...

Schronisko PTTK na Skrzycznem – historia, klimat i najlepsze trasy dojścia

Kiedy w Beskidzie Śląskim robi się późne popołudnie, a światło zaczyna mięknąć, Skrzyczne działa jak magnes. Jedni ciągną tu dla widoków i „korony”, inni po prostu po to, żeby złapać oddech od miasta. W pewnym momencie na grani dzieje się coś charakterystycznego: wędrówka przestaje być tylko trasą „tam i z powrotem”, a zaczyna przypominać spotkanie z miejscem, które ma własny rytm. Wtedy pojawia się ono – schronisko PTTK Skrzyczne. Z daleka nie krzyczy nowoczesnością, raczej mówi: „usiądź na chwilę, zjedz coś ciepłego, posłuchaj, jak w górach brzmi cisza”. I to jest najlepszy moment, żeby wejść do środka – nie po checklistę atrakcji, tylko po doświadczenie.

Schronisko PTTK Skrzyczne i góra, która rządzi w okolicy

Skrzyczne ma 1257 m n.p.m. i jest najwyższym szczytem Beskidu Śląskiego, więc już sam adres robi wrażenie. Co ważne, to nie jest szczyt „gdzieś z boku”, tylko realne centrum górskiego życia: krzyżują się tu szlaki, zimą tętni narciarstwo, a latem przewijają się turyści o bardzo różnych ambicjach – od rodzin na spacerze po ludzi, którzy robią długie pętle granią. Skrzyczne jest też mocno „widokowe” i przy dobrej przejrzystości powietrza potrafi dać panoramy, które zostają w pamięci na długo, bo nagle Beskidy układają się w logiczną mapę: pasma, przełęcze, doliny, a w oddali – zarys wyższych gór.

W tym wszystkim schronisko PTTK na Skrzycznem nie jest dodatkiem, tylko naturalnym elementem krajobrazu. Położone na samej górze, na wysokości szczytu, działa jak punkt orientacyjny i „bezpieczna przystań” w miejscu, gdzie pogoda potrafi zmieniać się szybciej niż plany. To ważne, bo Skrzyczne bywa łaskawe, ale potrafi też dać lekcję pokory: wiatr na otwartej grani, mgła, nagłe ochłodzenie – tu nie są abstrakcją, tylko częścią górskiej codzienności.

Schronisko PTTK Skrzyczne
fot. Schronisko PTTK Skrzyczne

Historia schroniska na Skrzycznem: od pionierów do PTTK

Historia schroniska PTTK Skrzyczne ma w sobie wszystko, co lubimy w beskidzkich opowieściach: pionierski zapał, pożar, wojenną zawieruchę i powojenną odbudowę. Zaczęło się około 1930 roku, kiedy Rudolf Urbanke kupił parcelę na szczytowej polanie Skrzycznego i w 1933 roku postawił drewniane schronisko. Miało ono wtedy około 30 miejsc noclegowych i szybko stało się ważnym punktem dla turystów oraz narciarzy, zwłaszcza że zimowe wędrówki i zjazdy zaczynały nabierać w okolicy rozpędu.

Sielanka nie trwała długo – w połowie lat 30. obiekt spłonął, co w tamtych realiach było dla górskich budynków tragedią, ale też brutalnym testem determinacji gospodarzy. Po pożarze rozpoczęto budowę większego schroniska – tego, które w różnej formie i po kolejnych remontach „pracuje” do dziś. W czasie II wojny światowej okolica miała znaczenie strategiczne, a schronisko znalazło się w trudnych realiach okupacyjnych. Po wojnie budynek był zagrożony całkowitym zniszczeniem – część wyposażenia i elementów konstrukcji została rozebrana lub zrabowana, co w górskich, biednych powojennych latach niestety się zdarzało.

Kluczowy moment przyszedł wraz z przejęciem obiektu przez środowiska turystyczne i rozpoczęciem działań ratunkowych. Oddział Górnośląski Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego przeprowadził niezbędne prace, dzięki którym schronisko znów mogło działać, a uroczyste otwarcie po remoncie nastąpiło w czerwcu 1950 roku. Niedługo potem obiekt znalazł się w gestii PTTK – i od tej pory funkcjonuje jako schronisko PTTK Skrzyczne, rozpoznawalne w całych Beskidach.

Rodzina Lohmanów i „gazdowanie”, które tworzy klimat

W schroniskach liczą się ściany, ale jeszcze bardziej liczą się ludzie. Skrzyczne ma w tym aspekcie wyjątkową ciągłość: przez dekady schronisko było prowadzone przez gospodarzy związanych z rodziną Lohmanów, co w beskidzkiej tradycji „gazdowania” nie jest tylko formalnością, ale elementem tożsamości miejsca. Ta ciągłość przekłada się na coś, co wielu turystów wyczuwa od razu po wejściu: atmosferę domu, w którym panują proste zasady, jest konkretnie, ale życzliwie, i nikt nie udaje hotelu z lobby – bo to schronisko, z całym jego charakterem.

Z takiego prowadzenia rodzą się też anegdoty, które żyją własnym życiem: o rozmowach przy stołach, o tym, jak ktoś „tylko na herbatę” został do wieczora, o zimowych dniach, gdy wiatr wyje na zewnątrz, a w środku robi się mała wspólnota ludzi z różnych stron Polski. Właśnie w takich miejscach tradycja nie jest muzealnym eksponatem – ona działa w praktyce, w codziennych rytuałach, w sposobie, w jaki schronisko przyjmuje zmęczonych wędrowców.

fot. Schronisko PTTK Skrzyczne

Co oferuje schronisko PTTK Skrzyczne: noclegi, wnętrza, codzienna wygoda

Schronisko PTTK Skrzyczne to nie tylko przystanek „na chwilę”, ale też miejsce, w którym można zostać na noc i zobaczyć Skrzyczne z perspektywy, której nie daje jednodniowa wycieczka. Obiekt ma kameralną bazę noclegową – w praktyce mówi się o około 29 miejscach, rozlokowanych w pokojach o różnej wielkości, co sprzyja temu, że rezerwacje w sezonie są realnie potrzebne. W opisach przewijają się pokoje kilkuosobowe oraz mniejsze, bardziej „prywatne” opcje, a standard jest typowy dla współczesnego schroniska: prosto, czysto, bez przesady, z naciskiem na funkcjonalność po dniu w górach.

Ważnym elementem schroniskowego komfortu jest zaplecze wspólne: jadalnia, bufet, miejsce, gdzie można usiąść, ogrzać się i po prostu pobyć. PTTK wskazuje tu klasyczne udogodnienia schroniskowe, takie jak świetlica, przechowalnia bagażu czy możliwość przyjęcia turystów z psami. W sezonie pojawia się też temat nocowania „pod chmurką” w pobliżu schroniska – opcja niszowa, ale kusząca dla tych, którzy lubią minimalizm i chcą rano wyjść na grań, zanim zrobi się tłoczno.

Jeśli chodzi o pieniądze, rozsądne podejście jest proste: ceny w schroniskach górskich zmieniają się i zależą od typu noclegu, a na Skrzycznem w ostatnich latach można spotkać stawki rzędu około 100 zł za osobę za noc w pokojach wieloosobowych. Warto też pamiętać o praktyce znanej z wielu schronisk: dobrze mieć gotówkę, bo płatność kartą nie zawsze bywa dostępna lub bywa zależna od warunków technicznych na szczycie.

Smaki na wysokości: kuchnia, bufet i schroniskowa energia

Schronisko PTTK Skrzyczne żyje kuchnią nie mniej niż widokami. To miejsce, gdzie ciepły posiłek naprawdę ma znaczenie, bo jesteś na górze: organizm domaga się kalorii, a głowa domaga się chwili spokoju. Schroniskowe jedzenie ma swoją prostą filozofię – ma być sycące, konkretne i podane bez niepotrzebnych ceregieli. To właśnie w takich miejscach klasyki typu zupy czy dania „na szybko” działają najlepiej, bo nie udają fine diningu, tylko robią robotę po podejściu pod szczyt.

W sezonie ogromną rolę gra taras i okolice wejścia – tu kumuluje się ruch, tu ludzie robią przerwy, tu łapie się słońce, jeśli pogoda pozwala. Dla wielu osób schronisko PTTK Skrzyczne jest wręcz „motywem przewodnim” wycieczki: planuje się trasę tak, żeby dojść na obiad, albo żeby wypić coś ciepłego przed zejściem. I choć każdy ma własne schroniskowe preferencje, wspólny mianownik jest jeden: na tej wysokości nawet prosta herbata smakuje inaczej, kiedy za oknem przewala się chmura.

Schronisko PTTK Skrzyczne
fot. Schronisko PTTK Skrzyczne

Szlaki na Skrzyczne: jak dojść do schroniska i jak ułożyć wycieczkę z głową

Schronisko PTTK Skrzyczne ma tę przewagę nad wieloma obiektami w Beskidach, że dojście można dopasować niemal do każdej kondycji i stylu wędrowania. Klasyką jest podejście ze Szczyrku – wariantów jest kilka, a w praktyce wiele osób łączy szlaki, żeby zrobić pętlę i nie wracać tą samą drogą. Popularne są połączenia zielonego i niebieskiego, bo pozwalają sterować trudnością: jednego dnia wybierasz bardziej ambitne podejście, a zejście robisz łagodniej, albo odwrotnie.

Bardzo lubianym kierunkiem jest Lipowa i rejon Ostrego – to trasy, które potrafią być krótsze, ale konkretne, z solidnym przewyższeniem i odcinkami, gdzie czuć prawdziwe podejście „na szczyt”, a nie tylko spacer. W praktycznych opisach pojawiają się parametry rzędu około 4–5 kilometrów i mniej więcej 2–3 godzin podejścia w jedną stronę, zależnie od wariantu i tempa. To świetna opcja dla tych, którzy chcą w miarę szybko znaleźć się na górze, wejść do schroniska PTTK Skrzyczne na posiłek i jeszcze mieć czas na spokojne zejście.

Jeśli lubisz dłuższe, graniowe wędrówki, Skrzyczne może być fragmentem większej układanki. Znakowane przejścia grzbietem w stronę Malinowskiej Skały i dalej w kierunku Baraniej Góry to już propozycja na konkretny dzień, gdzie schronisko jest jednym z punktów w planie, a nie jedynym celem. Takie przejścia mają swój rytm: najpierw podejście na Skrzyczne i przystanek w schronisku, potem grań, gdzie zmieniają się perspektywy i widać, że Beskid Śląski potrafi być „dziki” w najlepszym znaczeniu tego słowa.

Zimą: schronisko PTTK Skrzyczne w świecie nart i wiatru

Skrzyczne zimą to osobny rozdział. Obok klasycznej turystyki dochodzi infrastruktura narciarska, a wjazd koleją linową sprawia, że na szczyt docierają nie tylko piechurzy. Dwuodcinkowa kolej COS jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji Szczyrku – działa całorocznie, a zimą staje się kręgosłupem ruchu na trasach. Dzięki temu schronisko PTTK Skrzyczne ma zimą specyficzny klimat: z jednej strony wciąż jest schroniskiem dla tych, którzy przyszli na nogach, z drugiej – bywa miejscem „na przerwę” dla narciarzy, którzy potrzebują ciepła i jedzenia między zjazdami.

W praktyce zimowe Skrzyczne uczy planowania. Godziny funkcjonowania kolei zmieniają się sezonowo, a warunki na górze potrafią odbiegać od tych w dolinie, więc schronisko pełni rolę stabilnego punktu odniesienia: można wejść, przeczekać, ogrzać się, podjąć decyzję o zejściu innym wariantem. Dla wielu osób to właśnie zimowy moment „w schronisku na szczycie” jest najbardziej pamiętny – bo kontrast między wiatrem na zewnątrz a ciepłem wewnątrz jest maksymalny.

Schronisko PTTK Skrzyczne
fot. Schronisko PTTK Skrzyczne
- Reklama -

Podobne Artykuły

Chata Wuja Toma

Chata Wuja Toma: beskidzki fenomen. Co tu było wcześniej i dlaczego...

0
Gdy w Beskidzie Śląskim zaczyna się robić „za cicho”, zwykle oznacza to jedno: weszło się w pas lasu, w którym zapach żywicy miesza się...
Schronisko na Soszowie

Schronisko na Soszowie Wielkim – kultowe miejsce między Czantorią a Stożkiem,...

0
W Beskidzie Śląskim są miejsca, do których wraca się nie dlatego, że „trzeba”, tylko dlatego, że człowiek ma na nie zwyczajną ochotę. Schronisko na...
Bacówka PTTK na Krawcowym Wierchu

Bacówka na Krawcowym Wierchu – Mała chata i wielkie widoki w...

0
Niektóre schroniska w Beskidach „wpadają” w człowieka od razu: stoi przy szlaku, tłum robi swoje, a Ty i tak lądujesz na herbacie, bo nie...
Schronisko PTTK na Hali Lipowskiej

Schronisko na Hali Lipowskiej: klimat prawdziwego schroniska i smaki, do których...

0
W Beskidzie Żywieckim są miejsca, które nie potrzebują reklamy, bo wystarczy jedno wspomnienie w rozmowie przy herbacie, jedno zdjęcie z mgłą w dole albo...
Telesforówka

Telesforówka: kultowe przytulisko pod Trzema Kopcami Wiślańskimi i jego historia

0
Kiedy w Beskidzie Śląskim dzień zaczyna się od wilgotnego zapachu świerków, a kończy na otwartej polanie, gdzie wiatr potrafi przynieść jednocześnie ciszę i gwar...