DŁUGOŚĆ SZLAKU
14.7KM
SUMA WZNIESIEŃ
821m
CZAS PRZEJSCIA
5:00h
TYP TRASY
Tam i z Powrotem
REGION
Beskid Żywiecki
SCHRONISKO
Tak
NAJWYŻSZY PUNKT
1369m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★★☆☆
Opis szlaku
Na ten wypad w Beskidzie Żywieckim plan jest prosty: start w Sidzinie, spokojne podejście zielonym szlakiem na Halę Krupową, krótki wypad do schroniska na herbatę (albo coś konkretniejszego), a potem grzbietem w stronę Policy. Najlepsze w tej trasie jest to, że daje i „górskie chodzenie”, i miejsca, gdzie aż się chce przystanąć choćby na chwilę – bez kombinowania z logistyką, bo wraca się dokładnie tą samą drogą.
To propozycja dla kogoś, kto lubi klasyczne, beskidzkie wędrowanie: najpierw spokojniej, potem coraz bardziej „górsko”, aż w końcu robi się szeroko i grzbietowo. Całość ma 14,7 km i wchodzi w ok. 5 godzin marszu, więc to bardzo uczciwy plan na dzień, który nie musi kończyć się po zmroku.
Po drodze pojawiają się nazwy, które w tym paśmie powtarzają się jak refren: Hala Krupowa, Przełęcz Kucałowa, Polica. I dobrze – bo to miejsca, dla których w ogóle chce się tu przyjechać. A jeśli ktoś lubi, kiedy trasa ma „punkt programu” w postaci schroniska, to tutaj akurat jest to punkt więcej niż sensowny.
Start w Sidzinie: spokojny początek i pierwsze metry „po cywilizacji”
Zaczyna się przy Sidzinie, obok Domu Wczasów Dziecięcych – to taki start, gdzie jeszcze człowiek ma wrażenie, że dopiero co wysiadł z auta, a już za chwilę będzie w lesie. W okolicy przewija się też temat skansenu i miejsca do zostawienia samochodu – w praktyce najczęściej staje się właśnie w tej okolicy i po prostu łapie zielone znaki.
Pierwszy fragment potrafi prowadzić asfaltową drogą w stronę przysiółka Bińkówka – krótko mówiąc: rozgrzewka, zanim zacznie się właściwe podejście. Asfalt ma swoje zalety: tempo jest równe, a nogi jeszcze nie muszą się zastanawiać, czy kamień był luźny, czy tylko udawał. Po chwili przychodzi moment, kiedy asfalt zostaje za plecami i szlak wyciąga w bardziej naturalne klimaty, w stronę lasu i wyżej po zboczu.
Podejście na Halę Krupową: las, utwardzone drogi i pierwszy „oddech przestrzeni”
Dalej trzymanie się zielonych znaków robi całą robotę: idzie się w górę, zwykle leśnymi odcinkami, miejscami po utwardzonej drodze, gdzie można wejść w rytm i nie bawić się w slalom między korzeniami. To jest ten typ beskidzkiego podejścia, które nie próbuje udowodnić, że jest Tatrami – po prostu konsekwentnie prowadzi wyżej, aż w końcu zaczyna się robić jaśniej i szerzej.
I wtedy pojawia się Hala Krupowa. To rozległa, dawna hala pasterska na stokach Okrąglicy – miejsce, które od razu daje wrażenie przestrzeni, nawet jeśli przed chwilą był sam las. Często właśnie tu ludzie robią pierwszy dłuższy postój, bo hala otwiera widoki, a teren przestaje „cisnąć” ścianą drzew. Przy dobrej widoczności bywają tu naprawdę konkretne panoramy, a sama hala jest jednym z tych punktów w paśmie, o których mówi się krótko: warto.
Hala Kucałowa i Przełęcz Kucałowa: węzeł szlaków i szybki skok do schroniska
Idąc dalej, dochodzi się do rejonu, gdzie nazwy potrafią się mylić, bo Hala Kucałowa leży tuż przy ważnym węźle szlaków. Przełęcz Kucałowa to miejsce, w którym krzyżują się szlaki i w którym łatwo poczuć, że jest się na „kręgosłupie” tego pasma – stąd można iść w kilka stron, a ruch turystyczny lubi się tu mieszać. Sama przełęcz leży w grzbiecie Pasma Policy i jest jednym z kluczowych punktów orientacyjnych.
Stąd do Schroniska PTTK na Hali Krupowej jest już rzut beretem – dosłownie około 200 metrów czarnym szlakiem. To podejście jest krótkie, więc nawet jeśli plan był „tylko na chwilę”, łatwo kończy się na tym, że jednak wpada się do środka. Schronisko stoi na skraju zagajnika, tuż przy hali, i działa tu typowy beskidzki scenariusz: chwilę odpoczynku, coś ciepłego, a potem dalej w trasę (albo jeszcze pięć minut… które jakoś lubią się wydłużać).
Złota Grapa i grzbiet na Policę: czerwony szlak i coraz bardziej „górska” atmosfera
Po powrocie na przełęcz trzymanie się czerwonych znaków prowadzi w stronę Złotej Grapy. Ten odcinek ma w sobie sporo przyjemnego „graniowego” chodzenia: raz bardziej odkrycie, raz przez las, ale z poczuciem, że idzie się już po głównym grzbiecie, a nie tylko „na halę i z powrotem”. Złota Grapa jest takim miejscem, które wielu osobom kojarzy się głównie z rozdrożem – tu spotykają się szlaki i łatwo złapać właściwy kierunek na Policę.
Im bliżej Policy, tym częściej pojawia się to specyficzne wrażenie beskidzkich szczytów: niby las, niby grzbiet, ale wysokość już taka, że okolica zaczyna „pracować” widokami, gdy tylko trafi się przerwa w drzewach. Polica ma 1369 m n.p.m. i jest jednym z ważniejszych szczytów w tej części Beskidu Żywieckiego – często traktuje się ją jak spokojniejszą sąsiadkę Babiej Góry, z którą zresztą bywa zestawiana w panoramach i opisach. To także teren, gdzie wyznaczono rezerwaty przyrody chroniące górnoreglowy bór świerkowy, więc przy okazji wędrówki wpada mała lekcja „jak wygląda Beskid, kiedy zostawi się go w spokoju”.
Powrót tą samą drogą: prosto, bez kombinowania i z bonusem „znajomego szlaku”
Wraca się dokładnie tak, jak przyszło – i to jest jedna z największych zalet tej wycieczki. Nie trzeba zgadywać, gdzie skręcić, ani liczyć na to, że „ten skrót na pewno istnieje”; wystarczy cofnąć się czerwonym do Złotej Grapy, wrócić w stronę Przełęczy Kucałowej, a potem zielonym zjechać z powrotem do Sidziny.
Ten sam odcinek w drugą stronę potrafi smakować inaczej, bo znika element „co będzie za zakrętem”, a pojawia się komfort znajomej drogi. I nawet asfalt na końcu, który rano był tylko rozgrzewką, w drodze powrotnej działa jak znak, że cywilizacja już blisko – czyli można zacząć myśleć o tym, co zjeść po zejściu, i nie udawać, że to „tylko woda i orzeszki”.
Mapa szlaku na Policę z Sidziny
TRASA: Sidzina – Hala Krupowa – Hala Kucałowa – Schronisko PTTK na Hali Krupowej – Złota Grapa – Polica – Powrót tą samą trasą
Inne szlaki na Policę
Na Policę da się podejść na kilka różnych sposobów i właśnie to jest w tej górze całkiem fajne — ten sam cel, a po drodze zupełnie inny rytm marszu, inne otoczenie i trochę inny klimat całego wyjścia.
Kto startuje z tej samej strony co w Sidzinie, ale woli mniej oczywisty wariant, może zerknąć na czarny szlak z Sidziny przez Halę Krupową. To dobra opcja dla tych, którzy lubią porównać dwa podobne kierunki dojścia i wybrać trasę bardziej pod własne tempo niż pod kolor na mapie.
Z kolei najkrótszy szlak z Przełęczy Zubrzyckiej pasuje wtedy, gdy celem jest raczej sprawne wyjście na szczyt niż długie krążenie po grzbietach. To jeden z tych wariantów, które często wybiera się przy krótszym dniu albo po prostu wtedy, gdy chce się wejść konkretnie i bez rozwlekania.
Trochę inny charakter ma szlak ze Skawicy przez Halę Kucałową, bo to już propozycja dla osób, które wolą podejście od innej strony i chcą poczuć Policę w nieco mniej powtarzalnym wydaniu. Sama nazwa hali od razu ustawia tu klimat tej trasy.
Jeśli bliżej komuś do Zawoi i ma ochotę na dłuższe dojście z wyraźniej rozpisanym przebiegiem, sensownym wyborem będzie szlak przez Mosorny Groń i Halę Śmietanową. To wariant, który bardziej buduje całe przejście, a nie tylko samo wejście na Policę.
Jest też zielony szlak z Zawoi przez Halę Śmietanową, czyli opcja dla tych, którzy chcą podejść od tej strony bardziej klasycznie i bez dokładania sobie dodatkowych odcinków. Dobrze sprawdza się wtedy, gdy liczy się spokojny, równy marsz i prosta koncepcja na całą wycieczkę.
Zielony szlak z Sidziny na Policę przez Halę Krupową (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto przy Domu Wczasów Dziecięcych w Sidzinie, tuż obok skansenu (Muzeum Kultury Ludowej) — to jest dokładnie ten rejon, z którego łapie się zielone znaki. Parkowanie w tym miejscu jest darmowe i „na miejscu”, więc odpada zabawa w dojazdy busami czy kombinowanie po bocznych uliczkach.
Tak, to jest trasa, którą spokojnie ogarnie początkujący, bo uchodzi za łatwą i nie ma tu jednego, długiego „muru” do przejścia. Trzeba tylko pamiętać, że kilometrów nazbiera się sporo, więc bardziej liczy się cierpliwość i równe tempo niż sportowa forma.
Dla rodzin to ma sens, ale raczej jako wyprawa na większość dnia, a nie krótki wypad „między obiadem a deserem”. Bardzo sensowny rodzinny wariant to dojście na Halę Krupową i do schroniska, a potem powrót tą samą drogą bez wchodzenia na Policę.
Tak — po drodze jest Schronisko PTTK na Hali Krupowej, do którego z okolic Przełęczy Kucałowej odbija się na chwilę czarnym szlakiem. Schronisko działa cały rok i jest normalnym, „pełnoprawnym” miejscem na przerwę, a nie tylko budką z okienkiem.
Na masywie Policy jest rezerwat przyrody (m.in. Rezerwat na Policy im. prof. Zenona Klemensiewicza), a w rezerwatach obowiązuje zakaz wprowadzania psów, więc wejście na Policę z psem lepiej od razu skreślić. Z psem najrozsądniejszy i bezproblemowy wariant na tej trasie to dojście na Halę Krupową, podejście do schroniska i powrót tą samą drogą.
Najbardziej „widokowym” miejscem jest rejon hali — Hala Krupowa często daje szeroką panoramę, a przy dobrej widoczności wypatrzysz nawet Tatry. Na grzbiecie w stronę Policy zdarzają się kolejne otwarcia na okoliczne pasma (w tym na Babią Górę), ale sam wierzchołek Policy jest dość leśny i nie zawsze robi efekt „wow” jak typowy punkt widokowy.
Najpewniejszy wybór to późna wiosna, lato i jesień, bo wtedy trasa jest najprostsza logistycznie i nie wymaga zimowego „zestawu spowalniaczy”. Zimą też da się to zrobić, tylko trzeba liczyć się z krótszym dniem i tym, że leśne odcinki oraz utwardzone drogi potrafią być śliskie i wydłużają przejście.





