DŁUGOŚĆ SZLAKU
11.4KM
SUMA WZNIESIEŃ
617m
CZAS PRZEJSCIA
4:00h
TYP TRASY
Pętla
REGION
Beskid Mały
SCHRONISKO
Nie
NAJWYŻSZY PUNKT
827m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★☆☆☆
Opis szlaku
Są takie pętle, które robią robotę bez kombinowania, i właśnie do nich należy wariant z Porąbki na Żar i Kiczerę. Startujesz z ul. Smrekowej, robisz pełne kółko, po drodze łapiesz dwa zupełnie różne klimaty, a całość zamyka się w trasie, którą da się przejść bez poczucia, że dzień zamienił się w małą wyprawę polarno-ekspedycyjną. To dobry wybór dla kogoś, kto chce mieć konkretny cel, ale nie potrzebuje od razu wielkiej beskidzkiej epopei.
Najpierw jest Żar, czyli jeden z tych szczytów w Beskidzie Małym, które kojarzy prawie każdy, nawet jeśli normalnie bardziej lubi kanapę niż podejścia. Na górze czeka charakterystyczny zbiornik elektrowni szczytowo-pompowej, kursuje też kolej linowo-terenowa, a sam szczyt od dawna działa bardziej jak turystyczny magnes niż miejsce „tylko dla wtajemniczonych”. Potem przychodzi Kiczera, wyższa, spokojniejsza i mniej oczywista, dzięki czemu ta pętla nie kończy się na szybkim wejściu na popularny punkt, tylko daje jeszcze kawałek prawdziwszego grzbietowego chodzenia.
Z Porąbki do zapory i dalej pod Żar
Zaczynamy w Porąbce przy ul. Smrekowej i od razu dobrze jest potraktować ten początek jako spokojne wprowadzenie, a nie próbę pobicia rekordu świata w pierwszych dziesięciu minutach. Zielony odcinek do Porąbki-Zapory jest krótki i ma raczej charakter rozruchowy niż selekcyjny, więc nogi mogą się obudzić bez pretensji do właściciela. Potem przechodzimy na czerwony szlak i dopiero tutaj trasa zaczyna brzmieć bardziej górsko niż spacerowo. Przy tej pętli całość daje około 11,4 km i mniej więcej 4 godziny marszu, więc to bardzo sensowny plan na pół dnia bez wielkiego logistycznego zamieszania.
Sama zapora w Porąbce nie jest tylko punktem przelotowym do odhaczenia na mapie. To jeden z tych rejonów, gdzie góra, woda i infrastruktura spotykają się wyjątkowo blisko siebie, dlatego początek tej trasy ma trochę inny charakter niż klasyczne wejście prosto z leśnego parkingu w środek lasu. Kiedy odbijasz wyżej pod Żar, robi się już bardziej terenowo i czuć, że popularny szczyt trzeba jednak normalnie wypracować nogami, nawet jeśli później na górze atmosfera robi się dużo bardziej rekreacyjna.
Żar, czyli popularny szczyt z bardzo niegórskim akcentem
Na Żarze trudno pomylić się co do miejsca, bo to szczyt z własnym charakterem i dość nietypowym zestawem atrakcji. Najbardziej rzuca się w oczy górny zbiornik elektrowni szczytowo-pompowej, który wygląda bardziej jak coś wyjętego z technicznej ciekawostki niż z klasycznej beskidzkiej pocztówki. Do tego dochodzi kolej, strefa spacerowa i paralotniarze, więc jest tu więcej ruchu i więcej „dziania się” niż na wielu sąsiednich wierzchołkach. Jeśli ktoś lubi połączenie gór z odrobiną infrastruktury i szerokim otwarciem terenu, to Żar trafia w ten klimat bardzo celnie.
To też moment, w którym ta trasa wyraźnie zmienia rytm. W okolicy szczytu idzie się fragmentami po odcinkach spacerowych, a między kolejnymi odejściami szlaków czerwony prowadzi wygodniej niż przy typowym beskidzkim podejściu przez korzenie i błotne niespodzianki. Przy zbiorniku pojawia się odcinek ścieżki trawersującej jego umocnienia, dalej są także fragmenty szutrowe, więc przez chwilę bardziej spacerujesz po górskiej infrastrukturze niż walczysz z podejściem. I to jest właśnie fajne w tej pętli: dostajesz Żar w jego najbardziej rozpoznawalnej odsłonie, ale bez kończenia dnia dokładnie w tym miejscu.
Z Żaru na Kiczerę
Kiedy zostawiasz za sobą najbardziej obleganą część Żaru, robi się wyraźnie spokojniej. Idziemy dalej czerwonym, a ten odcinek łączy jeszcze wygodniejszy, spacerowy charakter przy szczycie z przejściem w bardziej zwyczajne górskie chodzenie. To nie jest długi fragment, ale bardzo dobrze robi całej trasie, bo pozwala wyjść z klimatu „atrakcja nad atrakcjami” i wejść w coś bardziej grzbietowego, prostszego i mniej widowiskowego na pokaz.
Kiczera w Beskidzie Małym ma 827 m n.p.m. i leży na przebiegu Małego Szlaku Beskidzkiego, więc nie jest przypadkowym garbem obok znanego szczytu, tylko pełnoprawnym punktem na porządnej beskidzkiej trasie. To właśnie tutaj ta pętla zyskuje trochę więcej górskiego sensu, bo zamiast skończyć na najbardziej rozpoznawalnym miejscu w okolicy, dorzuca jeszcze drugi wierzchołek i zamyka całość w logiczne kółko. Zwykle to właśnie takie fragmenty lubią osoby, które chcą połączyć popularny punkt z czymś odrobinę spokojniejszym i mniej oczywistym.
Zejście z Kiczery do Porąbki
Z Kiczery schodzimy żółtym szlakiem i to jest dobry moment, żeby po prostu złapać własne tempo, zamiast szukać na siłę kolejnych „atrakcji specjalnych”. Ten odcinek domyka pętlę i sprowadza z powrotem do Porąbki, więc zamiast wracać po swoich śladach, masz poczucie pełnej, sensownie poprowadzonej wycieczki. Właśnie takie zejścia często najlepiej porządkują cały dzień w górach: bez wielkiego finału, ale też bez dłużyzn, które każą człowiekowi patrzeć na zegarek częściej niż na szlak.
Samo zejście dobrze równoważy wcześniejszy charakter Żaru. Tam było bardziej otwarcie, bardziej rekreacyjnie i bardziej „dzieje się”, a tutaj robi się zwyczajniej i spokojniej, dzięki czemu ta pętla nie jest jednostajna. Na końcu wracasz tam, skąd startowałeś, bez kombinowania z autem, objazdami i szukaniem, gdzie właściwie zostało zostawione pół dnia wcześniej. Taki układ zawsze cieszy, szczególnie wtedy, kiedy nogi już zrobiły swoje i nie mają ochoty na dodatkowe pomysły.
Mapa szlaku na Górę Żar i Kiczerę z Porąbki
TRASA: Porąbka – Żar – Kiczera – Porąbka
Inne szlaki na Górę Żar i Kiczerę
a trasa z Porąbki dobrze domyka się sama, ale w okolicy są też warianty, które prowadzą na Żar i Kiczerę trochę innym rytmem. Jeden startuje bardziej konkretnie, inny jest krótszy i bardziej oczywisty logistycznie, a jeszcze inny rozciąga wyjście w dłuższy dzień na grzbiecie.
Od strony Kozubnika robi się to bardziej bezpośrednio i bez długiego rozkręcania, więc komuś może podejść szlak z Kozubnika, gdzie podejście szybciej przypomina nogom, po co przyszły w góry, a reszta trasy spokojnie to równoważy.
Z kolei pętla z Międzybrodzia Żywieckiego ma bardziej praktyczny, prosty układ i dobrze sprawdza się wtedy, gdy chcesz zrobić Żar i Kiczerę bez dokładania sobie zbyt długiego marszu już na starcie.
Jeśli bardziej pasuje Ci dłuższe chodzenie niż szybkie odbicie na szczyt, to inny klimat ma szlakt z Przełęczy Kocierskiej przez Kocierz. Tutaj Żar nie pojawia się od razu, tylko jest częścią większej całości, z większym dystansem i bardziej spokojnie budowaną trasą.
Szlak na Górę Żar i Kiczerę z Porąbki (FAQ)
Najpraktyczniej zostawić auto w rejonie ulicy Smrekowej w Porąbce, bo właśnie stąd zaczyna się i kończy ta konkretna pętla. To wygodny start pod wariant prowadzący najpierw w stronę Porąbki-Zapory, więc po zejściu z Kiczery wracasz dokładnie w tę samą część miejscowości, bez cofania się po samochód.
Tak, ale dla początkujących, którzy są gotowi na normalną górską trasę, a nie krótki spacer na godzinę. Cała pętla ma około 11,4 km i niespełna 4 godziny marszu, więc podejście na Żar i późniejsze przejście na Kiczerę są do zrobienia bez dużego doświadczenia, ale trzeba mieć podstawową kondycję.
Tak, jeśli mówimy o dzieciach, które już chodzą po górach i nie mają problemu z dłuższym podejściem oraz zejściem. Dla maluchów albo na bardzo luźny rodzinny spacer ten wariant jest raczej za długi, bo poza popularnym rejonem Żaru dochodzi jeszcze odcinek na Kiczerę i powrót pełną pętlą.
Na tej trasie nie ma schroniska górskiego, więc nie jest to wariant typu „idziemy od schroniska do schroniska”. Najwięcej infrastruktury czeka na Żarze, gdzie łatwiej o przerwę i coś do kupienia, ale dalszy odcinek w stronę Kiczery ma już bardziej zwykły, spokojniejszy górski charakter.
Tak, ten wariant spokojnie nadaje się na wyjście z psem, jeśli zwierzak dobrze znosi kilka godzin marszu po górskim terenie. Najlepiej trzymać psa na smyczy, bo w okolicach Żaru zwykle jest więcej ludzi, a sama trasa łączy bardziej uczęszczany odcinek przy szczycie z cichszym fragmentem w stronę Kiczery.
Najszersze i najbardziej otwarte widoki czekają na Żarze, gdzie dobrze prezentują się okolice Jeziora Międzybrodzkiego i pobliskie pasma. Odcinek między Żarem a Kiczerą jest spokojniejszy i bardziej leśny, więc zamiast szerokiego otwarcia przez cały czas masz raczej mieszankę lasu, prześwitów i krótszych widokowych momentów.
Najwygodniej wybrać się tutaj od wiosny do jesieni, bo wtedy cała pętla jest najbardziej komfortowa i pozwala w pełni wykorzystać widokowy charakter Żaru. Zimą ten wariant też jest możliwy, ale trzeba liczyć się z tym, że leśne odcinki i zejście z Kiczery do Porąbki mogą być śliskie i bardziej męczące niż w suchych warunkach.





