- Reklama -spot_img

Mieszkańcy Salmopola mają dość. Nie chodzi o motocyklistów, ale o „show” na publicznej drodze

Mieszkańcy Salmopola zabrali głos w sprawie ruchu motocyklowego w swojej okolicy. Podkreślają, że nie mają nic przeciwko osobom, które przyjeżdżają tu turystycznie, z szacunkiem do innych i bez łamania zasad. Problemem są ci, którzy traktują drogę jak tor wyścigowy, hałasują pod domami i jeżdżą „pod publikę”. W swoim apelu mieszkańcy wskazują też na fotografów ustawiających się przy trasie, którzy ich zdaniem nakręcają niebezpieczne popisy.

Mieszkańcy Salmopola stawiają sprawę jasno. „Nie wrzucajcie wszystkich do jednego worka”

W Salmopolu narasta sprzeciw wobec zachowań części motocyklistów, którzy regularnie pojawiają się w tym rejonie. Mieszkańcy podkreślają jednak, że ich apel nie jest wymierzony w całe środowisko motocyklowe. Zaznaczają, że dobrze przyjmują osoby, które przyjeżdżają w góry na spokojną przejażdżkę, chcą podziwiać krajobrazy, zatrzymać się na kawę i korzystać z trasy z poszanowaniem innych uczestników ruchu.

Ich zdaniem problem zaczyna się wtedy, gdy droga publiczna jest wykorzystywana jak prywatny tor. W apelu mowa o osobach, które przyjeżdżają do Salmopola nie po to, by spokojnie przejechać trasę, ale żeby wielokrotnie pokonywać ten sam odcinek, gwałtownie przyspieszać, „piłować” silniki, hałasować tłumikami i pokonywać zakręty w sposób nastawiony na efektowny pokaz.

Mieszkańcy zwracają uwagę, że takie zachowania wpływają na codzienne życie osób mieszkających przy trasie. Chodzi nie tylko o uciążliwy hałas, ale też o poczucie braku szacunku wobec ludzi, którzy w tym miejscu mieszkają na co dzień. W ich ocenie część kierujących traktuje Salmopol jak przestrzeń do popisów, zapominając, że jest to normalna droga publiczna, przy której znajdują się domy.

W przekazie mieszkańców wyraźnie rozdzielono dwie grupy. Motocykliści jeżdżący turystycznie i spokojnie są mile widziani. Ci, którzy przyjeżdżają wyłącznie po to, by robić „show”, hałasować i prowokować niebezpieczne sytuacje, nie są już akceptowani przez lokalną społeczność.

Fotografowie przy drodze też znaleźli się pod ostrzałem. Mieszkańcy mówią o nakręcaniu popisów

W apelu pojawia się również mocny zarzut wobec fotografów ustawiających się przy trasie. Zdaniem mieszkańców ich obecność może zachęcać część motocyklistów do bardziej ryzykownej jazdy. Chodzi o sytuacje, w których kierujący próbują efektownie wejść w zakręt, mocniej odkręcić gaz albo przejechać dany fragment w taki sposób, by dobrze wypaść na zdjęciu.

Mieszkańcy uważają, że sprzedaż takich fotografii napędza zjawisko, z którym od dłuższego czasu próbują się mierzyć. W ich ocenie trasa stała się przez to miejscem przyciągającym osoby szukające atencji, a nie spokojnej motocyklowej turystyki. To właśnie ten mechanizm określają jako „cyrk dla publiki”.

Apel ma jasny przekaz: Salmopol nie chce wojny z motocyklistami, ale oczekuje normalnych zasad. Osoby przyjeżdżające dla widoków, przejażdżki i odpoczynku są zapraszane. Ci, którzy hałasują pod oknami domów, jeżdżą tam i z powrotem oraz traktują drogę jak miejsce popisów, spotykają się ze zdecydowanym sprzeciwem mieszkańców.

Lokalna społeczność podkreśla, że cierpliwość się skończyła. Publiczna droga nie powinna być miejscem do ryzykownych pokazów pod zdjęcia, a codzienne życie mieszkańców nie może być podporządkowane hałasowi i zachowaniom osób, które lekceważą zasady oraz spokój innych.

spot_img
- Reklama -spot_img
- Reklama -spot_img

Szukaj w beskidinfo

Aktualności