DŁUGOŚĆ SZLAKU
16.2KM
SUMA WZNIESIEŃ
828m
CZAS PRZEJSCIA
5:30h
TYP TRASY
Tam i z Powrotem
REGION
Beskid Mały
SCHRONISKO
Tak
NAJWYŻSZY PUNKT
918m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★★☆☆
Opis szlaku
Jeśli masz ochotę na trasę, która nie zaczyna się od wielkiego parkingowego zgiełku i od razu wrzuca w spokojniejszy rytm, wejście na Leskowiec ze Świnnej Poręby robi bardzo dobrą robotę. To wariant dla tych, którzy wolą dłuższe, bardziej rozciągnięte podejście niż szybkie „hop na szczyt i po sprawie”, a po drodze lubią trochę lasu, trochę otwarć i kilka miejsc, przy których nogi same zwalniają.
W tym wariancie idzie się tam i z powrotem tą samą drogą, więc nie trzeba kombinować z logistyką ani zastanawiać się, gdzie zostawiło się auto. Całość zamyka się w 16,2 km i około 5 godzinach 30 minutach marszu, więc to już nie jest spacerek na zasadzie „wyskoczę tylko na chwilę”, tylko porządna wycieczka z Beskidem Małym w roli głównej.
Początek, który nie rzuca się od razu na łydki
Start w Świnnej Porębie jest dość niepozorny i właśnie to ma swój urok. Na początku szlak prowadzi przez zabudowę i łapie asfaltowy odcinek, więc pierwsze minuty bardziej przypominają spokojne wychodzenie z wioski niż klasyczne szturmowanie góry. Przy starcie zwykle zostawia się samochód przy drodze albo w niewielkiej zatoczce, bo to nie jest miejsce z dużym, wygodnym parkingiem, tylko raczej wariant dla tych, którzy wiedzą, że w górach czasem trzeba trochę improwizacji jeszcze przed pierwszym krokiem na szlaku.
Dopiero później asfalt się kończy i robi się bardziej beskidzko, czyli wchodzimy w las i zaczyna się dłuższe podejście zielonym szlakiem w stronę Przełęczy pod Magurką Ponikiewską. To jest ten moment, kiedy trasa nabiera swojego właściwego charakteru, bo zamiast krótkiego podbiegu dostajesz regularne zdobywanie wysokości. Sam zielony odcinek ze Świnnej Poręby do przełęczy jest długi, ma 5,2 km i według znaków zajmuje około 2 godzin i 5 minut, więc od początku wiadomo, że tu wygrywa spokojne tempo, a nie bohaterstwo przez pierwsze dwadzieścia minut.
Między Magurką a schroniskiem
Po dojściu w okolice Magurki Ponikiewskiej czuć już, że weszło się w tę część Beskidu Małego, gdzie szlaki zaczynają się ciekawie rozchodzić. Sama Magurka Ponikiewska jest szczytem w głównym grzbiecie tej części pasma i od dawna była ważnym punktem orientacyjnym na tutejszych trasach. Nie jest to miejsce, które robi hałas wokół siebie, bardziej działa po beskidzku: spokojnie, bez napinki, za to dobrze ustawia dalszy marsz w stronę Leskowca i okolicznych przełęczy.
Dalej idziemy przez okolice dawnej Polany Beskid i właśnie tutaj trasa potrafi się na chwilę otworzyć. Na tym fragmencie zwykle pojawiają się widoki na okoliczne pasma, a przy lepszej przejrzystości można wypatrzyć także dalsze beskidzkie kierunki. To fajny kontrast po wcześniejszym leśnym podejściu, bo nagle człowiek dostaje przypomnienie, po co właściwie taszczył się pod górę, i nie chodzi tylko o schroniskową herbatę, choć wiadomo, że ona też ma swoją moc.
Schronisko, Groń Jana Pawła II i ostatni kawałek
W rejonie schroniska robi się bardziej „szlakowo”, bo to jeden z ważniejszych węzłów tras w tej części Beskidu Małego. Schronisko PTTK pod Leskowcem działa tu od 1933 roku i przez lata tak mocno wrosło w tutejszy krajobraz, że dla wielu osób jest równie ważnym celem jak sam szczyt. To też miejsce, które porządkuje wycieczkę: można na chwilę zwolnić, ogarnąć oddech i dopiero potem ruszyć dalej na końcowy fragment w stronę Leskowca.
Po drodze mijamy jeszcze rejon Gronia Jana Pawła II, czyli miejsca bardzo mocno związanego z pamięcią o Karolu Wojtyle. Ten szczyt przez lata funkcjonował jako Jaworzyna, a dzisiejsza nazwa została nadana oficjalnie dopiero później; dodatkowo znajduje się tu sanktuarium, przez co okolica ma nie tylko turystyczny, ale też symboliczny wymiar. Sam Leskowiec wznosi się na 922 m n.p.m. i należy do najbardziej rozpoznawalnych szczytów Beskidu Małego, między innymi dlatego, że przy dobrej pogodzie daje naprawdę szerokie widoki, z których często wypatruje się między innymi pasmo Babiej Góry i dalsze beskidzkie grzbiety.
Powrót tą samą drogą, ale już trochę inaczej
Powrót odbywa się dokładnie tym samym wariantem, tylko że jak to zwykle bywa, znane miejsca wyglądają już trochę inaczej, kiedy idzie się w dół. To dobry układ dla osób, które lubią mieć trasę pod kontrolą, bo nie trzeba myśleć o żadnej pętli, przegapionym skręcie ani o tym, czy za chwilę nie wylądujesz nagle kilometr od samochodu. Schodząc z powrotem przez okolice schroniska, dawnej Polany Beskid i Przełęczy pod Magurką Ponikiewską, łatwiej też rozłożyć sobie marsz na krótsze etapy i po prostu iść swoje.
Na tej trasie najmocniej zostaje właśnie jej rytm. Najpierw spokojne wyjście ze Świnnej Poręby, potem długi leśny odcinek, później otwarcia w okolicy polan i wreszcie finał w najbardziej znanej części masywu Leskowca. Nie jest to wariant dla kogoś, kto szuka najkrótszego wejścia na szczyt, ale jeśli lubisz trasę, która daje poczucie prawdziwej wędrówki, a nie tylko szybkiego zaliczenia celu, ten kierunek naprawdę ma sens.
Mapa szlaku na Leskowiec ze Świnnej Poręby
TRASA: Świnna Poręba – Magurka Ponikiewska – Góra Jana Pawła II – Leskowiec – Powrót tą samą trasą
Inne szlaki na Leskowiec
Wejście ze Świnnej Poręby ma swój spokojny, dłuższy rytm, ale Leskowiec da się ugryźć też z trochę innej strony. W zależności od tego, czy wolisz krótszy konkret, bardziej klasyczne podejście czy trasę, która lepiej układa się w pętlę, każdy z tych wariantów robi to trochę inaczej.
Gdy bardziej pasuje Ci szybciej wejść w górski klimat i nie rozciągać wycieczki na pół dnia, dobrze wypada pętla z Rzyk. To wariant prostszy, bardziej bezpośredni i wygodny wtedy, gdy chcesz dojść na Leskowiec bez długiego rozkręcania trasy.
Szlak z Ponikwi ma z kolei bardziej klasyczny, równy charakter. Długo prowadzi spokojnie przez las, bez większego kombinowania, więc dobrze siada wtedy, gdy liczy się regularny marsz i taka trasa, która od początku jasno pokazuje swój kierunek.
Jest jeszcze szlak z Targoszowa, który daje trochę inny układ dnia w górach, bo zamiast wracać tą samą drogą, zamyka całość w pętlę. To dobra opcja dla tych, którzy lubią, gdy trasa zmienia się po drodze i na zejściu pokazuje trochę inny klimat niż na podejściu.
Szlak na Leskowiec ze Świnnej Poręby (FAQ)
Na start szlaku na Leskowiec ze Świnnej Poręby najczęściej zostawia się auto przy drodze nr 28, w małej zatoczce przy odbiciu na zielony szlak, bo nie ma tam dużego, oficjalnego parkingu. Miejsca jest tylko na kilka samochodów, więc przy późniejszym starcie może być ciasno i lepiej podjechać wcześniej.
Tak, ale pod warunkiem, że początkujący jest gotowy na dłuższe podejście, bo sam odcinek do schroniska ma około 7,3 km i blisko 654 m sumy podejść. Technicznie to nie jest trudna trasa, tylko bardziej spokojne, regularne zdobywanie wysokości niż krótki wyskok na szczyt.
Nadaje się dla rodzin, które chodzą z dziećmi po górach i wiedzą, że to będzie dłuższa wycieczka, a nie krótki spacer pod schronisko. Początek prowadzi asfaltem przez osiedle, później szlak wchodzi w las i dopiero wyżej robi się bardziej widokowo, więc najlepiej sprawdzi się u dzieci, które dobrze znoszą kilka godzin marszu.
Tak, po drodze znajduje się Schronisko PTTK Leskowiec i dochodzi się do niego jeszcze przed ostatnim podejściem na szczyt. To normalne, działające schronisko z bufetem i jest jednym z głównych punktów tej trasy, więc można tam zrobić wygodny przystanek przed wejściem na Leskowiec albo już w drodze powrotnej.
Na sam szlak można iść z psem, bo to zwykły beskidzki szlak turystyczny poza parkiem narodowym, ale trzeba wziąć pod uwagę, że w schronisku psy nie są akceptowane. W praktyce oznacza to, że pies bez problemu przejdzie trasę, tylko nie warto planować postoju wewnątrz schroniska z czworonogiem.
Na początku długo idzie się głównie przez las, a pierwsze szersze otwarcia pojawiają się dopiero wyżej, między innymi w rejonie polan i okolic schroniska. Sam Leskowiec jest szczytem widokowym i przy dobrej pogodzie daje szerokie panoramy Beskidu Małego, a często dobrze prezentuje się stąd także Babia Góra.
Najwygodniej iść od późnej wiosny do jesieni, bo wtedy długi odcinek leśny i końcowe dojście na szczyt są po prostu najczytelniejsze i najbardziej komfortowe. Zimą ta trasa też jest do zrobienia, ale przy śniegu i oblodzeniu robi się wyraźnie bardziej wymagająca kondycyjnie, więc lepiej zostawić ją sobie na dzień z dobrą pogodą i dobrą widocznością.





