W żywieckim zakładzie Hutchinson 2 zbliża się termin rozpoczęcia zwolnień grupowych, które mogą objąć znaczną część załogi. Zakończone konsultacje między pracodawcą a zakładową „Solidarnością” nie przyniosły porozumienia. Związkowcy przedstawili propozycje ograniczenia redukcji zatrudnienia, jednak większość z nich nie została zaakceptowana. Poważne zastrzeżenia dotyczą również warunków, na jakich pracownicy mieliby rozstać się z przedsiębiorstwem.
Hutchinson 2 w Żywcu planuje zwolnienia grupowe. Zagrożonych jest 170 miejsc pracy
Zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych w zakładzie Hutchinson 2 w Żywcu został oficjalnie przedstawiony związkom zawodowym 15 października 2026 roku. Redukcja może objąć maksymalnie 170 osób spośród około 950 zatrudnionych, co oznacza blisko 18 procent załogi.
Przedsiębiorstwo, należące do francuskiej grupy Hutchinson, będącej częścią koncernu TotalEnergies, uzasadnia planowane ograniczenie zatrudnienia sytuacją w branży motoryzacyjnej. Jak wynika z informacji przekazanych przez Region Podbeskidzie NSZZ „Solidarność”, dyrekcja wskazała na malejącą liczbę zamówień, zakończenie dotychczasowych projektów produkcyjnych oraz brak nowych przedsięwzięć, które mogłyby je zastąpić.
Zgodnie z przedstawionym harmonogramem zwolnienia mają zostać przeprowadzone w trzech etapach, począwszy od połowy listopada 2026 roku do końca czerwca 2027 roku. Według danych Europejskiego Monitora Restrukturyzacji (Eurofound) plan przewiduje redukcję do 90 miejsc pracy do końca bieżącego roku, kolejnych 50 do kwietnia 2027 roku oraz pozostałych 30 do końca czerwca. Są to liczby planowane, a nie potwierdzone zwolnienia.
Po ogłoszeniu zamiaru redukcji zatrudnienia rozpoczęły się konsultacje z przedstawicielami pracowników. W pierwszym spotkaniu, które odbyło się 21 października, uczestniczyli również przewodniczący podbeskidzkiej „Solidarności” Marek Bogusz oraz związkowy radca prawny. Początkowo przedstawiciele związku pozytywnie oceniali przebieg rozmów i deklarowaną otwartość pracodawcy na przedstawiane propozycje.
Sytuacja zmieniła się po kolejnych spotkaniach. W komunikacie opublikowanym 5 listopada związkowcy poinformowali, że większość ich postulatów nie została uwzględniona w przedstawionych zasadach zwolnień. W rezultacie zakładowa „Solidarność” odmówiła podpisania porozumienia.
Krzysztof Gaj, przewodniczący organizacji związkowej w Hutchinsonie 2, ocenił, że mimo przeprowadzonych konsultacji nie udało się wypracować rozwiązań możliwych do zaakceptowania przez reprezentację pracowników. Według niego rozmowy nie przyniosły oczekiwanych ustępstw ze strony dyrekcji.
Związkowcy chcieli ograniczyć zwolnienia. Spór dotyczy także odpraw i zasad wyboru pracowników
Jednym z najważniejszych postulatów „Solidarności” było ograniczenie liczby likwidowanych etatów poprzez zmianę sposobu organizacji części działalności przedsiębiorstwa.
Związkowcy zaproponowali między innymi rezygnację z produkcji realizowanej przez osoby osadzone w zakładach karnych. Według ich szacunków pozwoliłoby to zachować kilkadziesiąt miejsc pracy. Drugim rozwiązaniem miało być zakończenie współpracy z zewnętrzną firmą logistyczną i przejęcie wykonywanych przez nią zadań przez pracowników zakładu. W tym przypadku strona związkowa wskazuje na możliwość utrzymania kolejnych 40 stanowisk.
W ocenie przedstawicieli „Solidarności” przedsiębiorstwo powinno w pierwszej kolejności przeanalizować możliwość wykorzystania własnych zasobów kadrowych, zanim zdecyduje się na redukcję zatrudnienia. Związek krytykuje utrzymywanie współpracy z podmiotami zewnętrznymi przy jednoczesnym planowaniu zwolnień własnych pracowników.
Jak poinformowała organizacja związkowa, pracodawca nie zaakceptował tych propozycji. Nie przedstawiono również uzgodnionego rozwiązania, które pozwoliłoby ograniczyć skalę planowanych redukcji.
Częściowe ustępstwo dotyczyło natomiast programu dobrowolnych odejść. Początkowo pracodawca nie przewidywał takiego rozwiązania, jednak podczas konsultacji wyraził zgodę na jego wprowadzenie. Problemem pozostaje brak szczegółowych zasad programu. Według związkowców nie określono kryteriów uczestnictwa ani warunków finansowych i organizacyjnych rozwiązywania umów.
Kolejną kwestią sporną jest wysokość odpraw. Przedstawiciele „Solidarności” uznali zaproponowane kwoty za niewystarczające w stosunku do konsekwencji utraty zatrudnienia. Zwracają przy tym uwagę na skalę działalności międzynarodowego koncernu, do którego należy żywiecki zakład. W opublikowanym komunikacie nie podano jednak konkretnych wysokości oferowanych świadczeń.
Poważne zastrzeżenia budzą również kryteria wyboru osób przeznaczonych do zwolnienia. Według informacji przekazanych przez związek pracownicy mają podlegać procedurze oceny, której wyniki nie będą jawne. Przedstawiciele załogi wskazują ponadto na brak przewidzianej możliwości odwołania się od przyznanej oceny.
Związkowcy sprzeciwiają się także rozłożeniu procesu redukcji zatrudnienia na wiele miesięcy. Ich zdaniem tak długi okres niepewności negatywnie wpływa na sytuację pracowników, którzy nie wiedzą, czy zostaną objęci kolejnymi etapami zwolnień. Organizacja związkowa ocenia obecną atmosferę w przedsiębiorstwie jako bardzo trudną.
Brak porozumienia nie oznacza jednak automatycznego wstrzymania planowanych zwolnień. Zgodnie z ustawą o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników, jeżeli pracodawca i związki zawodowe nie uzgodnią wspólnego stanowiska, zasady zwolnień określa pracodawca w regulaminie. Powinien przy tym uwzględnić, w miarę możliwości, propozycje przedstawione podczas konsultacji.
Przedstawiciele zakładowej „Solidarności” oczekują obecnie na przedstawienie ostatecznej wersji regulaminu. Dopiero po zapoznaniu się z jego zapisami zamierzają zdecydować o dalszych działaniach. Krzysztof Gaj zapowiedział, że organizacja będzie nadal reprezentować interesy pracowników zagrożonych utratą zatrudnienia.











