Szlak na Małą i Wielką Czantorię z Podlesia


DŁUGOŚĆ SZLAKU

10.0KM

SUMA WZNIESIEŃ

542m

CZAS PRZEJSCIA

3:30h

TYP TRASY

Pętla

REGION

Beskid Śląski

SCHRONISKO

Tak

NAJWYŻSZY PUNKT

995m.n.p.m.

TRUDNOŚĆ

★★☆☆☆



Opis szlaku

Jeśli masz ochotę na trasę, która daje satysfakcję podejściem, a potem oddaje to spokojniejszym grzbietem i konkretną przerwą przy chacie, to wariant z Podlesia robi robotę. Po drodze wpada Mała Czantoria (taka bardziej „po drodze”) i Wielka Czantoria (tu już jest pełnoprawny cel). Jest też fajny smaczek: kawałek idzie się granicą i zahacza o czeską infrastrukturę pod szczytem.

Cała pętla ma około 10 km i zwykle zamyka się w ok. 3 godziny 30 minut marszu, więc to dobry plan i na krótszy zimowy dzień, i na luźne „po pracy” w sezonie, jeśli start nie jest bardzo późno.

Start w Podlesiu: gdzie zostawić auto i co warto wiedzieć na dzień dobry

Najwygodniej celować w okolice skrzyżowania ulic Widokowej i Podlesie, przy Polanie Budzin. Parkowanie wygląda tu jak dłuższe pobocze — bez fajerwerków, ale działa, a miejsc jest zwykle w okolicach trzydziestu. Warto tylko pamiętać, że dojazd potrafi być stromy i wąski, więc zimą łańcuchy naprawdę nie są „dla ozdoby”.

Na rozruch idzie się chwilę wspólnym odcinkiem znakowanym (zielony z czerwonym spacerowym), a zaraz potem robi się ważny moment dnia: rozejście. I tu już wiadomo, czy wybierasz wariant bardziej „górski w lesie”, czy taki, który na chwilę pozwala iść wygodniej.

Podejście na Małą Czantorię: las, konkret i zero ściemy

Na rozejściu trzymaj się zielonego, jeśli chcesz iść klasycznie pod Małą Czantorię. Ten odcinek od razu wchodzi w las i dość szybko pokazuje, gdzie dziś jest główna robota: pod nogami masz typową górską ścieżkę, a podejście jest zwarte i wyraźne. To nie jest kilometrami ciągnący się dramat, raczej taki uczciwy fragment, po którym człowiek nagle przypomina sobie, że łydki istnieją.

Mała Czantoria to bardziej „miejsce na złapanie oddechu” niż punkt, w którym spędza się pół dnia na panoramach. Da się tu na moment przysiąść i ogarnąć tempo, a potem zaczyna się fragment, w którym zmienia się charakter wędrówki: mniej ciasnego lasu, więcej przestrzeni i szerzej pod stopami.

Grzbiet w stronę Wielkiej: szerzej, jaśniej i chwilami „po granicy”

Za Małą Czantorią robi się przyjemniej w sensie „idzie się szerzej i łatwiej”, bo pojawia się odcinek otwarty i bardziej spacerowy. Na tej części często łapie się oddech nie tylko płucami, ale i głową — idziesz grzbietem, a przy dobrej pogodzie zwykle są tu miejsca, gdzie ludzie zatrzymują się na szybkie zdjęcie, bo przestrzeń w końcu się otwiera.

W okolicach podejścia pod Wielką Czantorię znowu wraca las, ale już bez tego „pierwszego szarpnięcia”. Co ciekawe, miejscami masz wybór: można iść węższą leśną ścieżką albo trzymać się szerszej drogi, która prowadzi wygodniej — i obie opcje doprowadzają pod zaplecze turystyczne.

Chata na Czantorii i Koliba Roberta: przerwa, która naprawdę ma sens

W rejonie Koliby Roberta i Chaty na Czantorii robi się „cywilizowanie” — pojawia się polana, ławki, jedzenie i ten moment, kiedy plecak nagle waży mniej, bo człowiek wie, że za chwilę coś ciepłego wpadnie. Koliba Roberta jest po polskiej stronie, a Chata na Czantorii (Horska chata Čantoryja / Chata Čantoryje) leży po czeskiej stronie, tuż przy granicy, i działa dziś głównie jako bufet/gastronomia.

W samej chacie zwykle da się złapać coś prostego do jedzenia i chwilę posiedzieć, a do szczytu zostaje już krótki odcinek. To dobry moment, żeby zdecydować, czy robisz tylko przerwę i lecisz na wierzchołek, czy jeszcze chwilę kręcisz się po okolicy, bo szlaki tu się krzyżują i łatwo o „a dobra, jeszcze dwa kroki tam…”.

Wielka Czantoria: finał na luzie (ale z klimatem)

Z chaty na szczyt jest już krótko i dość wygodnie, bo podejście idzie szeroką alejką, na której spotyka się najwięcej ludzi. Na Wielkiej Czantorii jest wieża widokowa po czeskiej stronie (wejście bywa płatne), a przy dobrej pogodzie zwykle właśnie stąd poluje się na szerokie panoramy Beskidu Śląskiego i okolic.

Po wejściu na górę warto dać sobie dosłownie chwilę na „reset”: to jest ten typ miejsca, gdzie nogi mówią „dobra, wystarczy”, a głowa odpowiada „spoko, teraz już tylko zejście”. I tu zaczyna się druga część pętli.

Powrót w stronę Podlesia przez przejście Gora i czeski epizod

Schodząc z okolic szczytu, kieruj się z powrotem w stronę chaty, a potem łap wariant żółty do węzła „Pod Wielką Czantorią” — to taki punkt, gdzie wszystko nagle staje się zrozumiałe: szlaki się rozchodzą i wiadomo, w którą stronę uciekać w dół. Dalej w Twoim wariancie wchodzi czerwony odcinek po stronie czeskiej, głównie leśny: najpierw idzie się przyjemną leśną aleją, a końcówka potrafi być bardziej stroma i kamienista.

Na koniec wpada przejście graniczne Gora i żółty łącznik, który na tym fragmencie biegnie asfaltem — to już taki „powrót do świata samochodów”, tylko na chwilę. Ten asfalt doprowadza w okolice startu w Podlesiu, więc pętla spina się logicznie bez kombinowania.


Mapa szlaku na Mała i Wielką Czantorię z Podlesia

TRASA: Podlesie – Czantoria Mała – Chata Na Czantorii – Czantoria Wielka – Podlesie


Inne szlaki na Czantorię

Jeśli po tym wariancie chcesz jeszcze chwilę zostać w rejonie Czantorii, to spokojnie da się ułożyć sobie kilka zupełnie innych przejść — od krótszego, prostszego wyjścia po bardziej pełną trasę z grzbietem i przerwą po drodze.

Na szybszy wypad dobrze układa się krótki szlak na Małą Czantorię od strony Ustronia. To bardziej konkretny, leśny wariant bez rozciągania dnia na siłę — dobry wtedy, gdy chodzi raczej o samo podejście i spokojny obrót niż o dłuższe krążenie po masywie.

Z kolei szlak na Wielką Czantorię z Ustronia ma trochę bardziej klasyczny charakter. Start spod kolejki, wyraźny cel i trasa, która od początku wie, dokąd prowadzi, więc dobrze pasuje osobom, które wolą prosty plan bez rozgałęzień i kombinowania.

Inaczej wypada szlak przez Małą i Wielką Czantorię z Poniwca, bo tutaj więcej dzieje się już po samym układzie trasy. To opcja dla tych, którzy lubią, gdy wycieczka nie zamyka się tylko w wejściu na szczyt, ale ma po drodze trochę grzbietu, trochę zmiany rytmu i sensowną ciągłość od startu do zejścia.


Szlak na Małą i Wielką Czantorię z Podlesia (FAQ)

Gdzie najlepiej zaparkować na start w Podlesiu?

Najwygodniej zostawić auto przy skrzyżowaniu ulic Widokowej i Podlesie, tuż obok Polany Budzin, bo to jest praktyczny start pod tę pętlę. Miejsca są wzdłuż drogi i zwykle da się tam stanąć bez krążenia po okolicy.

Czy ta pętla z Podlesia na Małą i Wielką Czantorię jest dobra dla początkujących?

Tak, bo technicznie to proste górskie chodzenie bez trudnych odcinków, tylko z kilkoma podejściami, które robią robotę kondycyjnie. Trzeba po prostu pamiętać, że to około 10 km i mniej więcej 3,5 godziny marszu, więc lepiej iść równo, a nie „na czas”.

Czy ten szlak nadaje się dla rodzin z dziećmi?

Nadaje się, ale najlepiej dla rodzin, które mają już za sobą parę górskich wyjść i dzieciom nie przeszkadza dłuższe podejście w lesie. Z wózkiem ten wariant odpada, bo podejścia są typowo górskie i miejscami po prostu niewygodne na kółka.

Czy po drodze jest schronisko albo miejsce, żeby zjeść coś ciepłego?

Na trasie masz Chatę na Czantorii po czeskiej stronie grzbietu, gdzie normalnie można zrobić porządną przerwę i coś zjeść. Tuż obok działa też Koliba Roberta, więc z „ratunkiem dla głodnych” na tej pętli jest naprawdę w porządku.

Czy można iść tym wariantem z psem?

Tak, spokojnie przejdziesz tę pętlę z psem, tylko trzymaj go na smyczy, bo to normalny ruch turystyczny i leśne odcinki. Jeśli kusi Cię podjazd koleją linową (to już inna opcja niż ten start), psy są przewożone bezpłatnie, a dla większych warto mieć koc i najlepiej też kaganiec.

Jakie widoki są po drodze i na szczycie?

Pierwsze fajne otwarcia łapie się jeszcze w rejonie Polany Budzin, a potem najlepszy punkt „na panoramy” to okolice Wielkiej Czantorii i wieża po czeskiej stronie, kiedy jest dobra przejrzystość. Przy dobrej pogodzie z wieży często widać szeroko na Beskid Śląski i okolice, a sama końcówka grzbietu ma ten klimat „idę wysoko i jest przestrzeń”.

Kiedy najlepiej wybrać się na tę trasę (sezon i pogoda)?

Najprzyjemniej wypada wiosną, latem i wczesną jesienią, bo podejścia idą lekko, a widoki na grzbiecie mają największy sens przy dobrej widoczności. Zimą też się da, tylko licz się z oblodzeniem na podejściach i tym, że wieża bywa czynna krócej albo zależnie od pogody, więc lepiej celować w jasny dzień i wcześniejszy start.


- Reklama -

Sprawdź także

Szlak na Szyndzielnie i Klimczok z Dębowca

Szlak na Szyndzielnię i Klimczok z Bielska-Białej (Dębowiec)

0
DŁUGOŚĆ SZLAKU 13.5KM SUMA WZNIESIEŃ 734m CZAS PRZEJSCIA 4:50h TYP TRASY Tam i z Powrotem REGION Beskid Śląski SCHRONISKO Tak NAJWYŻSZY PUNKT 1117m.n.p.m. TRUDNOŚĆ ★★☆☆☆ Opis szlaku Jeśli chcesz wejść na górę bez kombinowania z logistyką, a przy okazji zahaczyć o...
Szlak na Trzy Kopce Wiślańskie z Dobki

Szlak na Trzy Kopce Wiślańskie z Dobki

0
DŁUGOŚĆ SZLAKU 8.1KM SUMA WZNIESIEŃ 395m CZAS PRZEJSCIA 2:30h TYP TRASY Tam i z Powrotem REGION Beskid Śląski SCHRONISKO Tak NAJWYŻSZY PUNKT 810m.n.p.m. TRUDNOŚĆ ★☆☆☆☆ Opis szlaku Dobka to taki start, który nie robi wielkiego hałasu, ale właśnie w tym tkwi...
Szlak na Błatnią z Brennej

Szlak na Błatnią z Brennej

0
DŁUGOŚĆ SZLAKU 8.9KM SUMA WZNIESIEŃ 523m CZAS PRZEJSCIA 3:00h TYP TRASY Tam i z Powrotem REGION Beskid Śląski SCHRONISKO Tak NAJWYŻSZY PUNKT 917m.n.p.m. TRUDNOŚĆ ★★☆☆☆ Opis szlaku Błatnia to taki beskidzki klasyk, który lubi się z ludźmi: nie robi z wejścia...
Krótki szlak na Malinowską Skałę z Przełęczy Salmopolskiej

Najkrótszy szlak na Malinowską Skałę z Przełęczy Salmopolskiej

0
DŁUGOŚĆ SZLAKU 7.3KM SUMA WZNIESIEŃ 433m CZAS PRZEJSCIA 2:30h TYP TRASY Tam i z Powrotem REGION Beskid Śląski SCHRONISKO Nie NAJWYŻSZY PUNKT 1152m.n.p.m. TRUDNOŚĆ ★☆☆☆☆ Opis szlaku Na Malinowską Skałę z Przełęczy Salmopolskiej idzie się tak, że człowiek nawet nie zdąży...