Zwykły przejazd autobusem zamienił się dla grupy około 12-letnich dziewczynek w wyjątkowo przykre doświadczenie. Dorosły pasażer przez dłuższy czas obrażał dzieci narodowości ukraińskiej, używając wulgarnych określeń i nakazując im wyjazd z Polski. Zdarzenie zostało nagrane, a Miejski Zakład Komunikacyjny wydał w tej sprawie oficjalne oświadczenie.
Agresywne zachowanie wobec ukraińskich dziewczynek
Do zdarzenia doszło 11 lipca w jednym z autobusów Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Bielsku-Białej. Według relacji świadków mężczyzna w wieku około 40 lat zaczął słownie atakować podróżujące pojazdem dziewczynki narodowości ukraińskiej.
Agresja nie ograniczyła się do pojedynczej uwagi. Pasażer miał przez dłuższy czas kierować pod adresem dzieci wulgarne i poniżające wypowiedzi odnoszące się do ich pochodzenia. Krzyczał, by wyjechały do Ukrainy, a jedną z dziewczynek nazwał obraźliwym określeniem.
Zachowanie mężczyzny miało również charakter zastraszający. Zamiast zakończyć wypowiedzi po pierwszej reakcji dzieci, kontynuował słowny atak. Według świadków był trzeźwy i schludnie ubrany.
Jedna z około 12-letnich dziewczynek próbowała odpowiedzieć napastnikowi oraz stanąć w obronie swoich koleżanek. Dziecko musiało zmierzyć się z agresją znacznie starszego mężczyzny, który mimo młodego wieku pasażerek nadal kierował w ich stronę obraźliwe słowa.
Fragment zdarzenia został zarejestrowany telefonem i opublikowany w mediach społecznościowych. Nagranie szybko zaczęło być udostępniane przez internautów, którzy zwracali uwagę przede wszystkim na wiek zaatakowanych dziewczynek oraz narodowościowy charakter wypowiedzi mężczyzny.
MZK ustalił, kim był agresywny pasażer
Po otrzymaniu informacji o zdarzeniu Miejski Zakład Komunikacyjny zabezpieczył nagrania z monitoringu zamontowanego w autobusie. Spółka wystąpiła również o wyjaśnienia do kierowcy, który w chwili incydentu prowadził pojazd.
W toku wewnętrznych ustaleń zidentyfikowano mężczyznę odpowiedzialnego za agresywne zachowanie. Okazało się, że jest on pracownikiem MZK zatrudnionym na stanowisku kierowcy.
W momencie zdarzenia nie wykonywał jednak obowiązków służbowych. Jak przekazała spółka, od dłuższego czasu przebywa na zwolnieniu lekarskim i podróżował autobusem jako pasażer.
MZK zapowiedział wyciągnięcie wobec pracownika konsekwencji służbowych, w tym zastosowanie środków dyscyplinujących przewidzianych w przepisach prawa pracy.
Przewoźnik stanowczo potępił wszelkie przejawy agresji, przemocy i dyskryminacji, w szczególności zachowania motywowane uprzedzeniami wobec osób innej narodowości. Spółka podkreśliła, że takie postawy nie powinny mieć miejsca w przestrzeni publicznej i nie będą przez nią akceptowane.
MZK zapowiedział także złożenie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.



