Brenna żegna Józefa Kawika. Odszedł jeden z najważniejszych strażników beskidzkiego pasterstwa

Nie żyje Józef Kawik, ceniony baca związany przez całe życie z Brenną i Beskidem Śląskim. Przez ponad pół wieku zajmował się wypasem owiec, pielęgnował tradycje pasterskie i przekazywał wiedzę o beskidzkich halach kolejnym pokoleniom. Jego śmierć oznacza odejście jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci lokalnej kultury pasterskiej.

Ponad pół wieku spędził przy owcach i na beskidzkich halach

Józef Kawik urodził się 21 lutego 1950 roku w Brennej. Z pasterstwem był związany przez ponad 50 lat, kontynuując tradycję obecną w Beskidach od przeszło czterech stuleci. Wypas owiec nie był dla niego wyłącznie pracą, lecz najważniejszą częścią życia i sposobem podtrzymywania dziedzictwa przodków.

Należał do najbardziej doświadczonych i szanowanych baczów Beskidu Śląskiego. Doskonale znał miejscowe hale, zasady hodowli owiec i pracy z psami pasterskimi. Posiadał również rozległą wiedzę dotyczącą kultury wołoskiej, z której wywodzi się wiele zwyczajów związanych z gospodarką pasterską w regionie.

Rodzinne góry znał jak niewielu innych mieszkańców Brennej. Swoim doświadczeniem dzielił się z młodszymi osobami, dzięki czemu pozostawał ważnym źródłem wiedzy o dawnych metodach wypasu, życiu na halach oraz zmianach, jakie na przestrzeni lat zachodziły w beskidzkim pasterstwie.

Miłość do owiec i gór towarzyszyła mu również podczas obowiązkowej służby wojskowej w czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Zależało mu, aby możliwie szybko wrócić do Brennej, na hale i do pracy przy stadzie. Pasterstwo traktował jako swoje życiowe powołanie.

W ostatnich latach, ze względu na wiek oraz pogarszający się stan zdrowia, nie prowadził już wypasu na wysoko położonych halach. Nadal jednak opiekował się owcami znajdującymi się przy rodzinnym domu i pozostawał wierny zajęciu, któremu poświęcił większość życia.

Dorastał w cieniu wojennej historii swojej rodziny

Choć Józef Kawik przyszedł na świat kilka lat po zakończeniu II wojny światowej, wydarzenia z okresu okupacji miały istotny wpływ na jego dzieciństwo i późniejsze życie. Rodzinny dom znajdował się w pobliżu bunkra wykorzystywanego przez partyzantów, a opowieści o działalności żołnierzy Armii Krajowej pozostały ważną częścią jego wspomnień.

Wojenna historia rodziny Kawików była tragiczna. Dziadek Józefa został rozstrzelany, natomiast jego matka oraz obie babcie trafiły do niemieckich obozów koncentracyjnych. Doświadczenia najbliższych oraz pamięć o ich losach kształtowały jego podejście do życia, pracy i rodzinnej ziemi.

Józef Kawik przez lata pozostawał jednym z symboli pasterskiej tożsamości Brennej. Był ceniony za skromność, pracowitość i przywiązanie do miejscowych tradycji. Jego odejście jest stratą dla gminy, całego Beskidu Śląskiego oraz środowisk zajmujących się zachowaniem kultury i dziedzictwa pasterskiego.

źródło: Gmina Brenna

spot_img
- Reklama -spot_img

Szukaj w beskidinfo

Aktualności