Previous
Next

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Zagłębie Sosnowiec 2:2

Piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała zremisowali z Zagłębiem Sosnowiec 2:2 w ostatnim sobotnim meczu 14. kolejki Fortuna 1, Ligi. Górale długo prowadzili po dwóch bramkach Kamila Bilińskiego, ale w 10 minucie doliczonego czasu gry do remisu doprowadził Dominik Jończy.

Trener Dariusz Żuraw na ławce Podbeskidzia jeszcze nie przegrał. Przełamanie w poprzedni weekend na własnym boisku i pierwsze od lipca domowe zwycięstwo zaostrzyło apetyty kibiców gospodarzy przed meczem z Zagłębiem, ale Górale nie poszli za ciosem, bo dali sobie strzelić gola w setnej minucie gry.

Pierwsza połowa spotkania w Bielsku-Białej toczyła się pod dyktando gospodarzy. Prowadzenie dla miejscowych zdobył niezawodny Kamil Biliński po składnej akcji Jeppe Simonsen i Joana Romana. Reprezentant Haiti wyłożył piłkę na 10 m do kapitana Podbeskidzia, a ten zdobył swojego ósmego gola w tym sezonie.

Górale atakowali, ale po strzale z 8 m minimalnie pomylił się Tomasz Jodłowiec. Tuż przed przerwą sędzia Patryk Gryckiewicz podyktował rzut karny dla gospodarzy po faulu Dawida Gojnego na Michale Janocie. Cała sytuacja była dość długo analizowana przez system VAR, a arbiter z Torunia po obejrzeniu całej akcji zmienił swą decyzję, bo wcześniej Joan Roman zagrał piłkę ręką.

W przerwie trener Artur Skowronek dokonał dwóch zmian w słabo grającej drużynie Zagłębia. Na boisku pojawił się m.in. Szymon Sobczak i najlepszy strzelec sosnowiczan zaliczył wejście smoka już po 27 sekundach pakując piłkę do siatki rywali. Po centrze Wojciecha Szumilasa Sobczak strzałem głową z 6 metrów pokonał Matveia Igonena, który w tej sytuacji mógł się zachować dużo lepiej.

Górale potrzebowali kwadrans, żeby się pozbierać po tym niespodziewanym ciosie, ale po godzinie gry znów wyszli na prowadzenie, Na listę strzelców po raz drugi tego wieczoru wpisał się Biliński zostając samodzielnym liderem rankingu I-ligowych snajperów z dziewięcioma trafieniami na koncie.

Przy tej bramce nie obyło się bez wideoweryfikacji, bo sędzia sygnalizował pozycję spaloną Janoty, który zaliczył asystę przy golu. Po dokładnej analizie okazało się jednak, że piłkę podawał mu jeden z sosnowiczan, więc o spalonym nie mogło być mowy.

Podbeskidzie kończyło ten pojedynek w dziesiątkę, bowiem w 90 minucie za odkopnięcie piłki po gwizdku drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Ezequiel Bonifacio. Sędzia doliczył 7 minut dodatkowego czasu gry, ale piłkarze grali w sumie 100 minut i w 10 doliczonej minucie do remisu w ostatniej akcji doprowadził Dominik Jończy.

Dla bielszczan to był piąty z rzędu mecz bez porażki. Zagłębie po raz piąty z kolei pierwsze straciło gola, ale sosnowiczanom znów udało się odrobić straty i ostatecznie zanotowali czwarty wyjazdowy remis w tym sezonie.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Zagłębie Sosnowiec 2:2 (1:0)
Bramki 
1:0 Kamil Biliński (14), 1:1 Szymon Sobczak (46), 2:1 Kamil Biliński (60), 2:2 Dominik Jończy (90+10)

Sędziował Patryk Gryckiewicz (Toruń)

Żółte kartki Markow, Misztal, Janota, Bonifacio, Jodłowiec (Podbeskidzie) – Bykow, Masłowski, Jończy (Zagłębie)

Czerwona kartka Bonifacio (90, Podbeskidzie – za drugą żółtą)

Widzów 3.699

Podbeskidzie Igonen – Bonifacio, Mikołajewski, Wypych, Markow – Simonsen, Janota (79. Celtik), Misztal, Jodłowiec (74. Polkowski). Roman (90+5. Milasius) – Biliński (79. Drzazga)

Zagłębie Gliwa – Ziółkowski (72. Borowski), Jończy, Bykow, Gojny – Bryła (46. Masłowski), Rozwandowicz, Szumilas, Pawłowski, Banaszewski (79. Kulawiak) – Fabry (46. Sobczak).

źródło dziennikzachodni 

Zobacz również..