...

Hala Boracza: Szlak z Rajczy


DŁUGOŚĆ SZLAKU

15.0KM

SUMA WZNIESIEŃ

709m

CZAS PRZEJSCIA

5:00h

TYP TRASY

Tam i z Powrotem

REGION

Beskid Żywiecki

SCHRONISKO

Tak

NAJWYŻSZY PUNKT

951m.n.p.m.

TRUDNOŚĆ

★★☆☆☆


Szlak na Halę Boraczą z Rajczy

Rajcza to taki punkt startowy, który nie robi wielkiego zamieszania, a potrafi dowieźć prosto w bardzo „beskidzki” klimat: długie podejście lasem, potem otwierająca się przestrzeń hal i na deser schronisko, do którego ludzie mają słabość z powodów… zdecydowanie nie tylko krajoznawczych. Kierunek jest prosty: Hala Boracza i Schronisko PTTK na Hali Boraczej, a później powrót tą samą drogą.

To propozycja dla tych, którzy lubią porządny spacer zamiast kolekcjonowania szczytów w biegu. W sam raz na dzień, kiedy chcesz iść rytmem „równym jak stół w schronisku” — bez kombinowania z logistyką, bo wracasz dokładnie tam, skąd wyszedłeś. Całość zamyka się w ok. 15 km i mniej więcej 5 godzin marszu, więc jest czas i na podejście, i na chwilę przy schronisku, i na spokojne zejście.

Po drodze pojawiają się miejsca, które fajnie układają tę trasę w rozdziały: Sarnówka, okolice Suchej Góry, Polana Cukiernica i sama Hala Boracza. Nazwy brzmią trochę jak składniki do ciasta, ale spokojnie — to jeszcze nie ten moment, w którym zaczyna się liczenie jagód.

Start w Rajczy: łapiemy rytm i trzymamy kierunek

Zaczynamy w Rajczy i od razu wchodzimy w tryb „idziemy swoje”. Szlak prowadzi tak, żeby szybko zostawić za plecami zabudowania i złapać spokojniejszy, leśny oddech. Na tym etapie najlepiej nie spieszyć się na siłę — trasa i tak zrobi swoje, a pierwsze kilometry to świetny moment, żeby złapać równe tempo na późniejsze podejście.

Mijamy miejsca, które porządkują marsz i pomagają upewnić się, że wszystko idzie zgodnie z planem. Sarnówka pojawia się jako jeden z tych punktów „po drodze”, które nie krzyczą atrakcjami, ale są ważne, bo naturalnie wyznaczają etap i pozwalają poczuć, że idzie się coraz wyżej i dalej od cywilizacji. To taki spokojny fragment, w którym robi się miejsce na rozmowę, myśli albo po prostu na ciche „no dobra, to idziemy dalej”.

W stronę Suchej Góry: las, podejście i beskidzka konsekwencja

Dalej trzymamy się szlaku i wchodzimy w bardziej „roboczy” odcinek. Okolice Suchej Góry to już klimat, w którym Beskid Żywiecki pokazuje swoją ulubioną wersję: konsekwentne podejście, dużo lasu i wrażenie, że to nie jest miejsce na fajerwerki, tylko na porządne, równe maszerowanie. Sucha Góra w tej okolicy kojarzy się właśnie z takim leśnym, spokojnym grzbietem i etapem, który robi fundament pod to, co przyjdzie później na polanach.

To nie jest fragment, który trzeba „przetrwać”, raczej taki, który warto rozegrać mądrze. Trzymamy rytm, nie szarpiemy, bo nagroda na tej trasie przychodzi wtedy, kiedy las zaczyna puszczać i robi się jaśniej. A poza tym — zawsze miło mieć poczucie, że schronisko się nie przybliża dzięki sprintom, tylko dzięki temu, że po prostu idzie się krok za krokiem. To najbardziej niedoceniana supermoc w górach.

Polana Cukiernica: pierwszy moment, żeby rozejrzeć się porządnie

W pewnym momencie wychodzimy w okolice Polany Cukiernica i od razu czuć zmianę. To miejsce leży w Beskidzie Żywieckim na wysokości około 905 m n.p.m., więc często działa jak naturalny „przystanek na złapanie przestrzeni” — po lesie nagle masz wrażenie, że ktoś odsunął zasłonę.

Polana Cukiernica jest też fajna dlatego, że nie udaje niczego ponad to, czym jest: polaną, która robi robotę prostotą. Ludzie lubią takie miejsca, bo można na chwilę zwolnić, poprawić plecak, napić się wody i wreszcie porozglądać się bez wpatrywania w leśną ścieżkę pod nogami. I to jest dokładnie ten moment trasy, kiedy w głowie pojawia się myśl: „okej, teraz to już blisko do hali”.

Hala Boracza: cel, który smakuje (dosłownie)

Z Polany Cukiernica kierunek jest jasny: dochodzimy na Halę Boraczą, a stamtąd już dosłownie kilka chwil do Schroniska PTTK na Hali Boraczej. Sama hala jest jednym z tych beskidzkich miejsc, do których chodzi się „dla klimatu”: otwarta przestrzeń, grzbiety wokół i poczucie, że to dobry punkt na spokojną przerwę. Przy dobrej pogodzie zwykle liczy się tu panorama — często widać stąd fragmenty Beskidu Śląskiego, a w dalszym planie potrafią pokazać się nawet pasma po czeskiej stronie.

Schronisko PTTK na Hali Boraczej stoi na wysokości 854 m n.p.m. i ma historię, która dodaje temu miejscu dodatkowej warstwy: pierwsze schronisko w tym rejonie powstało w latach 20. XX wieku z inicjatywy Żydowskiego Towarzystwa Sportowego „Makkabi” z Bielska. To jedna z tych ciekawostek, które dobrze mieć z tyłu głowy, kiedy siadasz na ławce i patrzysz na to, jak dziś żyje to miejsce.

No i jest jeszcze temat kulinarny, którego nie da się elegancko ominąć. Hala Boracza od dawna kojarzy się ze słynnymi jagodziankami — i to jest ten rodzaj tradycji, z którym raczej nikt nie zamierza walczyć. Można oczywiście powiedzieć, że przyszło się „dla widoków”, ale góry są wyrozumiałe: pozwalają mieć dwa cele naraz.

Powrót tą samą drogą: bez kombinowania, za to z satysfakcją

Po przerwie w schronisku zawracamy i wracamy dokładnie tą samą trasą. To przyjemny układ, bo nic nie trzeba na nowo wymyślać — po prostu trzymamy się tego, co już działało w górę. Po drodze znów pojawia się Polana Cukiernica i znowu daje ten moment oddechu, tylko tym razem w wersji „już po wszystkim”.

Zejście do Rajczy bywa zaskakująco szybkie, bo nogi same łapią znany rytm, a głowa jest już w trybie powrotu. Warto tylko pamiętać, że końcówka trasy lubi wciągnąć w automatyzm — a wtedy łatwo zapomnieć, że w Beskidach nawet „ostatni kawałek” potrafi się ciągnąć, jeśli przestaniesz pilnować tempa. Ale spokojnie: to ten rodzaj zmęczenia, który bardziej cieszy, niż przeszkadza.

Dla kogo jest ta trasa?

Trasę można spokojnie ocenić jako raczej łatwą: jasne, po drodze trafiają się podejścia i czuć, że to już góry, ale nie ma tu nic ekstremalnego ani technicznie trudnego. Te około 5 godzin marszu w dwie strony brzmią poważnie tylko na papierze — w praktyce idzie się równo, bez “ścian”, które wyciągają z człowieka resztki godności. Dla rodzin z dziećmi to po prostu pomysł na dłuższy dzień w terenie: doliczając przerwy, odpoczynek i obowiązkowy przystanek w schronisku, robi się z tego wyprawa na większość dnia, ale nadal jak najbardziej do ogarnięcia, jeśli podejść do tego bez spiny i z planem na spokojne tempo.


Mapa i GPX szlaku

GPX SZLAKU: TUTAJ
TRASA: Rajcza – Sarnówka – Okolice Suchej Góry – Polana Cukiernica – Hala Boracza – Schronisko PTTK Na Hali Boraczej – Powrót tą samą trasą

Szlak na Halę Boraczą z Rajczy (FAQ)

Gdzie najlepiej zaparkować w Rajczy na start niebieskiego szlaku na Halę Boraczą?

Najwygodniej zostawić auto w centrum Rajczy, możliwie blisko początku znakowanego podejścia (okolice stacji Rajcza / głównych ulic w centrum), bo szlak startuje praktycznie „z miejscowości” i szybko wyprowadza w las. Jeśli nie trafisz na miejsce przy samym początku trasy, w Rajczy sprawdzają się też ogólnodostępne parkingi/placówki w centrum (np. okolice urzędu gminy, kościoła, hali sportowej czy przy cmentarzu) – stamtąd dojście do startu zajmuje chwilę pieszo.

Czy ta trasa z Rajczy jest odpowiednia dla początkujących?

Tak, to jedna z bardziej „uczciwych” tras na spokojne wejście w Beskid Żywiecki: technicznie jest łatwa, idzie głównie leśnymi ścieżkami i ma równe, konsekwentne podejście bez trudnych fragmentów. Trzeba jednak brać poprawkę na dystans i przewyższenie – całość w wariancie „tam i z powrotem” to ok. 15 km i ok. 709 m podejść, więc początkujący powinni zaplanować tempo i przerwy.

Czy szlak Rajcza – Hala Boracza nadaje się dla rodzin z dziećmi?

Nadaje się, ale najlepiej jako całodniowa wycieczka, a nie „krótki spacerek”. Sama trasa nie jest technicznie trudna, natomiast czas przejścia (około 5 godzin marszu w dwie strony) sprawia, że sensownie wypada z dziećmi, które już lubią chodzić i dają radę na dłuższych dystansach, plus z dłuższym postojem w schronisku.

Czy na trasie jest schronisko i gdzie dokładnie dochodzi się na przerwę?

Tak – celem jest Schronisko PTTK na Hali Boraczej, do którego dochodzisz już po wyjściu na otwarty teren hali. Schronisko stoi na wysokości ok. 854 m n.p.m. i jest klasycznym miejscem „na nagrodę” po podejściu (w praktyce większość osób planuje tu dłuższy postój na jedzenie, a często i na słynne jagodzianki).

Czy można iść tym szlakiem z psem (Rajcza – Hala Boracza)?

Tak, na tym wariancie nie idziesz przez odcinki z rezerwatowym zakazem, więc przejście jest normalnie możliwe z psem prowadzonym na smyczy. Dodatkowo w samym schronisku na Hali Boraczej psy są akceptowane, więc można wejść na przerwę bez kombinowania.

Jakie widoki są po drodze i co widać na Hali Boraczej?

Większość podejścia z Rajczy to las i „robienie wysokości”, więc panoramy nie wyskakują co chwilę. Pierwszy wyraźny moment oddechu i otwarcia przestrzeni pojawia się w okolicach Polany Cukiernica (ok. 905 m n.p.m.), a potem na samej Hali Boraczej robi się już typowo halnie: otwarty teren i widoki na okoliczne grzbiety; przy dobrej przejrzystości potrafią pokazać się też dalsze pasma, w tym kierunek Beskidu Śląskiego i dalszy plan po stronie czeskiej.

Kiedy najlepiej wybrać się na Halę Boraczą z Rajczy (sezon / pogoda)?

Najprzyjemniej wypada późna wiosna, lato i wczesna jesień, bo długie leśne podejście nie jest wtedy śliskie, a na polanach (Cukiernica i Boracza) masz największą szansę na „czyste” widoki. Po intensywnych opadach ten szlak potrafi być błotnisty na leśnych odcinkach, a zimą dochodzi śnieg i oblodzenia – wtedy warto mieć raczki i liczyć się z dłuższym czasem przejścia.

Inne szlaki na Halę Boraczą

Szlak na Hale Boraczą z Żabnicy przez Prusów

Hala Boracza: Szlak z Żabnicy przez Prusów

Czas Przejścia
4:40h
Długość Szlaku
13.9km
Hala Boracza: Szlak z Żabnicy

Hala Boracza: Szlak z Żabnicy

Czas Przejścia
2:00h
Długość Szlaku
5.9km
Hala Boracza: krótki szlak z Milówki

Hala Boracza: Krótki szlak z Milówki

Czas Przejścia
1:40h
Długość Szlaku
4.7km
- Reklama -