Previous
Next

Zmarł Alfred Rusin – założyciel Gruby Beskidzkiej GOPR

3 sierpnia pożegnaliśmy Alfreda Rusina – Członka Honorowego GOPR, jednego z założycieli Grupy Beskidzkiej GOPR, uchodzącego poza Tatrami za najstarszego wyszkolonego ratownika górskiego w Polsce.

,,Rodzinie i bliskim Alfreda składamy najszczersze kondolencje. I choć Alfred otrzymał delegację na wieczny dyżur, na zawsze pozostanie w naszej pamięci.” – piszą na swoim Facebooku członkowie GOPR Beskidy
Alfred Rusin urodził się 25 czerwca 1931 roku w Bielsku-Białej. Od początku jego pasją była turystyka, narciarstwo (w tym wyczynowe), a w międzyczasie taternictwo (był aktywnym członkiem Klubu Wysokogórskiego w Bielsku-Białej od jego założenia po II wojnie światowej).

Zanim powstało Beskidzkie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe – druga organizacja ratownictwa górskiego w Polsce poza Tatrami (dzisiejsza Grupa Beskidzka GOPR), w 1950 roku został wytypowany przez Koło Miejskie PTTK w Bielsku-Białej i oddelegowany do Zakopanego, aby tam w ramach TOPR-u przejść pełne szkolenie w zakresie ratownictwa. Powyższe tygodniowe, całodobowe szkolenie odbyło się dla czynnych ratowników tatrzańskich w listopadzie 1950 roku. Obejmowało część teoretyczną oraz praktyczną ze sprzętem ratowniczo-taternickim w terenie wysokogórskim w warunkach zimowych. Alfred zakończył je pozytywnie zdanym egzaminem i otrzymaniem odznaki służbowej TOPR nr 131.

Od razu – końcem 1950 oraz w 1951 roku szczególnie w rej. Skrzycznego zgodnie ze składanym przyrzeczeniem Alfred służył improwizowaną pomocą poszkodowanym narciarzom. Zamiast toboganów, w ciężkich przypadkach wykorzystywał sanie, które posypały się w końcu pod ciężarem zwożonej poszkodowanej.

Gdy w 1952 roku powstała pierwsza poza Tatrami Grupa GOPR (Beskidzkie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe), wszedł do niej automatycznie wraz z przydzieleniem mu przez kapitułę odznaczeń nowej, beskidzkiej odznaki służbowej nr 1.
 
 
W pierwszych kilku latach od 1953 roku Alfred jako ratownik ochotnik obsługiwał najtrudniejsze dyżury m.in. na Hali Lipowskiej, gdzie zwykle do podchodzenia służyły narty z założonymi na ślizgi fokami, a przyjazdy i odjazdy z dyżurów związane były raczej z dojściem do stacji kolejowych niż na przystanek autobusowy i nocnym powrotem do domu.
Do czasu wybudowania kolei na Skrzyczne, Alfred podobnie jak inni pierwsi beskidzcy ratownicy, pełnił dyżur w schronisku, który obejmował: dojście ze Szczyrku do schroniska, w sytuacji wypadku zjazd z poszkodowanym na dół, obowiązkowe czekanie do przekazania poszkodowanego karetce z Bielska-Białej, po czym niezbędne wyniesienie toboganu na plecach z powrotem do schroniska i wreszcie zjazd do Szczyrku i powrót do domu. Często notowano więcej niż jeden wypadek na dobę…

Przez szereg pierwszych lat od 1952 roku na polecenie Naczelnika podczas dyżurów służył pomocą młodszym kolegom, dokonywał kontroli dyżurek w zakresie prawidłowości działania, wyposażenia i obłożenia. Był organizatorem i uczestnikiem wielu wypraw ratunkowych.

W 1959 i 1960 roku podczas międzynarodowych zawodów ratowniczych na Skrzycznem, w klasie generalnej (ochotnicy, zawodowi) uzyskał w składzie 2-osobowym dwukrotnie I miejsce. Prowadził też dwutygodniowe turnusy dla turystów po Beskidach, był strażnikiem ochrony przyrody. W Kopalni Barbara-Chorzów jako główny inżynier przez kilka lat załatwiał bezpłatnie kolegom ratownikom posezonowe naprawy całego uszkodzonego w akcjach sprzętu ratowniczego.

Za swoją działalność i zaangażowanie Alfred był wielokrotnie odznaczany odznaczeniami państwowymi, wojewódzkimi, PTTK i GOPR. W 2018 roku przyznano mu Godność Członka Honorowego GOPR.

źródło: GOPR Beskidy

Zobacz również..