...

Najlepsze restauracje w Wiśle. Gdzie pysznie zjemy?

Wisła to nie tylko górskie widoki, szum rzeki i klimat beskidzkiego kurortu – to także miejsce, w którym każdy smakosz znajdzie coś dla siebie. Choć miasto nie jest wielką metropolią, kulinarna mapa Wisły potrafi naprawdę pozytywnie zaskoczyć różnorodnością i jakością. Od przytulnych karczm z regionalnymi specjałami (kwaśnica, placki po zbójnicku, oscypki), przez kawiarnie pachnące świeżymi wypiekami, aż po nowoczesne lokale z autorską kuchnią i sezonowym menu – każdy znajdzie tu coś na swój apetyt. Niezależnie od tego, czy szukasz sycącego obiadu po wędrówce, ciepłej herbaty z widokiem na góry, czy kolacji w bardziej eleganckim stylu – Wisła smakuje tak, że chce się wracać.

Kącik Zbójnicki

Kącik Zbójnicki, który znajduje się przy ulicy 1 Maja 43 w Wiśle to restauracja o wyraźnie góralskim charakterze, w której kuchnia kręci się wokół smaków regionu i solidnych, rozgrzewających dań. Menu jest zbudowane tak, żeby dało się tu zjeść zarówno klasycznie „po beskidzku”, jak i wybrać propozycje lżejsze lub bezmięsne — w karcie są dania mięsne, regionalne, a także opcje wegetariańskie i wegańskie.

Wśród propozycji typowo „konkretnych” ważne miejsce zajmują ziemniaczane klasyki. Charakterystycznym daniem są placki ziemniaczane — pojawiają się m.in. w wersji pieczonej „z blachy”, co daje bardziej chrupiący wierzch i równomiernie dopieczony środek, idealny jako baza pod sos, mięso albo dodatki w stylu regionalnym. Jeśli masz ochotę na coś, co łączy domową formę z bardziej restauracyjnym wykończeniem, w karcie znajdziesz też pierogi, w tym wariant z kaczką — to propozycja, w której mięso ma grać pierwsze skrzypce, a całość ma być wyrazista i „syta”, bez przesadnej lekkości.

Dania mięsne są tu prowadzone w stronę aromatu i wyraźnych smaków. W menu pojawia się jagnięcina (np. biodrówka jagnięca), czyli wybór mocno „górski” — mięso z natury intensywne, dobrze pasujące do ziemniaczanych dodatków i sosów opartych na pieczeniu. Obok klasycznych talerzy restauracja proponuje też pomysły bardziej autorskie, jak „ramen góralski”: rozgrzewająca, treściwa zupa w nowoczesnym stylu, ale z lokalnym akcentem w składnikach i przyprawach.

W karcie pojawiają się również propozycje rybne, np. sandacz podawany z pieczonymi warzywami i dodatkami w bardziej eleganckiej kompozycji — dobry wybór, gdy chcesz odpocząć od cięższych dań, ale nadal zjeść coś pełnego smaku. Dla rodzin przydatną informacją jest też to, że dostępne jest menu dziecięce, więc łatwo dobrać porcje i smaki dla młodszych.

Na słodkie zakończenie w menu przewijają się desery o „komfortowym” profilu — m.in. naleśniki i serowe propozycje z sosem, które stawiają na ciepło, kremowość i prostą przyjemność po treściwym obiedzie. Jeśli tworzysz wpis o najlepszych restauracjach w Wiśle i chcesz opisać miejsce przez pryzmat dań, Kącik Zbójnicki pasuje jako adres z kuchnią regionalną, solidnymi porcjami i kartą, w której obok klasyków znajdziesz też kilka nowszych interpretacji.

Karczma Regionalna „U Karola”

Karczma Regionalna „U Karola” w Wiśle to miejsce nastawione na klasyczną kuchnię góralską i polską – taką, która ma rozgrzać po spacerze i zostawić po sobie konkretne wrażenie. Restauracja działa przy ul. Kopydło 117, a w samej karcie widać wyraźnie, że sercem menu są potrawy „regionalne”, mięsa, solidne dodatki ziemniaczane i dania do dzielenia się przy stole.

Na start świetnie pasują przekąski w beskidzkim stylu: chleb ze smalcem i ogórkiem kiszonym, grillowany ser regionalny podany z żurawiną albo pieczarki faszerowane i zapiekane regionalnym serem. To proste połączenia, ale zrobione tak, by od razu wprowadzić w klimat karczmy – słono, aromatycznie i „na ciepło”.

W dziale zup jest wszystko, czego oczekuje się od górskiej kuchni: kwaśnica z ziemniakami, żurek w chlebie na zakwasie z razowego pieczywa, czosnkowa z prażonym boczkiem i grzankami, klasyczny rosół z ręcznie robionym domowym makaronem oraz pomidorowa ze świeżych pomidorów z ryżem. To zupy, które mają być konkretnym pierwszym daniem, a nie lekkim wstępem.

Dalej pojawiają się domowe pierogi (z mięsem i ruskie), sałatki (np. z grillowanym serem regionalnym, żurawinowym sosem i orzechami nerkowca) oraz osobna część dla najmłodszych – m.in. paluszki z kurczaka z frytkami czy ryż zapiekany z jabłkami. Na deser karczma idzie w stronę ciepłych, klasycznych słodkości: ciastko czekoladowe z lodami, tarta z jabłkami z sosem czekoladowym albo lody z gorącymi malinami.

Najbardziej „podpisowe” są jednak dania główne i regionalne. Wśród propozycji szefa kuchni wyróżnia się „Przysmak Karola”: placki ziemniaczane z blachy zestawione z polędwiczką wieprzową, sosem borowikowym i surówką. W tej samej sekcji znajdziesz m.in. kotlet schabowy z kapustą zasmażaną, de volaille z boczkiem i serkiem regionalnym, pieczonego pstrąga z ziemniakami i warzywami oraz połowę kaczki z pyzami ziemniaczanymi okraszonymi boczkiem i cebulką. Są też dania do wspólnego jedzenia: „korytko grillowane” dla dwojga lub czworga z zestawem mięs i dodatków.

Jeśli chcesz wejść najmocniej w regionalny repertuar, karta prowadzi w stronę typowo karczemnych klasyków: „Deska Górala” z golonką, gałuszkami i pierogami z mięsem, schab z borowikami zapiekany regionalnym serem, placek drwala z gulaszem wołowym (na plackach z blachy), pieczeń jagnięca z kluskami śląskimi, golonko po beskidzku z sosem musztardowo-cebulowym czy „Biesiada regionalna” w wersji dla dwóch albo czterech osób z miksu mięs, sera regionalnego i dodatków. Dla fanów dań „odświętnych” jest też gęś pieczona w całości (z informacją, że wymaga zamówienia z wyprzedzeniem).

Ondraszkowa Izba

Ondraszkowa Izba to regionalna karczma w samym sercu Wisły, przy ul. 1-go Maja 56. W środku dominuje klimat drewna i kamienia, czyli dokładnie to tło, do którego pasuje kuchnia oparta na beskidzkich smakach: konkretna, rozgrzewająca i mocno „na aromacie”.

W menu startuje się od klasyków w góralskim stylu. Są proste, treściwe przystawki: oscypek z grilla podany z konfiturą żurawinowo-jabłkową, chleb ze smalcem i własnym ogórkiem małosolnym/kiszonym oraz pieczony pasztet z dziczyzny z konfiturą i pieczywem. Dalej wchodzą zupy, które w Wiśle mają sens przez cały rok: domowy rosół z makaronem, żurek beskidzki z jajkiem, czosnkowa z jajkiem, grzankami i serem, kwaśnica wiślańska (zabielana śmietaną) i pomidorowa z ryżem.

Najbardziej „miejscowa” część karty to dania regionalne kuchni wiślańskiej – tu królują pieczone na blasze placki ziemniaczane w kilku wersjach: ze śmietanką, z wyrzoskami, z sosem grzybowym, a także w wariantach bardziej obiadowych, jak „okidane placki” z gulaszem wieprzowym, żółtym serem i kęsem kwaśnej śmietany czy „zbójnicki placek” z kotletem schabowym i kapustą zasmażaną. Obok pojawia się też smażony ser z frytkami i sosem tatarskim oraz grillowany pstrąg z wiślańskiej hodowli podany z lekką sałatką.

Jeśli masz ochotę na coś „domowego” w najlepszym znaczeniu, warto iść w pierogi ręcznie lepione: z ziemniakami i twarogiem (z okrasą z cebulki na maśle), z mięsem (z boczkiem i cebulką), a także wariant „na zielono” ze szpinakiem i bryndzą; jest również mix pierogów. W części tradycyjnej kuchni polskiej znajdziesz m.in. kurczaka w panierce lub grillowanego z sosem jogurtowo-czosnkowym, roladę wołową z sosem pieczeniowym, kluskami śląskimi i modrą kapustą, golonkę duszoną w sosie grzybowym oraz gulasz wieprzowy w ciepłym chlebie.

Wizytówką „mocniejszych” propozycji są specjalności Ondraszkowej Izby: stek z polędwicy wołowej z masłem czosnkowym, żeberko w ostrym sosie, konfitowane udko z kaczki z jabłkiem w sosie własnym (z kluskami śląskimi i modrą kapustą), jagnięcy gicz duszona w cieszyńskim piwie z tartymi warzywami i ziemniaczanym purée, gulasz z sarny oraz polędwiczki wieprzowe w sosie grzybowym z purée i surówkami. Jest też duża deska/porcja „dla 2 osób”, złożona z różnych mięs i dodatków, kiedy chcesz spróbować kilku smaków naraz.

Na deser karta trzyma się komfortowych, ciepłych nut: „Jabłkowe marzenie” (szarlotka na ciepło z bitą śmietaną i lodami), lody waniliowe z gorącymi malinami i bitą śmietaną oraz suflet czekoladowy z gałką lodów waniliowych. Dla dzieci przewidziano osobne zestawy obiadowe, a także pankejki z sosem czekoladowym lub klonowym.

Fajno Chatka

Fajno Chatka to restauracja położona przy wiślańskim deptaku, na ul. 1 Maja 60B. Lokal działa w samym centrum ruchu turystycznego, więc menu jest ułożone tak, by dało się tu zjeść zarówno szybciej (zupy, pierogi, placki), jak i „pełny obiad” z mięsem, dodatkami i surówkami.

Karta mocno opiera się na kuchni polskiej i regionalnej z góralskimi akcentami. Widać to już w daniach, które idą w stronę sera, wędzonki i grzybów: pojawia się m.in. „Kotlet Bacy” nadziewany bryndzą i wędzonym boczkiem, a także filet z pstrąga „po góralsku” podawany z serem górskim. To smaki zbudowane na słoności i aromacie wędzenia, typowe dla Beskidów, tylko podane w formie restauracyjnego talerza.

Jeśli chodzi o klasykę obiadową, Fajno Chatka trzyma się konkretów. W menu znajdziesz tradycyjne dania mięsne, takie jak rolada wołowa czy pieczeń wieprzowa, a także „golonko po beskidzku z kością” – propozycję dla osób, które lubią cięższe, soczyste mięso w karczemnym stylu. Obok tego pojawiają się też polędwiczki drobiowe w wersji „Czarcie żarcie” (z cebulą i pieczarkami), podawane z opiekanymi ziemniakami i zestawem surówek.

Dobrze rozpisany jest również dział z zupami: możesz trafić na rosół drobiowo-wołowy z makaronem i pomidorową, ale są też pozycje bardziej „górskie”, jak kwaśnica zabielana na wędzonym żeberku, krem czosnkowy z grzankami i tartym serem czy zupa grzybowa na podgrzybkach z ziemniakami. To zestaw, który celuje w rozgrzanie i sytość, a nie w lekkie przystawki.

Warto też zwrócić uwagę na dania „mączne” i ziemniaczane: pierogi (np. ruskie oraz sezonowe warianty, jak kapusta z grzybami) oraz placki ziemniaczane, które w Wiśle są naturalnym wyborem na solidny, regionalny obiad. Do tego dochodzą sałatki – w tym „Sałatka Bacy” z mixem sałat, ogórkiem, pomidorkami, grillowanymi polędwiczkami wieprzowymi, oscypkiem, żurawiną i prażonym słonecznikiem, czyli opcja lżejsza, ale nadal z wyraźnym, lokalnym twistem.

Malinówka

Malinówka to restauracja w Wiśle, w dolinie Malinka, działająca przy ul. Malinka 93. Koncept kuchni opiera się na gotowaniu „od podstaw” — lokal deklaruje przygotowywanie dań na bieżąco i korzystanie z dobrych jakościowo produktów (m.in. własne klarowanie masła oraz współpraca z lokalnymi dostawcami). To miejsce, w którym menu jest skoncentrowane na polskiej klasyce z bardzo wyraźnym motywem rybnym.

Najlepiej widać to w przystawkach, które budują smak wokół pstrąga. W karcie znajdują się m.in. kanapeczki z masłem chrzanowym i wędzonym pstrągiem oraz pulpeciki z pstrąga w marynacie. Jest też galert z pstrąga na żurawinowo-chrzanowej pierzynce — propozycja w chłodniejszym stylu, gdzie delikatna ryba spotyka się z kwaśno-słodkim owocem i ostrzejszą nutą chrzanu.

Dalej wchodzą zupy, które mają rozgrzewać i być pełnoprawnym początkiem obiadu: rosół domowy z makaronem, żurek na zakwasie z puree i jajkiem, kwaśnica na wieprzowinie z wkładką, „grzybuła” z ziemniakami oraz flaczki wołowe z pieczywem. To zestaw mocno „polski” — kwas, mięso, wyrazisty aromat i konkretna treść w misce.

Wśród dań głównych Malinówka gra pstrągiem na kilka sposobów. Najbardziej „podpisowa” wersja to pstrąg smażony na maśle klarowanym z orzechami laskowymi, puree z ziemniaków i sosem borowikowym — danie budowane na maślano-orzechowym smaku, z głębokim, grzybowym tłem. Jeśli wolisz prostszy układ, w menu jest także pstrąg smażony na maśle klarowanym w wersji bez dodatków lub z frytkami. Dla tych, którzy chcą odejść od ryby, karta ma też solidną klasykę: tradycyjny kotlet schabowy z puree i kapustą zasmażaną, polędwiczki wieprzowe z ziemniakami opiekanymi i surówkami (w wariancie z sosem pieprzowym albo borowikowym), sznycel z kurczaka z frytkami i zestawem surówek, a nawet „kassler Magdy Gessler” z sosem chrzanowym, kapustą zasmażaną i puree.

Na słodko Malinówka trzyma się deserów, które pasują do górskiego klimatu: tarta malinowo-orzechowa z sosem pomarańczowo-orzechowym i malinami, szarlotka na gorąco z lodami, domowy sernik (z nutą pomarańczy i cytryny, z musem malinowym) oraz lody „Malinówka” z gorącymi malinami i bitą śmietaną. Są też „Lody Pijana Malina” z malinami, alkoholem i bitą śmietaną — deser bardziej „na wieczór” niż do szybkiej kawy.

3 Ptaki

Trzy Ptaki to restauracja w Wiśle, w dzielnicy Malinka, przy ul. Malinka 139. Menu jest zbudowane wokół kuchni polskiej, ale z bardzo wyraźnym akcentem na drób (kaczka, gęś) i dania przygotowywane w technice sous-vide, dzięki czemu w karcie pojawiają się zarówno klasyczne talerze obiadowe, jak i bardziej autorskie połączenia składników.

W sekcji zup zwraca uwagę „Rosół Trzy Ptaki” – bulion drobiowy gotowany na kurczaku, kaczce i gęsinie, podawany z makaronem i warzywami. Jest też pozycja w stylu domowym, ale bardzo konkretna: „Flaki wołowe jak u cioci Zyty”, serwowane z pieczywem, oraz zmienna „zupa dnia”. To zestaw nastawiony na rozgrzanie i pełny smak, a nie lekką przystawkę.

Wśród lżejszych propozycji pojawiają się sery i sałatki. Przykładem jest camembert pieczony w cieście francuskim z sosem żurawinowym i sałatką na miksie sałat z warzywami i słodkim winegretem. Z kolei sałatka z kurczakiem i pomarańczą łączy sałatę rzymską, mięso drobiowe, cytrus i karmelizowane orzechy, domknięte miodem i winegretem – to wyraźny kierunek na słodko-wytrawne kompozycje.

Najmocniejszy trzon karty to dania główne mięsne, w których pierwsze skrzypce gra kaczka i gęś. Są tu m.in. konfitowana noga z kaczki podawana z kluskami śląskimi i czerwoną kapustą, pierś z kaczki sous-vide z miksem sałat i sosem żurawinowym, a także pieczona kaczka w wersji ćwiartki lub połowy, z ziemniakami z pieca i czerwoną kapustą. Z gęsich propozycji wyróżniają się żołądki gęsie sous-vide w sosie maślano-cebulowym (z kluskami śląskimi i buraczkami z jabłkiem oraz ogórkiem kiszonym) oraz kotlet z mielonej piersi gęsi, podawany z gratinami ziemniaczanymi, buraczkami i sosem hiszpańskim.

Dla osób, które wolą wołowinę i „konkret”, w menu są: wołowina po burgundzku z kluskami śląskimi i brukselką, żebra wołowe z ziemniakami z pieca oraz golonko wolno duszone w piwie, podawane z musztardą, chrzanem i pieczywem. Jest też klasycznie ułożony filet z kurczaka panierowany z dodatkiem grana padano, frytkami i colesławem.

Wątek rybny reprezentuje faszerowany pstrąg – w farszu pojawia się m.in. chorizo, pomidor, papryka i mozzarella, a całość podawana jest z sałatą i sosem czosnkowym. Jeśli chcesz wejść w klimaty „mączne”, karta ma pierogi: z kaczki (podawane w rosole), ze szpinakiem, kozim serem i prażonymi migdałami oraz pierogi ukraińskie; dodatkowo dostępne są kluski śląskie z sosem lub masłem. Dla dzieci przewidziano osobny zestaw (m.in. kurczak panko, rosół z makaronem, nuggetsy i frytki).

Na deser w podstawowej karcie są lody, cafe affogato i sernik na zimno z posypką kokosową, a na stronie restauracji pojawiają się też zamówienia na większe wypieki, m.in. szarlotkę oraz sernik baskijski.

Jedli w Wiśle

„Jedli w Wiśle” to restauracja działająca przy Hotelu Pod Jedlami, przy ul. Beskidzkiej 17 w Wiśle. Wejść można zarówno przez recepcję hotelu, jak i od strony szlaku PTTK na Wiślańskie Trzy Kopce, a lokal jest dostępny także dla osób spoza hotelu. W kuchni ważny jest wątek regionalny i sezonowość – karta zmienia się wraz z porą roku, a wiele pozycji nawiązuje do tradycyjnych receptur i dań kojarzonych z dawną Wisłą.

Menu zaczyna się od przystawek, które są konkretne i wyraziste. Jest tatar wołowy z polędwicy z dodatkami typu ogórek konserwowy, borowik i żółtko, podawany z pieczywem – czyli klasyka doprawiona „leśnym” akcentem. Obok pojawia się kaszanka w panko, zestawiona z jabłkiem (i podana w formie bardziej chrupiącej, przekąskowej).

W zupach restauracja idzie w kierunku głębokiego smaku. Żurek z maślakami jest zbudowany na boczku, maślance, białej kiełbasie i jajku, więc to zupa, która spokojnie może robić za solidny pierwszy posiłek. Jest też rosół „z trzech mięs” (wołowina, kurczak i kaczka) z kluseczkami drobiowymi oraz krem z dyni z marchewką, imbirem i śmietaną – dla tych, którzy wolą łagodniejszy, kremowy profil.

W daniach głównych widać mieszankę polskiej klasyki, regionalnych produktów i kilku nowocześniejszych form. Są policzki wołowe podawane z ziemniakami i warzywami, żeberko wieprzowe z panczkrautem w sosie musztardowym oraz gulasz z dzika serwowany z „buchtą” (drożdżową bułką) i warzywami. Wśród drobiu wyróżnia się udko z kaczki w aromatycznym sosie śliwkowym z kopytkami i czerwoną kapustą. Jeśli celujesz w tradycyjny obiad, w karcie jest też schabowy z puree ziemniaczanym i kiszoną kapustą zasmażaną.

Ciekawie wypada część „burgerowa”: burger z szarpaną wołowiną w bułce własnego wypieku, z serem koniakowskim i ogórkiem kiszonym, oraz burger wege na bazie ciecierzycy. W menu jest też wiślański pstrąg „z jedlovej wędzarni” podany na ciepło z talarkami ziemniaczanymi i kiszoną kapustą, a obok niego np. arancini z borowikami i sosem pomidorowo-parmezanowym czy makaron tagliatelle z kurczakiem i chorizo w śmietanowym stylu.

Na deser restauracja stawia na klasyczne „ciepło i kremowość”: fondant czekoladowy na ciepło z lodami pistacjowymi oraz sernik z rokitnikiem (z warstwą typu Oreo i mascarpone). W karcie dania są oznaczane pod kątem bezglutenowości (część pozycji jest bezglutenowa, a część da się przygotować w wersji bezglutenowej), co ułatwia wybór osobom na diecie.

Zajazd Zieleńska Polana

Zajazd Zieleńska Polana to miejsce w wiślańskiej dzielnicy Malinka, przy ul. Malinka 52, gdzie kuchnia idzie w stronę klasycznej, domowej polszczyzny z góralskim pazurem. To nie jest karta „na pokaz” – dania są ustawione pod sytość i rozgrzanie, czyli dokładnie to, czego chce się po trasie, stoku albo dłuższym spacerze po dolinie.

Najmocniejszym znakiem firmowym są tu placki ziemniaczane. W tej okolicy często spotyka się je w wersji „z charakterem”, i tutaj też tak jest: pojawiają się placki ze szpyrkami (czyli ze skwarkami), które robią robotę intensywnym, lekko wędzonym smakiem i tłustawą, przyjemną chrupkością. Jeśli masz ochotę na pełny, obiadowy zestaw, naturalnym wyborem są placki ziemniaczane z gulaszem – połączenie, w którym ziemniaczana baza wciąga sos, a całość jest „konkretna” do ostatniego kęsa.

W zupach i daniach typowo regionalnych rządzą kwaśne, mięsne i treściwe klimaty. Kwaśnica to tu klasyk – kwaśna, wyrazista, stawiająca na kapuściany kwas i solidną wkładkę. Obok niej pojawia się „żebroczka”, czyli mięsna propozycja oparta o żeberka (często traktowana jako danie, które ma rozgrzać i nasycić), a do tego prosty rosołek – idealny, gdy chcesz zacząć lżej, ale nadal „po domowemu”.

Jeśli wolisz klasyczne drugie danie, w repertuarze jest również schabowy – bez kombinowania, za to w stylu, który pasuje do karczmy: porządny kawałek mięsa, panierka i dodatki, które mają domknąć temat obiadu. W tej samej „domowej” lidze mieszczą się pierogi i naleśniki – kuchnia deklaruje je jako świeżo przygotowywane, a nie odgrzewane, co dobrze pasuje do charakteru miejsca.

Wątek rybny też ma tu swoje miejsce – w menu przewija się pstrąg, w tym wariant „w migdałach”, czyli delikatniejszy profil smakowy: ryba plus maślano-orzechowa nuta i lekkość w porównaniu z cięższymi daniami mięsnymi. A kiedy przychodzi ochota na coś słodkiego, Zieleńska Polana idzie w proste, domowe kierunki – pojawiają się pączki i sernik, czyli deserowy duet, który pasuje do górskiej herbaty i spokojnego popołudnia w Malince.

Restauracja – Pizzeria Belweder

Restauracja – Pizzeria Belweder w Wiśle łączy dwie kuchenne „nogi”: porządną pizzę w stylu włoskim i zestaw dań obiadowych, które spokojnie mogą konkurować z klasyczną restauracyjną kartą. Lokal działa przy ul. Wyzwolenia w Wiśle (w źródłach pojawia się numer 48), a menu jest rozpisane tak, by dało się tu zjeść zarówno szybki lunch, jak i dłuższą kolację z kilkoma daniami.

Najmocniej wybrzmiewa tu sekcja pizzy – w dostawie i rezerwacjach podawana jest średnica 32 cm, a składniki idą w stronę jakościowych serów i dojrzewanych wędlin. Wśród klasyków jest Margherita (także w wersji bufala na sosie z pomidorów pelati, z mozzarellą z mleka bawolego, pieczonymi pomidorkami i bazylią), a obok niej Quattro formaggi z mieszanką serów (m.in. fior di latte, gorgonzola, grana padano i ricotta) oraz wyraźnie pikantna Diavola z ostrą włoską salami i peperoncino. Są też pozycje bardziej „autorskie”: Pere e pepe łączy gorgonzolę z pieczoną gruszką i świeżo mielonym pieprzem, a Boscaiola idzie w stronę leśnych smaków z borowikiem i rozmarynem. Dla fanów ryb jest Tonno z tuńczykiem, a dla wegetarian – Vegetariana z grillowanymi warzywami (cukinia, bakłażan, papryka) i dodatkami ziół.

Jeśli zamiast pizzy wolisz „talerz obiadowy”, karta ma kilka mocnych dań głównych. Pojawiają się policzki wołowe z puree, burakiem, szczypiorkiem i sosem demi-glace, smażony pstrąg górski z sałatą rzymską, pieczonym ziemniakiem oraz kwaśną śmietaną i szczypiorkiem, a także polędwiczka wieprzowa z zapiekanką ziemniaczaną, borowikami i demi-glace (plus konfitowana marchew). Jest też panierowana pierś z kurczaka w zestawie z puree i lekkimi dodatkami oraz placek ziemniaczany podany z wołowym gulaszem, ogórkiem kiszonym i śmietaną – opcja wprost z górskiej, sycącej tradycji.

Belweder ma również dział „bardziej na luzie”: burgery (np. wołowy na brioche z sosem koktajlowym i serem mimolette, wersja „Wiślany Drwal” z BBQ, żurawiną, boczkiem i oscypkiem, a także pulled pork i burger wege) oraz sałatki – w tym a’la cezar z kurczakiem, grzankami, parmezanem i boczkiem oraz sałatka z rostbefem z oliwkami, suszonymi pomidorami i kremem balsamicznym. W części makaronowej znajdziesz m.in. carbonarę na guanciale z pecorino i żółtkiem oraz spaghetti z krewetkami z białym winem, czosnkiem i pietruszką.

Na deser karta trzyma się sprawdzonych klasyków: tiramisu, sernik, deser lodowy oraz szarlotka na ciepło z lodami. Dla dzieci przewidziano osobne pozycje, m.in. nuggetsy z frytkami, mini pizzę i krem pomidorowy z mozzarellą i pesto bazyliowym.

Restauracja U Farmera

Restauracja U Farmera znajduje się w centrum Wisły, przy ul. 1 Maja 57, i ma kartę ułożoną tak, żeby dało się tu zjeść zarówno coś na szybko, jak i pełny, sycący obiad. W menu widać połączenie kuchni regionalnej z pozycjami „miejskimi” (burgery, makarony), więc łatwo dobrać danie pod apetyt i porę dnia.

Dobrym wstępem do jedzenia są przystawki w stylu beskidzkim. W karcie pojawia się oscypek (3 sztuki) – podawany zawijany w boczku i z żurawiną, czyli klasyczne połączenie słonego sera, dymnego aromatu i owocowej słodyczy. Druga charakterystyczna przystawka to „Plince”: dwa placki ziemniaczane z kremowym twarożkiem czosnkowym i boczkiem, okraszone koperkiem. To propozycja, która od razu ustawia smak na konkretny: ziemniak, czosnek, zioło i wyraźna, mięsna nuta.

Trzon karty jest szeroki i podzielony na czytelne sekcje: zupy, makarony, pierogi, dania z wieprzowiny i drobiu, ryby, dania regionalne, burgery, a także zestawy „koryto” do jedzenia w kilka osób oraz osobne dania dla dzieci. Dzięki temu możesz tu iść w stronę typowo karczemnych smaków albo wybrać coś bardziej „casualowego”.

Jeśli zależy Ci na regionalnym obiedzie, w menu przewijają się klasyki Śląska i Beskidów: rolada podawana z kluskami śląskimi, placki ze śmietaną oraz placki ziemniaczane z gulaszem. W części zup pojawia się też żurek z kiełbasą – danie, które w górskim klimacie naturalnie sprawdza się jako porządny, rozgrzewający start.

Równolegle Restauracja U Farmera trzyma w karcie burgery (jako osobną kategorię), co dobrze pasuje do miejsca położonego przy deptaku: można wpaść na szybki, konkretny posiłek bez rezygnowania z lokalnego charakteru dodatków i smaków. Całość domyka zestaw propozycji, które często towarzyszą takiej karcie: makarony, pierogi i ryby, czyli opcje dla tych, którzy chcą uciec od cięższej, mięsnej klasyki, ale nadal zjeść „normalny obiad”, a nie tylko przekąskę.

- Reklama -

Podobne Artykuły

10 najlepszych restauracji w Żywcu

10 najlepszych restauracji w Żywcu. Gdzie pysznie zjemy?

0
Żywiec to nie tylko malownicze krajobrazy, Jezioro Żywieckie i znane piwo – to także miejsce, w którym każdy smakosz znajdzie coś dla siebie. Choć...