Maja Chwalińska wróciła na zwycięską ścieżkę w głównym cyklu WTA. 24-letnia tenisistka mieszkająca w Bielsku-Białej bardzo pewnie pokonała Cristinę Bucsę 6:2, 6:2 i awansowała do trzeciej rundy prestiżowego turnieju WTA 1000 w Cincinnati. To ważne zwycięstwo po trudniejszych tygodniach, naznaczonych kontuzją i przerwą w regularnych startach. Teraz przed Polką spotkanie z rywalką, z którą kilka tygodni temu stoczyła jeden z najważniejszych meczów w swojej karierze.
Maja Chwalińska przełamała serię bez zwycięstwa. Bucsa nie znalazła sposobu na Polkę
Chwalińska rozpoczęła rywalizację w Cincinnati od drugiej rundy, ponieważ jako rozstawiona z numerem 19 otrzymała na otwarcie wolny los. Jej pierwszą przeciwniczką była Cristina Bucsa. Hiszpanka miała za sobą trudny okres, choć przed przyjazdem do Cincinnati zdołała zakończyć serię ośmiu kolejnych porażek.
Dla Polki spotkanie miało dodatkowe znaczenie. Bucsa pokonała ją w ubiegłym roku w eliminacjach turnieju w Madrycie. Tym razem przebieg rywalizacji był jednak zdecydowanie korzystniejszy dla Chwalińskiej.
Pierwszy set od początku układał się po myśli 24-latki. Chwalińska kontrolowała wydarzenia na korcie i pozwoliła przeciwniczce na zdobycie zaledwie dwóch gemów. Partię zakończyła wynikiem 6:2.
W drugim secie zawodniczkom przeszkodziła pogoda. Spotkanie zostało przerwane z powodu deszczu i wyładowań atmosferycznych. Po wznowieniu gry Bucsa zdołała jeszcze zdobyć gema, jednak później inicjatywa całkowicie należała do Polki. Chwalińska wygrała pięć kolejnych gemów i ponownie zakończyła seta wynikiem 6:2. Całe spotkanie trwało 91 minut.
Zwycięstwo ma dla Chwalińskiej szczególną wartość również ze względu na wydarzenia ostatnich tygodni. Był to jej pierwszy wygrany mecz w głównym cyklu WTA od znakomitego występu podczas Rolanda Garrosa. Później jej plany mocno skomplikowały problemy zdrowotne.
Podczas Wimbledonu Polka doznała urazu prawej kostki w spotkaniu z Mananchayą Sawangkaew. Kontuzja zmusiła ją następnie do rezygnacji z kolejnych startów, w tym z turnieju WTA 250 w Jassach. Powrót do regularnej rywalizacji wymagał więc czasu, a zwycięstwo odniesione w Cincinnati jest pierwszym wyraźnym sygnałem, że Chwalińska ponownie może walczyć o kolejne rundy dużych turniejów.
Teraz rywalka doskonale znana z Rolanda Garrosa
Awans do trzeciej rundy oznacza dla Chwalińskiej znacznie poważniejszy sprawdzian. Jej kolejną przeciwniczką będzie Diana Shnaider. Spotkanie zaplanowano na poniedziałek.
To nazwisko doskonale pamiętają kibice śledzący tegoroczny Roland Garros. Chwalińska i Shnaider spotkały się wówczas w półfinale wielkoszlemowego turnieju w Paryżu. Polka, która rozpoczynała zawody od kwalifikacji, wygrała 7:6(4), 6:4 po trwającym dwie godziny i dziesięć minut pojedynku.
Tamto zwycięstwo było jednym z największych osiągnięć w karierze Chwalińskiej. Została pierwszą kwalifikantką w historii, która dotarła do finału singla kobiet Rolanda Garrosa. Była również dopiero drugą tenisistką z kwalifikacji w erze Open, która awansowała do finału turnieju wielkoszlemowego.
Sezon 2026 przyniósł Chwalińskiej ogromny skok również w światowym rankingu. Jeszcze przed Rolandem Garrosem nigdy nie znajdowała się w czołowej setce zestawienia WTA. Po paryskim turnieju zadebiutowała nie tylko w Top 100, ale od razu również w Top 50. Oficjalne statystyki WTA wskazują ponadto, że w tym sezonie należy do najskuteczniejszych zawodniczek cyklu pod względem wykorzystywania break pointów.
Turniej w Cincinnati jest jednym z najważniejszych punktów przygotowań do ostatniego w sezonie turnieju wielkoszlemowego – US Open. Zawody mają rangę WTA 1000 i są drugim z dwóch kolejnych turniejów tej kategorii rozgrywanych podczas północnoamerykańskiej części sezonu na kortach twardych.
Dla Chwalińskiej najważniejsze jest jednak ponowne wejście w rytm meczowy. Po problemach zdrowotnych i okresie bez zwycięstwa w głównym cyklu WTA w Cincinnati zrobiła pierwszy ważny krok. Teraz ponownie stanie naprzeciw Shnaider – zawodniczki, którą pokonała w najbardziej pamiętnym okresie swojego dotychczasowego sezonu.



