DŁUGOŚĆ SZLAKU
11.6KM
SUMA WZNIESIEŃ
729m
CZAS PRZEJSCIA
4:00h
TYP TRASY
Pętla
REGION
Beskid Mały
SCHRONISKO
Nie
NAJWYŻSZY PUNKT
930m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★★☆☆
Opis szlaku
Czupel z Czernichowa to taka trasa, która nie próbuje być przesadnie widowiskowa od pierwszej minuty, tylko spokojnie się rozkręca. Najpierw jest zwykły, beskidzki start z okolic zabudowań, potem robi się coraz bardziej leśnie i górsko, a na końcu wychodzi z tego bardzo sensowna pętla, w której nie trzeba wracać tą samą drogą i człowiek nie ma wrażenia, że przez pół dnia ogląda dokładnie ten sam korzeń. Sama wycieczka ma 11,6 km, a przejście całości zajmuje około 4 godziny, więc to dobry wariant na pół dnia w górach bez nerwowego patrzenia na zegarek.
To też fajna opcja dla tych, którzy lubią mieć po drodze trochę zmiany klimatu. Podejście na Czupel jest bardziej konkretne, natomiast powrót przez Przysłop i Przyszop daje już luźniejsze, spokojniejsze zejście. Nie ma tu wielkiego górskiego teatru z odkrytymi graniami na każdym kroku, ale właśnie to jest w tej pętli dobre — idziemy swoje, bez zadęcia, a kiedy pojawiają się ciekawsze miejsca, to nie trzeba ich szukać na siłę.
Start w Czernichowie i pierwsze podejście
Zaczynamy w Czernichowie, przy ul. Roztoki. Na start najczęściej wybierane są miejsca postojowe w okolicy Urzędu Gminy albo kawałek wyżej, przy ul. Turystycznej, a w samej miejscowości da się też znaleźć bezpłatne miejsca parkingowe bliżej jeziora czy kościoła, więc z dojazdem zwykle nie ma większego kombinowania. Sam początek niebieskiego szlaku nie rzuca od razu w środek dzikiego lasu, tylko przez chwilę prowadzi bardziej otwartym terenem, a w niektórych opisach tego wariantu pojawia się też krótki odcinek asfaltu i zabudowy, zanim na dobre wchodzi się w leśny rytm.
To podejście od początku robi robotę przewyższeniem, więc nogi dość szybko orientują się, że to nie będzie spacer w stylu „idziemy tylko zobaczyć, co tam za zakrętem”. Nie ma tu jednak żadnej sztucznej napinki, bo szlak jest czytelny, a teren z czasem robi się przyjemnie leśny. Im wyżej, tym bardziej znika ten cywilizacyjny wstęp i zostaje klasyczny Beskid Mały: sporo drzew, spokojna ścieżka i takie poczucie, że wchodzimy w trasę, a nie tylko odhaczamy kolejny punkt.
W stronę Pod Rogaczem i Przełęczy pod Czuplem
Dalej trzymamy się niebieskiego szlaku i powoli dokręcamy wysokość w stronę Pod Rogaczem. To miejsce leży na wysokości 878 m n.p.m., więc kiedy tu dochodzimy, większa część podejścia jest już zrobiona i można poczuć, że szczyt nie jest tylko sympatycznym hasłem z drogowskazu. Zaraz potem pojawia się Przełęcz pod Czuplem na wysokości 872 m n.p.m. — ważny punkt orientacyjny na tej trasie i taki moment, w którym człowiek ma ochotę powiedzieć sobie „dobra, teraz już bez wymówek”.
Ten odcinek jest o tyle przyjemny, że nie trzeba tu zgadywać, czy jeszcze daleko, czy już blisko, bo wszystko układa się dość logicznie. Szlak prowadzi przez las, bez wielkich udziwnień, i właśnie dzięki temu dobrze się go łapie tempem. Nie ma tu potrzeby robić z każdego fragmentu epopei o walce z górą, bo to po prostu solidne podejście, które prowadzi prosto do celu i nie kręci bez sensu.
Krótki finisz na najwyższy szczyt Beskidu Małego
Z przełęczy zostaje już tylko krótki odcinek na Czupel. Sam szczyt jest najwyższym punktem Beskidu Małego i należy do Korony Gór Polski, dlatego sporo osób wpada tu nie tylko dla samego spaceru, ale też z tym małym sportowym zacięciem pod tytułem „kolejny szczyt zaliczony”. Trzeba jednak wiedzieć, że Czupel jest w dużej mierze zalesiony, więc nie jest to wierzchołek typu szeroka hala i panorama 360 stopni, tylko raczej górski cel z klimatem lasu i świadomością, że stoi się na samym szczycie pasma.
I to ma swój urok, bo nie wszystko musi błyszczeć jak widokówka. Czasem wystarczy sam fakt, że dochodzimy na 931 metrów i stajemy na najwyższym szczycie całego Beskidu Małego. W okolicy Czupla przewija się też Smocza Jama, nazywana również Wietrzną Dziurą, ale znajduje się ona przy innym wariancie przejścia, bliżej rejonu Magurki Wilkowickiej, więc przy tej pętli przez Przysłop nie trzeba się na nią specjalnie nastawiać.
Zejście przez Przysłop, czyli druga twarz tej pętli
Po krótkim powrocie na Przełęcz pod Czuplem skręcamy na czerwony szlak i zaczyna się odcinek, który mocno zmienia charakter całej wycieczki. To już nie jest wejście „na szczyt i z powrotem”, tylko pełnoprawna pętla, przez co trasa robi się ciekawsza. Zejście w stronę Przysłopu jest dłuższe, spokojniejsze i zwykle odbierane jako bardziej dzikie, szczególnie gdy porówna się je z głównym podejściem na Czupel. Tu las zaczyna grać pierwsze skrzypce i nie musi nawet znać nut.
Sam Przysłop to szczyt w południowo-wschodniej części Grupy Magurki Wilkowickiej. W różnych opracowaniach pojawia się wysokość 623, 629 albo 585 m w punkcie węzłowym szlaków, ale najważniejsze jest to, że poniżej szczytu znajduje się polana Przysłop, z której przy dobrej pogodzie zwykle wypatruje się m.in. Klimczoka i Magury w Beskidzie Śląskim. W pobliżu znajduje się też Diabli Kamień, duży piaskowcowy głaz, z którym od lat wiążą się lokalne opowieści — czyli klasyka gatunku, bo jak jest skała w Beskidach, to prędzej czy później i tak ktoś przypisze ją diabłu.
Przez Pod Przyszopem i Przyszop do Czernichowa
Z Przysłopu przechodzimy na żółty szlak i schodzimy w stronę Pod Przyszopem. Ten punkt leży na wysokości 590 m n.p.m. i łączy żółty szlak z zielonym, więc jest ważnym miejscem na tej końcówce pętli. Potem dochodzimy na Przyszop, znany też jako Łysy Groń, który ma około 601 m n.p.m. i jest szczytem raczej leśnym niż widowiskowym, więc to nie jest miejsce, gdzie nagle robi się alpejsko.
To właśnie na tym odcinku czuć, że wracamy trasą mniej oczywistą i bardziej spokojną. Końcowe zejście zielonym szlakiem do Czernichowa prowadzi przez las, a w opisach tej pętli przewija się też motyw starej drogi i bardziej surowego, mniej „wychodzonego” charakteru końcówki. Przyszop sam w sobie jest zalesiony, ale kawałek powyżej szczytu znajduje się polana, a na wschód od niego pojawiają się miejsca, z których otwierają się widoki, więc ten rejon ma więcej do zaoferowania, niż sugerowałaby sama nazwa na drogowskazie.
Mapa szlaku na Czupel z Czernichowa
TRASA: Czernichów – Czupel – Czernichów
Inne szlaki na Czupel
Czupel od strony Czernichowa dobrze pokazuje, że ten szczyt da się zrobić na kilka zupełnie różnych sposobów. Jedne warianty idą bardziej w konkret i szybkie podejście, inne w spokojniejszy rytm albo dorzucają po drodze jeszcze Magurkę, więc wybór zależy bardziej od nastroju na trasę niż od samego celu.
Gdy liczy się krótki, zwarty wariant bez rozciągania wycieczki, dobrze wypada najkrótszy szlak z Międzybrodzia Bialskiego. To trasa bardziej bezpośrednia, z podejściem, które dość szybko przechodzi do rzeczy i nie robi długiego wstępu.
Trochę inną atmosferę ma szlak z Tresnej, bo ten wariant jest mniej oczywisty i spokojniej układa całą wycieczkę. Nie jest to droga dla kogoś, kto chce tylko szybko odbębnić szczyt, raczej dla tych, którzy wolą dłuższy marsz z równym tempem i bardziej leśnym klimatem.
Z kolei szlak z Łodygowic ma w sobie coś najbardziej naturalnego w klasycznym beskidzkim sensie: start z miejscowości, spokojne nabijanie wysokości i bez zbędnych udziwnień po drodze. Dobrze siada wtedy, gdy bardziej pasuje normalna górska wycieczka niż wariant robiony na skróty.
Jeśli sam Czupel to trochę za mało, sensownie wygląda pętla przez Magurkę z Międzybrodzia Bialskiego. Ten wariant jest pełniejszy, bardziej wycieczkowy i ma po drodze schronisko, więc dzień od razu robi się dłuższy, ale też bardziej urozmaicony.
Najbardziej wygodnie wypada chyba szlak przez Magurkę z Przegibka, bo start jest prosty, dojście czytelne, a całość nie zabiera pół dnia. To dobra opcja wtedy, gdy ma być lekko, bez kombinowania, ale nadal z konkretnym celem i schroniskiem po drodze.
Szlak na Czupel z Czernichowa (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto w Czernichowie przy Urzędzie Gminy albo kawałek wyżej przy ul. Turystycznej, bo właśnie stamtąd najczęściej startuje się na niebieski szlak prowadzący pod Czupel. To dobry wybór na ten wariant pętli, bo po zejściu przez Przysłop i Przyszop wracasz z powrotem do Czernichowa, więc nie trzeba kombinować z drugim samochodem.
Tak, ale pod warunkiem że ktoś ma choć podstawową kondycję i nie zniechęca się stromszym podejściem, bo wejście niebieskim szlakiem od Czernichowa jest dość konkretne, miejscami kamieniste i przez dużą część podejścia wyraźnie idzie pod górę. To nie jest trudna technicznie trasa, ale jako pierwszy górski spacer „na luzie” może dać po nogach bardziej, niż sugeruje spokojna nazwa Beskidu Małego.
Nadaje się raczej dla starszych dzieci, które już chodzą po górach i dobrze znoszą dłuższe podejścia, bo odcinek na Czupel od strony Czernichowa jest stromy i męczący. Z maluchem albo dzieckiem, które dopiero zaczyna przygodę ze szlakami, lepiej wybrać łatwiejszy wariant, bo tutaj pierwsza część trasy potrafi szybko sprawdzić humor całej ekipy.
Na samej tej pętli schroniska nie ma, więc warto mieć ze sobą własne picie i coś do jedzenia, zamiast liczyć, że po drodze wyskoczy herbata i szarlotka. Najbliżej stąd do Schroniska PTTK na Magurce Wilkowickiej, ale ono leży poza tym wariantem i trzeba do niego specjalnie odbić ze szczytu albo zaplanować inną trasę.
Tak, ten wariant spokojnie nadaje się na wyjście z psem, o ile zwierzak dobrze radzi sobie na dłuższym, miejscami stromym i kamienistym podejściu. W praktyce większym wyzwaniem niż sam dystans jest tu pierwsza część wejścia, więc przyda się woda, smycz i odrobina rozsądku, zwłaszcza latem.
Sam Czupel jest zalesiony, więc na szczycie nie ma szerokiej panoramy, a większą rolę gra tu satysfakcja z wejścia na najwyższy szczyt Beskidu Małego niż wielki widokowy finał. Ciekawiej robi się w rejonie Przysłopu i w pobliżu polany nad Przyszopem, gdzie przy dobrej pogodzie otwierają się widoki między innymi na Beskid Śląski, okolice Żaru, Jezioro Międzybrodzkie, a także dalsze pasma z Babią Górą w tle.
Najprzyjemniej iść tu wiosną, jesienią albo w suchy letni dzień, bo wtedy leśna trasa daje najwięcej komfortu, a kamieniste podejście nie męczy aż tak bardzo jak w upale albo po deszczu. Po opadach i zimą ten wariant robi się wyraźnie bardziej wymagający, bo strome fragmenty od Czernichowa potrafią być śliskie, więc najlepszy moment to dzień z suchym podłożem i dobrą widocznością.





