...

Babia Góra: szlak na Diablaka przez Perć Przyrodników


DŁUGOŚĆ SZLAKU

16.0KM

SUMA WZNIESIEŃ

907m

CZAS PRZEJSCIA

6:00h

TYP TRASY

Pętla

REGION

Beskid Żywiecki

SCHRONISKO

Tak

NAJWYŻSZY PUNKT

1725m.n.p.m.

TRUDNOŚĆ

★★★☆☆


Szlak na Babią Górę z Przełęczy Krowiarki przez Perć Przyrodników

Jeśli szukasz wycieczki, która daje i konkretne podejście, i fajne „coś się dzieje” po drodze, to ta pętla z Przełęczy Krowiarki trafia w punkt. Najpierw spokojniejsze wejście w klimat Babiej Góry, potem zielona Perć Przyrodników, a na deser przejście grzbietem aż na Diablak i zejście przez Markowe Szczawiny. Bez kombinowania z logistyką, bo wracasz tam, gdzie zaczynasz — klasyka, którą lubi każdy, kto nie chce kończyć dnia autostopem.

To jest trasa dla osób, które lubią, gdy szlak ma rytm: trochę lasu, trochę stromiej, potem szeroki grzbiet i w końcu schronisko, gdzie można zrobić dłuższy przystanek bez poczucia, że „czas ucieka”. Całość zamyka się w około 16 km i orientacyjnie wychodzi niecałe 6 godzin marszu, więc da się to ogarnąć jako porządną, jednodniową wycieczkę bez nocowania w połowie.

No i jest jeszcze ten babiogórski bonus: idziesz w Babiogórskim Parku Narodowym, więc przyroda bywa tu naprawdę „na serio”, a nie tylko „las jak las”. A Perć Przyrodników ma taki klimat, że łatwo złapać się na tym, że człowiek zaczyna iść wolniej… niby z rozsądku, a tak naprawdę żeby jeszcze chwilę pobyć w tym miejscu.

Start z Przełęczy Krowiarki: szybkie wejście w rytm

Zaczynamy na Przełęczy Krowiarki — to jedno z tych miejsc, gdzie od pierwszych kroków wiadomo, że nie przyszło się tu na spacerek po bułki. Sama przełęcz leży w okolicach 1012 m n.p.m. i jest takim naturalnym „węzłem”, bo stąd rusza sporo wariantów na Babią.
Na tym etapie warto po prostu złapać równy krok i nie próbować od razu udowadniać górze, kto tu rządzi — Babia i tak ma w tej rozmowie ostatnie zdanie.

Po chwili robi się przyjemnie leśnie, a tempo układa się samo. Zanim zacznie się poważniejsze podejście, fajnie wpaść w okolice Mokrego Stawku, bo to jedno z tych miejsc, które potrafią zatrzymać na moment nawet osoby z mentalnością „idziemy, bo idziemy”. I dobrze — rozgrzewka z krótkim przystankiem działa lepiej niż filozoficzne dyskusje z własnymi łydkami.

Mokry Stawek: mały, a zapada w pamięć

Mokry Stawek jest największym naturalnym jeziorkiem w masywie Babiej Góry i leży na wysokości 1025 m n.p.m.
Nie jest to wielka tafla jak w Tatrach, raczej górskie jeziorko z charakterem, które potrafi zmieniać się w zależności od tego, ile wody akurat ma do dyspozycji. Zdarza się, że przy bezdeszczowej pogodzie mocno przygasa, a po większych opadach znowu wygląda „jak trzeba”.

Jest też ciekawostka przyrodnicza: w środku żyją m.in. traszki (karpacka i górska), a samo jeziorko ma pochodzenie osuwiskowe i wiek liczony w tysiącach lat.
To taki fragment Babiej, który dobrze pokazuje, że ta góra to nie tylko „wejść na szczyt i zejść”, ale też cała masa drobnych, konkretnych miejsc po drodze. No i umówmy się — jeżeli w górach istnieje coś takiego jak „pauza z klasą”, to zwykle ma formę wody wśród drzew.

Perć Przyrodników: leśna ścianka z bajkowym klimatem

W pewnym momencie przychodzi czas na Perć Przyrodników — zielony odcinek, który łączy Górny Płaj z rejonem grzbietu pod Sokolicą. To krótki fragment (około 1,3 km), ale potrafi dać w nogi, bo na tym dystansie robi się mniej więcej 300 metrów w górę.
Czyli tak: niby „tylko kawałek”, ale ten kawałek ma ambicje, jakby chciał zostać całym szlakiem.

Najlepsze jest to, że wchodzisz tu przez las, który ma w sobie coś z opowieści — powyginane świerki, korzenie jak naturalne schody, bloki skalne wystające z ziemi i kosodrzewina coraz bliżej. Park narodowy sam opisuje tę ścieżkę jako taką, która wygląda wręcz „baśniowo”, z mchami, paprociami i jarzębiną robiącymi klimat.
To odcinek, na którym łatwo złapać ten przyjemny stan: idzie się solidnie, ale głowa odpoczywa, bo jest na czym zawiesić wzrok.

Sokolica: pierwsza poważna nagroda na grani

Po wyjściu z Perci robi się grzbietowo i pojawia się Sokolica — jeden z tych punktów, które wiele osób traktuje jak pierwszą „prawdziwą” nagrodę na tej stronie Babiej. Sokolica ma około 1367 m n.p.m. i jest częścią północno-wschodniej grani masywu.
Mimo że wysokością nie onieśmiela jak Diablak, potrafi pokazać, że Babia nie żartuje: podejście w jej okolice jest solidne, a stoki potrafią być strome.

Często to właśnie tu robi się dłuższy postój, bo teren zaczyna się otwierać i pojawiają się pierwsze „wow, to już takie widoki?”. Z Sokolicy zwykle da się popatrzeć na grzbiet Babiej i okoliczne pasma, a przy dobrej pogodzie panorama bywa naprawdę szeroka.
Dobrze jest nie ruszać stąd w trybie „lecimy dalej”, bo grzbiet jeszcze swoje pokaże, a człowiek nie jest pendolino.

Grzbietem przez Kępę i Gówniak: Babia pokazuje skalę

Dalej idzie się już klasycznie grzbietem, z kolejnymi kulminacjami, które robią robotę bardziej tym, że budują poczucie przestrzeni niż tym, że mają „wielkie nazwy”. Kępa to jedna z takich kulminacji — około 1519 m n.p.m., położona na grani między Sokolicą a Gówniakiem.
W praktyce to moment, w którym zaczyna się czuć, że jesteś na górze dłużej niż pięć minut i że to już nie jest wyłącznie podejście w lesie.

Potem przychodzi Gówniak — nazwa, która zawsze wywołuje ten sam uśmiech, bo brzmi jak żart, a stoi za nią pełnoprawny babiogórski szczyt na grani.
Wokół często króluje kosodrzewina, a cała zabawa polega na tym, że Diablak niby jest „już tam”, a jednak jeszcze trochę trzeba podejść i przejść. To ten typ odcinka, gdzie człowiek ma wrażenie, że szczyt robi krok do tyłu za każdym razem, gdy ty robisz krok do przodu — bardzo uprzejmie, ale konsekwentnie.

Babia Góra (Diablak): finał na 1725 m

W końcu jest Diablak — 1725 m n.p.m., najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego i najwyższe miejsce w Polsce poza Tatrami.
Przez wierzchołek przebiega granica polsko-słowacka, więc to jeden z tych szczytów, na których człowiek może stać „na dwa kraje” i nawet nie musi się specjalnie wychylać.
A gdy trafia się dobra widoczność, panorama potrafi sięgnąć daleko — często widać Tatry, a do tego sporo Beskidów dookoła.

To też miejsce, gdzie warto dać sobie chwilę na złapanie oddechu i ogarnięcie terenu, bo dalsza część pętli jeszcze ma swoje smaczki. Babia jest specyficzna: z daleka wygląda jak wielka, spokojna kopuła, ale na górze potrafi zaskoczyć „prawie wysokogórskim” klimatem terenu. I właśnie za tę zmianę skali wiele osób ją lubi — tu naprawdę czuć, że to nie jest zwykły beskidzki spacerek.

Przełęcz Brona i zejście do Markowych Szczawin: czas na schroniskowy reset

Z wierzchołka schodzi się w stronę Przełęczy Brona. To ważny punkt na grani, bo przełęcz dzieli masyw na część wschodnią z Diablakiem i część zachodnią z Cylem, a przez przełęcz idzie granica polsko-słowacka oraz Wielki Europejski Dział Wodny.
W praktyce to takie miejsce „na oddech” między większymi fragmentami grzbietu — niby przełęcz jak przełęcz, ale ma swoje znaczenie i swoje położenie.

Potem kierunek jest już bardziej schroniskowy, bo celem stają się Markowe Szczawiny. Schronisko PTTK Markowe Szczawiny leży na wysokości 1180 m n.p.m. i ma długą historię: pierwsze schronisko działa tu od początku XX wieku, a obecny budynek to nowsza odsłona.
To jedno z tych miejsc, gdzie nawet krótki postój robi różnicę, bo po grzbiecie i kamieniach nagle wraca cywilizacja — ławka, ciepłe jedzenie, herbata, ludzie mówiący pełnymi zdaniami, a nie tylko „uff”. No i nie oszukujmy się: schroniska są po to, żeby chociaż raz dziennie udawać, że w górach ma się elegancki plan.

Powrót przez Mokry Stawek: domykanie pętli bez nerwów

Po schronisku wraca się na spokojniejszy, leśny rytm. Ten fragment dobrze domyka całość, bo po mocniejszych wrażeniach z grzbietu znowu robi się bardziej miękko pod nogami i łatwiej złapać równy krok. A kiedy po drodze znów pojawia się Mokry Stawek, masz wrażenie, że pętla naprawdę się „zamyka” — to znajomy punkt, który mówi: „okej, teraz już tylko do auta”.

I tu jest fajna rzecz w tej trasie: mimo że to solidna wycieczka, końcówka nie wymaga kombinowania z transportem ani nerwowego liczenia minut. Po prostu idzie się dalej, aż znów pojawi się Przełęcz Krowiarki. Na koniec zostaje ten przyjemny rodzaj zmęczenia, kiedy człowiek ma ochotę na coś ciepłego i jednocześnie już myśli, że „kiedyś to można by tu wrócić innym wariantem”. Babia działa na takie pomysły wyjątkowo skutecznie.

Dla kogo jest ta trasa?

Trudność tej pętli oceniłbym jako średnią, bo robi się tu i całkiem spory dystans, i trochę wzniesień do „odrobienia” po drodze. To taka trasa, z którą poradzi sobie praktycznie każdy, a dzieci w wieku szkolnym też spokojnie dadzą radę — tylko warto iść bez ciśnienia, w swoim tempie i z przerwami, bo wtedy wszystko układa się dużo przyjemniej. Najbardziej potrafi zmęczyć fragment przez Perć Przyrodników, bo tam robi się konkretniej pod górę i nogi szybciej przypominają o swojej obecności. Jeden przejdzie to bardziej na luzie, drugi będzie czuł w udach każdy metr, ale w gruncie rzeczy to wycieczka „do zrobienia” dla większości osób. W praktyce najlepiej traktować ją jako propozycję na większą część dnia, bo kiedy doliczysz odpoczynki, przystanki i schronisko, to nie jest temat na szybkie „hop-siup i do domu”.


Mapa i GPX szlaku

GPX SZLAKU: TUTAJ
TRASA: Przełęcz Krowiarki – Mokry Stawek – Sokolica – Kępa – Gówniak – Babia Góra (Diablak) – Przełęcz Brona – Schronisko PTTK Markowe Szczawiny – Mokry Stawek – Przełęcz Krowiarki

Babia-Góra (Diablak) z Przełęczy Krowiarki przez Perć Przyrodników (FAQ)

Gdzie zaparkować na start szlaku z Przełęczy Krowiarki (pętla przez Perć Przyrodników i Markowe Szczawiny)?

Najwygodniej zostawić auto na parkingu na Polanie Krowiarki (Przełęcz Lipnicka/Krowiarki) – to dokładnie ten punkt, z którego wchodzisz na szlaki w Babiogórskim PN. Parking działa na parkomatach i przy tej pętli realnie licz opłatę dobową, bo w terenie spędzisz zwykle ponad 5 godzin. W weekendy i w sezonie przy ładnej prognozie miejsca potrafią skończyć się szybko, więc przyjazd rano robi ogromną różnicę.

Czy ta pętla (Krowiarki – Mokry Stawek – Perć Przyrodników – Diablak – Markowe Szczawiny – Krowiarki) jest odpowiednia dla początkujących?

To jest trasa „średnia” – do zrobienia dla większości osób, ale nie jako pierwsza wycieczka w życiu w górach. Największym sprawdzianem jest zielona Perć Przyrodników: krótka, ale wyraźnie stroma i potrafi przepalić uda, jeśli ruszysz za szybko. Technicznie jest prosto (bez łańcuchów), za to kondycyjnie trzeba uczciwie podejść temat, bo całość to ok. 16 km i ok. 900 m podejść.

Czy szlak nadaje się dla rodzin z dziećmi?

Tak, ale najlepiej z dziećmi w wieku szkolnym, które już chodzą po górach i nie mają problemu z dłuższym podejściem. Kluczowy jest odcinek Perci Przyrodników – jest stromo i w lesie „ciągle pod górę”, więc dla maluchów w nosidle albo dla bardzo małych dzieci zwykle będzie to po prostu zbyt męczące. Jeśli robisz dużo przerw (Mokry Stawek, Sokolica, schronisko), ta pętla potrafi wyjść naprawdę fajnie rodzinnie.

Czy na trasie jest schronisko i czy da się tam normalnie odpocząć po wejściu na szczyt?

Tak – po przejściu przez Diablak schodzisz przez Przełęcz Brona do Schroniska PTTK Markowe Szczawiny. To najlepsze miejsce na dłuższy „reset”: ciepłe jedzenie, picie, toaleta i porządny odpoczynek przed domknięciem pętli z powrotem na Krowiarki. W praktyce to właśnie schronisko sprawia, że ta trasa ma fajny rytm: najpierw góra i widoki, potem konkretna przerwa w cywilizowanych warunkach.
To drobiazg w skali całej wyprawy, a w zamian masz dobrze utrzymany teren parku i całą tę „babiogórską przyrodę na serio”.

Czy można iść tym wariantem z psem?

Nie – ta trasa w całości prowadzi po terenie Babiogórskiego Parku Narodowego i na ten obszar nie wolno wprowadzać psów (poza wyjątkiem dotyczącym innej ścieżki edukacyjnej, która nie ma związku z tą pętlą). Jeśli chcesz wejść w tej okolicy z psem, trzeba planować wycieczkę poza granicami parku, a nie na Diablak z Krowiarek.

Jakie widoki są po drodze i na szczycie (co jest „najładniejsze” na tej pętli)?

Po starcie masz klimatyczny fragment z Mokrym Stawkiem, a potem bardzo fotogeniczną, „baśniową” Perć Przyrodników w starym lesie z korzeniami, głazami i kosówką coraz bliżej. Pierwsza duża panorama otwiera się w rejonie Sokolicy, a później idziesz już grzbietem przez Kępę i Gówniak, gdzie czuć przestrzeń i wysokość. Na Diablaku, przy dobrej widoczności, panorama jest szeroka i często sięga Tatr, a do tego widać sporo pasm Beskidów dookoła.

Kiedy najlepiej wybrać się na ten szlak (sezon i pogoda), żeby nie wtopić?

Najpewniejsze warunki są zwykle od późnej wiosny do jesieni, gdy szlaki są suche, a dzień długi – wtedy ta 16-kilometrowa pętla nie robi się wyścigiem z ciemnością. Na Babiej pogoda potrafi zmieniać się bardzo szybko, a wiatr na grani i wierzchołku potrafi „zrobić robotę”, więc celuj w stabilną prognozę i unikaj dni burzowych. Zimą i przy oblodzeniu poziom trudności rośnie skokowo (sprzęt i doświadczenie robią się kluczowe), choć w sezonie zimowym częściej zamykany bywa żółty wariant (Perć Akademików), a zielona Perć Przyrodników bywa utrzymywana jako otwarta – i tak przed wyjściem warto sprawdzić bieżący komunikat parku.

Inne szlaki na Babią Górę (Diablak)

Perć Akademików: szlak na Diablaka z Zawoi Markowej

Perć Akademików: szlak na Diablaka z Zawoi Markowej

Czas Przejścia
5:20h
Długość Szlaku
12.2km
Perć Akademików: szlak na Babią Górę z Przełęczy Krowiarki
Babia Góra: szlak ze Słowacji przez Małą Babią

Babia Góra: szlak ze Słowacji przez Małą Babią

Czas Przejścia
7:00h
Długość Szlaku
19.2km
Babia Góra: szlak ze Słowacji na Diablak

Babia Góra: szlak ze Słowacji na Diablak

Czas Przejścia
6:15h
Długość Szlaku
16.3km
Babia Góra: szlak z Zawoi Markowej

Babia Góra: szlak z Zawoi Markowej

Czas Przejścia
5:15h
Długość Szlaku
12.7km
Babia Góra: szlak na Diablak przez Małą Babią Górę (Cyl)

Babia Góra: szlak na Diablak przez Małą Babią Górę (Cyl)

Czas Przejścia
6:50h
Długość Szlaku
17.6km
- Reklama -