- Reklama -spot_img

Brama zamknęła dojazd do „Wyspy” w Zarzeczu. Spór o drogę nad jeziorem trafił do urzędników

W Zarzeczu narasta konflikt wokół dojazdu do terenów rekreacyjnych nad Jeziorem Żywieckim. Po ustawieniu bramy na drodze prowadzącej w kierunku tzw. „Wyspy” odbył się protest kilkunastu osób. Sprawa ma kilka stron: protestujący mówią o ograniczeniu dostępu, spółka wskazuje na teren prywatny, a gmina podkreśla, że nie ma narzędzi, by samodzielnie nakazać usunięcie bramy.

Protest w Zarzeczu po zamknięciu dojazdu do „Wyspy”

W czwartek w Zarzeczu odbył się protest dotyczący nagłego zablokowania przejazdu w kierunku tzw. „Wyspy”. Wzięło w nim udział kilkanaście osób, które sprzeciwiają się ustawieniu bramy uniemożliwiającej dojazd samochodami osobowymi do jednego z okolicznych pól namiotowych.

Większość uczestników zgromadzenia stanowili przyjezdni. Na miejscu pojawiło się tylko kilku stałych mieszkańców Zarzecza. Obecny był również dzierżawca działki, do której dojazd został odcięty przez bramę. Jak podkreślał, obecna sytuacja jest elementem dłuższego konfliktu dotyczącego nieruchomości w tym rejonie.

Protestujący domagają się przede wszystkim sprawdzenia legalności ustawienia bramy oraz przywrócenia swobodnego dojazdu do terenów rekreacyjnych. Ich zdaniem zamknięcie przejazdu w praktyce ogranicza możliwość korzystania z części terenów położonych nad jeziorem.

Inne stanowisko przedstawiła spółka Kombi Invest, która jest użytkownikiem wieczystym spornego gruntu i dysponuje umową dzierżawy na 99 lat. Z oświadczenia przekazanego Radiu Bielsko wynika, że zamknięty odcinek nie jest drogą publiczną ani gminną. Według spółki teren nie jest przeznaczony do powszechnego ruchu drogowego.

Firma argumentuje również, że działka nie jest obciążona służebnością przejazdu. W ocenie spółki oznacza to, że osoby trzecie poruszające się samochodami nie mają prawnego tytułu do korzystania z tego odcinka.

Przed bramą utworzono parking, który ma pomieścić około 40 samochodów. Przedstawiciele spółki podkreślają także, że dojście piesze oraz dojazd rowerowy do jeziora pozostają otwarte. Brama ma być również podnoszona dla służb ratunkowych, policji, straży pożarnej, WOPR-u oraz Wód Polskich.

Spółka wskazuje ponadto, że podczas długiego weekendu przejazd pozostawał otwarty, aby nie doprowadzić do paraliżu komunikacyjnego w tym rejonie.

Gmina nie jest stroną konfliktu, ale szuka rozwiązania

Do sprawy odniósł się Maciej Sobkowski, wicewójt gminy Łodygowice. Jak wyjaśnił, samorząd formalnie nie jest stroną tego sporu. Choć droga została zamknięta, przebiega ona przez grunty państwowe zarządzane przez zewnętrzny podmiot. Z tego powodu gmina nie ma narzędzi prawnych, które pozwalałyby jej nakazać demontaż bramy.

Władze gminy deklarują jednak, że zależy im na polubownym rozwiązaniu konfliktu. Wicewójt przypomniał, że już w poprzedniej kadencji pojawiła się koncepcja przekazania tego terenu gminie w formie darowizny. Gdyby obecny dzierżawca zgodził się na takie rozwiązanie, droga mogłaby stać się ogólnodostępna.

Samorząd nie może jednak wymusić takiej decyzji. Ewentualne przekazanie terenu zależy od woli podmiotu, który obecnie dysponuje prawami do nieruchomości.

Kluczowe dla dalszego rozwoju sytuacji mogą okazać się ustalenia Starostwa Powiatowego w Żywcu. Jak informuje Radio Bielsko, starostwo, które zarządza nieruchomościami Skarbu Państwa, prowadzi analizę dokumentów dotyczących statusu spornego odcinka.

Sprawa ma znaczenie nie tylko dla osób korzystających z terenów rekreacyjnych, ale również dla dzierżawcy pola namiotowego, do którego prowadzi zablokowana trasa. Teren tego pola jest dzierżawiony właśnie od żywieckiego starostwa.

Dopiero po zakończeniu analizy dokumentacji będzie można jednoznacznie określić, jakie są dalsze możliwości działania i czy zamknięcie przejazdu może zostać utrzymane w obecnej formie.

spot_img
- Reklama -spot_img
- Reklama -spot_img

Szukaj w beskidinfo

Aktualności