DŁUGOŚĆ SZLAKU
13.7KM
SUMA WZNIESIEŃ
734m
CZAS PRZEJSCIA
4:40h
TYP TRASY
Tam i z Powrotem
REGION
Beskid Mały
SCHRONISKO
Nie
NAJWYŻSZY PUNKT
930m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★★☆☆
Opis szlaku
Szlak na Czupel z Tresnej to dobra propozycja dla tych, którzy wolą spokojniejsze podejście niż najbardziej oklepane warianty w Beskidzie Małym. Nie ma tu wielkiego rozgrzewkowego „dzień dobry”, bo początek dość szybko przypomina nogom, po co właściwie przyjechały, ale później trasa łapie rytm i daje wejść w normalne górskie tempo. Sam Czupel jest najwyższym szczytem Beskidu Małego i należy do Korony Gór Polski, więc dla części osób dochodzi jeszcze ten mały bonus w stylu: szczyt zdobyty, pieczątka w głowie przybita.
To trasa dla osób, które nie potrzebują schroniska co godzinę ani wielkiego finału z szeroką panoramą z samego wierzchołka. Tu bardziej liczy się samo podejście, zmieniający się charakter szlaku i to, że po drodze są miejsca, gdzie Beskid Mały pokazuje swoje spokojniejsze, mniej hałaśliwe oblicze. W jedną stronę wychodzi około 6,8 km i mniej więcej 2 godziny 50 minut marszu, więc całość z powrotem tą samą drogą zamyka się w solidnej, ale nadal bardzo rozsądnej wycieczce na pół dnia.
Start w Tresnej i pierwsze podejście
Zaczynamy w Tresnej Małej, w okolicy skrzyżowania ulic Nad Jeziorem i Szczytowej. To właśnie tutaj najczęściej traktuje się początek tej trasy, a przy drodze da się znaleźć niewielki parking albo zatoczkę postojową, więc start nie wymaga wielkiej logistyki i krążenia po okolicy jak na lotnisku w sezonie urlopowym.
Początek jest konkretny i od razu prowadzi pod górę. Najpierw idzie się między zabudowaniami i lokalną drogą, więc przez chwilę to jeszcze bardziej podejście „z miejscowości” niż „pełne zanurzenie w góry”, ale właśnie to ma swój urok, bo dość szybko zostawiamy za sobą domy i otwierają się pierwsze spojrzenia w stronę Jeziora Żywieckiego. Potem szlak się uspokaja, wchodzi w bardziej leśny rytm i zaczyna przypominać, że Beskid Mały potrafi być zaskakująco treściwy mimo swojej niepozornej nazwy.
Przez Przyszop i dalej w stronę Przysłopu
Po pierwszym odcinku dochodzimy w rejon Przyszopu, a dalej szlak prowadzi przez kolejne leśne fragmenty i skrzyżowania, bez wielkiej kombinacji w nawigacji. To nie jest trasa, która co chwilę wyciąga z plecaka aparat albo robi widowiskowe wejście na otwarty grzbiet, ale daje coś innego: przyjemne, równe prowadzenie przez las, trochę wypłaszczeń i taki rodzaj marszu, w którym można po prostu iść bez ciągłego zastanawiania się, czy zaraz będzie ostro w górę albo ostro w dół. No, może poza tym, że Beskid Mały i tak lubi od czasu do czasu przypomnieć, kto tu rządzi.
W tej części podejścia trzymamy się żółtego szlaku, który prowadzi przez zalesione stoki i spokojniejsze fragmenty pasma. To dobry wariant dla tych, którzy lubią bardziej kameralne trasy, bo ten kierunek z Tresnej uchodzi za mniej oblegany niż najkrótsze wejścia od strony Przegibka. Nie ma tu też schroniska po drodze, więc od początku warto nastawić się na marsz bardziej „własnym tempem i z własnym prowiantem” niż na wycieczkę od ławki do ławki.
Przysłop – miejsce, które daje trochę oddechu
Przysłop to jeden z tych punktów, które dobrze brzmią nie tylko na drogowskazie. To szczyt w grupie Magurki Wilkowickiej, a poniżej znajduje się polana Przysłop, z której przy dobrej pogodzie zwykle pokazują się m.in. Klimczok i Magura w Beskidzie Śląskim. Niedaleko stąd leży też Diabli Kamień, czyli spora skała piaskowcowa, znana w tej części Beskidu Małego całkiem nieźle, mimo że nie każdy idzie tu specjalnie dla niej.
To właśnie tutaj trasa nabiera bardziej górskiego charakteru niż na samym dole. Kończy się etap spokojnego wdrażania nóg do roboty, a zaczyna podejście, które już wyraźniej kieruje nas ku wyższym partiom masywu. Nadal sporo dzieje się w lesie, ale Przysłop daje fajny moment przejścia między niższą częścią trasy a finałem podejścia pod najwyższy szczyt pasma. I dobrze, bo taki przystanek pośrodku marszu zawsze działa na psychikę lepiej niż sucha informacja, że „jeszcze kawałek”.
Odcinek na Przełęcz pod Czuplem
Z Przysłopu idziemy dalej czerwonym szlakiem w stronę Przełęczy pod Czuplem. Ten fragment ma już bardziej wyraźne górskie tempo, bo po drodze trzeba dołożyć trochę pracy, ale nadal nie jest to trasa techniczna ani jakaś kombinacja z trudnym terenem. Bardziej klasyczne beskidzkie podejście: las, ścieżka, trochę zmęczenia i coraz większe poczucie, że szczyt jest już naprawdę blisko.
Przełęcz pod Czuplem to ważny węzeł szlaków w tej części Beskidu Małego. Stąd można odbić nie tylko na sam wierzchołek, ale też dalej w stronę Magurki Wilkowickiej, więc to miejsce dobrze znane osobom, które lubią łączyć kilka kierunków w jedną dłuższą wycieczkę. W tym wariancie jednak nie kombinujemy, tylko robimy krótki finisz na Czupel, bo skoro już się tu doszło, to szkoda byłoby odpuścić ostatnie kilkaset metrów.
Finał na Czupel
Końcówka z przełęczy na Czupel jest już krótka, bo to około 0,4 km niebieskim szlakiem i szlakiem spacerowym. Sam wierzchołek leży na wysokości 930 m n.p.m. i właśnie ten jeden metr przewagi nad Łamaną Skałą sprawia, że to Czupel uchodzi dziś za najwyższy szczyt Beskidu Małego. Czasem jeden metr robi wielką karierę i tu jest na to całkiem dobry przykład.
Na szczycie nie ma widowiskowej panoramy, bo wierzchołek jest w dużej mierze zalesiony. Są ławki, stół, tabliczka i klimat miejsca, które bardziej cieszy samym faktem zdobycia niż rozbudowanym finałem widokowym. To szczyt raczej dla tych, którzy lubią zbierać pasma, przełęcze i szlaki, niż dla osób oczekujących tarasu z panoramą na pół województwa. Niedaleko stąd, mniej więcej 20–30 minut marszu, stoi Schronisko PTTK na Magurce Wilkowickiej, ale w tej konkretnej trasie na nie nie schodzimy.
Powrót tą samą trasą
Powrót prowadzi dokładnie tą samą drogą, więc nie ma niespodzianek ani dodatkowego kombinowania. To wygodne rozwiązanie, bo dobrze już znasz rytm trasy, wiesz gdzie są krótsze wypłaszczenia, a gdzie trzeba uważać, żeby nie puścić nóg za szybko. Na zejściu zwykle jeszcze lepiej widać, jak ten wariant z Tresnej układa się w sensowną, spokojną górską wycieczkę bez tłoku i bez przesadnego zadęcia.
Na niższych odcinkach znowu wracają fragmenty przy zabudowaniach i zejście w stronę startu. Dzięki temu końcówka nie jest monotonna, bo po leśnym marszu pojawia się znowu bardziej otwarty teren i okolica Tresnej. A kiedy na końcu czeka jeszcze samochód zaparkowany blisko startu, to człowiek od razu mniej filozofuje nad tym, czy jednak nie powinien był wziąć krótszego wariantu.
Mapa szlaku na Czupel z Tresnej
TRASA: Tresna – Czupel – Powrót tą samą trasą
Inne szlaki na Czupel
Z Tresnej wchodzi się na Czupel trochę bardziej spokojnym, mniej oczywistym wariantem, więc dobrze widać, jak różny potrafi być ten sam szczyt zależnie od strony podejścia. Jedni wolą krócej i konkretniej, inni wybiorą dłuższy marsz z miejscowości, a jeszcze inni dorzucą po drodze Magurkę i schronisko.
Dla kogoś, kto chce wejść bez rozwlekania całego dnia, sensowną opcją będzie krótszy szlak z Międzybrodzia Bialskiego. To wariant bardziej zwarty, z szybszym dojściem do konkretów i takim rytmem, w którym od początku wiadomo, że nie przyszło się tu tylko na spacer.
Szlak z Łodygowic ma z kolei bardziej równy, spokojny charakter i dobrze pasuje tam, gdzie nie chodzi o ściganie się z czasem, tylko o normalne, sensownie rozłożone podejście. To jedna z tych tras, które po prostu dobrze się idzie, bez większego kombinowania i bez nerwowego zerkania, ile jeszcze zostało.
Jeśli bardziej odpowiada Ci trasa, która nie kończy się powrotem tą samą drogą, dobrym kierunkiem będzie pętla z Czernichowa. Ten wariant daje trochę więcej zmiany po drodze i ma inny rytm niż klasyczne wejście tam i z powrotem, więc może bardziej przypaść do gustu osobom, które lubią, gdy zejście pokazuje jeszcze kawałek innej strony pasma.
Trochę szerszy plan na dzień daje szlak przez Magurkę z Międzybrodzia Bialskiego. Tu sam Czupel nie jest jedynym punktem programu, bo po drodze dochodzi jeszcze schronisko i drugi szczyt, więc całość ma bardziej wycieczkowy charakter niż szybkie wejście, odbicie szczytu i powrót.
A gdy ma być prościej logistycznie i bez zbyt długiego kręcenia po paśmie, dobrze wypada szlak z Przełęczy Przegibek przez Magurkę. Start z przełęczy robi swoje, dzięki czemu to podejście jest lżejsze, bardziej oczywiste i całkiem wygodne nawet wtedy, gdy chce się połączyć Czupel z Magurką bez robienia z tego całodziennej wyprawy.
Szlak na Czupel z Tresnej (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto w Tresnej, w okolicy skrzyżowania ulicy Szczytowej i Nad Jeziorem, bo właśnie stąd najczęściej startuje ten wariant wejścia. Przy drodze jest mała zatoczka parkingowa, więc to najbardziej naturalny punkt startowy dla tej trasy.
Tak, ale pod warunkiem, że początkujący są gotowi na dość długie podejście i około 13,7–14 km marszu w obie strony. To nie jest technicznie trudna trasa, tylko po prostu taka, która wymaga trochę kondycji i cierpliwości, zwłaszcza na podejściach przez las.
Ta trasa bardziej pasuje rodzinom ze starszymi dziećmi, które już chodzą po górach i nie zniechęcają się dłuższym leśnym podejściem. Dla maluchów to może być po prostu za długi wariant, bo sam marsz tam i z powrotem zajmuje około 4 godziny 40 minut.
Na samej trasie z Tresnej schroniska nie ma, więc jedzenie i picie najlepiej mieć od początku przy sobie. Najbliżej jest Schronisko PTTK na Magurce Wilkowickiej, ale ono leży obok głównego wariantu i z Czupla trzeba tam jeszcze podejść mniej więcej pół godziny.
Tak, ten szlak nadaje się na wyjście z psem i jest normalnie wybierany także w takim wariancie. Trzeba tylko pamiętać, że to dość długie podejście przez leśne odcinki, więc pies powinien dobrze znosić kilka godzin marszu.
Na początku podejścia z Tresnej pojawiają się widoki w stronę Jeziora Żywieckiego, a wyżej trasa przez długi czas idzie głównie lasem. Sam Czupel jest w dużej mierze zalesiony, więc nie daje szerokiej panoramy ze szczytu i bardziej liczy się tu samo dojście niż wielki widokowy finał.
Najwygodniej iść od wiosny do jesieni, kiedy leśne odcinki są suche, a cała trasa jest po prostu przyjemniejsza i mniej męcząca. Po opadach i zimą robi się trudniej, bo podejścia mogą być śliskie, więc ten wariant najlepiej smakuje przy stabilnej pogodzie i bez błota pod nogami.





