DŁUGOŚĆ SZLAKU
12.9KM
SUMA WZNIESIEŃ
904m
CZAS PRZEJSCIA
4:40h
TYP TRASY
Tam i z Powrotem
Szlak na Pilsko z Korbielowa – Zielonym szlakiem przez Halę Miziową
Są takie wycieczki, które robią się same: wiesz, gdzie idziesz, po drodze masz porządny przystanek w schronisku, a na koniec czeka szczyt, który w Beskidzie Żywieckim nie musi nikomu nic udowadniać. Pilsko jest właśnie z tej kategorii – konkretna góra, konkretna trasa i przyjemne tempo bez kombinowania z logistyką.
Start z Korbielowa (Kamienna) to też sprytny ruch, bo odpada dłuższy spacer asfaltem po dolinie. Od razu łapiesz “górski tryb”: najpierw podejście, potem hale, potem wyżej – tam, gdzie robi się bardziej przestrzennie i gdzie człowiek zaczyna się rozglądać częściej niż sprawdzać godzinę.
To propozycja dla osób, które lubią mieć w nogach podejście, ale chcą też nagrody po drodze: Hala Miziowa z schroniskiem i finał na Pilsku. Całość zamyka się w około 12,9 km i mniej więcej 4 godziny 40 minuty marszu, bo wraca się tą samą drogą.
Start w Kamiennej i podejście na Czarny Groń
Zaczynamy w Korbielowie – Kamiennej, w okolicy dolnych stacji wyciągów narciarskich przy ul. Sitki, gdzie zwykle ogarnia się też miejsce na auto. To taki start “praktyczny”: zakładasz plecak, dopinasz kurtkę (albo nie) i można od razu ruszać, bez spaceru rozgrzewkowego przez pół wsi.
Pierwsze metry mają bardziej cywilny klimat, ale dość szybko robi się konkretniej – podejście wchodzi na otwarte odcinki, które zimą służą jako stoki, a w sezonie pieszym po prostu wyciągają w górę po łąkach. Tu warto mieć z tyłu głowy jedno: słońce potrafi zrobić robotę, bo drzewa nie zawsze stoją w gotowości, żeby robić cień na zawołanie.
Czarny Groń pojawia się jako taki pierwszy wyraźny “przystanek w drodze”. Miejsce kojarzy się z tym, że po otwartym podejściu w końcu łapie się oddech i można złapać bardziej leśny klimat. Dobrze tu na chwilę zwolnić, poprawić sznurówki i udawać, że to był plan: “przerwa taktyczna”, a nie “oj, jednak było pod górę”.
Hala Miziowa i schronisko
Za Czarnym Groniem wchodzimy w odcinki, gdzie las zaczyna mieć więcej do powiedzenia. Idzie się leśnymi ścieżkami, a fragmentami znowu wracają hale i otwarte polany – taka fajna mieszanka, dzięki której nie ma wrażenia, że człowiek tłucze się cały czas w jednym krajobrazie. Ten kawałek jest też przyjemny “w głowie”, bo nachylenie nie musi już być jedynym tematem rozmowy.
Hala Miziowa to duża, otwarta przestrzeń na stokach masywu Pilska – miejsce, do którego wielu ludzi idzie choćby po to, żeby posiedzieć chwilę “na wysokości” i poczuć, że góry są już blisko, a nie dopiero “gdzieś tam”. Stoi tu Schronisko PTTK na Hali Miziowej, znane jako najwyżej położone schronisko w polskich Beskidach (około 1330 m n.p.m.). Jeśli jest moment, żeby zrobić dłuższą pauzę, to właśnie tutaj – bo dalej robi się bardziej graniowo i bardziej “na otwartym”.
W okolicy schroniska widać też narciarski charakter tego miejsca: wyciągi, infrastruktura, szerokie przecinki. Latem i jesienią to po prostu wygodne punkty orientacyjne – łatwo utrzymać kierunek, a przestrzeń dookoła daje poczucie, że jesteś w centrum całej wycieczki. No i jest coś miłego w tym, że schronisko nie jest nagrodą na końcu świata, tylko sensownym przystankiem po drodze na szczyt.
W stronę Góry Pięciu Kopców
Ze schroniska kierunek jest prosty: idziemy wyżej, w stronę grzbietu. Ten odcinek ma już bardziej “górski” charakter – mniej osłony lasu, więcej przestrzeni i poczucie, że za chwilę wyjdziesz na miejsca, z których zwykle ogląda się dalekie panoramy. Przy dobrej przejrzystości powietrza ludzie często wypatrują stąd większych pasm, w tym Tatr, ale to już klasyka – raz jest „wow”, raz jest „no dobrze, to chmury mają dziś dyżur”.
Góra Pięciu Kopców (1542 m) jest ważna, bo to właśnie tędy biegnie granica polsko-słowacka i to ona bywa nazywana “polskim wierzchołkiem” w drodze na Pilsko. Okolica wyżej potrafi być porośnięta kosówką, co dodaje temu fragmentowi takiego lekko wysokogórskiego sznytu – niby nadal Beskid, a jednak zaczyna się robić inaczej niż w dolnych partiach.
Pilsko: finał na grani i powrót tą samą drogą
Z Góry Pięciu Kopców do Pilska jest już blisko, ale to nie jest „ostatnie 100 metrów” w stylu miejskiego parku. Pilsko ma 1557 m n.p.m. i jest drugim co do wysokości szczytem Beskidu Żywieckiego, a sam najwyższy punkt leży już po stronie słowackiej – to taki detal, który lubi wypłynąć w rozmowach akurat wtedy, gdy ktoś triumfalnie mówi: “no, to zdobyte”.
Na górze zwykle chodzi o przestrzeń: szeroki grzbiet, poczucie wysokości i to, że panorama – kiedy się trafi – potrafi być naprawdę rozległa. Dlatego ta trasa jest lubiana: nie ma tu technicznych niespodzianek, za to jest porządna górska wycieczka z logicznym rytmem: podejście, hala, schronisko, grzbiet, szczyt. A potem powrót tą samą drogą jest jak przewijanie dobrego filmu – tylko szybciej, bo nogi same niosą, zwłaszcza gdy w schronisku została w pamięci myśl: “może jeszcze coś ciepłego na koniec…”.
Na zejściu znowu mijamy Halę Miziową i schronisko, więc jeśli wcześniej było “idziemy dalej, bo szkoda czasu”, to tu pojawia się druga szansa na przerwę. Potem zostaje już odcinek w stronę Czarnego Gronia i końcówka do Kamiennej – ta sama droga, ale zwykle odbierana zupełnie inaczej, bo po szczycie wszystko jakoś łagodnieje (nawet jeśli nachylenie uparcie twierdzi inaczej).
Dla kogo jest ta trasa?
Trudność tej trasy oceniam na łatwą do średniej. Kilometrów jest trochę i podejść też nie brakuje, ale wszystko jest spokojnie do zrobienia bez żadnego „wypluwania płuc” po drodze. Jeśli idziecie rodzinnie z dziećmi, najlepiej potraktować to jak wycieczkę na większość dnia: tempo siłą rzeczy będzie wolniejsze, przystanków więcej, a czas przejścia potrafi się przez to zauważalnie wydłużyć.
Mapa i GPX szlaku
GPX SZLAKU: TUTAJ
TRASA: Korbielów (Kamienna) – Czarny Groń – Hala Miziowa (Schronisko PTTK na Hali Miziowej) – Góra Pięciu Kopców – Pilsko – Powrót tą samą trasą
Szlak na Pilsko z Korbielowa – Zielonym szlakiem przez Halę Miziową (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto na parkingach przy dolnych stacjach wyciągów w rejonie ul. Sitki (Kamienna), bo stamtąd masz najkrótszy “start z buta” na zielony szlak. W sezonie zimowym bywa tam organizacja parkingów pod narciarzy, więc warto celować w parkingi przy kompleksie Pilsko/Jontek lub przy Buczynce w tej samej okolicy.
Tak, ale z założeniem, że “początkujący” ma już w nogach kilka krótszych wycieczek i nie panikuje na widok dłuższego podejścia. Trudność wypada łatwa do średniej: podejścia są, kilometrów też trochę, ale to nadal trasa do ogarnięcia w spokojnym tempie.
Nadaje się, tylko najlepiej potraktować go jako wycieczkę na większość dnia, bo z dziećmi tempo siada, a przerwy robią się “naturalnym elementem krajobrazu”. Najbardziej rodzinny moment to okolice Hali Miziowej i schroniska, gdzie łatwo zrobić dłuższy odpoczynek i zdecydować, czy iść dalej na grzbiet.
Tak, po drodze mijasz Schronisko PTTK na Hali Miziowej, które jest jednym z kluczowych punktów tej trasy i świetnie nadaje się na przerwę. Bufet działa w ciągu dnia (zwykle od rana do wieczora), więc da się tam normalnie zjeść i ogrzać się, jeśli akurat jest taka potrzeba.
Na samą Halę Miziową z psem da się dojść, ale w rejonie masywu Pilska jest Rezerwat Przyrody Pilsko, a do rezerwatów co do zasady nie wolno wprowadzać psów, nawet na smyczy. Dlatego koniecznie musimy trzymać dokładnie tej trasy, podejście żółtym wariantem z Hali Miziowej na Pilsko nie jest możliwe.
Najwięcej przestrzeni robi się po wyjściu w okolice Hali Miziowej i dalej na grzbiet w stronę Góry Pięciu Kopców, bo to już bardziej otwarty, “widokowy” odcinek. Przy dobrej przejrzystości powietrza często wypatruje się stąd m.in. Babiej Góry, a z rejonu Pilska zdarzają się też dalekie panoramy w stronę Tatr.
Najprzyjemniej chodzi się tu od późnej wiosny do jesieni, kiedy ścieżki są bez śniegu, a hale dają pełen “widokowy efekt”. Zimą ta okolica żyje narciarsko a szlak przebiega przez trasy narciarskie, więc należy wybrać inny wariant.






