DŁUGOŚĆ SZLAKU
6.8KM
SUMA WZNIESIEŃ
248m
CZAS PRZEJSCIA
2:00h
TYP TRASY
Tam i z Powrotem
REGION
Beskid Mały
SCHRONISKO
Tak
NAJWYŻSZY PUNKT
883m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★☆☆☆☆
Opis szlaku
Ten wariant dobrze sprawdza się u osób, które wolą krótsze i dość wygodne podejście, ale nadal chcą dojść na szczyt z prawdziwym beskidzkim klimatem. Całość w obie strony zamyka się w 6,8 km i około 2 godziny, więc spokojnie da się tu wyskoczyć nawet wtedy, gdy dzień nie chce współpracować z kalendarzem. Po drodze idzie się czerwonym szlakiem, a sama trasa uchodzi za łatwą, w dużej części zalesioną i niezbyt wymagającą technicznie.
Robotę robi też sam punkt startu. Przełęcz Kocierska jest dobrze znana w tej części Beskidu Małego, a przy kompleksie Kocierz są parkingi, więc dojazd na początek wycieczki jest po prostu wygodny. To jeden z tych startów, gdzie nie trzeba urządzać górskiej rozgrzewki już podczas szukania miejsca na auto, co – nie oszukujmy się – też bywa miłym akcentem.
Z Przełęczy Kocierskiej w stronę lasu
Zaczynamy na Przełęczy Kocierskiej i od razu trzymamy się czerwonych znaków. Na samym początku okolica jest dość uporządkowana, bo to rejon zabudowy i parkingów przy Kocierzu, ale ten cywilizowany fragment szybko zostaje za plecami. Po chwili kończy się asfalt i zaczyna się leśny odcinek, który nadaje tej trasie właściwy rytm. Nie ma tu długiego marszu drogą, nie ma też poczucia, że człowiek idzie „jeszcze nie w górach, tylko dopiero do gór”. Tu ten moment przejścia pojawia się naprawdę szybko.
Dalej wchodzi się w spokojniejszy, bardziej zielony kawałek trasy. Ten wariant jest w większości zalesiony i dość łagodny, więc dobrze niesie tempo nawet wtedy, gdy nie ma ochoty robić z wycieczki treningu pod półmaraton w pionie. To właśnie dlatego wejście z Przełęczy Kocierskiej jest często wybierane jako jedna z krótszych i prostszych opcji dojścia na Potrójną. Szlak nie rzuca od razu stromą ścianą, tylko prowadzi bardziej po beskidzku: równym krokiem, bez nerwowego szukania, gdzie tu postawić but.
Po drodze mija się Kiczorę
Na tej trasie pojawia się Kiczora, ale nie w takim stylu, że nagle wszystko staje i trzeba celebrować wielki moment zdobycia świata. To raczej naturalny element grzbietowego przejścia, jeden z tych punktów, które porządkują marsz i dają poczucie, że szlak cały czas pracuje, choć bez przesadnej dramaturgii. W praktyce ten odcinek prowadzi głównie lasem i właśnie to daje mu przyjemną, spokojną ciągłość. Idzie się szerzej, wygodniej, bez ciągłego skakania po przeszkodach, więc można po prostu złapać rytm i robić swoje.
To też fajny przykład beskidzkiej trasy, która nie musi epatować co pięć minut nową atrakcją, żeby była przyjemna. Kiczora nie gra tu pierwszych skrzypiec, ale dobrze buduje przejście między startem a finałem. Właśnie dzięki takim miejscom ta wycieczka nie jest tylko szybkim „wchodzę-schodziłem-koniec”, ale ma swój przebieg i własny rytm. A to w górach często liczy się bardziej niż najbardziej ambitna liczba metrów przewyższenia wrzucona potem gdzieś obok zdjęcia.
Finał na Potrójnej robi swoje
Podejście pod samą Potrójną jest już wyraźniejszym sygnałem, że finisz się zbliża, ale nadal bez przesady. Po bardziej spokojnym, leśnym prowadzeniu dochodzi w końcu ten moment, kiedy teren się otwiera i robi się bardziej widokowo. Potrójna leży między Przełęczą Kocierską a Łamaną Skałą i jest jednym z najbardziej widokowych szczytów tej części Beskidu Małego. Bezleśny wierzchołek i okoliczne polany dają szerokie panoramy, a przy dobrej przejrzystości zwykle wypatruje się stąd między innymi Babiej Góry, Pilska, Tatr, Gorców i sporego kawałka Beskidu Małego.
To właśnie tutaj ta krótka trasa pokazuje, po co właściwie się tu przyszło. Nagle z dość spokojnego leśnego dojścia robi się konkretna nagroda na końcu, i to bez wielogodzinnego dreptania. Sama Potrójna bywa opisywana także jako Czarny Groń, a w okolicy są polany i zabudowania przysiółka Hatale, które dodają temu miejscu trochę innego charakteru niż typowo leśnym szczytom. Jest przestrzeń, jest oddech i jest ten beskidzki moment, kiedy człowiek staje na górze i już wie, że „krótka trasa” wcale nie musi znaczyć „byle jaka”.
Chatka pod szczytem i powrót tą samą drogą
Niedaleko szczytu działa Chatka na Potrójnej, całoroczny obiekt z noclegami, kuchnią do dyspozycji i tarasem z widokiem w stronę Babiej Góry i Tatr. To miejsce mocno wpisało się w klimat Potrójnej i dla wielu osób jest dodatkowym powodem, żeby tu zajrzeć, nawet jeśli sama wycieczka ma być krótka. W pobliżu funkcjonuje też studenckie schronisko Pod Potrójną, mieszczące się w starej drewnianej chałupie. Jak na niedługi wariant dojścia, okolica potrafi zaskoczyć tym, że przy szczycie dzieje się całkiem sporo.
Powrót odbywa się tą samą trasą, co akurat tutaj wcale nie jest wadą. Przy takim układzie nie trzeba myśleć o pętli, kombinować z dojściem po auto ani pilnować, czy jeszcze na pewno jest się na „tym właściwym” wariancie. Po prostu zawraca się na czerwony szlak i wraca znanym odcinkiem przez las do Przełęczy Kocierskiej. Na krótkiej trasie to rozwiązanie zwykle się sprawdza, bo pozwala zachować wycieczkę lekką, prostą i bez zbędnych dodatków. Czasem właśnie o to chodzi najbardziej.
Mapa szlaku na Potrójną z Przełęczy Kocierskiej
TRASA: Przełęcz Kocierska – Potrójna – Powrót tą samą trasą
Inne szlaki na Potrójną
Podejście z Przełęczy Kocierskiej to jedna z tych opcji, które po prostu robi się szybko i bez kombinowania, ale Potrójna ma też kilka innych wariantów, jeśli wolisz dłuższy marsz, pętlę albo trasę z bardziej górskim rozwinięciem po drodze.
Zupełnie inaczej wypada pętla z Rzyk, bo tutaj sama Potrójna jest tylko częścią większego przejścia. To dobra opcja, gdy nie chcesz wracać po swoich śladach i bardziej pasuje Ci trasa, która co chwilę lekko zmienia rytm.
Szlak od strony Targanic ma z kolei bardziej klasyczny układ: start jeszcze blisko codzienności, a potem spokojne przejście w coraz bardziej górski teren. Ten wariant dobrze siada wtedy, gdy chcesz zrobić sensowną wycieczkę bez długiego kombinowania z przebiegiem i bez całodziennej wyrypy.
Jeśli bardziej niż krótki wypad chodzi Ci po głowie dłuższe beskidzkie wędrowanie, to ciekawie układa się szlak z Koconia przez Łamaną Skałę. To już wariant z większym dystansem i bardziej grzbietowym charakterem, więc sama Potrójna nie jest tu szybkim finałem, tylko elementem porządniejszego dnia na szlaku.
Najkrótszy szlak na Potrójną z Przełęczy Kocierskiej (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto na parkingu przy Przełęczy Kocierskiej, tuż przy starcie czerwonego szlaku. Na miejscu są niewielkie bezpłatne parkingi przy drodze 781, więc to właśnie stąd najprościej ruszyć od razu na trasę bez żadnego dodatkowego dojścia.
Tak, to jeden z lepszych wariantów dla początkujących, bo trasa jest krótka, łatwa i w większości łagodna, a podejście robi się wyraźniejsze dopiero pod sam koniec. Całość ma niecałe 7 kilometrów w obie strony i około 250 metrów podejścia, więc nie jest to wyrypa, tylko spokojny górski spacer z finałem na szczycie.
Tak, ten wariant spokojnie nadaje się dla rodzin z dziećmi, zwłaszcza jeśli chodzi o starsze dzieci, które lubią chodzić po lesie i nie zniechęcają się po pierwszym pod górę. To łatwa trasa, ale nie pod wózek, więc najlepiej sprawdza się jako rodzinny spacer pieszo, a nie wycieczka z dziecięcym transportem na kołach.
Przy samym szczycie działa Chatka na Potrójnej, do której schodzi się krótkim odejściem spod wierzchołka. To nie jest klasyczne schronisko PTTK, tylko chatka z noclegami, kuchnią dla turystów i tarasem widokowym, więc na odpoczynek po wejściu pasuje bardzo dobrze.
Tak, na tę trasę można iść z psem, ale najlepiej prowadzić go na smyczy. Sama droga jest do tego odpowiednia, a dodatkowo w Chatce na Potrójnej przewidziano nawet nocleg dla psa z własnym legowiskiem, więc to wariant całkiem przyjazny dla osób wędrujących z czworonogiem.
Po drodze z Przełęczy Kocierskiej idzie się głównie lasem, więc największe widoki zostają na końcówkę i sam szczyt. Potrójna ma bezleśny wierzchołek i polany, dlatego przy dobrej pogodzie widać stąd między innymi Babią Górę, Pilsko, Gorce, Beskid Śląski, a nawet Tatry.
Najlepiej iść tu od wiosny do jesieni, kiedy czerwony szlak jest suchszy, a widoki ze szczytu mają największą szansę się otworzyć. Zimą też da się wejść, ale przy większej ilości śniegu warunki potrafią mocno zmienić tempo marszu, więc ten krótki wariant przestaje być wtedy aż tak spacerowy jak w cieplejszych miesiącach.





