DŁUGOŚĆ SZLAKU
12.3KM
SUMA WZNIESIEŃ
596m
CZAS PRZEJSCIA
4:00h
TYP TRASY
Pętla
REGION
Beskid Mały
SCHRONISKO
Tak
NAJWYŻSZY PUNKT
921m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★★☆☆
Opis szlaku
Ta pętla z Rzyk to bardzo przyjemna propozycja dla kogoś, kto chce zrobić konkretny spacer po Beskidzie Małym, ale bez wrażenia, że cały dzień schodzi na jedną górę i nic więcej. Jest tu trochę podejścia, trochę grzbietowego marszu, trochę otwartych miejsc z widokiem i na koniec spokojniejszy powrót w stronę zabudowań. W praktyce wychodzi z tego trasa, która nie nudzi się po pierwszych trzydziestu minutach, bo co chwilę zmienia charakter. Czarny początek potrafi przypomnieć łydkom, że są na wycieczce, ale później robi się bardziej rytmicznie i po prostu dobrze się to niesie dalej. Czuć tu Beskid Mały w wersji bez zadęcia: trochę lasu, trochę polan, trochę przełęczy i taki klimat, że chce się iść dalej, zamiast co pięć minut sprawdzać, ile jeszcze zostało.
To też dobra opcja dla osób, które lubią pętle bardziej niż wracanie tą samą drogą. Start spod Czarnego Gronia jest wygodny, a sama trasa układa się sensownie: najpierw wchodzimy na Potrójną, potem lecimy grzbietem w stronę Łamanej Skały, a na końcu schodzimy do Praciaków i domykamy całość drogą przez wieś. Według podanego przebiegu wychodzi około 12,3 km i mniej więcej 4 godziny marszu, więc to nie jest ani szybki spacerek „na chwilę”, ani całodzienna wyprawa z plecakiem wielkości szafy.
Start spod Czarnego Gronia
Zaczynamy w Rzykach przy Czarnym Groniu, gdzie łatwo ogarnąć start, bo przy ośrodku działa parking, a sam początek szlaku jest dobrze kojarzony właśnie z tym miejscem. Ten rejon jest dla turystów dość oswojony, bo łączy zaplecze ośrodka z wejściami na kilka tras w Beskidzie Małym, więc początek nie ma klimatu zgadywanki pod tytułem „czy to na pewno tutaj”. To akurat wygodne, bo można od razu wejść w rytm marszu, zamiast kręcić się między autem a drogowskazem.
Pierwszy odcinek czarnym szlakiem nie należy do tych, które człowiek pokonuje na śpiocha. Na początku trafia się szeroka leśna ścieżka wzdłuż potoku, ale potem robi się wyraźnie bardziej stromo i kamieniście, miejscami wręcz dość szorstko pod butem. To właśnie ten fragment buduje charakter wejścia od strony Czarnego Gronia, bo zamiast długiej, nudnej rozgrzewki od razu dostajemy konkret. Potem teren łagodnieje i wchodzi się w spokojniejszy rytm, więc nie jest to podejście, które męczy od startu do końca bez chwili oddechu.
Podejście na Potrójną
Gdy czarny szlak wypuszcza wyżej, widać już, że to trasa z tych bardziej zróżnicowanych. Najpierw pracują nogi, a potem przychodzi moment, w którym można zacząć łapać przyjemność z samego marszu, nie tylko z myśli o szczycie. Potrójna jest jednym z ważniejszych punktów w tej części Beskidu Małego, bo schodzą się tu trzy grzbiety i dlatego od dawna jest naturalnym celem wycieczek z różnych stron. To nie jest szczyt, który robi wrażenie wysokością z tabelki, tylko raczej tym, jak dobrze leży w terenie i jak wdzięcznie otwiera okolicę.
Na samej Potrójnej robi robotę to, że wierzchołek i pobliskie polany nie są zamknięte lasem na cztery spusty. Zwykle to właśnie tu ludzie zatrzymują się na chwilę dłużej, bo przy dobrej pogodzie otwierają się szerokie widoki na Beskid Żywiecki, Makowski, Wyspowy, Gorce, a dalej nawet na Tatry. Jest też niewielka chatka na szczycie, która dodaje temu miejscu trochę swojskiego klimatu, bez robienia z niego wielkiej górskiej instytucji. To taki punkt, przy którym łatwo zrozumieć, czemu Potrójna ma opinię jednego z najbardziej widokowych miejsc w tej części pasma.
Grzbietem w stronę Łamanej Skały
Po Potrójnej nie kończymy wycieczki, tylko skręcamy w ten przyjemny moment pętli, kiedy zamiast mozolnego zdobywania wysokości wchodzi marsz przez przełęcze i grzbiet. Mijamy okolice Przełęczy Zakocierskiej i Przełęczy Na Przykrej, a sama nazwa tej drugiej brzmi trochę tak, jakby ktoś zakładał ją po ciężkim podejściu i bez kawy. Teren na tym fragmencie jest spokojniejszy niż na starcie, więc dobrze się tu łapie tempo i można po prostu iść przed siebie bez ciągłego kombinowania z każdym krokiem. To właśnie ten środkowy kawałek sprawia, że pętla nie jest jedynie wejściem na punkt widokowy i zejściem, tylko pełniejszym przejściem przez kawał pasma.
Łamana Skała to z kolei trochę inny typ miejsca niż Potrójna. Jest wyższa, należy do najważniejszych szczytów Beskidu Małego, ale sam wierzchołek nie jest tak otwarty widokowo, bo siedzi bardziej w lesie i wśród skał. Właśnie skały są tu najciekawsze, bo nazwa nie jest przypadkowa: występują tu wychodnie z piaskowców i zlepieńców, a cała okolica ma bardziej surowy, miejscami wręcz trochę dziki charakter. To szczyt leżący na terenie rezerwatu Madohora, który chroni cenne fragmenty lasu i formacje skalne, więc ten odcinek ma już bardziej przyrodniczy niż „polanowy” klimat.
Rezerwat Madohora i ważna uwaga
Przechodząc przez okolice Łamanej Skały, warto pamiętać, że to nie jest zwykły kawałek lasu bez znaczenia. Rezerwat Madohora chroni partie szczytowe i zbocza tej góry, a zasady poruszania się w takim miejscu trzeba traktować serio, nie na zasadzie „a może akurat nikt nie patrzy”. Dla tej trasy ma znaczenie także to, że odcinek w rezerwacie wiąże się z zakazem wstępu z psami, co pojawia się w zasadach obowiązujących w rezerwatach. Dobrze o tym pamiętać przed wyjściem, żeby nie robić sobie problemu już na szlaku.
Sam fragment w pobliżu Łamanej Skały jest ciekawy właśnie przez zmianę klimatu. Po bardziej otwartej Potrójnej wchodzimy w spokojniejszy, leśny teren, gdzie bardziej liczy się rytm marszu i sama górska przestrzeń niż siedzenie na polanie. To bardzo fajnie równoważy całą pętlę, bo nie dostajemy dwóch podobnych szczytów pod rząd. Jeden daje więcej otwarcia i panoram, drugi ma bardziej skalny i leśny charakter, więc całość nie jest monotonna.
Zejście do Praciaków i powrót przez wieś
Po przejściu grzbietu schodzimy w stronę Rzyk Praciaków żółtym szlakiem. Ten wariant jest dobrze znany także z podejść od strony Praciaków, gdzie początek żółtego szlaku idzie szeroką bitą drogą, potem wchodzi w las i dopiero wyżej zaczyna się mocniej wspinać. U Ciebie ten fragment działa odwrotnie, bo zamiast wchodzić, schodzisz nim w dół, ale właśnie dzięki temu końcówka nie przypomina ciągłego tłuczenia stromym zboczem do samego samochodu. To raczej zejście, które domyka górską część wycieczki i spokojnie wypuszcza z powrotem ku zabudowaniom.
Na sam koniec zostaje jeszcze powrót drogą przez wieś między Praciakami a Czarnym Groniem. I dobrze, bo po całej pętli taki kawałek po asfalcie czy zwykłej drodze ma nawet sens: nogi już wiedzą, że robota zrobiona, można odetchnąć i bez pośpiechu zamknąć trasę. To nie jest fragment, dla którego idzie się w góry, jasne, ale w tej konkretnej pętli działa po prostu praktycznie. Zamiast kombinować z transportem albo wracać tym samym górskim wariantem, dostajesz normalne, czytelne dojście z powrotem do punktu startu.
Mapa szlaku na Potrójną z Rzyk
TRASA: Rzyki – Czarny Groń – Potrójna – Łamana Skała – Rzyki
Inne szlaki na Potrójną
Ta wersja z Rzyk dobrze pokazuje Potrójną trochę szerzej, bo nie kończy się na samym szczycie, tylko dorzuca jeszcze kawałek grzbietu i zmianę klimatu po drodze. To właśnie dlatego aż prosi się, żeby przy okazji zerknąć też na inne wejścia, które prowadzą na ten sam rejon, ale robią to już w zupełnie innym stylu.
Gdy liczy się krótki, prosty wariant bez większego rozkręcania dnia, dobrze wypada najkrótszy szlak z Przełęczy Kocierskiej. To trasa bardziej oczywista i lekka, z szybkim wejściem w leśny rytm, więc pasuje wtedy, gdy chodzi bardziej o samą Potrójną niż o dłuższe krążenie po paśmie.
Z kolei szlak z Targanic ma w sobie coś spokojniejszego i bardziej klasycznego, bo zaczyna się zwyczajnie, a dopiero później coraz mocniej wchodzi w górski teren. To dobry kierunek dla tych, którzy lubią trasę rozwijającą się stopniowo, bez ostrego otwarcia już na pierwszych minutach.
A jeśli bliżej Ci do dłuższego chodzenia niż do szybkiego wyskoku na szczyt, to szlak z Koconia przez Łamaną Skałę idzie już w stronę pełniejszej wycieczki. Jest bardziej leśny, spokojniej odsłania teren i dopiero pod koniec oddaje Potrójnej główną rolę, więc najlepiej siada wtedy, gdy sama droga ma być równie ważna jak dojście na wierzchołek.
Szlak na Potrójną z Rzyk (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto w Rzykach przy końcu asfaltowej drogi w rejonie Czarnego Gronia, bo tam są większe parkingi i to właśnie stąd najłatwiej zacząć tę pętlę. Mały parking przy samym odejściu czarnego szlaku jest przeznaczony głównie dla klientów kompleksu, więc w praktyce lepiej celować w większe place trochę niżej.
Tak, ale dla początkujących, którzy są gotowi na jedną wyraźnie mocniejszą część na starcie, bo czarny szlak od Czarnego Gronia jest krótki, lecz dość stromy. Jeśli ktoś ma zupełnie zerowe obycie z górami, ta pętla może być odczuwalna, ale przy spokojnym tempie nadal jest do przejścia jako pierwsza trochę ambitniejsza wycieczka.
Dla rodzin z dziećmi tak, ale raczej z tymi starszymi, które chodzą już samodzielnie i nie zniechęcają się przy dłuższym podejściu. Na krótszy rodzinny wariant wygodniejsze są zwykle Praciaki i samo wyjście na Potrójną, bo pełna pętla przez Łamaną Skałę jest po prostu dłuższa i bardziej męcząca.
Na tej konkretnej pętli nie ma schroniska PTTK, więc nie planuj postoju w typowym górskim schronisku z pełnym zapleczem. Po drodze jest za to Chatka Studencka Pod Potrójną oraz sama chatka na Potrójnej, więc miejsce na chwilę przerwy po drodze się znajdzie.
Na całej tej pętli z psem nie będzie to dobry wybór, bo odcinek przy Łamanej Skale wchodzi w rezerwat Madohora, a tam obowiązuje zakaz wstępu z psami. Jeśli planujesz wyjście z psem, lepiej wybrać krótszy wariant bez przechodzenia przez rezerwat.
Najlepsze widoki łapie się przede wszystkim na Potrójnej i w jej najbliższych okolicach, bo to jeden z bardziej widokowych punktów w Beskidzie Małym. Przy dobrej pogodzie widać stąd między innymi Beskid Żywiecki z Babią Górą i Pilskiem, Beskid Śląski, Gorce, a czasem także Tatry, natomiast okolice Łamanej Skały mają już bardziej leśny i skalny charakter niż szeroko otwarte panoramy.
Najwygodniej wybrać wiosnę, lato albo jesień, kiedy podejście od Czarnego Gronia i zejście do Praciaków są po prostu bardziej przewidywalne i łatwiejsze technicznie. Zimą tę trasę też da się zrobić, ale śnieg potrafi mocno podnieść trudność, a w wyższych partiach w stronę Potrójnej i Łamanej Skały warunki potrafią zrobić się znacznie bardziej wymagające niż wygląda to z parkingu.





