DŁUGOŚĆ SZLAKU
13.2KM
SUMA WZNIESIEŃ
650m
CZAS PRZEJSCIA
4:20h
TYP TRASY
Pętla
REGION
Beskid Mały
SCHRONISKO
Tak
NAJWYŻSZY PUNKT
918m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★☆☆☆
Opis szlaku
Jeśli masz ochotę na pętlę, która nie przeciąga się do wieczora, ale też nie kończy po pierwszych dziesięciu minutach, ten wariant z Targoszowa naprawdę dobrze trafia w środek. Jest tu trochę spokojniejszego podejścia, trochę grzbietowego marszu i na koniec zejście, które potrafi dorzucić bardzo przyjemne widoki w stronę Babiej Góry. Całość zamyka się w około 13,2 km i mniej więcej 4 godz. 20 min marszu, więc to taki dzień w górach bez spiny, ale też bez wrażenia, że było za krótko.
To trasa dla tych, którzy lubią, gdy początek jeszcze kręci się blisko zabudowań i potoku, a potem wszystko zaczyna się powoli uspokajać i robić bardziej leśne. Po drodze dochodzi Leskowiec, potem krótki skok w stronę schroniska i Gronia Jana Pawła II, a na zejściu żółtym szlakiem robi się bardziej otwarcie, jaśniej i szerzej. Taki układ ma sens, bo nie dostajesz całej atrakcji na starcie, tylko trasa dokłada kolejne kawałki po trochu.
Początek w Targoszowie bez wielkiego rozbiegu
Start przy Wieczorkach ma tę zaletę, że nie trzeba długo zastanawiać się, czy to już góry, czy jeszcze zwykły dojazd. W okolicach mostu i przystanku działa mały punkt zaczepienia dla samochodu, a pierwszy fragment prowadzi w rejonie Targoszówki, więc na wejściu jest jeszcze trochę wiejskiego klimatu, zanim szlak porządnie schowa się między drzewa. To dobry początek dla kogoś, kto nie lubi, gdy trasa od razu rzuca strome ściany pod nogi i każe od pierwszych metrów negocjować warunki z własnymi łydkami.
Ten początkowy odcinek nie jest jednym długim marszem przez otwartą przestrzeń, tylko raczej spokojnym dojściem, które przechodzi z okolic zabudowy i potoku do bardziej leśnego charakteru. Po drodze mija się też okolice Gronika i kapliczki św. Barbary, która przypomina, że ten rejon ma swój górniczy ślad z XIX wieku. To jeden z tych drobiazgów, które nie robią z trasy muzeum pod chmurką, ale dodają jej trochę lokalnego charakteru i sprawiają, że nie idzie się anonimowym lasem od punktu A do punktu B.
Od zielonego na czerwony, czyli robi się bardziej górsko
Po dojściu w rejon Skrzyżowania pod Smerkowicą kończy się bardziej rozbiegowy fragment i zaczyna się odcinek, który ma już klasyczny beskidzki rytm. Czerwony szlak w stronę Beskidka prowadzi przez las i grzbietowe partie pasma, więc zamiast asfaltowego dreptania masz już normalne górskie przejście. To właśnie tutaj najlepiej czuć, że ta pętla nie jest tylko spacerem do schroniska, ale pełną trasą z własnym tempem i charakterem.
Sama Przełęcz Beskidek nie gra roli wielkiego punktu widokowego ani miejsca, gdzie wszyscy nagle wyciągają telefony jak na sygnał. To raczej zalesiona przełęcz, ważna bardziej orientacyjnie niż widowiskowo, ale dzięki temu przejście nie rozjeżdża się klimatem i dalej trzyma leśny, spokojny ton. Zaraz potem zaczyna się podejście pod Leskowiec, więc nogi dostają sygnał, że część „rozgrzewkowa” właśnie została oficjalnie zamknięta.
Leskowiec robi swoje
Leskowiec należy do tych szczytów, które nie muszą udawać czegoś większego, niż są. Ma 922 m n.p.m., jest jednym z najbardziej znanych celów w Beskidzie Małym i przy dobrej widoczności potrafi odwdzięczyć się naprawdę szeroką panoramą. Z polany szczytowej zwykle wypatruje się Babiej Góry, Beskidu Makowskiego, Gorców, a przy lepszym powietrzu nawet Tatr, więc to nie jest miejsce na szybkie „odhaczone, lecimy dalej”, tylko raczej na chwilę postoju, żeby dać oczom trochę roboty.
To też szczyt, który dobrze wypada na takich pętlach jak ta z Targoszowa, bo nie jest odcięty od reszty atrakcji. Z Leskowca schodzi się kawałek do Przełęczy Władysława Midowicza, a stamtąd można odbić do schroniska i na Groń Jana Pawła II bez rozwalania całego planu dnia. Dzięki temu finał wejścia nie kończy się jednym miejscem, tylko daje jeszcze mały ciąg dalszy, a to w górach zawsze działa na plus, bo człowiek ma poczucie, że jeszcze coś przed nim zostało.
Schronisko i Groń Jana Pawła II tuż obok
Przełęcz Władysława Midowicza to ważny węzeł szlaków między Leskowcem a Groniem Jana Pawła II. Sama przełęcz leży tuż poniżej schroniska i nosi imię Władysława Midowicza, geografa oraz działacza turystycznego związanego z tym rejonem. To jedno z tych miejsc, gdzie kilka minut w jedną albo drugą stronę robi różnicę, ale nie wywraca trasy do góry nogami.
Schronisko PTTK Leskowiec stoi w rzeczywistości pod Groniem Jana Pawła II, na wysokości około 890 m n.p.m., a jego nazwa nawiązuje do pobliskiego Leskowca. Ten rejon ma też swój znany wątek nazewniczy, bo dawniej funkcjonowały tu inne określenia szczytów, a obecna nazwa Groń Jana Pawła II zaczęła obowiązywać na początku lat 80. Dla turysty ważniejsze jest jednak to, że to po prostu bardzo naturalny punkt postoju na tej pętli: krótki odbiór od głównego przebiegu, chwila odpoczynku i można wracać na trasę bez żadnych kombinacji.
Zejście żółtym szlakiem do Targoszowa
Powrót żółtym szlakiem to bardzo sensowny wybór, bo ten odcinek ma inny charakter niż podejście od strony zielonego i czerwonego. Zejście zaczyna się dość wygodnie, szeroką drogą, potem przechodzi w bardziej leśne ścieżki, miejscami bywa kamieniście i chwilami stromiej, ale nie jest to teren, który nagle zamienia spacer w kurs przetrwania. Trzeba po prostu pilnować kroku, zwłaszcza kiedy podłoże jest wilgotne, bo Beskid Mały lubi przypomnieć, że błoto też jest elementem krajobrazu, a nie awarią systemu.
Duży plus tego zejścia jest taki, że przez sporą część odcinka towarzyszą mu otwarcia widokowe, z których często dobrze pokazuje się Babia Góra. To właśnie dlatego ta pętla tak dobrze działa jako całość: wejście jest spokojniejsze i bardziej leśne, a na powrocie dostajesz więcej oddechu i szerszych kadrów. Dzięki temu końcówka nie jest tylko obowiązkowym schodzeniem do auta, ale jeszcze normalną częścią wycieczki, którą da się zapamiętać czymś więcej niż ostatnim spojrzeniem na zegarek.
Mapa szlaku na Leskowiec z Targoszowa
TRASA: Targoszów – Leskowiec – Góra Jana Pawła II – Targoszów
Inne szlaki na Leskowiec
Szlak na Leskowiec z Targoszowa dobrze pokazuje, że na tę górę da się wejść bez pośpiechu i bez poczucia, że wszystko dzieje się od razu. To jedna z tych tras, po których łatwo zauważyć, jak bardzo zmienia się odbiór tej samej góry zależnie od punktu startu, długości podejścia i tego, czy wolisz krótszy konkret, spokojny rytm, czy trochę dłuższy dzień w terenie.
Od strony Rzyk robi się znacznie krócej i bardziej bezpośrednio, więc pętla z Rzyk lepiej pasuje wtedy, gdy chcesz wejść na Leskowiec bez rozwijania całej wycieczki do pół dnia. To wariant prostszy w odbiorze, z szybszym dojściem do schroniska i szczytu, bardziej na sprawny wypad niż na długie krążenie po paśmie.
Z kolei szlak z Ponikwi ma w sobie więcej spokojnego, równego marszu i taki klasyczny rytm wejścia oraz powrotu tą samą drogą. Dobrze siada osobom, które wolą jasny układ trasy bez pętli i bez kombinowania, tylko po prostu konsekwentne podejście pod Leskowiec z przystankiem przy schronisku po drodze.
Jeśli natomiast ma to być dłuższa wycieczka z bardziej rozciągniętym dojściem, to szlak ze Świnnej Poręby daje już trochę inny ciężar całego dnia. Tu mniej chodzi o szybkie zdobycie szczytu, a bardziej o spokojne zbieranie kilometrów i wejście, które od początku do końca czuje się jak pełna górska trasa.
Szlak na Leskowiec z Targoszowa (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto przy leśnym parkingu w okolicach przystanku Targoszów Wieczorki, tuż przy starcie szlaku i niedaleko mostu. To praktyczny punkt na tę pętlę, bo stąd wygodnie ruszasz na podejście i dokładnie tutaj wracasz po zejściu żółtym szlakiem.
Tak, to dobry wariant dla początkujących, jeśli masz podstawową kondycję i nie przeszkadza Ci kilka godzin marszu z podejściem. Trasa nie jest techniczna, ale ma normalne górskie przewyższenie, a miejscami pojawiają się stromsze fragmenty i kamienie, więc to nie jest spacer w sneakersach po deptaku.
Nadaje się, ale bardziej dla dzieci, które już lubią chodzić po górach, niż dla totalnych nowicjuszy marudzących po pierwszym podejściu. Dystans ponad 13 km i czas około 4 godz. 22 min sprawiają, że to rozsądna rodzinna wycieczka na cały dzień, a nie szybki wypad między obiadem a deserem.
Tak, po wejściu na Leskowiec możesz w kilka minut podejść do Schroniska PTTK Leskowiec, które stoi pod Groniem Jana Pawła II. To bardzo wygodny punkt postoju na tej pętli, bo nie trzeba robić dużego odbicia ani zmieniać planu całej wycieczki.
Tak, samą trasę spokojnie można przejść z psem, bo to normalny beskidzki szlak bez odcinków wymagających jakiegoś kombinowania. Trzeba tylko pamiętać, że do schroniska psy nie są akceptowane, więc z psem planujesz raczej postój na zewnątrz niż wejście do środka.
Podejście z Targoszowa jest w dużej mierze leśne, ale przecina też polany i bardziej otwarte fragmenty, a na zejściu żółtym szlakiem bardzo często dobrze pokazuje się Babia Góra. Na samym Leskowcu najwięcej robią szerokie panoramy z okolic polany szczytowej, gdzie przy dobrej widoczności wypatrzysz nie tylko Babią Górę, ale też dalsze pasma, a czasem nawet Tatry.
Najprzyjemniej wypada wiosna, lato i jesień, kiedy szlak jest suchszy, a widoki z polan i z rejonu Leskowca są po prostu pełniejsze. Po deszczu zejście żółtym potrafi być śliskie, a zimą ta trasa robi się bardziej wymagająca, więc na pierwszy raz najlepiej celować w dzień z dobrą widocznością i bez błota po kostki.





