DŁUGOŚĆ SZLAKU
8.3KM
SUMA WZNIESIEŃ
491m
CZAS PRZEJSCIA
3:00h
TYP TRASY
Pętla
REGION
Beskid Żywiecki
SCHRONISKO
Nie
NAJWYŻSZY PUNKT
1111m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★☆☆☆
Szlak na Jałowiec z Koszarawy przez Czerniawę Suchą
Jeśli masz ochotę na beskidzką pętlę, która nie robi z człowieka wyciskarki do potu, a jednak daje satysfakcję “byłem/am na szczycie”, to Jałowiec świetnie się w to wpasowuje. To jeden z tych wierzchołków, które brzmią niepozornie, a potem człowiek wraca do domu i łapie się na tym, że co chwilę mówi: “fajnie tam było, serio”.
Trasa startuje w Koszarawie, zahacza o Czerniawę Suchą (konkretnie wariant “Zachodnia”), przechodzi przez Halę Trzebuńską i prowadzi na Jałowiec, a potem miękko sprowadza na Polanę Krawcową i domyka pętlę z powrotem do punktu wyjścia. W sam raz na spokojne wyjście, kiedy chcesz iść w góry, ale bez logistycznej epopei z trzema przesiadkami, dwoma mapami i jednym “kto to planował?”.
Dla porządku: to jest pętla o długości około 8,3 km, a przejście zwykle zamyka się w okolicach 3 godzin, więc da się to ogarnąć bez wywracania całego dnia do góry nogami.
Start w Koszarawie i spokojne wejście na grzbiet
Zaczynamy w Koszarawie, tam gdzie najłatwiej złapać rytm i przypomnieć nogom, że jednak dziś pracują. Na starcie dobrze wiedzieć, że w okolicy przystanku autobusowego bywa niewielki parking, a czasem auta stają też “po prostu” wzdłuż drogi, więc warto podjechać z odrobiną cierpliwości i czujnym okiem na sensowne miejsce.
Pierwsze kilometry mają taki klasyczny beskidzki rozbieg: przez moment jest asfaltowo, a potem robi się bardziej terenowo, bo wchodzi szeroka, bita droga leśna. To dobra wiadomość, bo nogi dostają czas, żeby się rozgrzać, a głowa — żeby przestać analizować, czy kanapka w plecaku na pewno przeżyje do przerwy.
W praktyce ten odcinek pozwala wejść w marsz bez szarpania. Trzymasz się szlaku, od czasu do czasu kontrolujesz oznaczenia i idziesz w górę w swoim tempie. Beskid Żywiecki ma tę sympatyczną cechę, że potrafi być konkretny, ale też nie ma potrzeby udowadniać niczego co pięć minut.
Czerniawa Sucha Zachodnia i podejście w stronę Hali Trzebuńskiej
Po drodze pojawia się Czerniawa Sucha — nazwa brzmi trochę jak tytuł rozdziału w atlasie geograficznym, ale to po prostu grzbietowy punkt na trasie, który dobrze porządkuje wędrówkę. To miejsce bywa kojarzone z wędrówkami po Paśmie Jałowieckim, a na samą Czerniawę Suchą czasem zwraca się uwagę, bo ma kilka wierzchołków i można z niej łapać otwarcia na okoliczne pasma.
Dalej trasa prowadzi w stronę Hali Trzebuńskiej (spotyka się też nazwę Kubulkowa). “Hala” w Beskidach to zwykle sygnał, że za chwilę las może się rozsunąć i zrobi się bardziej przestrzennie, a przy dobrej pogodzie wchodzi ten przyjemny moment: stoisz, oddychasz i nagle wszystko jest jakby większe. Sama Hala Trzebuńska jest znana z tego, że na jej południowych stokach pojawiają się kępy kosodrzewiny, co na tej wysokości nie jest takie oczywiste.
Warto też wiedzieć o małym szczególe, który czasem ratuje humor: w okolicy żółtego szlaku, tuż przed dolnym końcem polany, jest dojście do źródełka — trzeba wypatrzyć słabiej widoczną ścieżkę i podejść kawałek. To nie jest punkt “obowiązkowy”, ale fajnie mieć w głowie, że takie rzeczy w terenie istnieją.
Jałowiec: 1111 i to się samo zapamiętuje
W końcu dochodzimy na Jałowiec. Sama liczba robi robotę, bo wysokość 1111 m n.p.m. jest tak “ładna”, że nie trzeba jej nigdzie zapisywać — zostaje w głowie jak PIN do karty (tylko spokojnie, tego drugiego akurat nie polecam testować). Jałowiec jest uznawany za główny szczyt Pasma Jałowieckiego w Beskidzie Żywieckim i należy do tych miejsc, po które ludzie chętnie sięgają, kiedy chcą widokowego celu bez przesadnie długiej wyprawy.
Na szczycie zwykle liczy się to, że jest gdzie przystanąć i nacieszyć się przestrzenią. Często mówi się o panoramach w stronę okolicznych pasm — przy dobrej pogodzie potrafią się otwierać szeroko, a na horyzoncie można wypatrywać wyższych “gwiazd” regionu. Tu najlepiej działa prosta zasada: daj oczom chwilę, bo po lesie i podejściu one też muszą się przestawić na dalekie plany.
Z Jałowcem jest jeszcze tak, że to świetny punkt “mentalnego środka” pętli. Czujesz, że główna część podejścia jest już zrobiona, ale jednocześnie wiesz, że to jeszcze nie jest moment na ogłaszanie końca wycieczki i włączanie trybu “gdzie najbliższa herbata”.
Polana Krawcowa i spokojny powrót do Koszarawy
Po Jałowcu trasa prowadzi na Polanę Krawcową, czyli miejsce, które samo w sobie jest konkretnym punktem na grzbiecie. To polana na północno-zachodnim ramieniu Jałowca, opadającym w stronę Przełęczy Cichej — taki naturalny “taras” na trasie, gdzie wiele osób robi przerwę, bo teren sprzyja odpoczynkowi.
Na tym odcinku idzie się fragmentami szlakami spacerowymi i ścieżką przyrodniczą, więc klimat robi się bardziej “na spokojnie”, a prowadzenie w terenie bywa czytelne. Sama Polana Krawcowa jest też węzłem szlaków — krzyżują się tu oznaczenia, więc dobrze trzymać się wybranego koloru i nie dać się skusić na spontaniczne “a może jednak tam?”.
Potem zostaje już domknięcie pętli do Koszarawy. Ten fragment jest jak końcówka dobrej wycieczki: nogi już wiedzą, że wracamy, głowa układa sobie wrażenia, a plecak robi się podejrzanie lżejszy (to akurat zawsze jest zagadka, bo w teorii nic z niego nie znika). Trzymamy się oznaczeń, spokojnie schodzimy i po prostu doprowadzamy trasę do finału bez pośpiechu.
Dla kogo jest ta trasa?
Na koniec – moja szybka ocena: ten szlak spokojnie można nazwać łatwym. Jasne, po drodze trafia się kilka podejść, ale to bardziej „trzeba złapać rytm” niż jakakolwiek trasa wyczynowa. Fajna opcja na parę godzin w górach, taka w sam raz, żeby się przewietrzyć i mieć poczucie, że jednak coś się zrobiło, ale bez walki o przetrwanie. Początkujący poradzą sobie bez problemu, nawet mimo dystansu i tych paru setek metrów w górę – po prostu warto iść swoim tempem i nie udawać, że to test do kadry narodowej. Dla dzieci też jak najbardziej, tylko z założeniem, że nie idziemy na wyścigi: spokojnie, z przerwami i bez ciśnienia, bo góry nigdzie nie uciekają.
Mapa i GPX szlaku
GPX SZLAKU: TUTAJ
TRASA: Koszarawa – Czerniawa Sucha Zachodnia – Hala Trzebuńska – Jałowiec – Polana Krawcowa – Koszarawa
Szlak na Jałowiec z Koszarawy przez Czerniawę Suchą (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto w Koszarawie w okolicy przystanku autobusowego – zwykle jest tam mały, nieformalny parking. Gdy brakuje miejsc, kierowcy stają też wzdłuż drogi w najbliższym sąsiedztwie startu, więc warto podjechać chwilę dalej i znaleźć miejsce, które nie blokuje przejazdu.
Tak – to krótka, „do zrobienia” beskidzka pętla, bez długich i wyczerpujących podejść. Po drodze są momenty, gdzie trzeba złapać rytm na podchodzeniu, ale nie ma odcinków technicznych ani stromych „ścian”. Jeśli idziesz spokojnie i robisz krótkie przerwy, trasa jest bardzo przystępna.
Dla rodzin – tak, ale najlepiej z dziećmi, które już chodzą w górach (wiek szkolny będzie optymalny). Dystans i przewyższenie są na tyle rozsądne, że da się to przejść bez marudzenia, o ile nie robicie „wyścigu na szczyt” i planujecie postoje na polanach. Wózek odpada, bo to trasa leśna i górska.
Na tej pętli nie ma schroniska po trasie, więc nie licz na herbatę „po drodze” ani awaryjne jedzenie na miejscu. Najlepiej zabrać własną wodę i przekąski, zwłaszcza że przejście zamyka się zwykle w okolicach 3 godzin, ale przerwy potrafią ten czas wydłużyć.
Tak, ten wariant jest normalnym szlakiem turystycznym i można go przejść z psem. Najpraktyczniej mieć smycz na odcinki mijania ludzi (zwłaszcza na węższych fragmentach i na polanach) i wodę dla psa, bo po drodze nie ma pewnych punktów „z kranu”.
Najwięcej przestrzeni łapie się na otwarciach w rejonie Hali Trzebuńskiej i na grzbiecie, a kulminacją jest Jałowiec (1111 m), gdzie przy dobrej przejrzystości powietrza widać m.in. Babią Górę, Pilsko oraz dalsze pasma Beskidów. Po zejściu ze szczytu miłym miejscem na dłuższy postój jest też Polana Krawcowa – to naturalny „taras” na trasie, idealny na przerwę i zdjęcia.
Najlepsze warunki zwykle są od późnej wiosny do jesieni, gdy szlaki są suche, a widoczność częściej pozwala na panoramy. Zimą też da się wejść, ale wtedy ten sam dystans potrafi być wyraźnie wolniejszy przez śnieg i oblodzenia, a na grzbiecie bywa wietrznie – warto mieć raczki i cieplejszą warstwę. Po deszczu przygotuj się na błoto na leśnych odcinkach i śliskie podejścia.




