DŁUGOŚĆ SZLAKU
12.1KM
SUMA WZNIESIEŃ
585m
CZAS PRZEJSCIA
4:00h
TYP TRASY
Pętla
REGION
Beskid Śląski
SCHRONISKO
Tak
NAJWYŻSZY PUNKT
884m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★☆☆☆
Opis szlaku
Jeśli masz ochotę na pętlę w Beskidzie Śląskim, która zaczyna się i kończy w tym samym miejscu, a po drodze daje i las, i przełęcz, i „cywilizowany” finał przy Gościńcu na Równicy, to ten wariant z Ustronia przez Beskidek jest dokładnie w punkt. Startujesz w rejonie Ustroń Polana / Papiernia, łapiesz spokojne podejście, a potem wkręcasz się w grzbietową wędrówkę w stronę Równicy.
To jest trasa dla tych, którzy chcą normalnie pochodzić, ale bez kombinowania z logistyką i bez wielkich niespodzianek w terenie. Na koniec czeka Równica z całą swoją infrastrukturą – można złapać oddech, coś zjeść, a potem wrócić do Ustronia inną drogą, żeby nie robić powtórki „w tę i z powrotem”.
Po drodze najfajniejsze jest to, że klimat zmienia się płynnie: najpierw spokojniej, leśniej i „zielono”, potem przełęcz, a dalej już coraz bliżej popularnych okolic Równicy, gdzie spotykają się szlaki i spacerowe ścieżki. No i ten moment, gdy po lesie nagle robi się szerzej – człowiek od razu wie, że meta (albo przynajmniej przerwa na cokolwiek dobrego) jest blisko.
Start w Ustroń Polana / Papiernia – zanim wejdziesz w las
Najwygodniej ruszyć z rejonu Ustroń Polana / Papiernia, bo to miejsce jest „turystycznie ogarnięte” i zwykle da się zostawić auto w okolicy stacji i pobliskich parkingów. Złap spokojny rytm od samego początku, bo to wyjście ma długą drogę przed sobą – a Beskidy lubią, gdy nie startuje się jak do sprintu na autobus.
Pierwsze kilometry szybko wprowadzają w leśny klimat: ścieżka daje poczucie, że uciekasz z uzdrowiskowego Ustronia w stronę ciszy i drzew. W tym wariancie idziesz tak, żeby wyjść nad Przełęcz Beskidek – i to jest fajne, bo przełęcz działa jak naturalny „przystanek” po pierwszym, konkretniejszym podejściu.
Zielonym na Przełęcz Beskidek – spokojne podejście, ale z asfaltem w tle
Podejście zielonym szlakiem w stronę Beskidka jest raczej czytelne i nie robi z człowieka naleśnika od pierwszych minut. To odcinek, na którym masz sporo lasu, ale warto mieć z tyłu głowy, że w tej części Beskidu Śląskiego szlak lubi przecinać się z drogą dojazdową – miejscami pojawia się asfalt, a pod koniec podejścia potrafi się trafić fragment prowadzony właśnie takim odcinkiem.
Przełęcz Beskidek sama w sobie jest ważnym punktem orientacyjnym w tej okolicy – takie miejsce, gdzie nagle robi się „szlakowo”: krzyżują się kierunki, człowiek zaczyna kojarzyć nazwy, a nogi dostają sygnał: dobra, teraz wchodzimy na grzbiet. Tutaj łapiesz niebieski i zaczyna się przyjemne przejście w stronę Równicy.
Niebieskim w stronę Równicy – las, grzbiet i coraz bliżej „góry z zapleczem”
Na niebieskim robi się bardziej grzbietowo i wędrówkowo – idziesz w stronę Równicy, ale jeszcze bez tego całego zamieszania, które kojarzy się z samą polaną i Gościńcem. To dobry fragment, żeby złapać równe tempo: ani się nie spieszysz, ani nie robisz postoju co pięć minut „bo ładnie” (bo wiadomo, że ładnie, to Beskid Śląski).
Cała pętla ma około 12,1 km i zwykle zamyka się w okolicach 4 godzin marszu, więc to jest bardzo sensowny plan na pół dnia – z czasem na przerwę na górze i bez nerwowego zerkana na zegarek co chwilę. W okolicach „Pod Równicą” zaczynasz czuć, że teren będzie coraz bardziej uczęszczany, a ścieżki szersze.
Podejście na Równicę i okolice Gościńca – szerzej, wygodniej, bardziej spacerowo
Końcówka podejścia prowadzi już w rejon, gdzie poza szlakami turystycznymi działają też typowe ścieżki spacerowe. W praktyce oznacza to, że miejscami robi się szeroko i „deptakowo”, a przy samej Równicy wchodzisz w strefę, do której da się też dojechać samochodem – stąd parkingi i cała infrastruktura w okolicy Gościńca.
Gościniec Równica to dawny klimat schroniskowy w bardziej „restauracyjno-noclegowym” wydaniu, ale dla piechura liczy się jedno: jest gdzie usiąść i złapać oddech. Wokół są parkingi i atrakcje, więc bywa tu gwarno – taki klasyk: jedni kończą dłuższą trasę, inni dopiero robią krótki spacer na szczyt.
Szczyt Równicy – krótki finisz żółtym i najlepsze widoki „tuż obok”
Sam wierzchołek Równicy jest zalesiony, więc nie nastawiaj się, że staniesz na czubku i dostaniesz panoramę 360° jak na talerzu. Fajniejsze widoki łapie się zwykle z okolic łąk i prześwitów pod szczytem – przy dobrej widoczności często ogląda się stąd okoliczne pasma Beskidu Śląskiego i dalej, w stronę większych grzbietów.
Na szczyt najczęściej podchodzi się żółtym szlakiem od strony Gościńca – to taki krótki, domykający odcinek, bardziej „spacer na deser” niż kolejny etap wyprawy. Z rejonu Gościńca na wejście na szczyt liczy się zwykle około 15–20 minut, więc naprawdę szkoda to odpuścić, nawet jeśli nogi już marzą o krześle.
Powrót do Ustronia – czerwonym w dół, z fragmentami przy drodze
Po przerwie robisz zwrot w stronę Ustronia i schodzisz czerwonym. To zejście jest wygodne logistycznie, bo prowadzi z powrotem w rejony Ustronia, ale ma swoją „beskidzką prawdę”: w tej okolicy czerwony szlak potrafi kilka razy przecinać drogę dojazdową, a miejscami iść jej poboczem. To nic strasznego, tylko dobrze wiedzieć wcześniej, żeby się nie zdziwić, że nagle obok pojawiają się auta.
Im niżej, tym bardziej wraca uzdrowiskowy klimat Ustronia i cywilizacja robi się coraz bliższa – aż w końcu domykasz pętlę tam, gdzie start. I to jest ten moment, gdy człowiek orientuje się, że ta trasa ma świetny „układ dnia”: porządna wędrówka, sensowny dystans, a na koniec wygodny powrót bez kombinowania.
Mapa szlaku na Malinowską Skałę z
TRASA: Ustroń – Beskidek – Równica (Schronisko na Równicy) – Ustroń
Inne szlaki na Równicę
Na Równicę da się wejść na kilka sposobów i właśnie to jest w niej fajne — jeden wariant lepiej sprawdza się wtedy, gdy chcesz zrobić konkretną pętlę z Ustronia, inny pasuje bardziej do krótszego, prostszego wyjścia bez większej logistyki.
Od strony Lipowca wszystko jest bardziej zwarte i bez kombinowania, więc dobrze siada szlak z Lipowca żółtym szlakiem. To raczej opcja na dzień, kiedy chcesz po prostu wejść, dojść do celu i wrócić tą samą drogą, bez dokładania dłuższego obchodzenia.
Trochę inaczej wygląda podejście z Brennej zielonym szlakiem, bo ma spokojniejszy rytm i bardziej równy przebieg. Ten wariant zwykle lepiej pasuje osobom, które wolą szeroką drogę i marsz bez zbyt wielu nagłych zmian tempa, bardziej pod spokojne łapanie kroków niż pod samo „zaliczenie” szczytu.
Szlak na Równicę z Ustronia przez Beskidek (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto w rejonie Ustroń Polana przy okolicznych parkingach i placach w tej dzielnicy, bo stąd najprościej wejść w zielony szlak w stronę Beskidka. Jeśli przyjedziesz autem, celuj w okolice ul. Papiernia / stacji Ustroń Polana – to ten sam rejon, z którego naturalnie zaczyna się ta pętla.
Tak, ale z jednym warunkiem: to nie jest krótki spacer, tylko dłuższa pętla (około 12 km), więc początkujący powinien iść spokojnym tempem i zrobić przerwę na Równicy. Technicznie jest prosto, bo szlaki są czytelne, a podejścia są „beskidzkie” – męczą bardziej długością niż trudnością.
Nadaje się, ale raczej dla dzieci, które mają już za sobą górskie wycieczki i dobrze znoszą dłuższy marsz, bo całość jest po prostu rozciągnięta w czasie. Plusem jest to, że na Równicy masz miejsce na odpoczynek i jedzenie, więc łatwiej „zrobić przerwę w połowie roboty”.
Na Równicy działa Gościniec Równica (dawniej schronisko PTTK), więc na trasie masz konkretny punkt, gdzie można usiąść i coś zjeść. To właśnie do tego miejsca dochodzisz na grzbiecie, a potem schodzisz w stronę Ustronia czerwonym szlakiem.
Tak, ten wariant z Ustronia przez Beskidek jest normalnie chodzony z psem i nie ma tu nic „psio-nieprzyjaznego” w terenie, poza tym, że miejscami bywa bardziej spacerowo przy samej Równicy. Najrozsądniej prowadzić psa na smyczy na odcinkach bliżej Gościńca i przy skrzyżowaniach szlaków, bo tam najłatwiej o mijanki z ludźmi.
Sam wierzchołek Równicy jest zalesiony, więc najlepsze widoki łapie się zwykle z rejonu polany i okolic Gościńca, gdzie są prześwity i otwarta przestrzeń. Po drodze też trafiają się momenty, kiedy robi się „lżej” w lesie i pojawiają się krótkie okienka widokowe, ale finałowo najwięcej dzieje się właśnie pod szczytem.
Najprzyjemniej iść od wiosny do jesieni, bo leśne odcinki są wtedy wygodne, a widoczność z okolic polany pod Równicą potrafi być świetna przy stabilnej pogodzie. Zimą też się da, tylko po roztopach i oblodzeniach (zwłaszcza na bardziej „drogowych” fragmentach w rejonie Równicy i przy zejściu) raczki potrafią uratować komfort.





