Są w Beskidzie Śląskim miejsca, które potrafią zaskoczyć już samą nazwą. Trzy Kopce Wiślańskie brzmią jak obietnica trzech równych wierzchołków, a tymczasem szczyt ma w praktyce dwa wyraźne „garby” – i właśnie ta przewrotność sprawia, że wielu wędrowców zaczyna dociekać: skąd te „trzy kopce”? Trop prowadzi do dawnych znaków granicznych – kamiennych kopców wyznaczających styk terenów trzech miejscowości. To tu, na grzbiecie, spotykają się granice Wisły, Ustronia i Brennej, a nazwa staje się małą lekcją historii regionu.
Trzy Kopce Wiślańskie wznoszą się na wysokość ok. 810 m n.p.m. w Paśmie Równicy, w sercu Beskidu Śląskiego, ponad dolinami, które od lat przyciągają turystów do Wisły. To góra „blisko ludzi”, ale niebanalna: zamiast surowych turni oferuje miękkie linie beskidzkich grzbietów, lasy pachnące żywicą i długie odcinki spokojnej wędrówki, podczas których łatwo złapać rytm kroków i oddechu. W otoczeniu dominują świerkowe i mieszane drzewostany, a tam, gdzie las na chwilę ustępuje, pojawiają się okna widokowe przypominające, że jesteś w górach z krwi i kości.
Znaczenie tego miejsca w regionie nie wynika z rekordowej wysokości, tylko z położenia. Trzy Kopce Wiślańskie są czymś w rodzaju naturalnego węzła – zwornikiem grzbietów zbiegających się z kilku stron, dzięki czemu łatwo poczuć tu „mapę Beskidu” pod stopami: raz idziesz łagodnym grzbietem, raz przechodzisz w bardziej falujący teren, innym razem schodzisz w stronę dolin i wracasz na wysokość. Ta topografia sprawia, że szczyt świetnie działa jako cel sam w sobie, ale też jako fragment większej beskidzkiej układanki dla tych, którzy lubią łączyć kolejne wierzchołki w jedną, satysfakcjonującą całość.
Wędrówka na Trzy Kopce Wiślańskie ma w sobie coś z klasycznego beskidzkiego spaceru, ale bez nudy. Szlaki prowadzą przez zaciszne partie lasu i odcinki, na których pojawiają się panoramy na rozpoznawalne sylwetki okolicznych gór – z różnych miejsc potrafią mignąć m.in. charakterystyczne grzbiety Beskidu Śląskiego, co dodaje marszowi smaku „polowania na widoki”. To teren, który dobrze „wchodzi” zarówno w spokojnym tempie, jak i wtedy, gdy masz ochotę na bardziej dynamiczny marsz – bez potrzeby wchodzenia w techniczne szczegóły czy górską ekwilibrystykę.
Ważnym elementem atmosfery jest też obecność kultowej wśród bywalców okolicy Telesforówki – miejsca, o którym często mówi się jak o beskidzkiej przystani na grzbiecie. Sama świadomość, że gdzieś „na górze” czeka ciepły przystanek, działa na wyobraźnię i motywuje, szczególnie gdy pogoda robi się bardziej kapryśna. A jeśli lubisz wędrować śladami dawnych nazw i starych map, ciekawostką jest fakt, że w starszych opracowaniach i przewodnikach ten rejon bywał opisywany inaczej (spotyka się choćby nazwę „Malinka”), co tylko podkręca wrażenie, że Trzy Kopce Wiślańskie mają więcej niż jedną opowieść do opowiedzenia.
To właśnie dlatego ten szczyt tak dobrze sprawdza się jako początek przygody z Wisłą i jej górskim zapleczem: jest wystarczająco dostępny, by wejść tu „po prostu”, a jednocześnie na tyle różnorodny, by rozbudzić apetyt na kolejne grzbiety, przejścia i warianty podejścia, które potrafią zmienić charakter wędrówki w zależności od pory roku, światła i tego, czy bardziej ciągnie Cię w stronę cichych leśnych odcinków, czy w stronę przestrzeni, gdzie horyzont nagle się otwiera…

Skąd nazwa „Trzy Kopce Wiślańskie”? Historia trzech kopców granicznych w Beskidzie Śląskim
Jeśli ktoś pierwszy raz słyszy nazwę „Trzy Kopce Wiślańskie”, łatwo może pomyśleć, że chodzi o trzy wyraźne, kopulaste wierzchołki. A to właśnie jeden z najczęstszych błędów. Nazwa nie jest opisem kształtu góry, tylko pamiątką po dawnym sposobie wyznaczania granic w terenie – i to granic konkretnych miejscowości.
Sedno kryje się w położeniu szczytu. W rejonie Trzech Kopców Wiślańskich spotykają się granice trzech beskidzkich miejscowości (gmin): Wisły, Brennej i Ustronia. To „styk trzech” jest tu najważniejszy – i to on stoi za członem „Trzy” w nazwie. Co ciekawe, punkt graniczny lokalizuje się na zachodnim wierzchołku masywu (często podaje się okolice ok. 803 m n.p.m.), gdzie do dziś wędrowcy widzą symboliczne oznaczenia granic.
Skąd jednak same „kopce”? Dawniej granic nie wyznaczało się tabliczką czy słupkiem jak dziś. W początkach osadnictwa i organizowania terenów w Beskidach stosowano proste, czytelne w terenie znaki: nacięcia na korze drzew (tzw. „zakrzosy”) albo właśnie kopce usypywane z kamieni. W praktyce takie kamienne kopce graniczne były „trwałym podpisem” w krajobrazie: nie dało się ich łatwo przeoczyć, a jeszcze trudniej – przypadkiem przestawić. Z czasem w wielu miejscach kopce zastąpiono kamieniami granicznymi, ale nazwa została i przypomina o tym starym zwyczaju.
Pozostaje pytanie: dlaczego „Wiślańskie”? Bo „Trzech Kopców” w polskich górach jest więcej. Przymiotnik pomaga odróżnić ten szczyt od innych o podobnej nazwie (np. „Trzy Kopce” w rejonie Klimczoka mają własną, inną historię graniczną). W praktyce więc pełna nazwa działa jak precyzyjny adres: chodzi o Trzy Kopce związane z rejonem Wisły i granicami Wisły, Brennej oraz Ustronia.
I jeszcze jedna ważna ciekawostka dla dociekliwych: mimo nazwy, sam masyw nie musi mieć „trzech wierzchołków” – w opisach spotyka się informację, że tworzą go dwa główne wierzchołki. To kolejny dowód, że w przypadku frazy „Trzy Kopce Wiślańskie” kluczem jest historia granic, nie topografia w sensie „trzech pagórków”.

Szlaki na Trzy Kopce Wiślańskie – Mapy i opisy tras
Trzy Kopce Wiślańskie to cel, do którego można dotrzeć kilkoma różnymi wariantami, dlatego łatwo zaplanować wędrówkę pod swój czas i preferowane tempo. Szlaki na Trzy Kopce Wiślańskie różnią się długością, przewyższeniem oraz przebiegiem, więc warto poświęcić chwilę na wybór opcji, która najlepiej pasuje do Twojego planu dnia i tego, czy stawiasz na spokojny marsz, czy bardziej dynamiczną trasę.
Dobrze dobrany szlak na Trzy Kopce Wiślańskie to większy komfort na szlaku i po prostu przyjemniejsza wycieczka. Niezależnie od tego, czy wybierasz krótszą trasę na szybkie przejście, czy dłuższy wariant pozwalający ułożyć ciekawszą pętlę, odpowiedni wybór trasy pomoże Ci wędrować w swoim rytmie i w pełni wykorzystać czas spędzony w górach.
Telesforówka – przytulisko na Trzech Kopcach Wiślańskich z klimatem chatki
Telesforówka to prywatne przytulisko i niewielki kompleks gastronomiczno-noclegowy położony na polanie tuż pod szczytem Trzech Kopców Wiślańskich, w Paśmie Równicy, na wysokości ok. 810 m n.p.m. Z polany roztacza się szeroka panorama na główne szczyty Beskidu Śląskiego – widać m.in. Klimczok, Szyndzielnię, Baranią Górę, Czantorię, a przy dobrej pogodzie nawet Zaporę Goczałkowicką i Babią Górę. To miejsce, które łączy klimat starej chatki z bardzo świadomie zachowanym „schroniskowym” standardem.
Sam budynek noclegowy to drewniana chałupa z dużą, murowaną werandą, urządzoną prostymi, drewnianymi meblami i tradycyjnymi sprzętami. W środku czeka łącznie 25 miejsc noclegowych (z możliwością dostawienia łóżek) w kilku pokojach: dużym, 13-osobowym z klasycznym góralskim piecem i wielkim stołem z ławami dla ok. 20 osób, 7-osobowym pokoju ze stołem i krzesłami, dwóch „dwójkach” (jedna dostępna tylko latem) oraz dodatkowym łóżku w korytarzu – żartobliwie określanym jako „pokój jednoosobowy przejściowy”. Na każdym łóżku czeka poduszka i koc, a w części wspólnej znajduje się łazienka z ciepłą wodą i WC. To nadal chatka z klimatem, ale na tyle zadbana, że po całym dniu w górach można się normalnie ogarnąć.
Sercem wnętrza jest świetlica urządzona właśnie w murowanej werandzie – z dużym stołem, ławami, miejscem do zabawy i kominkiem, który można rozpalić za dodatkową opłatą. To tu wieczorem toczy się życie Telesforówki: ktoś gra w planszówki, ktoś suszy ubrania przy piecu, ktoś rozkłada mapę na kolejny dzień. Dla osób, które lubią jeszcze bardziej „outdoorowy” klimat, istnieje możliwość rozbicia namiotu w pobliżu przytuliska, po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym – z dostępem do łazienki i świetlicy.
Obok części noclegowej działa mini-bar z prostym, domowym jedzeniem. W menu są zupy (grochówka, żurek), bigos, chleb ze smalcem, domowe ciasto, kawa, herbata i piwo, a gospodarze podkreślają, że większość rzeczy gotują sami, na bieżąco. Z przeszklonej części baru roztacza się bardzo ładny widok na okoliczne szczyty, więc posiłek łatwo przeciąga się tu w dłuższe posiedzenie „z panoramą”. Dla większych grup można zamówić częściowe lub pełne wyżywienie z wyprzedzeniem – wtedy na konkretną godzinę czeka ciepły obiad albo blacha świeżego ciasta pieczonego w tradycyjnym piecu.
Telesforówka działa od 1994 roku, jako inicjatywa prywatna – właścicielem jest Andrzej Teleśnicki. Z czasem rozwinęła się w mały kompleks: chatka-bar na samej polanie i oddzielony o kilkadziesiąt metrów budynek noclegowy. Wokół stoją ławy, drewniane konstrukcje, a charakterystycznym „znakiem firmowym” przez lata był czerwony garbus z ławeczką, który pojawia się w wielu relacjach z tego miejsca. Przytulisko leży przy skrzyżowaniu kilku szlaków, jest czynne całorocznie (zimą najczęściej w trybie „weekendowym”) i świetnie sprawdza się jako baza na spokojne wędrówki po Beskidzie Śląskim – zwłaszcza jeśli szukasz czegoś bardziej w klimacie chatki niż hotelu na dole w dolinie.

Trzy Kopce Wiślańskie – 10 ciekawostek o widokowym szczycie z Telesforówką
1. Góra o trzech kopcach… z dwoma wierzchołkami
Trzy Kopce Wiślańskie mają 810 m n.p.m. i są… dwuwierzchołkowe. Nazwa sugeruje trzy kulminacje, ale w rzeczywistości są tylko dwa wyraźne garby grzbietu między Gościejowem a Zakrzoskiem w Paśmie Równicy Beskidu Śląskiego.
2. Trzy Kopce, bo styk trzech miejscowości
„Trzy Kopce” nie odnoszą się do liczby wierzchołków, tylko do dawnych trzech kopców granicznych, wyznaczających styki Brennej, Wisły i Ustronia. W czasach rozwoju osadnictwa granice zaznaczano kopcami z kamieni lub nacięciami na drzewach – tu właśnie spotykały się trzy gminy na jednym grzbiecie.
3. „Wiślańskie” dodane, żeby się nie pomyliły
W Beskidach jest kilka „Trzech Kopców”, dlatego do tej góry dopisano przymiotnik „Wiślańskie”, żeby było jasne, że chodzi o szczyt nad Wisłą, w Paśmie Równicy. W starszych przewodnikach figuruje nawet jako „Trzy Kopce nad Wisłą”.
4. Kiedyś to była… Malinka z kotą
Na przedwojennych mapach i w dawnych przewodnikach szczyt nazywano Malinka (z kotą 809 m). Dopiero później nazwa Trzy Kopce Wiślańskie wyparła „Malinkę”, choć ta stara nazwa wciąż pojawia się w opracowaniach historycznych i w przypisach do przewodnika Kazimierza Sosnowskiego.
5. Telesforówka – „przytulisko” zamiast oficjalnego schroniska
Ok. 200 m poniżej szczytu stoi Telesforówka – prywatne przytulisko założone w 1994 r. przez Annę i Jana Teleśnickich. Początkowo serwowali z przyczepy kempingowej tylko kompot i gofry, potem powstał drewniany szałas, a w 2018 r. nowy budynek. Obiekt działa „jak schronisko”, ale formalnie nie figuruje w oficjalnym wykazie schronisk woj. śląskiego.
6. Nazwa od smoka z telewizji i nazwiska gospodarzy
Nazwa Telesforówka to miks nazwiska założycieli (Teleśniccy) i smoka Telesfora – bohatera starego programu dla dzieci „Pora na Telesfora”. Właściciel w młodości też nosił ksywkę „Telesfor”, więc wszystko ładnie się złożyło. Dzięki temu górskie przytulisko ma jedną z najbardziej „telewizyjnych” nazw w całych Beskidach.
7. Czerwony Garbus jako najdziwniejszy stolik w Beskidach
Telesforówka jest rozpoznawalna dzięki czerwonemu Volkswagenowi Garbusowi, przerobionemu na miejsce do jedzenia i siedzenia. Auto stoi przy budynku, jest obfotografowane z każdej strony, a w 2023 r. Telesforówkę z Garbusem odtworzono nawet na modelu kolejowym w Kolejkowie – największej makiecie kolejowej w Polsce.
8. Mały węzeł widoków: od Klimczoka po Babią Górę i Tatry
Ze stoków Trzech Kopców i z polany przy Telesforówce widać sporą część Beskidu Śląskiego: Klimczok, Szyndzielnię, Czantorię, Równicę, Błatnią, Skrzyczne, Baranią Górę, a także Zaporę Goczałkowicką. Przy bardzo dobrej przejrzystości można dostrzec nawet Babią Górę i zarys Tatr na dalekim horyzoncie.
9. Trójkolorowe szlaki z trzech kierunków
Na Trzy Kopce Wiślańskie dochodzą trzy główne szlaki, każdy z innej miejscowości i w innym kolorze: żółty z Wisły, czarny z Ustronia i zielony z Brennej. To ładnie domyka symbolikę nazwy – trzy kopce, trzy gminy, trzy kolory szlaków spotykające się na jednej, dość niepozornej górze.
10. Góra „pół na pół” – wiejska osada i beskidzki szlak w jednym
Wiele osób zaskakuje, że grzbiet Trzech Kopców jest częściowo… zabudowany. Dochodzi się tu wygodnymi drogami (miejscami asfaltem lub betonowymi płytami), między domami i gospodarstwami, a dopiero dalej szlak przechodzi w typową ścieżkę leśno-łąkową. To takie miejsce „pół na pół”: kawałek zwykłej beskidzkiej wioski i jednocześnie pełnoprawny widokowy szczyt w środku pasma.











