DŁUGOŚĆ SZLAKU
15.8KM
SUMA WZNIESIEŃ
728m
CZAS PRZEJSCIA
5:00h
TYP TRASY
Tam i z Powrotem
REGION
Beskid Śląski
SCHRONISKO
Nie
NAJWYŻSZY PUNKT
1152m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★★☆☆
Opis szlaku
Pierwszy plus tej trasy jest taki, że bardzo szybko robi się “górsko”, ale bez poczucia, że od startu trzeba oddać płuca w depozyt. Idziesz grzbietem Cieńkowa, po drodze zahaczasz o Gawlas i Zielony Kopiec, a na deser wpadasz na Malinowską Skałę – ten punkt, gdzie prawie każdy ma w galerii zdjęcie „ja i skała”, nawet jeśli twierdzi, że nie robi zdjęć.
To propozycja dla osób, które lubią długą, równą wędrówkę z nagrodą w postaci panoram, a nie jedną wielką ścianę podejścia. Jest też fajna dla tych, którzy wolą wrócić tą samą drogą, zamiast kombinować z logistyką i szukać “gdzie ja zostawiłem auto”. Całość zamyka się w około 15,8 km i zwykle zajmuje mniej więcej 5 godzin marszu, więc to taki konkretny, pełny dzień w Beskidzie Śląskim.
Start w Cieńkowie: szybkie wejście w klimat gór
Zaczynasz w rejonie Cieńkowa w Wiśle Malince, tam gdzie działa kolej/wyciąg i jest sensowna baza do ruszenia w trasę. W praktyce od razu czujesz, że jesteś na progu grzbietu, a nie na spacerze “po płaskim, żeby się rozruszać”. Na starcie łatwo złapać rytm, bo podejścia są raczej krótkie i poukładane, bez tego momentu, w którym człowiek pyta w myślach: „czy to na pewno jeszcze szlak, czy już test charakteru?”.
Pierwsze fragmenty potrafią prowadzić szerzej, wygodniej, bardziej “spacerowo”, a potem wchodzisz w typowy beskidzki miks: raz las, raz otwarty teren. Dzięki temu nie idziesz cały czas w tunelu z drzew, tylko co jakiś czas jest pretekst, żeby odwrócić głowę i sprawdzić, co tam w dolinach – i niby przypadkiem zwolnić.
Grzbiet Cieńkowa: Postrzedni, Wyżni i droga na Gawlas
Na odcinku grzbietowym Cieńków pokazuje swój charakter: to nie jest pojedynczy “strzał” na szczyt, tylko spokojne przesuwanie się po grani. Trafiają się fragmenty prowadzące szeroką drogą, miejscami szutrową, a miejscami bardziej leśną i ubitą – taką, na której nogi same wchodzą w równy krok. Co fajne, ten marsz jest urozmaicony: ścieżka raz się zwęża, raz znowu robi się jak droga pożarowa, więc nie ma wrażenia, że przez dwie godziny oglądasz dokładnie to samo.
Cieńków Wyżni jest najwyższym punktem tego wyrównanego grzbietu i często traktuje się go jak symboliczne “jestem już wysoko”. Dalej kierunek jest prosty: trzymasz się żółtych znaków i dochodzisz w okolice Gawlasa. Sam Gawlas (często spotkasz też nazwę Gawlasi) leży na głównym grzbiecie pasma między Baranią Górą a Skrzycznem, więc masz wrażenie, że wchodzisz na taką beskidzką “oś widokową” – tu wszystko zaczyna się ładnie układać w panoramę.
Zielony Kopiec: krótki skręt i ekstra perspektywa
Na przejściu przez okolice Gawlasa zmieniasz klimat trasy, bo wskakujesz na zielony szlak. Podejście na Zielony Kopiec bywa krótsze, ale potrafi być wyraźniejsze w nogach – na szczęście to ten typ wysiłku, który szybko się kończy i równie szybko daje satysfakcję. Sam Zielony Kopiec jest charakterystyczny już z nazwy: wygląda jak wyraźny kopiec na grzbiecie, a między nim a Malinowską Skałą jest przełęcz (Malinowskie Siodło), więc to takie naturalne “przesiadkowe” miejsce w terenie.
Warto pamiętać o jednej rzeczy: czubek Zielonego Kopca często robi się jako krótkie odejście ścieżką od głównego przebiegu szlaku. To dosłownie chwila, a daje fajną perspektywę na okoliczne pasma. Przy dobrej widoczności zwykle liczy się klasyki Beskidów, a czasem wpadają też dalekie kierunki – takie, które człowiek rozpoznaje dopiero po chwili: “ej, to chyba…”.
Malinowska Skała: finał z “amboną” i szerokimi widokami
Z Zielonego Kopca na Malinowską Skałę idzie się dalej grzbietem, więc widoki lubią trzymać się towarzystwa aż do końca. Najpierw delikatnie tracisz wysokość, potem ją odrabiasz, bez dramatów i bez ścianek. To podejście ma bardziej charakter konsekwentnego dojścia do celu niż “walki o każdy krok”.
Na samej Malinowskiej Skale najważniejszy punkt to nie tyle wierzchołek “w tabelce”, co słynna wychodnia skalna tuż obok – taka w kształcie ambony, wysoka na około 5 metrów i długa na mniej więcej 13 metrów. Jest blisko szlaku, więc raczej jej nie przegapisz, a miejsca do zdjęcia i złapania oddechu zwykle nie brakuje. Ludzie przychodzą tu właśnie po ten klasyczny kadr z grzbietem i Skrzycznem w tle, a przy dobrej pogodzie panorama potrafi iść szeroko po Beskidach.
Powrót tą samą trasą: to samo, ale jakoś szybciej
Wracasz dokładnie tak, jak przyszedłeś, i tu dzieje się mała magia: ta sama droga nagle wydaje się krótsza. Zejścia i wypłaszczenia robią robotę, a znajome fragmenty grzbietu przechodzą płynniej, bo już wiesz, kiedy będzie szersza droga, kiedy las, a kiedy znowu otworzy się przestrzeń. To też fajny moment na spokojne domknięcie wycieczki bez presji, że “musisz zdążyć do punktu B”.
Po drodze znów mijasz Zielony Kopiec i Gawlas, tylko teraz bardziej “z rozpędu”, a grzbiet Cieńkowa prowadzi cię w dół jak po sznurku. I zanim się obejrzysz, wracasz do Cieńkowa z poczuciem, że to była porządna pętla… mimo że pętlą nie była.
Mapa szlaku na Malinowską Skałę przez Cieńków
TRASA: Cieńków – Cieńków Postrzedni – Cieńków Wyszni – Gawlas – Zielony Kopiec – Malinowska Skała – Powrót tą samą trasą
Inne szlaki na Malinowską Skałę
Jeśli podejście przez Cieńków siadło Ci za sprawą spokojnego rytmu i prowadzenia grzbietem, to wokół Malinowskiej Skały da się jeszcze znaleźć kilka wariantów o zupełnie innym charakterze — od krótszego wyjścia bez większej logistyki, po dłuższe przejścia, gdzie sama skała jest tylko jednym z etapów.
Gdy liczy się szybkie wyjście w teren i krótki, prosty wariant bez rozwlekania dnia, dobrze wypada podejście od Przełęczy Salmopolskiej. To jedna z tych tras, gdzie od startu wiadomo, po co się idzie, a sama Malinowska Skała pojawia się szybciej niż na dłuższych dojściach.
Ze Szczyrku przez Małe Skrzyczne klimat robi się bardziej dynamiczny: najpierw konkretne podejście, potem grzbiet i zejście, więc całość ma więcej zmiany niż spokojnego, równego marszu. To dobra opcja dla tych, którzy wolą trasę z pętlą i bez wracania tą samą drogą.
Jest też żółty szlak z Lipowej, który zaczyna się spokojniej, doliną, a dopiero później pokazuje bardziej górski charakter. Ten przebieg może pasować komuś, kto lubi wejść w trasę bez pośpiechu, a dopiero po chwili poczuć, że nogi jednak mają co robić.
Na dłuższe wyjście lepiej spojrzeć w stronę pętli przez obie Magurki, bo tutaj sama Malinowska Skała jest tylko jednym z punktów po drodze. Ten wariant ma bardziej beskidzki rozmach: najpierw podejście, potem dłuższy odcinek grzbietem i dzień, który czuć w nogach trochę mocniej.
A jeśli Malinowska Skała ma być częścią większej całości, to naturalnie wypada przejście dalej na Skrzyczne. To już propozycja nie tyle na samą skałę, co na trasę z dwoma mocnymi punktami i odcinkiem grzbietowym, który aż prosi się o spokojniejsze tempo.
Szlak na Malinowską Skałę przez Cieńków (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto w rejonie Cieńkowa w Wiśle Malince, przy infrastrukturze narciarskiej (tam, gdzie jest najbliżej do wejścia na żółty szlak). Alternatywnie wiele osób parkuje też niżej w Wiśle Czarne, w okolicach Małej Zapory, i stamtąd podchodzi w kierunku Cieńkowa.
Tak, ale z nastawieniem na spokojne tempo, bo to nie jest krótki “wypad na godzinkę”, tylko dłuższa wycieczka. Jeśli pierwszy raz robisz taki dystans, to warto wystartować wcześniej i założyć przerwy po drodze, zamiast udawać, że to sprint.
Tak, tylko lepiej, żeby to były rodziny, które mają już za sobą górskie spacery i dziecko wie, że “idziemy w góry” oznacza kilka godzin marszu. Długość trasy i parę podejść potrafią zmęczyć, więc tu wygrywa spokojne tempo i częstsze postoje.
Na samej trasie Cieńków – Malinowska Skała (i z powrotem tą samą drogą) nie ma schroniska po drodze, więc jedzenie i picie bierzesz ze sobą. Najbliższe klasyczne schronisko PTTK jest na Skrzycznem i da się do niego dojść grzbietem z Malinowskiej Skały (to już jednak dodatkowy odcinek poza Twoją trasą).
Tak, to normalny szlak turystyczny i można go przejść z psem, tylko standardowo prowadź go na smyczy, zwłaszcza w miejscach, gdzie spotyka się więcej ludzi. W praktyce to dobry wybór na aktywny spacer z czworonogiem, bo idziesz długo i równym rytmem grzbietem.
Po drodze idziesz grzbietem, więc co jakiś czas trafiają się otwarcia i miejsca, gdzie można popatrzeć na pasmo Skrzycznego i okoliczne doliny. Na Malinowskiej Skale największe wrażenie robi charakterystyczna wychodnia skalna i szerokie panoramy przy dobrej widoczności.
Najprzyjemniej wypada późna wiosna, lato i wczesna jesień, bo dzień jest długi i masz największą szansę na “widokową” pogodę. Zimą da się tu chodzić, ale przy oblodzeniu i twardym śniegu robi się trudniej i wolniej, więc wtedy przydają się raczki i rozsądna rezerwa czasu.





