...

Bacówka na Rycerzowej – Schronisko z duszą na Hali Rycerzowej

Są w Beskidach miejsca, które nie muszą niczego udowadniać. Nie krzyczą banerami, nie kuszą rekordami, nie stawiają na „atrakcje” w rozumieniu folderów. A jednak przyciągają mocniej niż niejeden głośny szczyt. Bacówka na Rycerzowej działa właśnie tak: najpierw daje ciszę, potem przestrzeń, a dopiero na końcu – kiedy człowiek już zwolni – pokazuje swój prawdziwy charakter. Wędrując ku Hali Rycerzowej, łatwo odnieść wrażenie, że ktoś celowo zostawił tu góry w stanie bardziej pierwotnym, jakby mniej „użytkowym”, bliższym dawnemu rytmowi pasterstwa, pogody i długich wieczorów przy drewnie.

To schronisko, o którym mówi się często półgłosem, jak o sekrecie: „Idź, zobaczysz, zrozumiesz”. I rzeczywiście – Rycerzowa jest z tych miejsc, które najpełniej opowiadają się dopiero wtedy, gdy wejdziesz w ich tempo. Gdy przestaniesz liczyć minuty do celu, a zaczniesz liczyć drobne znaki po drodze: zapach świerków, szeroką polanę otwierającą się nagle wśród lasu, pierwsze słupy światła po zachodzie, kiedy hala cichnie i zostaje tylko wiatr.

Między halą a granicą: gdzie leży Bacówka na Rycerzowej

Bacówka PTTK na Rycerzowej leży w Beskidzie Żywieckim, na Hali Rycerzowej, w obrębie Żywieckiego Parku Krajobrazowego, administracyjnie po stronie gminy Ujsoły. To ważne zdanie, bo w nim zawiera się cała „geografia sensu” tego miejsca: jesteś w górach, które wciąż mają rozległe hale, wciąż pamiętają pasterstwo i wciąż leżą na pograniczu – kulturowym i dosłownym, bo nie tak daleko biegnie granica polsko-słowacka.

W praktyce Rycerzowa jest zawieszona między dwoma światami. Z jednej strony masz beskidzką łagodność: ścieżki przez bukowo-świerkowe lasy, miękkie grzbiety, szerokie polany. Z drugiej – surowość pogody na otwartych przestrzeniach, widoczność „na pół Europy” w dobre dni i wrażenie, że wszystko tu zależy od chmur. Sama Hala Rycerzowa rozciąga się od stoków Wielkiej Rycerzowej (1226 m) przez Przełęcz Halną (1165 m) po zbocza Małej Rycerzowej (1207 m). A bacówka stoi nieco niżej, około 1117 m n.p.m., już w tej strefie, gdzie hala jest jeszcze otwarta, ale las potrafi podejść blisko, dając schronienie od wiatru.

To położenie robi dwie rzeczy naraz. Po pierwsze, daje poczucie „końca świata” – wystarczy kilka minut od drzwi, by znaleźć się w trawie, na skraju lasu, w miejscu bez miejskiego tła. Po drugie, czyni bacówkę naturalnym węzłem wędrówek: stąd rozchodzą się warianty wycieczek na pobliskie szczyty i przełęcze, a przez okolice prowadzą też dłuższe przejścia graniowe, które w Beskidzie Żywieckim mają swój własny, nieco włóczykijski urok.

Bacówka PTTK na Rycerzowej
fot. Bacówka PTTK na Rycerzowej

Od przedwojennego planu do prototypu bacówek PTTK: historia schroniska

Historia Bacówki na Rycerzowej ma w sobie coś symbolicznego: zaczyna się od niespełnionego planu i kończy realizacją idei, która zmieniła polskie góry. Już w 1939 roku pojawił się zamiar budowy schroniska na Rycerzowej, planowany przez środowisko turystyczne z Bielska – i jak łatwo się domyślić, wojna przerwała wszystko. To typowa dla wielu górskich obiektów „pęknięta oś czasu”: zamysł sprzed katastrofy wraca dopiero po dekadach, w zupełnie innym świecie.

Kluczowy moment przychodzi w latach 70. XX wieku, kiedy w PTTK rodzi się koncepcja małych schronisk turystyki kwalifikowanej – bacówek – mających być skromniejszymi, bardziej „wpisanymi w krajobraz” przystaniami dla wędrowców z plecakiem. Koordynatorem i inicjatorem tej idei był Edward Moskała, a projekt pierwszego obiektu opracował zakopiański architekt Stanisław Karpiel. Bacówka na Rycerzowej stała się prototypem całej serii – pierwszą, od której zaczęło się „bacówkowe” myślenie o schroniskach: mniej monumentalnie, bardziej po domowemu, bliżej codzienności gór.

W oficjalnej historii mocno wybrzmiewa data 14 września 1975 roku – uroczyste otwarcie. Ale jak to w górach, najciekawsze rzeczy dzieją się obok oficjalnych ceremonii. Jedna z najbarwniejszych opowieści dotyczy pomysłu, który brzmi dziś niemal filmowo: rozważano przetransportowanie gotowej, złożonej konstrukcji helikopterem z Soblówki na halę. Ostatecznie z różnych powodów do tego nie doszło, a elementy konstrukcji wnoszono tradycyjnie – końmi, wysiłkiem ludzi, w tempie dyktowanym przez teren i pogodę. W tej historii jest esencja Rycerzowej: z jednej strony ambicja i rozmach planu, z drugiej – twarda, beskidzka praktyka, w której „da się”, jeśli tylko ma się determinację.

Po latach w bacówce przewijały się kolejne pokolenia gospodarzy; w pięćdziesięcioletniej historii naliczono ich ośmiu, a jeden z nich związał z tym miejscem znaczną część życia, mówiąc o Rycerzowej nie jak o pracy, tylko jak o wspólnocie i stylu bycia. Takie wątki są ważne, bo przypominają, że schronisko nie jest wyłącznie budynkiem – jest relacją: między ludźmi a miejscem, między gośćmi a gospodarzami, między powrotem a pamięcią.

Bacówka PTTK na Rycerzowej
fot. Bacówka PTTK na Rycerzowej

Co oferuje Bacówka na Rycerzowej: warunki, atmosfera i codzienność w schronisku

Na zewnątrz bacówka wygląda jak archetyp górskiego schroniska „z obrazka”: drewniana bryła, stromy dach, kamienna podmurówka, proporcje, które pasują do hali tak naturalnie, jakby stała tu od zawsze. Ten styl nie jest przypadkowy – wynika z założeń projektu bacówek: minimalnej ingerencji w krajobraz i stworzenia miejsca, które ma przede wszystkim dawać schronienie oraz odpoczynek po marszu. W środku dominuje to, czego najbardziej szuka się po długiej trasie: ciepło, prostota i przestrzeń do bycia razem. Właśnie dlatego w opowieściach o Rycerzowej tak często pojawiają się wieczory, rozmowy w jadalni, śmiech, który „niesie się po deskach”, i to uczucie, że nikt nie musi tu niczego udawać.

Warunki pobytu są zorganizowane tak, by dać wybór między większą prywatnością a typowo schroniskową wspólnotą. W bacówce funkcjonują pokoje mniejsze i większe, a łączna liczba miejsc noclegowych oscyluje wokół kilku dziesiątek, co utrzymuje kameralny charakter obiektu. Istotne jest też to, że bacówka żyje cały rok – zimą dochodzi do niej ten sam rytm wędrówki, tylko wolniejszy, bardziej skupiony, często wymagający większej samodzielności w planowaniu. Właśnie w takich warunkach widać, czym różni się prawdziwa „baza w górach” od noclegu w turystycznym miasteczku: tu pogoda dyktuje scenariusz, a schronisko jest jego bezpiecznym punktem.

W aktualnej ofercie widać wyraźnie praktyczne podejście do potrzeb turystów: noclegi w pokojach o różnych wielkościach, możliwość wykupienia pościeli, a latem także opcja noclegu we własnym namiocie na terenie w pobliżu bacówki. Są też rozwiązania dla grup, dodatkowe elementy „ogniskowej” atmosfery, a nawet wypożyczalnia rakiet śnieżnych, która w Beskidzie Żywieckim potrafi zamienić zimową walkę w śniegu w przyjemny, płynny marsz po hali. Kuchnia schroniskowa trzyma się klasyki – ciepłe dania, proste zestawy śniadań i obiadokolacji – ale w Rycerzowej równie ważna jak jedzenie jest sama scena posiłku: wspólny stół, ludzie w różnych etapach swoich wypraw, krótkie „skąd idziesz?”, które potrafi przerodzić się w rozmowę na cały wieczór.

Bacówka PTTK na Rycerzowej
fot. Bacówka PTTK na Rycerzowej

Szlaki wokół Rycerzowej: baza wypadowa w sercu Beskidu Żywieckiego

Jeśli Bacówka na Rycerzowej ma jakąś „supermoc”, to jest nią położenie na styku tras, które można układać jak klocki. Najprostsze dojścia prowadzą z Soblówki – w wariantach dających około półtorej do dwóch godzin marszu – co sprawia, że Rycerzowa bywa celem rodzinnych wycieczek, ale też szybkim wejściem w górski świat dla tych, którzy mają tylko jeden dzień. Dłuższe podejścia z Ujsół przez Muńcuł, z Rycerki przez Mładą Horę czy z rejonu Przegibka układają się już w pełnoprawne, całodniowe wędrówki, w których bacówka jest nagrodą – i to nagrodą zasłużoną.

Ważne jest także to, że przez przełęcze i grzbiety tej części Beskidów przebiegają odcinki czerwonego szlaku, kojarzonego z długodystansową wędrówką przez polskie góry. Główny Szlak Beskidzki, najdłuższy pieszy szlak w Polsce, liczy 519 km i biegnie od Ustronia do Wołosatego, a jego idea jest bliska filozofii bacówek: iść długo, spokojnie, z plecakiem, z noclegami, które mają sens, bo są częścią drogi. W tym układzie Rycerzowa nie jest „jednym z punktów na mapie”, tylko realnym miejscem regeneracji – takim, w którym da się przespać, zjeść, wysuszyć ubranie i odzyskać chęć do kolejnych kilometrów.

Same okolice Hali Rycerzowej to gotowa scenografia na wycieczki widokowe. Z pobliskich podejść i przełęczy widać pasma Lipowskiej i Rysianki, masyw Pilska i Babią Górę, a przy dobrej przejrzystości powietrza pojawiają się też Tatry oraz pasma po słowackiej stronie, w tym Mała Fatra czy Niżne Tatry. To nie jest „widok z jednego punktu” – raczej wędrówka przez kolejne kadry, bo hala i grzbiety pozwalają oglądać panoramę w ruchu: raz z lewej strony pojawia się coś nowego, raz z prawej, czasem wystarczy kilka minut podejścia, by krajobraz ułożył się zupełnie inaczej.

Bacówka PTTK na Rycerzowej
fot. Bacówka PTTK na Rycerzowej

Ciekawostki, legendy i tajemnice Hali Rycerzowej

Hala Rycerzowa ma własną pamięć języka, a nazwy są tu jak cienkie warstwy historii. Spotkasz określenie „Hala Sporkowa”, usłyszysz też „Bukovina” – nazwę używaną po słowackiej stronie i obecna w dawnych opisach tej części gór. Sama „Rycerzowa” w nazwie hali i szczytów wiąże się z pobliskimi miejscowościami Rycerka Dolna i Rycerka Górna, które prawdopodobnie miały rycerską przeszłość; w źródłach historycznych regionu pojawiają się wzmianki o tych nazwach, a geneza wiąże się z dawnym osadnictwem i gospodarowaniem na halach. To ciekawe, bo pokazuje, że tutejsza „rycerskość” jest raczej opowieścią o własności i dziejach wsi niż o romantycznych zbrojach na grani.

A jednak legenda lubi chodzić swoimi ścieżkami. W lokalnych, współczesnych opowieściach powraca motyw rycerzy strzegących tych terenów i tajemniczych sylwetek na stokach – to narracja bez historycznego potwierdzenia, ale dobrze pasująca do miejsca, w którym mgła potrafi „postawić postać” na granicy widzenia, a zmierzch wyostrza wyobraźnię. Właśnie tu widać, jak tworzą się górskie mity: nie z dokumentów, tylko z emocji i warunków, w których człowiek naturalnie dopowiada sobie sens.

Są też tajemnice bardziej „ziemskie”, schowane w samej hali. Jej rzeźba ma genezę osuwiskową, a w zagłębieniach, gdzie odpływ wody jest słabszy, powstały młaki i torfowiska – latem potrafią zaskoczyć kolorami, a przy okazji przypominają, że hala to nie tylko pocztówka, ale złożony ekosystem. Co ważne, Rycerzowa nie jest halą martwą: to przestrzeń pasterska, gdzie wypas owiec wrócił w góry, a wraz z nim pojawia się infrastruktura związana z tradycyjnym gospodarowaniem. I kiedy trafisz na moment, w którym na tle bacówki przechodzą owce, a powietrze pachnie dymem z paleniska, łatwo zrozumieć, że ta część Beskidu Żywieckiego nie udaje „skansenu” – ona po prostu wciąż ma żywą, pracującą wieś ukrytą w górach.

W promieniu jednej, dwóch dłuższych wycieczek od bacówki krążą również historie zbójnickie, tak charakterystyczne dla Żywiecczyzny. Jedna z najsłynniejszych dotyczy Zbójnickich Piwnic na Muńcule – według podania mają otwierać się tylko raz w roku, w Boże Ciało, odsłaniając skarby, po które próbował sięgnąć pewien baca; opowieść ma charakter legendy, ale jest na tyle mocno zakorzeniona w lokalnej tradycji, że wielu wędrowców lubi ją przywoływać właśnie w okolicach Rycerzowej, gdy rozmowa schodzi na „co jeszcze kryją te góry”.

I wreszcie są „tajemnice codzienności” – te, które nie potrzebują wielkich słów. Na Rycerzowej od dekad przewijają się ludzie długiej drogi i ludzie jednego weekendu; jedni przychodzą po pieczątkę i herbatę, drudzy po nocleg w środku wielodniowej wędrówki. Wspólnym mianownikiem jest to, że bacówka ma w sobie magnetyzm miejsca, gdzie łatwo spontanicznie zostać dłużej, bo ktoś wyciągnie gitarę, ktoś opowie o przejściu granią w śnieżycy, a ktoś inny wspomni historię pierwszego turysty przyjętego jeszcze „nielegalnie” latem 1975 roku – takie opowieści krążą tu jak ciepło od kominka, przechodząc z ust do ust, i zanim się obejrzysz, zaczynasz je traktować jak część własnej pamięci o górach.

Bacówka PTTK na Rycerzowej
fot. Bacówka PTTK na Rycerzowej
- Reklama -

Podobne Artykuły

Telesforówka

Telesforówka: kultowe przytulisko pod Trzema Kopcami Wiślańskimi i jego historia

0
Kiedy w Beskidzie Śląskim dzień zaczyna się od wilgotnego zapachu świerków, a kończy na otwartej polanie, gdzie wiatr potrafi przynieść jednocześnie ciszę i gwar...
Schronisko PTTK na Hali Krupowej

Schronisko na Hali Krupowej: beskidzki azyl, do którego wraca się jak...

0
Są w Beskidach takie zakątki, do których nie wchodzi się jak do atrakcji turystycznej, tylko jak do opowieści. Najpierw jest droga: mokra trawa, ścieżka...
Schronisko PTTK Klimczok

Schronisko PTTK Klimczok: kamienny klasyk Beskidów i jego burzliwe losy

0
Są w Beskidach miejsca, do których wraca się jak do „swojego” stołu w kuchni: niby za każdym razem wchodzi się z plecakiem ubłoconym po...
Przysłop pod Baranią Górą Schronisko Górskie PTTK

Schronisko PTTK Przysłop pod Baranią Górą: beskidzka baza u źródeł Wisły

0
W Beskidzie Śląskim są miejsca, do których nie wpada się „przy okazji”. Trzeba chcieć tam dojść, włożyć trochę wysiłku w podejście, wejść w rytm...
Schronisko górskie pttk na wielkiej raczy

Schronisko PTTK na Wielkiej Raczy: historia, szlaki i klimat, który wciąga

0
Wielka Racza ma w sobie coś z granicy nie tylko na mapie, ale i w głowie: kończy się asfalt, zaczyna ścieżka; kończy się codzienność,...