły jedynie domieszkę wśród innych gatunków.

Jak wynika z historycznych opracowań przytaczanych przez Lasy Państwowe, jeszcze na początku XX wieku w zachowanych naturalnych drzewostanach regla dolnego Beskidu Żywieckiego jodła i buk stanowiły po około 40 procent składu gatunkowego, natomiast udział świerka wynosił zaledwie 10 procent.

Pierwsze większe zmiany wiązały się z rozwojem osadnictwa i pasterstwa. Pod górskie pastwiska wycinano i wypalano fragmenty lasów, tworząc hale wykorzystywane do wypasu zwierząt. Prawdziwy przełom nastąpił jednak w XIX wieku, kiedy gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na drewno.

Na terenach należących do Habsburgów intensywnie rozwijały się huty, kopalnie, zakłady metalurgiczne, papiernie i inne przedsiębiorstwa. Drewno było podstawowym surowcem wykorzystywanym zarówno jako opał, jak i materiał konstrukcyjny. W efekcie na dużą skalę wycinano buki, jodły i jawory.

W ich miejsce zaczęto sadzić przede wszystkim świerki. Drzewa te rosły stosunkowo szybko i dostarczały wartościowego surowca, dlatego z gospodarczego punktu widzenia uchodziły za korzystny wybór. Co ciekawe, część nasion sprowadzano nawet z odległych regionów Europy, korzystając między innymi z ofert wiedeńskich przedsiębiorstw. Nie wszystkie powstające w ten sposób drzewostany były odpowiednio przystosowane do beskidzkiego klimatu.

Zmiana krajobrazu była ogromna. Przed II wojną światową udział świerka w powierzchni drzewostanów w różnych częściach Beskidu Śląskiego i Żywieckiego wynosił już od 70 do 98 procent. W niektórych rejonach Wisły i Istebnej niemal całe stoki porastał jeden gatunek drzewa.

Powstały rozległe monokultury, często złożone ze świerków w podobnym wieku. Takie lasy były szczególnie podatne na niekorzystne warunki pogodowe, choroby i gradacje owadów. Problemy, które narastały przez kolejne dziesięciolecia, z czasem doprowadziły do masowego zamierania drzew.

Wielka katastrofa w beskidzkich lasach. Ponad 14 tysięcy hektarów przebudowy

Pierwsze poważne oznaki osłabienia beskidzkich świerczyn pojawiały się już w drugiej połowie XX wieku. Ich kondycję pogarszały zanieczyszczenia przemysłowe, choroby grzybowe i niedobory wody. Szczególnie niebezpieczne okazały się susze, które osłabiały systemy korzeniowe drzew, zwiększając ich podatność na ataki kornika drukarza.

Najtrudniejszy okres przypadł na pierwszą dekadę XXI wieku. Dodatkowym ciosem był huragan, który przeszedł nad Beskidami 19 listopada 2004 roku. W samym Nadleśnictwie Wisła wiatr wywrócił i połamał około 150 tysięcy metrów sześciennych drzewostanów świerkowych. Ogromne zniszczenia odnotowano również w rejonie Skrzycznego i Węgierskiej Górki.

Powalone i uszkodzone drzewa sprzyjały rozwojowi kornika, a kolejne okresy suszy przyspieszały zamieranie pozostałych świerków. Skala problemu była wyjątkowa. W 2007 roku, podczas największego nasilenia gradacji, na terenie beskidzkich nadleśnictw wyznaczono około 450 tysięcy drzew zasiedlonych przez kornika.

W latach 2006–2010 w ośmiu beskidzkich nadleśnictwach pozyskano w ramach cięć sanitarnych około 4,5 miliona metrów sześciennych drewna świerkowego. Usuwanie zamierających drzew było tylko częścią działań. Równocześnie konieczne stało się odtwarzanie lasów o bardziej zróżnicowanym składzie gatunkowym.

Już w 2003 roku przyjęto „Program dla Beskidów”, przygotowany przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Katowicach przy współpracy naukowców. Objął on osiem nadleśnictw, między innymi Ujsoły, Węgierską Górkę, Jeleśnię, Wisłę, Ustroń i Bielsko. Początkowo oszacowano, że przebudowa będzie niezbędna na powierzchni około 18,9 tysiąca hektarów.

Założeniem programu było stopniowe zastępowanie jednolitych świerczyn lasami mieszanymi, lepiej dostosowanymi do warunków panujących na poszczególnych wysokościach. W wielu miejscach sadzono młode buki i jodły pod osłoną starszych drzew. Tam, gdzie las już obumarł, konieczne było odtwarzanie drzewostanów na odsłoniętych powierzchniach.

Według danych opublikowanych przez Lasy Państwowe w 2025 roku, w latach 2003–2023 przebudowano łącznie 14 100 hektarów drzewostanów świerkowych. W tym samym okresie w ramach cięć sanitarnych pozyskano ponad 10 milionów metrów sześciennych drewna. Koszty realizacji programu w ośmiu nadleśnictwach w latach 2005–2023 osiągnęły około 1,3 miliarda złotych.

Zmiany szczególnie dobrze widać na Żywiecczyźnie. W Nadleśnictwie Ujsoły powierzchnia drzewostanów zajmowana przez buk zwiększyła się w latach 2012–2023 z około 1,6 do 3,2 tysiąca hektarów. Wzrósł również udział jodły. Jednocześnie zasoby drewna świerkowego zmniejszyły się tam niemal o połowę.

Nie oznacza to jednak, że świerki mają zniknąć z Beskidów. Gatunek ten pozostaje naturalnym składnikiem górskich lasów, szczególnie na większych wysokościach. Ważne jest również zachowanie cennych lokalnych odmian i populacji, w tym słynnego świerka istebniańskiego. W ramach prac utworzono między innymi Karpacki Bank Genów, w którym zabezpieczono materiał nasienny beskidzkich drzew.

Przebudowa nadal wymaga wielu lat pracy. Według danych za 2023 rok świerk wciąż zajmował około 67 procent powierzchni leśnej Nadleśnictwa Ujsoły. Nowe pokolenia buków i jodeł potrzebują kolejnych dziesięcioleci, aby osiągnąć rozmiary dojrzałych drzew i trwale zmienić strukturę beskidzkich lasów.