Maja Chwalińska przygotowuje się do powrotu do rywalizacji po kontuzji kostki, której doznała podczas Wimbledonu. Zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała w najbliższych dniach uda się za ocean, gdzie rozpocznie przygotowania do serii prestiżowych turniejów rozgrywanych na kortach twardych.
Pechowa kontuzja podczas Wimbledonu
Do urazu doszło 29 czerwca w pierwszej rundzie Wimbledonu. Chwalińska prowadziła z Mananchayą Sawangkaew 6:2, 5:2 i miała piłkę meczową. Podczas jednej z akcji poślizgnęła się na trawie i uszkodziła prawą kostkę. Pomimo interwencji medycznej kontynuowała spotkanie, ale jej możliwości poruszania się po korcie były coraz bardziej ograniczone. Ostatecznie przegrała 6:2, 5:7, 2:6.
Po meczu Polka wycofała się z rywalizacji deblowej, a następnie rozpoczęła leczenie i rehabilitację. Ze względu na utrzymujące się problemy zdrowotne zrezygnowała również ze startów w turniejach w Hamburgu i rumuńskich Jassach. Decyzje miały umożliwić pełne wyleczenie urazu przed rozpoczęciem amerykańskiej części sezonu.
Pięć ważnych turniejów na kortach twardych
Plan startów 24-letniej tenisistki rozpoczyna turniej WTA 1000 w Toronto, który będzie rozgrywany od 2 sierpnia. Chwalińska znajduje się na oficjalnej liście zgłoszonych zawodniczek. Kolejnym przystankiem ma być rozpoczynający się 13 sierpnia turniej WTA 1000 w Cincinnati.
Następnie Polka jest zgłoszona do zawodów WTA 500 w Monterrey, zaplanowanych od 23 sierpnia. Jej udział w tym turnieju może jednak zależeć od wyników osiągniętych w Toronto i Cincinnati oraz od dyspozycji fizycznej po powrocie do gry.
Najważniejszym punktem tej części sezonu będzie rozpoczynający się 30 sierpnia US Open. Dla Chwalińskiej ma to być pierwszy w karierze występ w głównej drabince nowojorskiego turnieju. Po wielkoszlemowej rywalizacji zawodniczka planuje pozostać w Ameryce Północnej i od 13 września wystąpić w turnieju WTA 500 w Guadalajarze.
Chwalińska zajmuje obecnie 21. miejsce w rankingu WTA, które jest jednocześnie jej najwyższą pozycją w karierze. Awansowała do światowej czołówki po dotarciu do finału tegorocznego Roland Garros.



