Sebastian Bury należał do najbardziej znanych przywódców zbójnickich działających na siedemnastowiecznej Żywiecczyźnie. Dowodził liczną i dobrze zorganizowaną kompanią, która poruszała się po terenach dzisiejszych Beskidów oraz po pograniczu polsko-węgierskim. Jego działalność zakończyła obława przeprowadzona w Milówce w 1630 roku. W wielu współczesnych opracowaniach jako dzień schwytania harnasia wskazywany jest 2 sierpnia, jednak najstarsza relacja umieszcza wydarzenie w święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, obchodzone wówczas 2 lipca. Bez względu na rozbieżność dotyczącą dokładnego dnia zatrzymanie Burego było jednym z najlepiej udokumentowanych epizodów w historii beskidzkiego zbójnictwa.
Zbójnictwo na Żywiecczyźnie nie było jedynie góralską legendą
Zbójnictwo w Karpatach rozwinęło się szczególnie mocno od XVI wieku. Sprzyjały mu górskie ukształtowanie terenu, rozległe lasy, słabo strzeżone drogi oraz bliskość granicy. Grupy działające w rejonie Żywiecczyzny mogły po napadzie przenosić się na tereny należące do Królestwa Węgier, a następnie wracać innymi przełęczami. Utrudniało to prowadzenie pościgów i pozwalało niektórym kompaniom działać przez wiele lat.
Do zbójników dołączali przede wszystkim młodzi mężczyźni pochodzący ze wsi. Część z nich uciekała przed odpowiedzialnością za wcześniejsze przestępstwa, obowiązkami wobec właścicieli ziemskich albo służbą wojskową. Innych przyciągała możliwość zdobycia pieniędzy i przedmiotów, które w normalnych warunkach pozostawały poza ich zasięgiem. Zbójnictwo było jednak przede wszystkim zorganizowaną działalnością rabunkową, a nie romantycznym buntem przeciwko możnym.
Celem napadów były dwory, folwarki, karczmy, plebanie, kupcy oraz osoby przemieszczające się uczęszczanymi drogami. Zabierano pieniądze, kosztowności, broń, odzież, żywność, konie i inne wartościowe przedmioty. W czasie napadów dochodziło również do pobić, porwań i zabójstw. Późniejsze podania ludowe często przedstawiały harnasiów jako obrońców miejscowej ludności, lecz zachowane informacje sądowe pokazują, że ofiarami zbójników zostawali także chłopi, pasterze i mieszkańcy niewielkich osad.
Żywiecczyzna stanowiła wówczas rozległy kompleks dóbr nazywany Państwem Żywieckim. Obejmował on Żywiec oraz liczne wsie położone w dolinach Soły, Koszarawy i ich dopływów. Porządku pilnowali urzędnicy właścicieli ziemskich, władze miejskie oraz doraźnie formowane oddziały. W razie pojawienia się groźnej kompanii do pościgu kierowano uzbrojonych mieszczan, strażników i ludzi podlegających miejscowej administracji.
Sebastian Bury stworzył jedną z najlepiej zorganizowanych kompanii
Pochodzenie Sebastiana Burego nie zostało jednoznacznie ustalone. Z Żywiecczyzną był jednak związany przez znaczną część swojej działalności. W źródłach pojawia się również pod zdrobnieniem Sobek. Pierwsze informacje o jego udziale w napadach pochodzą z lat dwudziestych XVII wieku, kiedy miał należeć do grupy kierowanej przez Matusa Szczotkę.
Kompania Szczotki dokonywała napadów na dwory, podróżnych i transporty przewożące wartościowe towary. Bury miał uczestniczyć między innymi w napaści na dwór w Marcówce oraz w zasadzce przygotowanej na ludzi wracających z jarmarku w Bielsku. Przypisywano mu także udział w zabójstwach świadków, którzy mogli rozpoznać członków grupy i przekazać ich nazwiska władzom.
Po rozbiciu kompanii Matusa Szczotki Bury miał działać w grupie Jerzego Drahorza związanej z rejonem Czadcy. Z czasem utworzył własne towarzystwo i został jego hetmanem, czyli przywódcą. Jego banda mogła liczyć około 25 osób, choć nie wszyscy członkowie musieli uczestniczyć w każdym napadzie. Grupa działała na Żywiecczyźnie, Orawie i po drugiej stronie karpackiej granicy.
O pozycji Burego świadczyła organizacja jego kompanii. Zbójnicy poruszali się z własną chorągwią, co nie było typowe dla niewielkich grup rabunkowych. Funkcję doradcy harnasia pełnił Dziurdzi, określany jako Węgier. Obecność cudzoziemca wskazuje na kontakty łączące zbójników działających po obu stronach Karpat oraz na ponadlokalny charakter ich działalności.
Chorągiew podkreślała rangę przywódcy i nadawała grupie wygląd niewielkiego oddziału wojskowego. Zbójnicy byli uzbrojeni w broń palną, siekiery, noże i szable. Broń nie służyła jedynie do zastraszania ofiar. W przypadku obławy kompania mogła podjąć regularną walkę, czego najlepszym przykładem stały się wydarzenia w Milówce.
Biesiada w Milówce doprowadziła do obławy harnasia
W 1630 roku kompania Sebastiana Burego pojawiła się w rejonie Trzebini i Juszczyny. W obu miejscowościach zbójnicy wywołali zamieszanie, a następnie skierowali się do Milówki. Wieś miała duże znaczenie w górnej części doliny Soły. W tym samym roku zakończono tam budowę kościoła, dzięki któremu mieszkańcy okolicznych wsi nie musieli udawać się na nabożeństwa aż do Radziechów.
W Milówce przebywał wówczas Walenty Iwanowski, pleban radziechowski. Sebastian Bury wraz z dziewięcioma towarzyszami udał się do domu Szymona Szczotki, gdzie znajdował się również duchowny. Pozostali członkowie kompanii zostali skierowani do karczmy prowadzonej przez Zymana. Rozdzielenie grupy miało później duże znaczenie, ponieważ ludzie przebywający w karczmie zdołali uciec.
W domu Szczotki rozpoczęła się biesiada. Na stół przynoszono jedzenie i alkohol, a zbójnicy zachowywali się tak, jakby nie groził im żaden pościg. Bury mógł uważać Milówkę za miejsce bezpieczne ze względu na kontakty z miejscową ludnością oraz położenie osady. Zaledwie kilka kilometrów dzieliło ją od bocznych dolin i leśnych dróg prowadzących ku granicy.
Informacja o pobycie harnasia dotarła jednak do starosty żywieckiego Krzysztofa Czarnieckiego. Był on doświadczonym wojskowym i urzędnikiem, a zarazem ojcem późniejszego hetmana Stefana Czarnieckiego. Starosta zarządził natychmiastową wyprawę przeciwko zbójnikom. Do Milówki skierowano około 150 uzbrojonych mieszczan żywieckich.
Tak liczna grupa świadczyła o znaczeniu, jakie władze przypisywały schwytaniu Burego. Kompania harnasia dysponowała bronią palną i mogła liczyć na pomoc ludzi pozostających poza domem Szczotki. Istniało również ryzyko, że część mieszkańców ostrzeże zbójników albo spróbuje opóźnić działania obławy.
Płonąca szopa i ucieczka przez nurt Soły
Mieszczanie otoczyli zabudowania Szymona Szczotki. Obławę zauważył zbójnik o nazwisku Czyżyk. Ostrzegł kompanów, po czym ukrył się pod kadzią. Jego kryjówkę miał zauważyć obecny w domu duchowny, lecz nie ujawnił jej uczestnikom obławy. Dzięki temu Czyżyk przeczekał poszukiwania i uniknął zatrzymania.
Sebastian Bury oraz pozostali przy nim ludzie przenieśli się do szopy. Zajęli pozycje pozwalające na prowadzenie ognia i rozpoczęli ostrzał nadchodzących mieszczan. Próba bezpośredniego wejścia do zabudowania mogła zakończyć się poważnymi stratami. Oblegający przynieśli więc słomę i podpalili szopę, zmuszając zbójników do wyjścia.
Mimo ognia ludzie Burego nadal się bronili. Mieszczanie przeprowadzili jednak kolejne natarcie i schwytali harnasia oraz siedmiu jego towarzyszy. Jednemu z otoczonych udało się przebić przez obławę. Uciekinier wskoczył do Soły, przepłynął na przeciwległy brzeg, a następnie schronił się w lesie.
Pozostali zbójnicy przebywający w karczmie Zymana zdążyli opuścić Milówkę. W ręce mieszczan wpadła więc tylko część kompanii. Zatrzymanie jej przywódcy miało jednak większe znaczenie niż schwytanie zwykłych członków grupy. Bury odpowiadał za organizację napadów, podział zadań oraz utrzymywanie kontaktów po obu stronach granicy.
Schwytanych związano i umieszczono na połączonych drewnianych elementach przypominających tratwę. Do Żywca przetransportowano ich drogą wodną. Prowadzący obawiali się marszu lądem, podczas którego pozostali zbójnicy mogli przygotować zasadzkę i odbić swojego harnasia. Wykorzystanie Soły pozwalało ominąć miejsca, w których kompania mogła mieć pomocników.
Proces w Żywcu zakończył historię Sebastiana Burego
Sebastian Bury i jego towarzysze zostali osądzeni przez miejscowy wymiar sprawiedliwości. W XVII wieku zbójnictwo połączone z użyciem broni, napadami i zabójstwami należało do najpoważniejszych przestępstw. Surowa kara miała nie tylko usunąć konkretnych sprawców, lecz także odstraszyć ludzi rozważających dołączenie do kolejnych kompanii.
Siedmiu ludzi Burego skazano na poćwiartowanie. Dla harnasia jako przywódcy wybrano karę zawieszenia żywcem na haku. Był to szczególnie okrutny rodzaj publicznej egzekucji, stosowany wobec najbardziej znanych przywódców zbójnickich. Skazanie zwykłych członków grupy i jej hetmana na różne rodzaje śmierci podkreślało hierarchię odpowiedzialności.
Bury miał zachować opanowanie również podczas wykonywania wyroku. Przypisywane mu słowa wypowiedziane w chwili podnoszenia na hak stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych fragmentów opowieści o beskidzkich zbójnikach. Po zawieszeniu pozostawał przy życiu i obserwował egzekucję swoich kompanów. Ostatecznie, na prośbę obecnych duchownych, kat otrzymał polecenie dobicia go strzałem.
Śmierć Sebastiana Burego nie zakończyła zbójnictwa na Żywiecczyźnie. W kolejnych dziesięcioleciach działały tu kompanie Martyna Portasza, Tomasza Masnego, Wojciecha Klimczaka i innych harnasi. Przypadek Burego wyróżnia się jednak szczegółowym opisem obławy, walki, transportu więźniów, procesu i egzekucji.
Współczesna rozbieżność dotycząca daty schwytania wynika najprawdopodobniej z błędnego przepisania lub późniejszego przyporządkowania wydarzenia do 2 sierpnia. Najstarszy opis nie podaje numeru dnia miesiąca, lecz wskazuje święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. W kalendarzu liturgicznym obowiązującym w 1630 roku przypadało ono 2 lipca. Dlatego właśnie ta data ma silniejsze uzasadnienie historyczne, choć 2 sierpnia pozostaje rozpowszechniony w popularnych kalendariach i krótkich biogramach zbójnika.
Źródła
Andrzej Komoniecki, „Dziejopis Żywiecki” – internetowa transkrypcja kroniki.
Gmina Milówka, „Zbójnictwo”.
Muzeum Miejskie Suchej Beskidzkiej – Zamek Suski, „Sebastian Bury – harnaś spod Żywca”.
CiekawostkiHistoryczne.pl, „Harnaś Sebastian Bury”.
Repozytorium Uniwersytetu Jagiellońskiego, „Zbójnictwo na terenie Żywiecczyzny od końca XVI do pierwszej połowy XVIII wieku”.
Książnica Beskidzka, Beskidzkie ABC – biogram Krzysztofa Czarnieckiego.
Vatican News, „Feast of the Visitation of the Blessed Virgin Mary”.



