118 lat temu, w nocy z 15 na 16 lipca 1908 roku, Juszczynę dotknęła katastrofalna powódź błyskawiczna, uznawana za najtragiczniejsze wydarzenie w historii miejscowości i jedną z najpoważniejszych lokalnych klęsk żywiołowych początku XX wieku w południowej Polsce. Gwałtowna burza, gradobicie i oberwanie chmury sprawiły, że niewielki potok Juszczynka w ciągu kilkunastu minut zmienił się w niszczącą falę. Woda porywała drzewa, kamienie, zabudowania gospodarcze i całe domy wraz ze znajdującymi się w nich mieszkańcami. Zginęło 21 osób, a zniszczenia były tak duże, że sprawą Juszczyny zajęły się władze powiatowe, administracja Galicji oraz posłowie obradujący we Lwowie.
Juszczyna przed katastrofą – górska wieś położona nad niewielkim potokiem
Na początku XX wieku Juszczyna była miejscowością liczącą około 1200 mieszkańców i blisko 300 domów. Wieś należała administracyjnie do powiatu żywieckiego, będącego wówczas częścią Galicji znajdującej się w granicach Austro-Węgier. Ziemie te wchodziły w skład dóbr żywieckich arcyksięcia Karola Stefana Habsburga, a mieszkańcy utrzymywali się przede wszystkim z niewielkich gospodarstw rolnych oraz pracy w okolicznych lasach.
Zabudowa Juszczyny rozwijała się wzdłuż Juszczynki, niewielkiego dopływu Soły. Potok płynął dnem wąskiej doliny otoczonej stromymi zboczami. Latem jego koryto mogło pozostawać niemal bezwodne, dlatego na co dzień nie postrzegano go jako poważnego zagrożenia. Układ terenu sprawiał jednak, że podczas intensywnych opadów woda z okolicznych stoków bardzo szybko spływała do jednego, stosunkowo ciasnego koryta.
Domy i budynki gospodarcze były w większości drewniane. W pobliżu potoku znajdowały się płoty, stodoły, składowane bale oraz drewno pozyskiwane w lasach. Elementy te podczas zwykłych opadów nie stwarzały większego niebezpieczeństwa, lecz w czasie gwałtownego wezbrania mogły zostać porwane przez wodę. Niesione z nurtem drzewa, belki i deski zwiększyły później siłę uderzenia powodzi i przyczyniły się do powstania zatoru.
Położenie Juszczyny utrudniało również szybką komunikację z Żywcem i sąsiednimi miejscowościami. Przejazd wymagał przekroczenia Soły, nad którą brakowało odpowiedniego mostu. W czasie podwyższonego stanu wody dostęp do wsi stawał się szczególnie trudny. Miało to istotne znaczenie zarówno podczas pierwszych godzin po katastrofie, jak i w trakcie dostarczania pomocy poszkodowanym mieszkańcom.
Noc z 15 na 16 lipca 1908 roku – jak doszło do tragedii
Burza rozpoczęła się około północy. Początkowo nie powodowała większych szkód, dlatego większość mieszkańców pozostawała w domach i spała. Około godziny drugiej w nocy po silnym wyładowaniu atmosferycznym nad górną częścią doliny spadł grad, a następnie wyjątkowo intensywny deszcz określany w ówczesnych relacjach jako oberwanie chmury.
Woda spływająca ze zboczy zaczęła gwałtownie wypełniać koryto Juszczynki. Ze względu na duży spadek terenu potok szybko nabierał prędkości. Nurt wyrywał krzewy i drzewa, przesuwał kamienie, niszczył ogrodzenia oraz zabierał zgromadzone w pobliżu koryta drewno. Wszystkie te elementy zostały skierowane w dół wąskiej doliny.
Na jednym z zakrętów porwane drzewa, gałęzie, belki i kamienie utworzyły naturalną zaporę. Przez kilkanaście minut zatrzymywała ona kolejne masy wody napływające ze stoków. W ten sposób powstał tymczasowy zbiornik, którego poziom szybko się podnosił. Konstrukcja z przypadkowo zaklinowanych materiałów nie była w stanie długo wytrzymać rosnącego naporu.
Po przerwaniu zatoru w dół doliny ruszyła fala złożona z wody, żwiru, głazów i drewna. Jej wysokość w górnej części wsi oceniano na około trzy metry, chociaż w późniejszych dokumentach pojawiały się również wyższe wartości. Katastrofa rozegrała się w ciągu kilku minut. Mieszkańcy domów stojących najbliżej potoku mieli bardzo mało czasu na reakcję, a próba opuszczenia budynków często kończyła się porwaniem przez nurt.
Fala wody, drewna i kamieni zniszczyła część miejscowości
Największe zniszczenia powstały w górnej części doliny. Niektóre domy wraz z zabudowaniami gospodarczymi zostały całkowicie usunięte z powierzchni ziemi. Z innych pozostały jedynie fundamenty albo pojedyncze elementy konstrukcji. W kilku miejscach woda zmieniła przebieg koryta Juszczynki, zajmując fragmenty pól oraz niszcząc istniejące drogi.
Pierwsze doniesienia mówiły o kilkunastu całkowicie zniszczonych zagrodach. Późniejsze zestawienia obejmowały ponad 40 budynków mieszkalnych i gospodarczych porwanych lub poważnie uszkodzonych przez wodę. Część obiektów została przesunięta na znaczną odległość. Opisywano stodołę, która po przejściu fali znalazła się w nowym korycie potoku, oraz dom przecięty przez nurt w taki sposób, że jedna jego część została zabrana z wodą.
Juszczynka niosła szczątki zabudowań w stronę Soły. Belki, deski, drzewa oraz wyposażenie gospodarstw utworzyły w rejonie Wieprza kolejny duży zator. To właśnie wśród nagromadzonych elementów konstrukcyjnych odnajdywano ciała części ofiar. Niektóre zostały przeniesione znacznie dalej, a jednego z mieszkańców odnaleziono dopiero w Kętach.
Straty obejmowały również zwierzęta gospodarskie, zapasy żywności, odzież, narzędzia i wyposażenie domów. Zginęło kilkadziesiąt sztuk bydła i trzody. Pola zostały zalane, zamulone albo zasypane kamieniami. W wielu miejscach nurt usunął warstwę ziemi uprawnej, pozostawiając szerokie pasy żwiru i głazów. Dla mieszkańców utrzymujących się z niewielkich gospodarstw oznaczało to utratę nie tylko domów, ale również podstaw dalszego funkcjonowania.
21 ofiar i rozbieżne informacje w pierwszych doniesieniach
Ustalenie dokładnego bilansu katastrofy nie było początkowo łatwe. W pierwszych depeszach prasowych pojawiały się informacje o 20, 21 lub 22 ofiarach. Niektóre późniejsze doniesienia podnosiły tę liczbę nawet do 26 osób. Rozbieżności wynikały z utrudnionego dostępu do Juszczyny, przerwanej komunikacji oraz trwających poszukiwań mieszkańców porwanych przez wodę.
Za ostateczny, utrwalony w lokalnej historii bilans przyjmuje się 21 zabitych. Liczba ta znalazła potwierdzenie w dokumentacji parafialnej oraz w wystąpieniach dotyczących Juszczyny przedstawianych kilka miesięcy później przed Sejmem Krajowym we Lwowie. Wśród ofiar znajdowały się osoby dorosłe i dzieci. Woda zabrała niemal całe rodziny zamieszkujące gospodarstwa położone najbliżej potoku.
Do soboty następującej po katastrofie odnaleziono 16 ciał. Pogrzeb odbył się w Cięcinie, ponieważ Juszczyna nie miała wówczas własnego kościoła parafialnego. Trumny wniesiono do świątyni i ustawiono rodzinami, a następnie pochowano we wspólnym grobie na miejscowym cmentarzu. Kolejne ofiary odnajdywano później wzdłuż Soły oraz w miejscowościach położonych dalej od miejsca tragedii.
Jednym z najbardziej znanych epizodów związanych z katastrofą było ocalenie młodego Władysława Stokłosy. Woda zniszczyła dom jego rodziny, a chłopiec został porwany przez nurt. Zdołał utrzymać się na drzewie i tam doczekał rana. Jego rodzice oraz rodzeństwo zginęli. Chłopcem zainteresował się arcyksiążę Karol Stefan Habsburg, który przybył na miejsce katastrofy i zadeklarował pomoc osieroconemu mieszkańcowi Juszczyny.
Pomoc dla mieszkańców i odbudowa zniszczonej Juszczyny
Wiadomość o powodzi dotarła do Żywca dopiero rano. Opóźnienie było spowodowane zerwanymi przejściami, wysokim stanem wody i problemami komunikacyjnymi. Do Juszczyny skierowano żandarmerię, straże pożarne z Żywca i Zabłocia oraz robotników, których zadaniem było przeszukiwanie rumowisk i rozbieranie zatoru utworzonego na Sole.
W pierwszych godzinach działania służb koncentrowały się na odnajdywaniu ofiar, zabezpieczaniu uszkodzonych domów i dostarczaniu mieszkańcom żywności. Z części budynków, które groziły zawaleniem, usunięto ludzi. Pomoc przekazały władze, samorządy oraz właściciele dóbr żywieckich. Skala potrzeb była jednak znacznie większa niż możliwości doraźnego wsparcia.
Straty w samej Juszczynie oszacowano na około 155 tysięcy koron. Dodatkowe szkody w drogach sięgały kilkudziesięciu tysięcy koron. Poszkodowane rodziny straciły budynki, ziemię uprawną, inwentarz, odzież, narzędzia i zapasy przeznaczone na kolejne miesiące. Powódź nastąpiła po wcześniejszych gradobiciach i długotrwałych opadach, które niszczyły plony również w innych częściach powiatu żywieckiego.
Katastrofa stała się przedmiotem wystąpień w galicyjskim Sejmie Krajowym. Domagano się bezzwrotnych zapomóg na żywność, ponowne obsianie gruntów i zakup karmy dla pozostałego przy życiu bydła. Zwracano także uwagę na konieczność naprawy dróg, odbudowy mostów oraz lepszego zabezpieczenia komunikacji pomiędzy Juszczyną, Wieprzem i Żywcem. W kolejnych latach wieś została ściślej związana administracyjnie z Żywcem, a w 1911 roku uruchomiono w niej pierwszą szkołę.
Drewniany kościół stał się trwałą pamiątką powodzi z 1908 roku
W chwili katastrofy Juszczyna należała do parafii w Cięcinie. Mieszkańcy musieli pokonywać kilka kilometrów, aby dotrzeć do kościoła, co było szczególnie trudne podczas zimy i niepogody. Myśl o budowie własnej świątyni pojawiała się wcześniej, jednak tragiczna powódź z 1908 roku stała się najważniejszym impulsem do podjęcia konkretnych działań.
Odbudowa gospodarstw, trudna sytuacja materialna oraz wybuch I wojny światowej sprawiły, że realizację planów odłożono na wiele lat. Komitet budowy powstał dopiero w 1922 roku. Prace rozpoczęto w 1924 roku na podstawie projektu żywieckiego cieśli Stanisława Moskalskiego. Budowę wspierali mieszkańcy, a Karol Stefan Habsburg przekazał znaczną ilość drewna i desek.
Kościół ukończono w 1927 roku. Drewniany obiekt wzniesiono na kamiennej podmurówce w konstrukcji zrębowej. Świątynia otrzymała węższe, trójbocznie zamknięte prezbiterium oraz wieżę o konstrukcji słupowej. W jej wnętrzu znalazło się neogotyckie wyposażenie, a ołtarz główny otrzymał formę nawiązującą do dawnego tryptyku.
Wezwanie Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny zostało bezpośrednio związane z pamięcią o wydarzeniach z lipca 1908 roku. Mieszkańcy traktowali świątynię jako wotum i trwały znak po katastrofie, która zmieniła historię wsi. Początkowo kościół był obiektem filialnym parafii w Cięcinie. Samodzielną parafię w Juszczynie utworzono w 1952 roku, kilkadziesiąt lat po tragicznej nocy nad potokiem Juszczynka.
Źródła
Gminne Centrum Kultury, Promocji, Turystyki Radziechowy-Wieprz – „Powódź 1908 r.”
Gość Bielsko – „Z Gościem w parafii w Juszczynie”
Kroniki Dziejów – „Powódź w Juszczynie w 1908 roku”
Cyfrowe archiwa prasy z 1908 roku: „Czas”, „Nowa Reforma”, „Kurjer Lwowski”, „Gazeta Lwowska” i „Głos Warszawski”



