Sebastian Kawa jeszcze chwilę temu nie miał czym lecieć. Teraz stanie przed wielką szansą na medal Mistrzostw Świata

Jeden z najbardziej utytułowanych polskich szybowników stanie w maju przed szansą walki o medal mistrzostw świata w klasie otwartej. Jeszcze niedawno nie było jednak pewne, czy Sebastian Kawa w ogóle wystartuje. Reprezentant Polski z Międzybrodzia Żywieckiego w ostatniej chwili zorganizował szybowiec, który ma pozwolić mu rywalizować z najlepszymi zawodnikami świata podczas mistrzostw rozgrywanych w Polsce.

Sebastian Kawa zdążył w ostatniej chwili. Bez szybowca nie byłoby startu

Sebastian Kawa poinformował w mediach społecznościowych, że tuż przed rozpoczęciem mistrzostw udało się dopiąć sprawę najważniejszą z punktu widzenia startu, czyli zdobyć odpowiedni sprzęt. Chodzi o szybowiec JS5, który został wypożyczony dzięki wsparciu firmy Jonker Sailplanes.

Jak przekazał pilot, maszyna przeszła już próby w Niemczech, a w ostatnich dniach finalizowane były jeszcze kwestie formalne. Wszystko działo się na krótko przed zawodami. Kawa zaznaczał, że do rozpoczęcia mistrzostw pozostawało już tylko osiem dni, dlatego cały projekt był realizowany praktycznie na ostatniej prostej.

Sytuacja nie była przypadkowa. Sebastian Kawa otrzymał warunkową nominację do reprezentacji Polski na mistrzostwa świata. Warunek był jeden: musiał znaleźć szybowiec klasy otwartej, który pozwoli realnie rywalizować z czołówką. Bez tego jego start nie byłby możliwy.

Pilot otwarcie mówił wcześniej, że został warunkowo reprezentantem i poleci tylko wtedy, jeśli uda się zdobyć odpowiednią maszynę. Ostatecznie ten cel udało się zrealizować, choć czasu było bardzo mało.

Historyczna szansa dla Polski. Mistrzostwa świata odbędą się w Rudnikach

Start Sebastiana Kawy ma duże znaczenie nie tylko dla niego samego, ale też dla całego polskiego szybownictwa. Biało-czerwoni staną przed szansą na ważny wynik w najbardziej prestiżowej kategorii, czyli klasie otwartej. Ostatni tytuł mistrza świata dla Polski w tej klasie wywalczył w 1993 roku Janusz Centka. Od tamtej pory Polacy nie wrócili już na najwyższy stopień podium.

Kawa od lat zwraca uwagę, że jednym z głównych problemów polskiego szybownictwa wyczynowego pozostaje brak nowoczesnego sprzętu. W klasie otwartej dominują przede wszystkim Niemcy, którzy mają do dyspozycji zarówno najmocniejsze konstrukcje, jak i bardzo silne zaplecze finansowe. W takich realiach walka o medale bez odpowiedniej maszyny staje się znacznie trudniejsza.

Polski zawodnik nie ukrywa, że zakup szybowca tej klasy byłby dla krajowego szybownictwa kluczowy, jeśli celem ma być regularna walka o miejsca na podium, a nie pojedynczy sukces raz na wiele lat. Podkreśla również, że obecnie Aeroklub Polski nie dysponuje maszyną klasy otwartej, która odpowiadałaby poziomowi światowej czołówki. To właśnie dlatego trzeba było szukać sprzętu za granicą i organizować wszystko w ostatniej chwili.

Tegoroczne 40. Szybowcowe Mistrzostwa Świata FAI 2026 odbędą się od 16 do 30 maja 2026 roku na lotnisku Rudniki pod Częstochową. Organizatorem wydarzenia jest Aeroklub Częstochowski. Do udziału zgłosiło się 75 pilotów z całego świata, a rywalizacja będzie toczyć się w trzech klasach: Open, 18-metrowej oraz 20-metrowej Multi-Seat.

Przygotowania do imprezy trwały przez ostatnie dwa lata. W tym czasie testowano lotnisko, procedury operacyjne oraz system zabezpieczenia zawodów, tak aby uczestnicy mogli skupić się wyłącznie na sportowej rywalizacji. Lotnisko w Rudnikach ma utwardzony pas startowy o długości niemal dwóch kilometrów oraz dwa równoległe pasy trawiaste, co pozwala sprawnie obsłużyć dużą liczbę zawodników i sprzętu.

- Reklama -spot_img

Szukaj w beskidinfo

Aktualności