DŁUGOŚĆ SZLAKU
17.4KM
SUMA WZNIESIEŃ
828m
CZAS PRZEJSCIA
5:50h
TYP TRASY
Tam i z Powrotem
Szlak na Pilsko ze Słowacji – Niebieski szlak z Biela Farma
Jeśli Pilsko kojarzy się głównie z polską stroną, to podejście od słowackiej Bielej Farmy potrafi mile zaskoczyć. To taki górski plan bez kombinowania: startujesz w jednym miejscu, wspinasz się na konkretny, rozpoznawalny szczyt i wracasz tą samą drogą. Bez „a może jeszcze tu odbijemy”, bez nerwowego liczenia, czy zdążysz do auta, bo auto jest dokładnie tam, gdzie było.
Ta wersja wejścia ma też fajny rytm: najpierw rozgrzewka po wygodniejszym terenie, potem leśne podejście, a na końcu wyjście wyżej – tam, gdzie krajobraz robi się bardziej surowy i „górski w górskim”. To propozycja dla osób, które lubią pełniejszy dzień na nogach, a nie tylko szybki wypad „na godzinę i do domu”. Całość zamyka się w około 17,4 km i mniej więcej 6 godzin marszu, więc warto potraktować to jak porządną wycieczkę, a nie spacer po bułki.
Biela Farma: start bez fanfar, za to z konkretem
Zaczynamy w miejscu, które nazywa się Biela Farma – i już sama nazwa brzmi tak, jakby za chwilę miały pojawić się owce i ktoś, kto sprzedaje bundz prosto z kieszeni kurtki (spokojnie, niczego nie obiecuję). Jest tu zabudowa i staw, więc start ma bardziej „cywilny” klimat niż typowe leśne zatoczki przy drodze. To dobry moment, żeby poprawić sznurówki, bo później już nie ma sensu udawać, że sznurowadła zwiążą się same z wdzięczności.
W praktyce początek jest wygodny: idzie się drogą w całkiem przyzwoitym stanie, bez walki o każdy krok i bez tańczenia między kamieniami jak w grze zręcznościowej. Ten odcinek fajnie ustawia tempo – można wejść w marsz, złapać oddech i nie spalić się na pierwszym kilometrze.
Niebieskim do Limier: spokojne nabieranie wysokości
Trzymamy się niebieskich znaków i maszerujemy w stronę Limier. To taki etap „wprowadzenia”: droga jest na tyle wygodna, że głowa może bujać w obłokach (metaforycznie), a nogi robią swoje. Limier to po prostu ważne miejsce na trasie – węzełek, przy którym naturalnie robi się krótka pauza: łyk wody, korekta ubioru, szybkie sprawdzenie, czy wszystko z plecaka nadal jest w plecaku.
I właśnie w okolicy Limier zmienia się charakter podejścia. Kończy się ta bardziej „drogowa” część, a zaczyna wejście w las i wyraźniejsze zdobywanie wysokości. To moment, w którym wycieczka przestaje być rozgrzewką, a zaczyna robić się po prostu górska.
Limier – Skalisko: las, podejście i wejście na wyższy bieg
Za Limier wchodzimy w leśny odcinek i od razu czuć, że nachylenie robi się konkretniejsze. Niebieski prowadzi wśród drzew, więc trasa staje się bardziej „szlakowa”: mniej szerokiej drogi, więcej górskiego chodzenia. Tu dobrze działa zasada małych kroków i równego tempa – bo Pilsko nigdzie nie ucieknie, a płuca lubią, kiedy się je traktuje z szacunkiem.
Po drodze dochodzimy do Skaliska – miejsca, które działa jak przełącznik w planie dnia. To tu spotykają się szlaki i to tu zmieniamy kolor na zielony, żeby wyjść na finałową prostą na Pilsko. Skalisko jest takim punktem „okej, teraz już naprawdę idziemy na szczyt”, więc jeśli ktoś lubi symboliczne momenty, to proszę bardzo: oto one, w wersji beskidzkiej.
Ze Skaliska na Pilsko zielonym: końcówka, która smakuje szczytem
Od Skaliska trzymamy się zielonych znaków i kierujemy się na wierzchołek Pilska. Ten fragment ma w sobie coś z wyjścia na otwartą przestrzeń: robi się bardziej „wysoko”, a roślinność potrafi przypominać, że jesteśmy na granicy piętra, w którym kosodrzewina lubi rządzić po swojemu. Ścieżka przeprowadza przez gęste zarośla kosówki i wyprowadza na rozległy szczytowy teren.
Samo Pilsko (1557 m) jest drugim – po Babiej Górze – jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów Beskidu Żywieckiego, a jego wierzchołek leży nieznacznie po słowackiej stronie. Przez masyw biegnie też granica polsko-słowacka oraz dział wodny rozdzielający zlewiska Bałtyku i Morza Czarnego, więc to taki szczyt z „geograficznym dopiskiem” w tle.
Na wierzchołku stoją charakterystyczne elementy: drewniany krzyż i kamienny ołtarz polowy, które od razu zdradzają, że miejsce ma dla lokalnych społeczności większe znaczenie niż tylko punkt do odhaczenia na liście. To też punkt, z którego przy dobrej pogodzie zwykle łapie się szerokie panoramy na pasma po polskiej i słowackiej stronie – klasyka tego rejonu i jeden z powodów, dla których na Pilsko chce się wracać.
Powrót tą samą drogą: bez kombinacji, za to z wygodą
Z Pilska cofamy się zielonym z powrotem do Skaliska, a potem wracamy niebieskim w stronę Limier i dalej do Bielej Farmy. W praktyce to bardzo „czysty” powrót: skoro droga już znana, łatwiej utrzymać rytm i nie trzeba zastanawiać się, czy na pewno dobrze wybrany wariant.
I tu wraca temat nawierzchni: od Limier w dół robi się naprawdę wygodnie, bo idzie się odcinkiem po drodze jezdnej otoczonej lasem, a później teren potrafi się otworzyć na bardziej „wiejski” krajobraz w okolicy zabudowań. Ten kawałek jest prosty w nawigacji i przyjemny na końcówkę, kiedy nogi najchętniej podpisałyby już wypowiedzenie.
Dla kogo jest ta trasa?
Trudność tej trasy spokojnie można określić jako średnią, ale z wyraźnym zaznaczeniem, że to jeden z dłuższych wariantów wejścia na Pilsko i już sam fakt startu ze słowackiej strony nadaje jej bardziej „wyprawowy” charakter niż szybki wypad na szczyt. W obie strony wychodzi ponad 17 kilometrów, suma podejść to ponad 800 metrów, a cała wędrówka zajmuje około sześciu godzin samego marszu, więc to kawał konkretnego chodzenia. To trasa wymagająca kondycyjnie, jednak dla osób przyzwyczajonych do górskiego wysiłku jak najbardziej do zrobienia bez dramatów. Z bardzo małymi dziećmi to zwyczajnie za długo i za męcząco, natomiast starsze, które mają już za sobą dłuższe wyjścia w góry, powinny sobie poradzić — trzeba tylko nastawić się na to, że to plan na większą część dnia, a nie szybki spacer między kawą a obiadem.
Mapa i GPX szlaku
GPX SZLAKU: TUTAJ
TRASA: Biela Farma – Limer – Skalisko – Pilsko – Powrót tą samą trasą
Szlak na Pilsko ze Słowacji – Niebieski szlak z Biela Farma (FAQ)
Najprościej zostawić auto przy Bielej Farmie, czyli przy obiekcie noclegowym (hotel/apartamenty) w tym miejscu startowym – tam jest parking na miejscu. Warto podjechać właśnie tam, bo stąd łapie się niebieskie znaki i nie trzeba kombinować z „szukaniem pobocza”.
To nie jest najlepsza opcja „na pierwsze górskie wyjście”, bo ma ponad 17 km w obie strony i około 6 godzin samego marszu, więc kondycja naprawdę ma znaczenie. Jeśli ktoś dopiero zaczyna, lepiej mieć już za sobą kilka krótszych tras, a dopiero potem brać się za ten wariant.
Dla rodzin z bardzo małymi dziećmi ten wariant zwykle będzie za długi, bo to wyprawa na większą część dnia i nie ma tu „szybkiego skrótu”. Ze starszymi dziećmi, które mają już doświadczenie w dłuższym chodzeniu po górach, da się to ogarnąć, tylko trzeba liczyć siły na dystans.
Na trasie Biela Farma – Limier – Skalisko – Pilsko (i powrót tą samą drogą) nie ma schroniska „po drodze”, więc jedzenie i picie trzeba nieść ze sobą. Najbliższa sensowna baza w okolicy to schronisko PTTK na Hali Miziowej, ale to już wariant po polskiej stronie i wymaga innego przebiegu niż ten opisany.
Da się wejść na Pilsko z psem, ale trzeba pilnować, żeby nie wchodzić w odcinki prowadzące przez Rezerwat Przyrody Pilsko po polskiej stronie, bo tam obowiązują ograniczenia dla psów. Najbezpieczniej trzymać psa na smyczy i trzymać się dokładnie wariantu słowackiego, bez „skrótów” przez rezerwat.
W końcówce podejścia robi się bardziej „wysoko” i otwarcie, a na samym Pilska zwykle liczy się na szeroką panoramę na pasma po polskiej i słowackiej stronie, gdy jest dobra pogoda.
Najwygodniej celować w sezon bezśnieżny, bo to długa trasa i wtedy najłatwiej utrzymać równe tempo przez całe prawie 6 godzin marszu. Zimą bywa tu typowo „beskidzko”: warunki potrafią być prawdziwie zimowe wyżej, więc to już temat dla osób z doświadczeniem i odpowiednim sprzętem.






