Previous
Next

Wielka wyprawa fiatów 126 z Bielska-Białej do Turynu i z powrotem

I ruszyli! Na pewno czeka ich wielka przygoda! Mowa o uczestnikach wielkiej wyprawy fiatów 126 z Bielska-Białej do Turynu i z powrotem. Załogi 9 lipca wyjechały w swoich maluchach z Placu Ratuszowego w naszym mieście. Wrócą tu za osiem dni (16 lipca).

W liczbach wyprawa przedstawia się następująco: 12 maluchów, 32 pasjonatów fiata 126 z województw małopolskiego i śląskiego, w tym dwóch gości specjalnych – nestorów polskich rajdów samochodowych – Sobiesław Zasada i Longin Bielak, którzy razem mają 188 lat, do przejechania w sumie 3.126 kilometrów w 8 dni.

Organizatorem wyprawy jest grupa miłośników fiata 126 p – 126Hooligans. Rajd odbywa się z okazji 50-lecia rozpoczęcia produkcji tego pojazdu we Włoszech. Honorowy patronat nad wydarzeniem objęło Ministerstwo Infrastruktury.

Załogi mają już za sobą dwa dni jazdy. W sobotę, po przejechaniu 365 kilometrów maluchy dotarły do Wiednia. Nie obyło się bez przygód, była i przebita opona, i urwana obejma wydechu, i awaria łożyska sprzęgła, jednak wszystko zakończyło się szczęśliwie i cel na ten dzień został osiągnięty przez wszystkich uczestników. W niedzielę odbył się najtrudniejszy odcinek wyprawy, mianowicie trasa przez lodowiec Grossglockner – Hochalpenstrasse, kiedy te małe auta musiały wjechać na wysokość ponad 2.500 m n.p.m. Załogi wspięły się na wysokość ponad 2,5 tysiąca metrów przy temperaturze 3 stopni Celsjusza. Po przejechaniu ponad 400 kilometrów wielka wyprawa fiatów szczęśliwie dociera do miejscowości Oberdrauburg. Wszystkie samochody przejechały trasę bezawaryjnie – regulacji wymaga jedynie gaźnik Sobiesława Zasady.

Czwartego dnia rajdu załogi mają dotrzeć do Turynu, gdzie zaplanowano spotkanie z władzami Fiata, klubem 126 Italiano, czyli miłośnikami fiata 126 z północnych Włoch, czy ewentualny przejazd torem fabrycznym Fiata.
Powrót do Bielska-Białej również odbędzie się na własnych kołach.

Prawdopodobnie najmłodszą załogę rajdu stanowi dwóch Bartków z Krakowa. Obaj śmieją się, że kiedy fiaty 126 jeździły powszechnie po naszych drogach, ich nawet nie było w planach.

– Mimo młodego wieku, napędza nas to, że bardzo lubimy motoryzację. Jazda samochodem to jedna z moich największych pasji, oprócz roweru zjazdowego. Na pewno będzie to fajna przygoda, super przeżyć coś takiego – mówił przed wyjazdem jeden z Bartków. – Moja najdłuższa trasa maluchem do tej pory, miała miejsce rok temu, kiedy w ogóle pierwszy raz jechałem tym autem. Wtedy udało się, bez żadnego problemu, przejechać 400 kilometrów. Teraz to będzie ponad 3.000 kilometrów. W aucie mamy tylko rzeczy niezbędne – do przebrania, umycia się, wiadomo picie, prowiant na drogę. Mam nadzieję, że za tydzień zobaczymy się w tym samym składzie przy Ratuszu w Bielsku-Białej – dodał uczestnik wyprawy.  

Bielsko-Białą w rajdzie reprezentuje załoga Artur Pocian i jego żona Natalia, którzy jadą polskim fiatem 126 p z 1975 roku.

Na placu Ratuszowym ruszających w drogę żegnali mieszkańcy, władze miasta i w imieniu ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka, patrona wydarzenia, poseł Przemysław Drabek.

Fiat 126 przyczynił się do zmotoryzowania polskiego społeczeństwa. Pół wieku temu, wraz z rozpoczęciem jego produkcji, polska motoryzacja zyskała zupełnie nowe możliwości rozwoju, a przed polskimi rodzinami otworzyły się perspektywy posiadania własnych czterech kółek. Samochód sprawdzał się jako auto rodzinne, a także jako samochód rajdowy. Prawie każda polska rodzina ma swoją opowieść o małym fiacie. Życzę, aby podróż do Turynu przebiegała przyjemnie i bezpiecznie. Niech ta wielka przygoda stanie się impulsem do rozwoju oraz promocji polskiej kultury motoryzacyjnej w Europie – odczytał list ministra do uczestników i organizatorów poseł.

Jak podkreślali organizatorzy, cała inicjatywa nie byłaby możliwa, gdyby nie ludzie kochający polską motoryzację, ludzie, którzy tworzą i kreują na co dzień rzeczywistość miasta – władze Bielska-Białej. Głos w imieniu prezydenta Jarosława Klimaszewskiego zabrał jego zastępca Adam Ruśniak.

– Wydawało się, że czasy, kiedy maluch był pojazdem rodzinnym, a Polacy przemierzali na jego pokładzie europejskie drogi, bezpowrotnie minęły. Okazuje się jednak, że nic z tych rzeczy. Dzięki wam – entuzjastom fiata 126 jesteśmy dziś świadkami swoistego powrotu do przeszłości. Maluchy, które są bardzo rzadkim widokiem na ulicach, znów się na nich pojawią i to nie tylko w Polsce. Pomysłowi, aby uczcić 50. rocznicę rozpoczęcia produkcji tego niegdyś popularnego samochodu – wyprawą, która łączy w symboliczny sposób dwa miasta, w których znajdowały się fabryki Malucha, nie można nie przyklasnąć. Tym bardziej, że trasę między Bielskiem-Białą a Turynem, liczącą blisko półtora tysiąca kilometrów, zamierzacie państwo przejechać – jakże by inaczej – właśnie małymi fiatami. Szczerze podziwiam nie tylko państwa kreatywność, ale także determinację i odwagę. W dobie luksusowych, wygodnych i naszpikowanych elektroniką samochodów, podróżowanie po Europie maluchem ociera się o szaleństwo. Z drugiej jednak strony, trochę wam zazdroszczę, bo czasy, w których fiat 126 był szczytem motoryzacyjnych marzeń każdego Polaka, wspominam z sentymentem – sam jako młody człowiek z dumą zasiadałem za kierownicą malucha. Szerokiej drogi! Niech was nie zawiodą wasze pojazdy i bezawaryjnie dotrą do celu – odczytał słowa prezydenta miasta A. Ruśniak.

Zdaniem organizatorów wyprawy, w Polsce nie byłoby pojęcia bezpieczeństwa ruchu drogowego, gdyby nie Sobiesław Zasada i Longin Bielak, polscy kierowcy rajdowi, bez wątpienia największe postacie w historii polskiej motoryzacji, przy czym wyjątkowo związani z historią fiata 126 w naszym kraju w związku z dojazdem i przejechaniem trasy rajdu Monte Carlo tym autem w 1975 roku. Panowie są jedną z załóg obecnego rajdu. Do Turynu ruszyli w podróż sentymentalną. Wielkie wrażenie robi wieku obu – Sobiesław Zasada ma 92 lata, Longin Bielak 96.

– W roku 1975- to był trzeci rok od produkcji fiata we Włoszech, a bodajże drugi rok w Polsce – po prostu zainteresowanie tym samochodem było bardzo duże. Miliony osób czekały na malucha, zanotowano ponad 500.000 przedpłat na to auto. Wtedy wspólnie z Longinem chcieliśmy pokazać oczekującym, że polski fiat, fiat 126, jest samochodem, którym można w warunkach zimowych pokonać Alpy Francuskie. W ramach rajdu Monte Carlo, za zgodą organizatora, pojechaliśmy, nie w samym rajdzie, ale powiedzmy jako samochód, który towarzyszy trasie rajdowej przez wszystkie odcinki do samego Monte Carlo. Skończyło się to naszym sukcesem, bo dojechaliśmy i to było wielkie osiągnięcie tego małego samochodu – pokazanie milionom osób, które czekają w Polsce, że właśnie tym autem można jechać dosłownie na krańce Europy. Do Grecji, Jugosławii, Portugalii, Hiszpanii – nie ma żadnego problemu. Po przyjeździe z powrotem do fabryki było święto, duża radość, że dojechaliśmy na miejsce – wspominał podczas konferencji prasowej przed wyjazdem Sobiesław Zasada.

Organizatorem całej wyprawy jest grupa 126Hooligans i jej prezes, dziennikarz motoryzacyjny Radia Kraków, ale przede wszystkim pasjonat fiata 126 Marcin Małysz.
Grupa 126Hooligans powstała w 2016 roku i skupia kolekcjonerów maluchów z województw małopolskiego i śląskiego, którzy posiadają w swojej kolekcji 70 Fiatów 126.

– W tym zacnym gronie dziś możemy uczcić 50. urodziny tego małego samochodu, który tak naprawdę zmotoryzował Polskę, jest naszym bohaterem narodowym. W związku z tym w gronie przyjaciół, klubowiczów grupy 126 Holigans postanowiliśmy wspólnie z panem Sobiesławem Zasadą, z panem Longinem Bielakiem – panowie są naszymi członkami honorowymi – przejechać trasę z Bielska-Białej do Turynu. Chcemy przez to pokazać, że to wszystko jest dziś możliwe, że można bezpiecznie, klasycznym samochodem podróżować, tylko w sposób rozsądny – czyli robić odpowiednie przerwy, pić dużo wody, bo w tym samochodach nie mamy klimatyzacji, i dbać o serwis, bo to są auta kolekcjonerskie i przygotowanie do takiej trasy wymaga wiele zachodu – mówił organizator.

Zapytany o mocne strony fiata 126, wymienił co najmniej trzy: obecnie to jego wartość historyczna, a kiedyś niewielkie rozmiary i niewielkie zużycie paliwa – niezwykle cenne w czasach PRL-u. Zaletą jest też prostota w serwisowaniu.

– Jeden z samochodów, który jedzie z nami – najstarszy z roku 1972 – właśnie dzisiejszej nocy jeszcze był serwisowany, bo miał awarię układu hamulcowego. Tu wszystko się udało. Przy współczesnych konstrukcjach, w tak krótkim czasie, nie byłby to możliwe – dodał.

W 50-letniej historii wyprodukowano ponad 4,6 miniona maluchów, z czego 3,3 miliona w polskich zakładach w Bielsku-Białej i w Tychach. Ostatni fiat 126 zjechał z taśmy produkcyjnej tyskiej fabryki 22 września 2000 roku.

źródło/foto UM Bielsko-Biała

Zobacz również..