W Beskidach toczyła się prawdziwa wojna na pędzle. Dziś mało kto o tym pamięta

Wojna na pędzle w Beskidach brzmi dziś jak lokalna ciekawostka, ale w rzeczywistości była poważnym konfliktem o to, kto będzie wyznaczał kierunek rozwoju turystyki w tej części Karpat. Nie chodziło wyłącznie o zamalowywanie znaków na drzewach i kamieniach. Stawką były wpływy, schroniska, przebieg szlaków, pierwszeństwo w zagospodarowaniu gór i symboliczne prawo do opowiadania, czyje są Beskidy w sensie kulturowym i społecznym. Spór rozgrywał się przede wszystkim między niemieckim Beskidenverein a polskim ruchem turystycznym skupionym najpierw wokół Towarzystwa Tatrzańskiego, a później także środowiska „Beskidu” cieszyńskiego. Najmocniej wybuchł w rejonie Babiej Góry, ale jego znaczenie wykraczało daleko poza jeden masyw. To była walka o obecność, widoczność i trwały ślad w krajobrazie Beskidów.

Babia Góra stała się polem sporu o wpływy w Beskidach

U schyłku XIX wieku to właśnie Beskidenverein odegrał pionierską rolę w udostępnianiu Beskidów turystom. Organizacja założona w 1893 roku przez środowiska niemieckie działające na obszarze Śląska Austriackiego szybko zaczęła wytyczać trasy, stawiać drogowskazy i budować schroniska w Beskidzie Śląskim, Żywieckim oraz na terenach leżących dziś po stronie czeskiej i słowackiej. W rejonie Babiej Góry pierwsze znakowane szlaki pojawiły się już w latach 90. XIX wieku, a Wilhelm Schlesinger przygotował także instrukcję znakarską, która porządkowała sposób oznaczania tras. To właśnie z działalności Beskidenverein wyrósł model znaku z kolorowym pasem ujętym bielą, później przejęty i rozwinięty przez polskie organizacje.

Na Babiej Górze znaczenie miała nie tylko sieć ścieżek, ale też infrastruktura. W latach 1904–1905 Beskidenverein zbudował pod szczytem murowane schronisko Schlesinger-Haus, położone bardzo wysoko, w pobliżu Głodnej Wody. Był to obiekt nowoczesny jak na swoje czasy i zarazem mocny znak obecności niemieckiego ruchu turystycznego w masywie. Polską odpowiedzią stało się powołanie w 1905 roku Oddziału Babiogórskiego Towarzystwa Tatrzańskiego oraz budowa schroniska na Markowych Szczawinach, otwartego w 1906 roku. Od tego momentu rywalizacja przestała być teorią, a stała się widoczna w terenie.

Ten konflikt nie brał się z drobnej złośliwości kilku działaczy. W tle znajdowało się przekonanie, że turystyka może wzmacniać wpływy narodowe i utrwalać określony porządek kulturowy w górach. Dla polskich środowisk Babia Góra i całe zachodnie Beskidy nie miały być obszarem zdominowanym przez organizację reprezentującą mniejszość niemiecką. Dla Beskidenverein pojawienie się równoległej polskiej inicjatywy oznaczało z kolei podważenie dotychczasowej pozycji i praktycznego monopolu na znakowanie oraz obsługę ruchu turystycznego. Dlatego od samego początku spór o szlaki był w istocie sporem o kontrolę nad przestrzenią.

babia góra
Babia Góra / fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Gdy szlak był deklaracją, a farba narzędziem rywalizacji

Pierwsza odsłona wojny na pędzle zaczęła się wtedy, gdy polscy działacze zaczęli wytyczać własne szlaki w masywie Babiej Góry. W 1905 roku Oddział Babiogórski uzyskał zgodę zarządu dóbr habsburskich w Żywcu na ustawianie polskich tablic i znaków. Rok później Hugo Zapałowicz wraz ze współpracownikami wyznaczył trasę z Suchej do Zawoi, a następnie pojawiły się kolejne podejścia na Markowe Szczawiny i od Przełęczy Brona na Diablak. Co ważne, część tych polskich szlaków prowadzono równolegle do tras wyznaczonych wcześniej przez Beskidenverein. Nie był to przypadek, lecz świadoma manifestacja obecności polskiego ruchu turystycznego w miejscu uznawanym za strategiczne.

Reakcja była gwałtowna. W 1907 roku doszło do niszczenia polskich znaków i tablic, w tym na szlaku z Przełęczy Brona na Babią Górę. Po pierwszym incydencie znaki po prostu odnowiono, ale po kolejnym Hugo Zapałowicz wniósł skargę przeciw osobom związanym z Beskidenverein. Sprawa trafiła do sądu w Makowie i zakończyła się wyrokiem korzystnym dla strony polskiej. Ten epizod pokazuje, że wojna na pędzle nie była tylko górską anegdotą. Już wtedy weszła na poziom formalnego sporu prawnego o niszczenie oznakowania i o prawo do organizowania przestrzeni turystycznej.

Nazwa konfliktu dobrze oddaje jego najbardziej widowiskowy wymiar, ale upraszcza całość zjawiska. Owszem, działacze obu stron zamalowywali znaki konkurencji, usuwali drogowskazy i starali się osłabić widoczność przeciwnika w terenie. Jednak za pędzlami stały pieniądze, ambicje i długofalowe plany. Szlak był czymś więcej niż linią marszu. Oznaczał przewagę organizacyjną, wpływ na ruch turystyczny, obecność w przewodnikach i mapach oraz prawo do tego, by schronisko, przełęcz czy cały grzbiet kojarzono z konkretnym środowiskiem. Właśnie dlatego spór tak łatwo przenosił się z farby na grunt instytucjonalny.

babia góra
Babia Góra / fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Lata 20. i 30. przyniosły drugą, ostrzejszą odsłonę

Po I wojnie światowej konflikt nie wygasł, lecz wszedł w nową fazę. Zmieniły się granice państwowe, ale nie zniknęły napięcia o schroniska, przebieg tras i zakres działania poszczególnych organizacji. Schronisko Beskidenverein pod Babią Górą znalazło się w granicach Polski, co natychmiast zwiększyło znaczenie sporów własnościowych i kompetencyjnych. W sierpniu 1925 roku, podczas posiedzenia zarządu Oddziału Babiogórskiego w schronisku na Markowych Szczawinach, Władysław Midowicz zgłosił przypadki przemalowywania znaków przez Beskidenverein. To wydarzenie uznaje się za początek kolejnego, szczególnie ostrego etapu wojny na pędzle.

Dalszy bieg spraw pokazał, że nie chodziło już tylko o pojedyncze znaki. Próby ułożenia relacji między organizacjami zakończyły się fiaskiem, a po stronie polskiej coraz wyraźniej dojrzewała decyzja o całkowitym przecięciu sporów na drodze organizacyjnej. W listopadzie 1931 roku Podkomisja Zachodniobeskidzka Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego przyjęła uchwałę uznającą stosunki z Beskidenverein za zerwane i rozdzielającą między oddziały PTT tereny oraz szlaki dotąd pozostające w sferze działalności niemieckiej organizacji. W tym samym okresie PTT uporządkowało własne zasady znakowania i zatwierdziło instrukcję opartą na znaku z trzema pasami, czyli kolorowym środkiem i dwoma białymi obrzeżami. Paradoks polegał na tym, że w trakcie ostrej rywalizacji strona polska przejęła i ujednoliciła rozwiązanie wywodzące się z wcześniejszej praktyki Beskidenverein.

Rywalizacja przeniosła się też na schroniska. W grę wchodziły inwestycje na Hrobaczej Łące, pod Klimczokiem czy na Hali Lipowskiej, a także zabiegi o wpływ na decyzje urzędowe dotyczące budowy i prowadzenia obiektów. W odniesieniu do schroniska Beskidenverein pod Babią Górą PTT doprowadziło do działań prawnych z udziałem Lasów Państwowych. Faktyczne przejęcie obiektu nastąpiło już w 1936 roku, natomiast prawomocne zakończenie wieloletniego postępowania nastąpiło w 1937 roku. W praktyce oznaczało to definitywne załamanie pozycji Beskidenverein w najważniejszym dla tej historii miejscu.

babia góra
Babia Góra / fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

To nie była anegdota o farbie, tylko spór o kształt polskich Beskidów

Wojna na pędzle miała znaczenie większe niż kilka głośnych incydentów na Babiej Górze. Pokazała, że w realiach przełomu XIX i XX wieku oraz dwudziestolecia międzywojennego turystyka była elementem polityki pamięci, tożsamości i obecności narodowej. Szlak, schronisko, przewodnik i mapa współtworzyły obraz gór jako przestrzeni przypisanej do konkretnej wspólnoty. Z tej perspektywy walka o beskidzkie oznakowanie była częścią szerszego procesu polonizacji krajobrazu turystycznego i budowania własnych instytucji w regionie, który wcześniej w dużym stopniu zagospodarowały środowiska niemieckie.

Równolegle dojrzewał polski system organizacyjny. Powstanie Polskiego Towarzystwa Turystycznego „Beskid” w Cieszynie w 1910 roku było odpowiedzią na dynamiczny rozwój niemieckiej turystyki w Beskidzie Śląskim i Żywieckim. W kolejnych latach polskie środowiska nie ograniczały się do reakcji obronnej, lecz zaczęły tworzyć własną sieć schronisk, stacji turystycznych, map i przewodników. W latach 30. ofensywa ta stała się bardzo wyraźna, czego śladem były kolejne obiekty uruchamiane przez PTT w zachodnich Beskidach. W ten sposób wojna na pędzle skończyła się nie jednym symbolicznym gestem, lecz trwałą zmianą układu sił w całym regionie.

Dziś po tamtym konflikcie nie zostało wiele w zbiorowej pamięci, choć jego skutki są nadal widoczne. Współczesny system znakowania szlaków, rozkład beskidzkich schronisk i sama historia polskiej obecności turystycznej w Beskidach nie wzięły się z niczego. Ukształtowały je lata rywalizacji, w których pędzel bywał narzędziem równie ważnym jak statut, akt własności czy decyzja urzędowa. Wojna na pędzle przetrwała głównie jako efektowna nazwa, ale w rzeczywistości była jednym z kluczowych epizodów w dziejach turystyki beskidzkiej i jednym z najbardziej charakterystycznych sporów o krajobraz górski w tej części Europy.

babia góra
Babia Góra / fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
- Reklama -spot_img

Podobne Artykuły

szałas na hali cudzichowej

Dawne Beskidy wyglądały zupełnie inaczej. To szałaśnictwo przez lata utrzymywało całe...

0
Szałaśnictwo w Beskidzie Śląskim i Żywieckim było przez stulecia jednym z najważniejszych filarów życia gospodarczego, a nie tylko sezonowym zajęciem na hali. To właśnie...
Wołosi w Beskidach - jak pasterstwo zmieniło Beskid Żywiecki i Śląski

Wołosi w Beskidach – jak pasterstwo zmieniło Beskid Żywiecki i Śląski

0
Kiedy mówi się o Wołochach w Beskidach, najczęściej wraca temat owiec, hal i szałasów, ale ich znaczenie było znacznie szersze. Z wołoskim osadnictwem łączy...
schronisko pttk klimczok

Od drewnianej Klementynówki do murowanej legendy – burzliwe dzieje schroniska na...

0
Schronisko nazywane dziś schroniskiem na Klimczoku jest jednym z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych obiektów turystycznych w Beskidzie Śląskim, a jego dzieje dobrze pokazują, jak...
Zawody narciarskie - Szczyrk / Skrzyczne - 1937

Archiwalny film ze Szczyrku: 5. Beskiden Cup Rennen na Skrzycznem (luty...

0
Krótki materiał archiwalny udostępniony przez kanał „W kadrze zapisane | Vision Work” pokazuje, jak wyglądały jedne z największych międzynarodowych zawodów narciarskich w międzywojennym Szczyrku....