...
czwartek, 29 stycznia, 2026

Co kryją nazwy gór w Beskidzie Żywieckim? Zbójnickie i diabelskie historie

W Beskidzie Żywieckim nazwy gór często żyją w dwóch równoległych obiegach: w tym, który porządkuje mapę, i w tym, który porządkuje pamięć miejscową. Legendy nie muszą tłumaczyć nazwy w sposób językowy, bo ich zadaniem bywa raczej dopowiedzenie sensu: wskazanie winnego, nadanie miejscu charakteru, wytłumaczenie lęku, nagłej burzy albo niepokojącego rumowiska skalnego. Z tych samych powodów opowieści o diabłach, zbójnikach, ukrytych skarbach i nocnych zabawach wracają w wielu wariantach, dopasowując się do kolejnych pokoleń, a przy tym trzymają się konkretnych punktów w terenie: wierzchołka, hali, przełęczy i skał, które da się nazwać i zapamiętać.

Babia Góra i Diablak – diabelski zamek, rumowisko skał i skarby „na czarną godzinę”

Najmocniejsza legenda związana z nazwą Diablaka opiera się na prostym obrazie: na wierzchołku miał stać diabelski zamek. W tej opowieści diabeł nie jest abstrakcyjnym symbolem, tylko budowniczym, który pracuje nocą i działa na zlecenie. Zależnie od wersji, zleceniodawcą bywa rozbójnik lub ktoś, kto chciał mieć w górach siedzibę poza zasięgiem ludzkich praw. Motyw zamku pasuje do tego miejsca z jednego powodu: na szczycie i w jego pobliżu łatwo wskazać rumowisko głazów, które w wyobraźni ludowej mogło zostać uznane za resztki murów po nagłym zawaleniu.

Wątek katastrofy jest w tej legendzie kluczowy, bo tłumaczy, dlaczego zamek nie stoi, a „ruiny” są chaotyczne. Pojawia się moment przełomowy, zwykle związany ze świtem i dźwiękiem, który przerywa działanie sił nieczystych. Budowla ma rozsypać się nagle, a w gruzach ginie ten, kto chciał skorzystać z diabelskiej pomocy. W niektórych przekazach do dziś podczas burzy ma dawać się słyszeć odgłos związany z ukaranym rozbójnikiem, jakby góra przechowywała jego winę w dźwiękach i echa­ch. Taka konstrukcja fabuły nie tylko wiąże nazwę z diabłem, ale też porządkuje moralny sens historii: skrót „Diablak” ma oznaczać, że coś zostało zbudowane nieuczciwie i zostało odebrane równie gwałtownie.

Druga grupa podań przenosi ciężar z budowli na ukrycie. Babia Góra w legendach bywa magazynem łupów, a Diablak ich „kłódką”. W pieczarach, szczelinach i wśród głazów mają spoczywać skrzynie z kosztownościami, które zbójnicy gromadzili po napadach. Wątek skarbu rzadko jest prostą opowieścią o bogactwie; częściej łączy się z warunkiem albo klątwą. Skarb ma „czekać”, ale nie dla każdego, a próba jego wydobycia kończy się stratą większą niż zysk. W ten sposób nazwa wierzchołka, kojarzona z diabłem, dostaje dodatkowy sens: to miejsce, gdzie można coś znaleźć, ale ceną bywa spokój, zdrowie albo życie, dlatego „diabelskość” staje się ostrzeżeniem zapisanym w samej nazwie.

Babia Góra

Pilsko – zbójnickie hulanki na grzbiecie i góra, która „pamięta” gajdy

W legendach o Pilsku najczęściej wraca motyw zbójnickich spotkań, a konkretnie biesiad, które miały odbywać się na wysoko położonych halach i w pobliżu wierzchołka. Opowieść bywa opowiadana jak scena z utrwalonego repertuaru: ogień, muzyka, trunek, śmiech i straże wystawione na skraju polany. W tej narracji góra nie jest tłem, tylko wspólnikiem, bo daje warunki do zniknięcia i do obserwacji okolicy. Nazwa ma więc w legendzie brzmieć jak konsekwencja zachowania: jeśli tu „pito”, to miejsce mogło zostać nazwane tak, by kojarzyło się z tym, co działo się najczęściej i najgłośniej.

Ważne jest to, że zbójnicy w beskidzkich podaniach nie funkcjonują wyłącznie jako banda przestępców. Bywają przedstawiani jako grupa z własnym kodeksem, z hersztem, który potrafi negocjować, karać swoich i nagradzać spryt. Z tego powodu opowieści o hulankach nie zawsze są jednoznacznie potępiające. Czasem to historia o pysze i karze, a czasem o tym, że w górach istnieje inny porządek niż w dolinach, oparty na sile, lojalności i umiejętności przetrwania. W takiej wersji „pijacka” legenda nie ma być żartem, tylko wyjaśnieniem, dlaczego wokół Pilska narosło przekonanie o miejscu, gdzie łatwo przekroczyć granicę między zabawą a przemocą.

Trzecia warstwa podań łączy biesiadę z dźwiękiem i pamięcią. Muzyka w tych historiach jest równie ważna jak trunek: gajdy i śpiew mają „trzymać” grupę w jedności, wyznaczać rytm tańca i przypominać, że to spotkanie nie jest przypadkowe. W lokalnych wariantach opowieści wraca też motyw obcych, którzy przypadkiem trafiają na zbójnicką zabawę i muszą wykazać się sprytem, żeby wyjść cało. Pilsko działa wtedy jak scena, na której sprawdza się człowieka, a nazwa góry staje się skrótem: to ta góra, gdzie nie tylko się przechodzi, ale gdzie „dzieje się coś po swojemu”.

Pilsko

Wielka Racza – uczta na granicy, wino jako pieczęć pokoju i nazwa, która ma brzmieć jak wspomnienie

Legenda o Wielkiej Raczy ma konstrukcję bardziej „historyczną” niż typowe podania zbójnickie, bo w jej centrum jest spór i jego rozwiązanie. Wersje tej opowieści skupiają się na spotkaniu stron skonfliktowanych o granicę i wpływy, a sam wierzchołek staje się stołem negocjacyjnym. Najważniejszy punkt fabuły to uczta, która ma przypieczętować zgodę. „Raczenie się” winem nie jest tu tylko detalem kulinarnym, ale znakiem, że napięcie zostało rozładowane, a gest gościnności zastąpił gest groźby.

W tej legendzie góra jest miejscem symbolicznym, bo granice w Karpatach rzadko były jedynie linią na papierze. Granica oznaczała cła, przemyt, prawo do wypasu, prawo do wyrębu, a także możliwość kontroli nad przełęczami. Podanie o uczcie działa więc jak prosta opowieść o tym, jak można zakończyć konflikt w terenie, gdzie każdy krok ma znaczenie. Sama nazwa ma brzmieć jak echo tamtego wydarzenia: skoro „raczono się” obficie, to słowo ma zostać przyklejone do szczytu, żeby pamiętać nie tyle o sporze, co o jego zakończeniu.

Najciekawsze w tej historii jest to, że uczta bywa przedstawiana jako wydarzenie jednorazowe, a jednocześnie powtarzalne w sensie rytuału. To opowieść o „ostatnim” spotkaniu, po którym nie powinno już dojść do przemocy. Z tego powodu w wielu przekazach akcentuje się skalę biesiady, jakby rozmach miał zrównoważyć wcześniejsze straty i upokorzenia. Wielka Racza zostaje w legendzie nie tylko szczytem, ale miejscem, gdzie porządek prawny i porządek zwyczajowy na chwilę się pokrywają, a nazwa staje się pieczęcią: ma przypominać, że to tu zamieniono spór w ugodę.

Wielka Racza

Romanka i Tanecznik – nocne tańce, zbójnicka gra z miejscowymi i nazwa, która brzmi jak przydomek

W przypadku Romanki najżywsza jest legenda o dawnej nazwie Tanecznik, bo niesie gotową scenę obyczajową. Na podszczytowych polanach mają odbywać się nocne zabawy z udziałem zbójników i miejscowych dziewcząt pilnujących bydła lub pomagających przy sezonowych pracach. Pojawiają się ognisko, muzyka i taniec do świtu, ale sens opowieści rzadko jest wyłącznie romantyczny. To historia o napięciu: spotkanie z uzbrojoną grupą może być zabawą, ale może też być demonstracją siły, a granica między jednym a drugim zależy od humoru herszta.

W tych podaniach zbójnicy bywają przedstawiani jako mistrzowie „gry na wizerunku”. Raz przychodzą jak goście, przynoszą trunek i każą grać muzykę, a innym razem znikają bez śladu, zostawiając po sobie ciszę i ślady po ognisku. Zdarza się, że Tanecznik staje się nazwą nie dlatego, że tańczono raz, ale dlatego, że scena miała się powtarzać, aż wrosła w opowieści przekazywane w dolinach. W takiej wersji nazwa działa jak skrót do całej serii zdarzeń: kto ją wypowiada, ten przywołuje obraz nocy, w której nie wiadomo, czy to święto, czy próba.

Ważnym elementem legend o Romance jest też ton dwuznaczności. Zabawa nie jest przedstawiana jako czysta przyjemność, tylko jako sytuacja, w której ktoś może stracić kontrolę nad własną decyzją. Ta dwuznaczność dobrze „trzyma” nazwę Tanecznik: brzmi lekko, ale niesie ostrzeżenie, że w górach rozrywka bywa narzędziem władzy. Z czasem, gdy nazwa Romanka wyparła dawny przydomek w obiegu oficjalnym, Tanecznik pozostał jako nazwa pamięci: bardziej opowieściowa, łatwiejsza do powtórzenia przy ognisku niż w spisie geograficznym.

Romanka

Rysianka i Lipowski Wierch – zbójnickie ślady na halach, zaczarowane przedmioty i opowieści, które „przyklejają się” do polan

W legendach dotyczących Rysianki i Lipowskiego Wierchu punkt ciężkości często przesuwa się z samych szczytów na hale, bo to one są naturalną sceną dla opowieści. Hala jest miejscem pracy i sezonowego życia, a więc także miejscem, gdzie łatwo umieścić zdarzenie: spotkanie, kłótnię, ukrycie przedmiotu, ucieczkę. W takich przekazach zbójnicy wracają jako postacie, które znają rytm hal: wiedzą, kiedy ktoś jest na polanie, a kiedy szałasy pustoszeją, i potrafią wykorzystać tę wiedzę bez rozgłosu.

Jedna z opowieści krążących wokół hal w tej części Beskidu Żywieckiego wykorzystuje motyw zaczarowanego przedmiotu pozostawionego przez zbójnickiego herszta. Zamiast klasycznego skarbu w skrzyni pojawia się rzecz codzienna, ale „nienaturalna” w swoich właściwościach, przez co staje się zarzewiem kolejnych historii. Taki zabieg ma konkretny efekt: zamiast odległej bajki o złocie, podanie dostaje rekwizyt, który da się sobie wyobrazić w szałasie, przy ogniu i w rozmowie. Zaczarowany przedmiot w legendach bywa też próbą charakteru, bo zwykle nie jest darem, tylko pułapką: kto go ruszy bez zrozumienia reguł, uruchamia nieszczęście.

Wątki „skarbowe” również się pojawiają, ale częściej jako opowieści o ukryciu w pobliżu konkretnych miejsc między halami i grzbietami niż jako przywiązane do jednego szczytu. To podania, w których ważniejsza od samego bogactwa jest pamięć przemocy, na której ono powstało. Skarb ma być „skrwawiony” w tym sensie, że został zdobyty kosztem czyjegoś życia albo krzywdy, a więc ciąży na nim zła sława. W rezultacie Rysianka i Lipowski Wierch funkcjonują w folklorze jako obszar, gdzie natura i historia życia pasterskiego splatają się z narracją o zbójnictwie, ale bez jednego dominującego „głównego” mitu, jak w przypadku Diablaka. Zamiast tego istnieje sieć opowieści: krótszych, bardziej lokalnych, mocniej związanych z halą niż z tabliczką na wierzchołku.

Hala Rysianka
- Reklama -

Podobne Artykuły

diabelski kamień łodygowice

Diabelski Kamień koło Łodygowic: kamień, który „nie dotarł” na miejsce i...

0
Diabelski Kamień w okolicy Łodygowic to skała, która funkcjonuje jednocześnie jako realny punkt w terenie i jako „adres” dla kilku legend krążących po Żywiecczyźnie...
Malinowska Skała

Malinowska Skała: legendy o kogucim pianiu, niedokończonej pracy i kamieniu pozostawionym...

0
Malinowska Skała to miejsce, w którym warstwa geologii, dawne nazwy grzbietów i utrwalone w pamięci lokalne opowieści nakładają się na siebie wyjątkowo wyraźnie: z...
Szczyrk, Wisła czy Ustroń na ferie? Jedno miejsce wygrywa dla większości — sprawdź, które i dlaczego

Szczyrk, Wisła czy Ustroń na ferie? Jedno miejsce wygrywa dla większości...

0
Beskid Śląski ma trzy miejscowości, które regularnie trafiają na zimowe zestawienia: Szczyrk, Wisłę i Ustroń. Każda z nich daje inny zestaw atrakcji i inny...
jezioro czerniańskie

Jezioro Czerniańskie w Wiśle Czarne – zbiornik u źródeł Wisły i...

0
Jezioro Czerniańskie, znane też jako zbiornik Wisła Czarne, to miejsce, w którym historia górskiej doliny została trwale przepisana przez inżynierię wodną drugiej połowy XX...