Romanka osiąga 1366 metrów nad poziomem morza i należy do najwyższych szczytów tej części Beskidu Żywieckiego. Z daleka przyciąga potężną, wyraźnie zarysowaną sylwetką, ale na wierzchołku nie oferuje rozległego widoku. Zamiast otwartej przestrzeni jest stary las – gęsty, wilgotny i miejscami surowy. To właśnie w nim kryje się największa wartość góry. Pod koronami świerków spotykają się pozostałości Puszczy Karpackiej, pasterskie tradycje Żywiecczyzny, opowieści o zbójnikach, historia zaginionego schronu oraz pamięć o partyzantach.
Góra widoczna z daleka, lecz zamknięta na szczycie
Romanka wznosi się pomiędzy dolinami Żabniczanki i Sopotni. Jest najwyższym punktem grupy górskiej, do której należą również Lipowski Wierch i Rysianka. Jej zbocza opadają w stronę Żabnicy, Sopotni Wielkiej i Sopotni Małej, a różnica wysokości pomiędzy podstawą masywu a wierzchołkiem dochodzi miejscami do około 700 metrów.
Dzięki temu góra wyraźnie dominuje nad otoczeniem. Jej szeroką sylwetkę można rozpoznać z wielu miejsc na Żywiecczyźnie, również z okolic Żywca. Nie przypomina ostrego skalnego szczytu. Jest masywna, rozłożysta i niemal w całości porośnięta lasem, który z oddali tworzy zwartą, ciemnozieloną powierzchnię.
Wierzchołek Romanki może zaskakiwać. Nie ma na nim wieży, dużej polany ani rozpoznawalnego schroniska. Brakuje również rozległej panoramy, z jakiej słynie pobliska Hala Rysianka. Punkt kulminacyjny ukrywa się pomiędzy drzewami, a jego otoczenie jest oszczędne i pozbawione monumentalnej oprawy.
Najciekawsze widoki otwierają się dopiero na grzbietach i polanach otaczających masyw. Z Hali Łyśniewskiej można spojrzeć w stronę doliny Sopotni Wielkiej, grupy Pilska i Rysianki. Jeszcze szersze panoramy pojawiają się na sąsiednich halach. Sama Romanka pozostaje jednak górą skupioną na własnym wnętrzu. Zamiast dalekiego horyzontu pokazuje stare drzewa, martwe pnie, gęste paprocie i ślady naturalnych przemian lasu.

Wśród świerków zachował się fragment dawnej puszczy
Podszczytowe partie Romanki od 1963 roku chronione są jako rezerwat przyrody. Obejmuje on około 125 hektarów lasu i został utworzony w celu zachowania jednego z cennych fragmentów dawnej Puszczy Karpackiej. W granicach rezerwatu występują zbiorowiska charakterystyczne zarówno dla regla dolnego, jak i górnego.
Najważniejszym z nich jest górnoreglowa świerczyna karpacka. Najstarsze rosnące tutaj świerki mogą liczyć około 250–300 lat. Drzewa mają rozbudowane systemy korzeniowe i są mocno ugałęzione, często niemal od samej ziemi. Taka budowa pozwala im lepiej znosić silny wiatr, długotrwałą pokrywę śnieżną i trudne warunki panujące wysoko w górach.
W lesie zachowały się także stare jawory. Niektóre są wypróchniałe i mają nieregularne kształty, ale właśnie takie drzewa należą do najcenniejszych elementów naturalnego ekosystemu. Niżej pojawiają się fragmenty boru jodłowo-świerkowego oraz kwaśnej buczyny górskiej.
Osobny świat tworzy runo. W wilgotnych i bardziej skalistych miejscach rosną wietlica alpejska oraz nerecznica szerokolistna. Paprocie mogą osiągać nawet półtora metra wysokości, przez co niektóre fragmenty lasu sprawiają wrażenie niemal całkowicie odciętych od otwartego krajobrazu. W suchszych partiach pojawiają się borówka czarna i trzcinnik owłosiony, a w niewielkich zagłębieniach zachowały się młaki, źródliska oraz górskie ziołorośla.
Rezerwat nie jest lasem zatrzymanym w jednej, idealnej postaci. Stare świerki obumierają, przewracają się podczas wichur i stopniowo ulegają rozkładowi. Część drzewostanu została osłabiona przez zanieczyszczenia, trudne warunki pogodowe i działalność korników. Martwe drewno pozostaje jednak ważną częścią przyrodniczego obiegu – zatrzymuje wodę, wzbogaca glebę i zapewnia miejsce życia wielu organizmom.
Masyw Romanki znajduje się w granicach Żywieckiego Parku Krajobrazowego oraz obszarów Natura 2000. Rozległe lasy tej części Beskidów są ostoją jeleni, wilków, rysi i niedźwiedzi brunatnych. Występuje tu również głuszec, należący do najbardziej wymagających i coraz rzadszych mieszkańców karpackich kompleksów leśnych.
Romanka czy Tanecznik? Za dawną nazwą kryje się zbójnicka opowieść
Z górą związana jest opowieść o nazwie Tanecznik. W lokalnym przekazie określenie to miało pochodzić od zabaw urządzanych na szczytowej polanie. Orawscy zbójnicy mieli spotykać się tam z dziewczętami pilnującymi wypasanego bydła, a wspólne uczty kończyły się tańcami.
Historia doskonale pasuje do beskidzkiego świata dawnych pasterzy i zbójników, lecz pozostaje legendą. Nie ma podstaw, aby traktować ją jako opis konkretnego wydarzenia. Również twierdzenie, że Tanecznik był pierwotną i powszechnie używaną nazwą szczytu, nie znajduje jednoznacznego potwierdzenia.
Nazwa Romanka ma znacznie starszą metrykę, niż sugerują niektóre popularne przekazy. Posługiwał się nią już Andrzej Komoniecki, żywiecki kronikarz żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku. Występowała także na dawnych mapach, dlatego nie można jej uznać za określenie powstałe dopiero w czasach współczesnych.
Sama legenda o Taneczniku nie wzięła się jednak znikąd. Przez stulecia masyw był związany z gospodarką pasterską. W rozległych lasach utworzono polany wykorzystywane jako hale. Do dziś zachowały się między innymi Hala Wieprzska i Hala Łyśniewska. Istniały również mniejsze tereny wypasowe, które z czasem zarosły i straciły swoje dawne nazwy.
To na takich wysoko położonych polanach koncentrowało się życie pasterzy. Powstawały szałasy, prowadzono wypas i przetwarzano mleko, a miejsca oddalone od wsi stawały się naturalnym tłem opowieści o zbójnikach oraz ukrytych skarbach. Tanecznik można więc traktować jako część kulturowej pamięci Żywiecczyzny, nawet jeśli historyczność samej historii pozostaje niepotwierdzona.

Pod szczytem stał schron, po którym nie pozostał rozpoznawalny ślad
Romanka należała do pierwszych szczytów Beskidu Żywieckiego objętych zorganizowaną działalnością turystyczną. Pod koniec XIX wieku niemiecka organizacja Beskidenverein rozwijała w regionie sieć znakowanych tras. W latach 1894–1899 wytyczono szlak prowadzący z Jeleśni przez Romankę do Węgierskiej Górki.
Na początku XX wieku góra zaczęła odgrywać rolę również w rozwijającej się turystyce zimowej. W 1913 lub 1915 roku w pobliżu wierzchołka powstał niewielki schron przeznaczony dla narciarzy. Obiekt zbudował bielski Wintersportklub, a z jego powstaniem związani byli inżynier Tischler oraz Oskar Funke. Po śmierci Funke schron otrzymał jego imię.
Budynek istniał bardzo krótko. Został zniszczony pod koniec pierwszej wojny światowej i nigdy go nie odbudowano. Romanka nie rozwinęła się więc jako ośrodek turystyczny podobny do pobliskiej Hali Rysianki czy Hali Lipowskiej, gdzie w kolejnych latach powstały schroniska trwale wpisane w krajobraz Beskidu Żywieckiego.
Historia dawnego schronu zmienia sposób patrzenia na zalesiony wierzchołek. Miejsce, które dzisiaj kojarzy się przede wszystkim z ciszą i rezerwatem przyrody, przez krótki czas miało własną bazę dla narciarzy. Po budynku pozostały głównie archiwalne wzmianki, a jego los stał się kolejną z niemal zapomnianych historii Romanki.
Gęsty las dawał schronienie oddziałowi partyzanckiemu
Podczas drugiej wojny światowej niedostępne partie masywu zyskały zupełnie inne znaczenie. Rozległe lasy, strome zbocza i bliskość kilku górskich dolin tworzyły dobre warunki do prowadzenia działalności konspiracyjnej. W 1943 roku na Żywiecczyźnie zaczął działać związany z Armią Krajową oddział partyzancki, który przyjął nazwę „Romanka”.
Partyzanci wykorzystywali szałasy i leśne kryjówki położone w masywie. Nazwa oddziału nawiązywała bezpośrednio do góry stanowiącej jego zaplecze. Jedną z najbardziej znanych operacji była akcja przeprowadzona w lipcu 1943 roku w schronisku na Rysiance, wykorzystywanym wówczas przez Niemców. Budynek został opanowany bez bezpośredniego starcia.
Po kilku miesiącach partyzanci ponownie pojawili się w rejonie schroniska. Tym razem w pobliżu szczytowych partii masywu doszło do potyczki. Lasy Romanki, wcześniej kojarzone z pasterstwem i rozwijającą się turystyką, stały się przestrzenią prowadzenia działań zbrojnych oraz ukrywania ludzi ściganych przez okupanta.
Przyroda stopniowo zatarła ślady dawnych obozowisk. Podobnie stało się z częścią pasterskich polan i pozostałościami schronu narciarskiego. Zachowała się jednak nazwa oddziału, dzięki której Romanka pozostaje jednym z miejsc symbolicznie związanych z wojenną historią Żywiecczyzny.

Góra, która nie potrzebuje rozległej panoramy
Romanka wyróżnia się właśnie tym, czego na niej nie ma. Nie powstała tu wieża widokowa, dawny schron przetrwał zaledwie kilka lat, a wierzchołek nadal zasłania las. W przeciwieństwie do sąsiedniej Rysianki góra nie otwiera szerokiego widoku na Pilsko, Babią Górę i Tatry.
Jej charakter tworzą znacznie mniej oczywiste elementy. Są nimi kilkusetletnie świerki, wysokie paprocie, zarastające hale, legenda o Taneczniku, początki turystyki narciarskiej i historia partyzanckiego oddziału. Każda z tych opowieści pochodzi z innej epoki, ale wszystkie łączy ten sam las.
Romanka nie jest więc jedynie kolejnym szczytem o wysokości 1366 metrów. To fragment dawnego krajobrazu Żywiecczyzny, w którym przyroda stopniowo przejmuje ślady pozostawione przez człowieka. Właśnie dlatego zalesiony wierzchołek może pozostawić silniejsze wrażenie niż niejeden punkt widokowy. Nie pokazuje całych Beskidów, lecz przechowuje ich pamięć.


