- Reklama -spot_img

Dziki podchodzą pod domy w Żywcu. Radni interweniowali w ministerstwie, ale sprawa utknęła na pieniądzach

Dziki coraz częściej pojawiają się w pobliżu zabudowań w Żywcu, niszcząc ogrodzenia, uprawy i prywatne posesje. Mieszkańcy oczekują konkretnych działań, ale sprawa utknęła w sporze o finansowanie. Po interwencji radnych Mariana Kastelika i Jacka Seweryna temat trafił do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które przyznaje, że problem jest szerszy i wymaga zmian systemowych.

Dziki niszczą posesje, a mieszkańcy oczekują realnej reakcji

Problem dzikiej zwierzyny w Żywcu staje się coraz bardziej odczuwalny dla mieszkańców. Dziki pojawiają się w rejonie domów, wchodzą na prywatne posesje, uszkadzają ogrodzenia, niszczą uprawy i przydomową infrastrukturę. W wielu przypadkach nie chodzi już wyłącznie o straty materialne, ale również o poczucie bezpieczeństwa osób mieszkających w miejscach, gdzie zwierzęta regularnie podchodzą pod zabudowania.

Sprawą zajęli się radny Rady Miejskiej w Żywcu Marian Kastelik oraz radny Rady Powiatu Żywieckiego Jacek Seweryn. Po sygnałach od mieszkańców podjęli interwencję w instytucjach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, gospodarkę łowiecką oraz organizację działań związanych z ograniczaniem obecności dzików na terenach zamieszkałych.

Z przekazanej korespondencji wynika, że sprawa była już kierowana do różnych organów, między innymi do Starostwa Powiatowego, Wojewody Śląskiego, Urzędu Marszałkowskiego oraz kół łowieckich. Kluczowe pytanie pozostawało jednak bez jednoznacznej odpowiedzi: kto ma zapłacić za dodatkowy odstrzał lub inne działania ograniczające zagrożenie?

To właśnie ten problem radni przedstawili Ministerstwu Klimatu i Środowiska. W swoim wystąpieniu zwrócili uwagę na sytuację, w której mieszkańcy zgłaszają realne szkody i obawy, decyzje administracyjne mogą być wydawane, ale brakuje jasnego mechanizmu finansowania. W praktyce oznacza to, że problem jest rozpoznany, lecz jego rozwiązanie blokują przepisy i różne interpretacje odpowiedzialności.

Największa trudność dotyczy kosztów dodatkowego odstrzału. Starostwo wydało decyzję w tej sprawie, ale nie wskazano podmiotu, który miałby pokryć wydatki związane z jej wykonaniem. Miasto Żywiec nie ma podstaw prawnych, aby finansować takie działania. Wojewoda Śląski nie może udzielić na ten cel dotacji z budżetu państwa. Urząd Marszałkowski również nie wskazał możliwości finansowania, a koła łowieckie odmówiły ponoszenia kosztów.

W efekcie powstał administracyjny impas. Mieszkańcy oczekują skutecznej reakcji, samorządowcy wskazują na konkretne zagrożenia, ale odpowiedzialność za sfinansowanie działań pozostaje niejasna. Interwencja radnych miała więc na celu nie tylko zwrócenie uwagi na sytuację w Żywcu, ale również uzyskanie jasnego stanowiska, które pozwoliłoby przejść od korespondencji do konkretnych działań.

Ministerstwo wskazuje na lukę w przepisach i zapowiada analizę problemu

Odpowiedź Ministerstwa Klimatu i Środowiska pokazuje, że Żywiec nie jest odosobnionym przypadkiem. Resort przyznaje, że obecność dzików na terenach zurbanizowanych staje się coraz poważniejszym wyzwaniem w wielu miastach w Polsce. Zwierzęta coraz częściej pojawiają się w pobliżu ludzi, bo mają łatwy dostęp do pożywienia i stopniowo tracą naturalny dystans wobec człowieka.

Ministerstwo wskazało kilka przyczyn tego zjawiska. Chodzi między innymi o niezabezpieczone odpady komunalne, przypadki dokarmiania dzików, postępującą urbanizację terenów podmiejskich oraz zmiany w naturalnych siedliskach zwierząt. Wszystkie te czynniki powodują, że dziki coraz łatwiej adaptują się do życia w sąsiedztwie zabudowy.

Resort potwierdził również, że w obowiązujących przepisach pojawiają się rozbieżności interpretacyjne dotyczące finansowania odstrzałów redukcyjnych i odłowów. Według Ministerstwa Klimatu i Środowiska tego typu działania należy traktować jako zadania własne starosty. Jednocześnie zaznaczono, że jest to stanowisko interpretacyjne, które nie ma charakteru wiążącego dla innych organów.

Podobne stanowisko wcześniej przedstawił Śląski Urząd Wojewódzki. Z jego odpowiedzi wynika, że dotacja z budżetu państwa na odstrzał redukcyjny dzików nie może zostać udzielona, ponieważ działania związane z zapobieganiem migracji zwierzyny na tereny użyteczności publicznej nie są zadaniem zleconym z zakresu administracji rządowej. Zostały potraktowane jako zadanie własne powiatu.

To oznacza, że lokalny problem mieszkańców Żywca ujawnił szerszy brak przejrzystości w systemie. Instytucje wskazują, że działania są potrzebne, ale jednocześnie nie ma prostego i jednoznacznego trybu ich finansowania. Właśnie na ten element zwrócili uwagę radni, kierując sprawę na szczebel ministerialny.

Ministerstwo poinformowało, że kwestia odstrzałów redukcyjnych, odłowów oraz finansowania takich działań ma zostać przeanalizowana w ramach prac Zespołu do spraw zmian systemowych w łowiectwie. Zespół został powołany przez Ministra Klimatu i Środowiska i ma przygotować rekomendacje dotyczące zmian w przepisach. Wśród omawianych tematów znajduje się również populacja dzików oraz zasady prowadzenia odstrzału redukcyjnego.

Dzięki interwencji Mariana Kastelika i Jacka Seweryna sprawa mieszkańców Żywca wyszła poza poziom lokalnej korespondencji między urzędami. Radni doprowadzili do tego, że problem został przedstawiony ministerstwu jako przykład praktycznej luki w obowiązujących regulacjach. Dla mieszkańców najważniejsze pozostaje jednak to, aby za pismami poszły konkretne decyzje, które pozwolą skutecznie reagować wtedy, gdy dziki regularnie pojawiają się przy domach i powodują szkody.

spot_img
- Reklama -spot_img
- Reklama -spot_img

Szukaj w beskidinfo

Aktualności