DŁUGOŚĆ SZLAKU
14.5KM
SUMA WZNIESIEŃ
634m
CZAS PRZEJSCIA
4:40h
TYP TRASY
Tam i z Powrotem
Opis szlaku
Na Malinowską Skałę z Lipowej idzie się trochę „po cichu”, bez całej tej kolejki gondolowo-turystycznych emocji, które czasem kręcą się wokół Skrzycznego. Start jest spokojny, a trasa ma fajny rytm: najpierw rozgrzewka doliną, potem konkretne podejście, a na końcu nagroda w postaci skały, na której prawie każdy robi to samo zdjęcie (i dobrze, bo miejsce aż się o to prosi).
To jest wycieczka dla osób, które lubią normalne, górskie chodzenie: trochę szerokiej drogi na start, potem las i mocniejsze nachylenie, a na grani krótkie przejście do samej Malinowskiej. Jeśli celem jest „porządnie się przejść i mieć punkt widokowy na deser”, ta pętla robi robotę.
Zaczynamy w Lipowej w rejonie Ostre, tam gdzie zwykle zostawia się auto przy wlocie do Doliny Zimnika (są tam większe miejsca parkingowe i łatwo trafić, bo to popularny punkt wejścia w dolinę).
Lipowa (Ostre) i spokojny start doliną
Na początku jest prosto: ruszasz żółtym szlakiem i łapiesz tempo bez spiny. Pierwsze kilometry idą doliną potoku, w otoczeniu lasu i zboczy, które dość szybko odcinają codzienność od głowy. Ten fragment działa jak naturalna rozgrzewka — nogi zaczynają pracować, ale jeszcze bez zadyszki, więc można iść luźno i dogadać wszystkie „życiowe tematy” zanim zrobi się bardziej stromo.
W tym odcinku ważna rzecz jest praktyczna: sporo prowadzi wygodną, utwardzoną drogą w dolinie, a dopiero później szlak odbija w bardziej leśny klimat. Dzięki temu początek jest przewidywalny, dobry na rozchodzenie butów i wejście w rytm.
Gdy żółty szlak wchodzi w las i zaczyna się robota
W pewnym momencie kończy się ten „spacerowy” charakter i robi się bardziej górsko. Szlak wchodzi w las, nachylenie rośnie, a tempo samo z siebie przechodzi na tryb: „idę równo, bez szarpania”. To jest ten fragment, gdzie najlepiej działa zasada małych kroków — niby banał, ale naprawdę ratuje łydki, zwłaszcza jeśli ktoś na starcie za bardzo się rozpędził, bo „przecież jest łatwo”.
Po drodze trafiają się miejsca, gdzie las na chwilę odpuszcza i można złapać trochę przestrzeni na boki — takie krótkie momenty, które przypominają, że jesteś już wyżej niż wyglądało to na starcie. Dalej idzie się konsekwentnie w górę, aż do węzła szlaków „Pod Malinowską Skałą”.
Pod Malinowską Skałą – chwila oddechu i krótki łącznik
„Pod Malinowską Skałą” brzmi jak obietnica, że zaraz będzie finał — i to się zgadza. Tu żółty doprowadza do miejsca, gdzie łatwo zrobić krótką pauzę, poprawić warstwy ubrania i zdecydować, czy idziesz od razu na samą skałę. Do szczytu zostaje już krótki odcinek zielonym łącznikiem, który szybko wyprowadza na charakterystyczne wypłaszczenie w rejonie Malinowskiej.
Ta pętla ma łącznie 14,5 km i zwykle zamyka się w ok. 4 godz. 40 min spokojnego marszu, więc to bardzo sensowny plan na pół dnia bez gonitwy i bez wieczornego pytania „dlaczego ja to sobie robię?”.
Malinowska Skała – ta „ambona” z widokiem
Malinowska Skała to nie tylko punkt na mapie, ale konkretna, duża wychodnia skalna — taka naturalna „ambona”, na którą wchodzi się dla panoram. Sama Malinowska Skała ma 1152 m n.p.m., a skała leży kawałek obok wierzchołka, dlatego często mówi się o niej jako o symbolu tego miejsca.
Jeśli trafisz na dobrą przejrzystość, zwykle widać stąd sporo grzbietów Beskidu Śląskiego, a w tle potrafią pokazać się dalsze pasma — to jeden z tych punktów, gdzie człowiek nagle zaczyna rozpoznawać góry „po sylwetce”, nawet jeśli na co dzień rozpoznaje głównie logo ulubionej kawy.
Powrót: zielonym i dalej żółtym do Lipowej
Zejście robi się logicznie: wracasz tym samym krótkim zielonym odcinkiem do „Pod Malinowską Skałą”, a potem trzymasz się żółtego z powrotem w stronę Lipowej (Ostre). To przyjemny układ, bo nie trzeba kombinować ani kręcić kilometrów na siłę — po prostu odwijasz trasę, a nogi same pamiętają, gdzie było stromo i gdzie warto zwolnić.
Na końcówce, gdy znów wpadniesz w dolinę i pojawi się wygodniejsza droga, tempo zwykle samo przyspiesza, bo meta „przyciąga” jak magnes. I to jest dobry moment, żeby zostawić sobie w głowie jedno zdanie: ta trasa jest prosta w planie, ale daje satysfakcję jak po porządnym górskim wyjściu — bez udawania, że to tylko spacer.
Mapa szlaku na Malinowską Skałę z Lipowej
TRASA: Lipowa – Malinowska Skała – Powrót tą samą trasą
Inne szlaki na Malinowską Skałę
Samo wejście z Lipowej dobrze pokazuje, że Malinowska Skała nie musi za każdym razem oznaczać tej samej wycieczki. W okolicy da się wybrać zarówno krótszy, prostszy wariant na szybkie wyjście, jak i dłuższą trasę z grzbietem, dodatkowymi szczytami albo finałem na Skrzycznem.
Gdy liczy się krótki czas i dość oczywisty przebieg, dobrze wypada krótki szlak od Przełęczy Salmopolskiej. To raczej opcja na spokojne wyjście bez rozwlekania dnia, z szybkim dojściem do sedna zamiast długiego rozkręcania trasy.
Kto woli bardziej górski rytm od samego początku, może skręcić w szlak ze Szczyrku przez Małe Skrzyczne. Tu jest więcej konkretnego podejścia i trochę bardziej graniowy charakter, więc całość ma już wyraźniej wycieczkowy niż spacerowy ton.
Inaczej układa się trasa przez Cieńków, która daje poczucie dłuższego przejścia grzbietem i trochę mniej oczywisty klimat niż najprostsze dojścia. To dobry wybór dla tych, którzy lubią, kiedy sama droga gra prawie taką samą rolę jak punkt końcowy.
Jeśli start z Lipowej brzmi dobrze, ale chodzi o coś większego niż klasyczne wyjście i powrót, to ciekawie wypada dłuższa pętla przez Magurkę Radziechowską i Wiślańską. Taka wersja ma więcej przestrzeni, więcej zmiany po drodze i lepiej pasuje na dzień, kiedy chce się po prostu pobyć w górach trochę dłużej.
Jest też opcja dla osób, które wolą domknąć wycieczkę mocniejszym akcentem, czyli szlak na Skrzyczne przez Malinowską Skałę i Małe Skrzyczne. W tym układzie sama Malinowska nie jest już jedynym celem, tylko częścią większej, bardziej treściwej trasy.
Żółty szlak na Malinowską Skałę z Lipowej (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto na końcu drogi w Dolinie Zimnika w Lipowej-Ostre, przy dużym parkingu tuż przy wejściu na szlak (to ten rejon obok Hotelu Zimnik i siedziby nadleśnictwa). Na miejscu działają zarówno miejsca płatne, jak i bezpłatne – w praktyce wybierasz to, które akurat ma wolne miejsca.
Tak, ale pod warunkiem, że idziesz spokojnie i bez ambicji „zrobić to w rekordzie”, bo trasa jest dość długa i ma kilka podejść. Najłatwiejszy jest start doliną, a najwięcej roboty robi końcowy odcinek podejścia już w lesie.
Nadaje się, jeśli dzieci mają już za sobą górskie wycieczki i potrafią iść równo przez kilka godzin, bo to nie jest krótki spacer. Dla młodszych albo „pierwszorazowych” lepiej potraktować trasę jako większe wyzwanie i iść bez presji tempa.
Na samej pętli Lipowa (Ostre) – Pod Malinowską Skałą – Malinowska Skała – Lipowa nie ma schroniska po drodze. Najbliższe duże schronisko to PTTK na Skrzycznem, ale to już opcja dla tych, którzy chcą trasę wydłużyć i iść dalej grzbietem.
Tak, to normalny szlak w Beskidzie Śląskim i z psem można tu iść, tylko trzymaj go na smyczy, bo miejscami jest wąsko i bywa ruch. Plusem jest to, że początek trasy biegnie blisko potoku, więc pies ma gdzie się napić, zanim zacznie się konkretniejsze podejście.
Po drodze pojawiają się widoki z przecinek i wyrębów na zboczach, ale największa nagroda jest na samej Malinowskiej Skale – to wychodnia, na którą wchodzi się właśnie po panoramy. Przy dobrej przejrzystości często wypatruje się stąd dalszych pasm, a czasem nawet Tatr.
Najlepiej celować w dzień z dobrą widocznością, bo Malinowska Skała ma sens wtedy, gdy panorama „niesie” daleko, a nie kończy się na najbliższym świerku. Po deszczach dolina i leśne podejścia potrafią być śliskie, więc wygodniej jest wybrać suchy dzień albo stabilną zimę z pewnym śniegiem niż odwilżowe błoto.





