...

Schronisko na Przełęczy Przegibek – beskidzki przystanek z duszą

Są w Beskidach takie przejścia między dolinami, gdzie człowiek nagle zwalnia, choć wcale nie musi. Jakby sama ścieżka podpowiadała: „Jeszcze moment, nie spiesz się, tu dzieje się coś ważnego”. Przełęcz ma w sobie tę szczególną magię zawieszenia – nie jest już startem i nie jest jeszcze celem, a jednak potrafi stać się punktem, do którego wraca się myślami częściej niż do niejednego szczytu. Właśnie dlatego schronisko na Przełęczy Przegibek tak mocno działa na wyobraźnię. Nie chodzi wyłącznie o dach nad głową, ciepły kubek i pieczątkę do książeczki. Chodzi o atmosferę miejsca, które od dekad przyjmuje ludzi zmęczonych, rozgadanych, zmarzniętych, rozśpiewanych – i za każdym razem układa ich w ten sam, górski rytm: prosty, prawdziwy, przyjazny.

Przegibek „ten właściwy” – w sercu Worka Raczańskiego

Nazwa „Przegibek” potrafi zmylić, bo w polskich górach znajdzie się więcej niż jedno miejsce o takim brzmieniu. Schronisko, o którym mowa, leży jednak w Beskidzie Żywieckim, w Grupie Wielkiej Raczy, na wysokości około 1000 m n.p.m., w okolicy, gdzie granica państwowa biegnie grzbietem, a mapy wciąż kuszą czerwonym „szlakiem granicznym”.
To teren Żywieckiego Parku Krajobrazowego – krainy rozległej, dzikiej jak na warunki beskidzkie, z długimi dolinami, gęstymi świerczynami i polanami, na których światło potrafi zmienić charakter krajobrazu w kilka minut.

Okolica bywa nazywana Workiem Raczańskim, bo kształt granicy i układ grzbietów rzeczywiście przypominają wielki worek „związany” gdzieś w rejonie Wielkiej Raczy. To określenie funkcjonuje wśród turystów od dawna, a najlepiej rozumie się je wtedy, gdy przejdzie się choć kawałek czerwonym szlakiem i zobaczy, jak teren faluje, zaprasza i… wciąga w kolejne doliny.
Do tego dochodzi kontekst przyrodniczy: w pobliżu znajdują się rezerwaty, w tym Śrubita oraz Dziobaki – enklawy lasu o cechach bliskich naturalnym, z buczyną karpacką, jodłą i świerkiem oraz z całym „zapleczem” beskidzkiej fauny.

schronisko pttk na przełęczy przegibek
fot. Schronisko PTTK na Przełęczy Przegibek

Od werandy do schroniska – początki, które pachną nartami i drewnem

Historia schroniska na Przełęczy Przegibek zaczyna się nie od wielkiej instytucji, lecz od prywatnej inicjatywy i pasji do gór. W 1923 roku powstał tu niewielki domek letniskowy, związany z Józefem Pietrusiewiczem z Żywca – postacią kojarzoną z narciarskimi wyprawami i organizowaniem górskich wycieczek.
To ważny trop, bo Przegibek od początku był miejscem „w ruchu”: nie samotną chatą na uboczu, tylko punktem na trasie, gdzie ludzie się spotykali, odpoczywali, planowali kolejne przejścia. W 1935 roku budynek został odkupiony i urządzono w nim schronisko turystyczne, a kilka lat później – po modernizacji – mogło już funkcjonować w trybie całorocznym.

W tej opowieści jest coś bardzo beskidzkiego: brak nadęcia, a zamiast tego konsekwencja i praktyczność. Jeśli miejsce miało działać, musiało mieć kuchnię, przestrzeń wspólną, łóżka, zapasy, ludzi, którzy umieją gospodarzyć w górach. I właśnie ten „domowy” rys, wbrew upływowi dekad, do dziś pozostaje jednym z najczęściej wspominanych elementów Przegibka.

Wojna, grabież i powojenna codzienność – schronisko, które przetrwało

Beskidzkie schroniska często mają w życiorysie rozdział wojenny, ale Przegibek zapisał go wyjątkowo wyraźnie. W czasie okupacji schronisko znalazło się pod zarządem niemieckiej organizacji turystyki górskiej Beskidenverein. Gdy sytuacja na pograniczu zaczęła się komplikować, w budynku stacjonowali niemieccy strzelcy alpejscy, a w okolicy działały oddziały partyzanckie. W pewnym momencie schronisko zostało splądrowane przez radzieckich partyzantów; sam budynek ocalał, ale wnętrza zostały ogołocone.

Po wojnie zaczęła się żmudna odbudowa normalności – niekoniecznie spektakularna, za to fundamentalna. Rozbudowywano część noclegową, urządzano większą jadalnię, a później doprowadzano udogodnienia, które dziś wydają się oczywiste, a wtedy były prawdziwą rewolucją: bieżącą wodę i energię (najpierw z agregatu), a w końcu elektryfikację samego osiedla.
W 1987 roku gospodarze Anna i Janusz Frontowie przejęli prowadzenie schroniska i przeprowadzili gruntowną modernizację, kojarzoną m.in. z podniesieniem dachu i rozbudową wschodniego skrzydła.
Ten moment wielu bywalców traktuje jak początek „współczesnego Przegibka” – nadal prostego, ale wyraźnie bardziej przygotowanego na całoroczny ruch, grupy, dłuższe pobyty i zimowe powroty z grzbietu.

schronisko pttk na przełęczy przegibek
fot. Schronisko PTTK na Przełęczy Przegibek

Co oferuje schronisko na Przełęczy Przegibek – warunki, klimat, smaki

Schronisko PTTK na Przegibku działa całorocznie i jest typowym schroniskiem górskim w najlepszym tego słowa znaczeniu: bez hotelowego dystansu, za to z wyraźnym nastawieniem na wędrowca.
Baza noclegowa obejmuje kilkadziesiąt miejsc, zwykle podawane jest 38 łóżek w pokojach o różnej wielkości; w razie tłoku przyjmuje się także noclegi awaryjne „na podłodze” na własnej karimacie – tak, jak w starych, dobrych schroniskach.
Na miejscu działa bufet i jadalnia, są ogólnodostępne sanitariaty z prysznicami, a w części wspólnej znajdzie się przestrzeń, która sprzyja temu, co w schronisku najcenniejsze: rozmowie, suszeniu rzeczy, snuciu planów, graniu w karty, śmiechowi po całym dniu w terenie.

Przegibek ma też reputację miejsca „rodzinnego” i kuchni, do której wraca się nie tylko z głodu, ale i z sentymentu. W opowieściach turystów regularnie pojawia się motyw domowych smaków, ciepła, życzliwego podejścia gospodarzy i tej specyficznej, beskidzkiej gościnności, która nie potrzebuje marketingowych haseł.
Wokół schroniska łatwo też poczuć, że nie jest to „punkt usługowy” w lesie, tylko element większej całości: osiedla Przegibek, związanego administracyjnie z Rycerką Górną, które bywa opisywane jako jedno z najwyżej położonych osiedli w Beskidzie Żywieckim i ma własną, kameralną społeczność.

Dojścia i szlaki – Przegibek jako węzeł wędrówek

Jednym z powodów, dla których schronisko na Przełęczy Przegibek ma tak silną pozycję wśród beskidzkich baz, jest dostępność połączona z „górskim” charakterem dojść. Da się tu dotrzeć z Rycerki-Kolonii po znakach zielonych, korzystając z podejścia, które pozwala wejść w rytm dnia bez brutalnego, beskidzkiego „pionu”.
Są też warianty dojścia od stacji kolejowych w okolicy, a sam Przegibek świetnie spina dłuższe trasy: czerwonym szlakiem granicznym można przejść w stronę Bacówki PTTK na Rycerzowej, a w innym kierunku w stronę schroniska na Wielkiej Raczy.
Dzięki temu Przegibek bywa jednocześnie „celem na weekend” i „przystankiem w drodze” – dla tych, którzy robią pętle, dla tych, którzy idą grzbietem, i dla tych, którzy zbierają dłuższe przejścia w Worku Raczańskim.

W praktyce wygląda to tak: jedni przychodzą na popołudniową herbatę i wracają do doliny jeszcze przed zmrokiem, inni traktują schronisko jako nocleg przed porannym wyjściem na Wielką Raczę, a kolejni przychodzą tu „na przeczekanie” – bo pogoda w tych rejonach potrafi zamknąć świat w mlecznej mgle szybciej, niż zdąży się dopiąć kurtkę. To właśnie w takich momentach najbardziej docenia się schroniskową logikę: drzwi, które nie są jedynie wejściem do budynku, ale przejściem do bezpiecznej, ciepłej strefy.

schronisko pttk na przełęczy przegibek
fot. Schronisko PTTK na Przełęczy Przegibek

Kapliczka, krzyż i opowieści, które przychodzą z lasu

Na Przegibku góry nie kończą się na szlakach. Tu obok codzienności schroniskowej istnieje jeszcze druga warstwa: symboli, miejsc cichych i historii przekazywanych półgłosem. Niedaleko przełęczy stoi niewielka drewniana kapliczka w stylu góralskim, do której prowadzi wąska ścieżka między zabudowaniami, a latem odprawiane są tam msze. Wnętrze kapliczki kryje także pamiątkę w postaci apostolskiego błogosławieństwa z podpisem Jana Pawła II – detal, który dla wielu wędrowców zmienia zwykły spacer w małe, osobiste pielgrzymowanie.

Jeszcze mocniej działa jednak Bendoszka Wielka z charakterystycznym, metalowym Krzyżem Jubileuszowym Ziemi Żywieckiej, ustawionym we wrześniu 2000 roku. Ma on 23,5 metra wysokości i już z daleka staje się punktem orientacyjnym, zwłaszcza gdy idzie się grzbietem w stronę przełęczy albo wychodzi z lasu na bardziej otwarte fragmenty podejścia.
W pogodny dzień krzyż „zbiera” wokół siebie ludzi na dłużej niż tylko na zdjęcie: ktoś siada przy wietrze na trawie, ktoś szuka na horyzoncie zarysów pasm po słowackiej stronie, ktoś czyta tablice, ktoś opowiada dzieciom, że w górach znaki nie są tylko symbolami na mapie, ale historiami postawionymi w przestrzeni. I kiedy potem wraca się do schroniska na Przełęczy Przegibek, w tej samej jadalni spotykają się zupełnie różne światy: ci, którzy przyszli „dla krzyża”, ci, którzy przyszli „dla szlaku”, i ci, którzy przyszli „dla schroniska”.

W takich miejscach rodzą się też opowieści, które trudno zweryfikować co do szczegółu, ale które brzmią prawdziwie, bo pasują do gór: o zimowych wyjściach, gdy śnieg zasypuje drogę do przełęczy i zostają tylko ślady rakiet śnieżnych, o nocach, gdy wiatr gra na świerkach jak na strunach, o turystach, którzy przyszli na jeden weekend, a utknęli na dwa dni dłużej, bo mgła zamknęła grzbiet i jedyne rozsądne było zostać przy cieple pieca, dopóki nie otworzy się widoczność. Przegibek sprzyja takim historiom również dlatego, że leży na styku: lasu i polany, Polski i Słowacji, gwaru jadalni i ciszy rezerwatowych ostoi, w których obowiązuje poruszanie się wyłącznie po wyznaczonych trasach.

schronisko pttk na przełęczy przegibek
fot. Schronisko PTTK na Przełęczy Przegibek
- Reklama -

Podobne Artykuły

Schronisko PTTK Klimczok

Schronisko PTTK Klimczok: kamienny klasyk Beskidów i jego burzliwe losy

0
Są w Beskidach miejsca, do których wraca się jak do „swojego” stołu w kuchni: niby za każdym razem wchodzi się z plecakiem ubłoconym po...
schronisko pttk na hali miziowej

Schronisko na Hali Miziowej: serce Pilska i najwyższa przystań Beskidów

0
Kiedy w Beskidzie Żywieckim zapada zmierzch, a wiatr zaczyna gładzić kosodrzewinę krótkimi, nerwowymi pociągnięciami, góry nagle przestają być „ładnym tłem” do zdjęć. Stają się...
schronisko na dębowcu

Schronisko na Dębowcu: legendy, widoki i przystanek, który kradnie cały dzień

0
Są takie miejsca, które działają jak przełącznik: jeszcze przed chwilą byłeś w mieście, a nagle słyszysz tylko świerki, miękki szelest liści i stłumione kroki...
Schronisko na Soszowie

Schronisko na Soszowie Wielkim – kultowe miejsce między Czantorią a Stożkiem,...

0
W Beskidzie Śląskim są miejsca, do których wraca się nie dlatego, że „trzeba”, tylko dlatego, że człowiek ma na nie zwyczajną ochotę. Schronisko na...
Bacówka PTTK na Rycerzowej

Bacówka na Rycerzowej – Schronisko z duszą na Hali Rycerzowej

0
Są w Beskidach miejsca, które nie muszą niczego udowadniać. Nie krzyczą banerami, nie kuszą rekordami, nie stawiają na „atrakcje” w rozumieniu folderów. A jednak...