DŁUGOŚĆ SZLAKU
8.5KM
SUMA WZNIESIEŃ
730m
CZAS PRZEJSCIA
3:30h
TYP TRASY
Tam i z Powrotem
Opis szlaku
Jeśli chcesz wejść na Skrzyczne bez startu w Szczyrku, to Lipowa-Ostre jest jedną z tych opcji, które robią robotę prostotą: wychodzisz na szlak i od razu wiesz, po co tu jesteś. To trasa dla osób, które nie mają nic przeciwko temu, że początek potrafi porządnie rozgrzać łydki, a potem już pozwala złapać rytm i iść swoim tempem.
W praktyce to wejście i zejście tą samą drogą, a całość zamyka się w ok. 8,5 km i mniej więcej 3 godziny 20 minut marszu, więc da się to ogarnąć bez układania całej logistyki dnia pod jedną wycieczkę. Po drodze dominuje las i górska, miejscami kamienista ścieżka, więc to nie jest spacer po deptaku – raczej taki “spacer, ale z ambicją”.
Start w Lipowej-Ostre: gdzie zaczyna się niebieski szlak
Zaczynamy w Lipowej-Ostre, w okolicy mini-ronda i przystanku PKS “Ostre Rondo”, przy skrzyżowaniu ulic Dolina Zimnika i Turystycznej. To jest ten typ miejsca, gdzie w weekend o 10:30 potrafią się spotkać trzy szkoły w-fu i pół Beskidu, ale na co dzień jest po prostu wygodnie: podjazd prosty, start czytelny, bez błądzenia po bocznych uliczkach.
Jeśli jedziesz autem, to najprościej zostawić je przy rondzie – jest tam duży, darmowy parking (często opisywany przy adresie Beskidzka 4 w Ostrym), a w okolicy trafiają się też parkingi płatne. Dodatkowo przy “Dolinie Zimnika” bywają jeszcze darmowe miejsca postojowe, więc nawet gdy zrobi się tłoczniej, zwykle da się coś sensownego znaleźć bez nerwowego krążenia jak na lotnisku.
Pierwsze metry: szybkie “dzień dobry” i w las
Od startu idziemy krótki kawałek i dość szybko znikamy w lesie – po mniej więcej 100 metrach kończy się kontakt z zabudowaniami i zaczyna się normalna, górska robota. Ten początek jest konkretny: podejście potrafi być strome, a pod nogami bywa kamieniście, więc warto od razu wejść w tryb “małe kroki i spokojny oddech”, zamiast próbować udowadniać coś zegarkowi.
Po krótkiej, mocniejszej rozgrzewce nachylenie zwykle odpuszcza i idzie się przyjemniej, bardziej równo. Dalej szlak trzyma leśny charakter, są też fragmenty spokojniejsze, takie gdzie można w końcu przestać słuchać własnego serca w uszach i po prostu złapać tempo.
Wyżej: mniej “ściany”, więcej marszu
W miarę nabierania wysokości las zaczyna się przerzedzać i pojawiają się miejsca, gdzie często zagląda się za siebie – nie dlatego, że ktoś goni, tylko dlatego, że robi się coraz szerzej i ładniej. Na tym wariancie nie nastawiaj się na strumienie po drodze: w praktyce to raczej suchy, leśny odcinek (poza samym początkiem w pobliżu potoku), więc wodę dobrze mieć ze sobą już od startu.
To jest też fragment, gdzie docenia się proste rzeczy: stabilne buty i odrobinę cierpliwości, zwłaszcza gdy podłoże jest luźniejsze albo kamieniste. Na wejściu da się to jeszcze “przepchnąć siłą woli”, ale przy zejściu kolana potrafią przypomnieć, że też chcą mieć coś do powiedzenia.
Schronisko PTTK Skrzyczne: meta przed metą
Dochodzimy do Schroniska PTTK Skrzyczne – i tu zwykle robi się ten moment “dobra, siadamy na chwilę”. Schronisko jest normalnie działającym miejscem z jedzeniem i napojami, więc to świetny punkt, żeby złapać oddech przed końcówką albo nagrodzić się już po wejściu (każdy ma swoją filozofię).
W okolicy schroniska jest też górna stacja kolejki ze Szczyrku i infrastruktura szczytowa, więc łatwo wyczuć, że Skrzyczne jest naprawdę blisko. Jeśli lubisz patrzeć w niebo, to często kręcą się tu też paralotniarze – człowiek idzie swoje, a obok ktoś dosłownie robi “wersję premium” zejścia.
Skrzyczne: ostatni kawałek i klasyk Beskidu Śląskiego
Od schroniska do samego wierzchołka jest już tylko krótki finisz – taki, który robi się z automatu, nawet jeśli wcześniej było “po co mi to było”. Na górze jest typowo “szczytowo”: oznaczenia, infrastruktura i miejsca, gdzie przy dobrej pogodzie zwykle poluje się na panoramy w stronę Beskidów, a czasem i dalszych pasm.
Potem zostaje powrót tą samą trasą, czyli to samo, tylko w drugą stronę – i nagle okazuje się, że te kamieniste fragmenty, które na wejściu były “nic takiego”, przy zejściu proszą o odrobinę uwagi. Warto iść spokojnie, bo Skrzyczne nigdzie nie ucieka, a kostki i kolana zdecydowanie wolą rozsądek niż ambicję.
Mapa szlaku na Skrzyczne z Lipowej
TRASA: Lipowa – Skrzyczne – Powrót tą samą trasą
Inne szlaki na Skrzyczne
To wejście z Lipowej dobrze sprawdza się wtedy, gdy chcesz po prostu ruszyć w górę bez większego kombinowania, ale Skrzyczne ma też kilka innych twarzy. Jedne warianty są bardziej bezpośrednie, inne robią z tej samej góry dłuższy spacer z lepszym rytmem, a jeszcze inne zaczynają się spokojniej i dopiero później pokazują charakter.
Jeśli bliżej Ci do krótszego, konkretnego podejścia od strony Szczyrku, dobrze wypada szlak przez Małe Skrzyczne. Start przy gondoli jest wygodny, a sama trasa zmienia klimat po drodze szybciej niż klasyczne leśne wejścia.
Trochę inaczej układa się szlak z centrum Szczyrku, bo tutaj nie wracasz tą samą drogą i całość ma bardziej wycieczkowy rytm. To dobra opcja, gdy chcesz domknąć trasę w logiczne kółko, bez kombinowania z dojazdem na start i odbiorem auta.
Dla osób, które wolą dłuższe podejście rozłożone na spokojniej, sensownie brzmi wejście przez Becyrek. Ten wariant nie atakuje od razu najmocniejszym nachyleniem, tylko pozwala wejść w marsz i dopiero potem dokłada bardziej górski charakter.
Jest też szlak z Godziszki, która od początku jest dość czytelna i trzyma się prostego planu: idziesz, robisz swoje i wracasz tą samą drogą. Dobrze pasuje tam, gdzie liczy się spokojny start poza Szczyrkiem i bez zbędnego krążenia po okolicy.
A gdy samo Skrzyczne to trochę za mało jak na jeden dzień, można od razu spojrzeć na dłuższą pętlę przez Malinowską Skałę i Małe Skrzyczne. To już nie jest szybkie wejście na jeden szczyt, tylko pełniejsza trasa z grzbietowym odcinkiem i bardziej wyraźnym poczuciem, że z wycieczki robi się porządny dzień w górach.
Niebieski Szlak na Skrzyczne z Lipowej (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto w Lipowej-Ostre przy rondzie, tuż obok wejścia na niebieski szlak (okolice Doliny Zimnika / “Ostre Rondo”) – to najczęściej wybierany punkt startowy. Jeśli to miejsce jest pełne, zwykle da się znaleźć dodatkowe miejsca postojowe w tej samej okolicy, wzdłuż dojazdu do Doliny Zimnika.
Tak, ale z jednym zastrzeżeniem: podejścia są konkretne jak na tak krótki odcinek, więc warto iść spokojnym tempem i robić krótkie postoje, zamiast cisnąć na czas. Technicznie jest prosto (to nie wspinaczka), tylko kondycyjnie potrafi chwilami porządnie rozgrzać nogi.
Nadaje się, jeśli dzieci mają już doświadczenie w górskich wycieczkach i potrafią równo iść pod górę przez dłuższy czas. Dla maluchów “bez górskiej wprawy” podejścia mogą być męczące, bo trasa jest krótka, ale momentami stroma.
Tak, po dojściu na górę trafiasz na Schronisko PTTK Skrzyczne, więc możesz tam zrobić przerwę i coś zjeść lub wypić. To dobre miejsce na odpoczynek przed wejściem na sam szczyt albo przed zejściem tą samą drogą.
Tak, ten wariant jest normalnie chodzony z psem, tylko najlepiej prowadzić go na smyczy na bardziej uczęszczanych fragmentach i przy schronisku. W samym schronisku zwykle da się wejść z psem, ale i tak warto mieć plan B na przerwę na zewnątrz, gdy jest tłoczno.
Przez sporą część podejścia idziesz głównie w lesie, więc widoki pojawiają się dopiero wyżej i w okolicach schroniska oraz samego wierzchołka. Przy dobrej pogodzie na górze często łapie się szerokie panoramy na Beskid Śląski, a w dalekim planie bywa widoczna Babia Góra i nawet Tatry.
Najwygodniej i najprzyjemniej jest od późnej wiosny do jesieni, kiedy szlak nie jest oblodzony i łatwiej utrzymać rytm na stromszych odcinkach. Zimą też się da, ale wtedy to już wycieczka “na warunki” – przy śniegu i lodzie potrzebujesz sensownego przygotowania i sprzętu, bo na zejściu robi się naprawdę ślisko.





