DŁUGOŚĆ SZLAKU
5.9KM
SUMA WZNIESIEŃ
305m
CZAS PRZEJSCIA
2:00h
TYP TRASY
Tam i z Powrotem
REGION
Beskid Żywiecki
SCHRONISKO
Tak
NAJWYŻSZY PUNKT
867m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★☆☆☆☆
Hala Boracza z Żabnicy Skałki: krótka trasa do schroniska
Jeśli chodzi o trasy „żeby było górsko, ale bez maratonu”, to wejście na Halę Boraczą z Żabnicy-Skałki jest jednym z tych pewniaków, które ratują dzień. Tu nie ma kombinowania z logistyką ani rozkmin, czy starczy sił na powrót. Idzie się w górę, robi swoje „łał”, a potem wraca dokładnie tą samą drogą — prosto, czytelnie i bez zgubionych nerwów.
To jest wycieczka, którą da się zrobić nawet wtedy, gdy w planach był „tylko krótki spacer”, a nagle człowiek budzi się w trybie: „to może jednak w góry?”. Całość zamyka się w około 5,9 km i mniej więcej 2 godziny marszu, więc spokojnie można to wcisnąć między śniadanie a późny obiad (albo między obiad a… jagodziankę — zaraz do tego dojdziemy).
Start w Żabnicy-Skałce: zanim na dobre zrobi się górsko
Zaczynamy w Żabnicy, w części Skałka — to popularny punkt startowy, bo pozwala wejść na Halę Boraczą krótką wersją. Na miejscu funkcjonują parkingi (i to nie jeden), więc zwykle da się zostawić auto w okolicy startu, bez wynajdywania „tajnych” miejsc między płotem a potokiem.
Pierwsze minuty są takie, które ustawiają oczekiwania: to nie jest od razu wąska ścieżka w kosodrzewinie, tylko wygodny początek. I warto o tym wiedzieć, bo ten start jest dość „cywilny” — przez pewien czas idzie się drogą asfaltową, która jednocześnie pełni rolę dojścia dla okolicznych zabudowań. Dopiero później robi się bardziej leśnie i bardziej „turystycznie” w klasycznym sensie.
Czarny szlak do Hali Boraczej: asfalt, potem las i już człowiek wie, po co tu przyszedł
Trzymamy się czarnych znaków. Na tym podejściu fajne jest to, że droga jest szeroka i czytelna — nie trzeba co chwilę szukać znaków jak w grze terenowej. Na początku pod nogami bywa asfalt, a podejście prowadzi doliną wzdłuż potoku, więc towarzyszy taki dyskretny szum w tle (taki, który nie prosi o włączenie głośniej, ale jest miły).
Mniej więcej w dalszej części robi się bardziej „lasowo”: asfalt odpuszcza, a wchodzimy na leśny odcinek — dalej prowadzi wygodna droga, miejscami bardziej ścieżkowo, miejscami bardziej jak solidny dukt. To jest ten moment, kiedy nachylenie potrafi się przypomnieć łydkom, ale nadal mówimy o trasie krótkiej i popularnej, często wybieranej także na rodzinne wyjścia.
Hala Boracza: polana, oddech i ta klasyczna „chwila postoju”
W końcu dochodzimy na Halę Boraczą — czyli sporą polanę w Beskidzie Żywieckim, znaną z tego, że jest świetnym celem na szybkie wejście „po widok i przerwę”. To miejsce ma w sobie coś prostego: otwarta przestrzeń, wrażenie, że las nagle robi krok w tył, a człowiek może stanąć i normalnie popatrzeć przed siebie.
Przy dobrej pogodzie zwykle liczy się tu na szerokie panoramy Beskidu Żywieckiego, a czasem wypatruje się dalej po horyzont — to jedna z tych hal, gdzie ludzie lubią przysiąść choćby na chwilę, bo „tu się jakoś łatwiej oddycha”. I nawet jeśli plan jest skromny („tylko do hali i z powrotem”), to Hala Boracza często kończy się tym, że jednak robi się jeszcze te parę minut dalej — bo schronisko jest naprawdę blisko.
Schronisko PTTK na Hali Boraczej: te dodatkowe minuty, które wiele zmieniają
Od hali do schroniska jest dosłownie rzut beretem — kawałek, który zwykle robi się „przy okazji”, bo szkoda byłoby nie podejść. Schronisko PTTK na Hali Boraczej to jeden z tych klasyków, które zna się choćby z opowieści: miejsce odpoczynku na trasach w Beskidzie Żywieckim, punkt spotkań, przystanek na coś ciepłego i na krótkie posiedzenie na zewnątrz, jeśli warunki na to pozwalają.
No i jest jeszcze temat, którego nie da się ominąć bez udawania, że świat nie istnieje: jagodzianki. To jest schronisko, które wiele osób kojarzy właśnie z nimi — i nie, to nie jest marketingowa legenda szeptana w kolejce. Po prostu, jeśli ktoś idzie na Boraczą, to bardzo często idzie też „po jagodziankę”, a góry przyjmują tę motywację bez oceniania.
Powrót tą samą trasą: łatwo, bo wszystko już znasz
Wracamy dokładnie tą samą drogą do Żabnicy-Skałki i to jest duży plus tej wycieczki. Nie trzeba planować pętli, zastanawiać się nad rozjazdami ani sprawdzać, czy „na pewno dobrze skręcamy”. Po prostu cofamy się po znanych odcinkach: z okolic schroniska z powrotem na halę, a potem czarnym szlakiem w dół.
W drodze powrotnej dobrze działa to, że charakter trasy się zmienia: z leśnego odcinka robi się bardziej „dojściowo”, a asfaltowy fragment na końcu jest trochę jak sygnał: „okej, misja wykonana”. I nawet jeśli ktoś ma w głowie obraz gór jako nieustannego wspinania się po kamieniach, to tutaj jest miła odmiana — podejście jest konkretne, ale technicznie bez kombinacji, a zejście prowadzi po tej samej, czytelnej drodze.
Dla kogo jest ta trasa?
Trasę oceniam jako bardzo łatwą i naprawdę trudno się tu czymkolwiek zaskoczyć — w dobrym sensie. To szlak często wybierany przez rodziny, także z najmłodszymi, bo bardziej przypomina górski spacer niż pełnoprawną „wyprawę w góry”. Nadal jest jednak przyjemnie górsko: idzie się w fajnym terenie, po drodze jest hala i schronisko, więc nawet krótka wycieczka ma ten mały klimat, który robi różnicę.
Mapa i GPX szlaku
GPX SZLAKU: TUTAJ
TRASA: Żabnica (Skałka) – Hala Boracza – Powrót tą samą trasą
Szlak na Hale Boraczą z Żabnicy (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto w Żabnicy-Skałce, tuż przy początku czarnego szlaku – jest tam mały, bezpłatny parking na kilkanaście samochodów oraz miejsca wzdłuż drogi po drugiej stronie. Gdy jest tłoczno (weekendy, wakacje), realną opcją jest też parkowanie przy lokalnym sklepiku albo na płatnych miejscach nieco niżej przy dojeździe. W dni wolne warto przyjechać wcześniej, bo to jeden z najpopularniejszych rodzinnych startów w okolicy.
Tak, to jeden z najprostszych wariantów dojścia na Boraczą: krótka trasa „tam i z powrotem” ma ok. 5,9 km i ok. 305 m podejść, a całość zwykle zamyka się w około 2 godziny spokojnego marszu. Początek jest bardzo „cywilny” (sporo po asfaltowej drodze), a potem wchodzi się w las i idzie czytelną, wygodną drogą bez technicznych trudności. Jedyny „hak” to to, że miejscami podejście robi się wyraźniej odczuwalne w łydkach, ale nadal jest to łatwy górski spacer.
Tak – to dokładnie ten typ wycieczki, który rodziny wybierają najczęściej: krótko, jasno oznakowane i bez ekspozycji, więc dzieci nie muszą mierzyć się z trudnymi odcinkami. Trzeba tylko mieć na uwadze, że początkowy fragment to droga dojazdowa (asfalt), więc warto pilnować maluchów przy mijankach, a w końcówce w lesie podejście bywa bardziej konkretne. W praktyce ta trasa zwykle kończy się „bez kryzysu”, a nagroda w postaci hali i schroniska działa motywująco nawet na młodszych.
Tak – celem tej trasy jest Schronisko PTTK na Hali Boraczej. Najpierw dochodzi się na samą Halę Boraczą (otwarta polana), a schronisko jest dosłownie kilka minut dalej, więc praktycznie „robi się je przy okazji”. Na miejscu normalnie można odpocząć i coś zjeść – to klasyczny przystanek na Boraczej (w tym słynne jagodzianki).
Tak, na czarnym szlaku z Żabnicy-Skałki normalnie chodzi się z psem – najrozsądniej prowadzić go na smyczy, bo trasa jest popularna i bywa tłoczno. Jeśli planujesz wejść do schroniska lub nocleg, psy są tam akceptowane, a schronisko ma nawet jasno określoną opłatę za psa przy noclegu. W praktyce to jeden z częstszych kierunków „na szybkie wyjście z psem” w Beskidzie Żywieckim.
Po drodze idzie się głównie doliną wzdłuż potoku i przez las, więc „duże” panoramy pojawiają się dopiero na samej hali – kiedy las się kończy i robi się szeroka, otwarta polana. Z Hali Boraczej łapie się widoki m.in. na doliny Żabnicy i Soły oraz okoliczne grzbiety Beskidu Żywieckiego, a przy dobrej przejrzystości widać też szczyty południowej części Beskidu Śląskiego (np. okolice Stożka i Baraniej Góry). To miejsce typowo „na oddech i popatrzenie w dal”, bo przestrzeń jest naprawdę otwarta.
Najprzyjemniej jest od późnej wiosny do jesieni, bo hala jest wtedy najbardziej „widokowa”, a ścieżki i drogi są po prostu wygodniejsze do marszu. W zimie też da się wejść, bo schronisko działa cały rok, ale trzeba liczyć się z oblodzeniem na asfaltowym fragmencie i twardszymi warunkami w lesie – wtedy przydają się raczki i bardziej „zimowe” nastawienie. Dla najlepszych panoram wybierz dzień z dobrą widocznością po przejściu frontu, bo na samej hali pogoda i przejrzystość robią największą różnicę.




