MZK odpowiada na zarzuty po incydencie w autobusie. Prezes wyjaśnia, dlaczego nagranie nie zostanie opublikowane

Wokół incydentu z udziałem ukraińskich pasażerek w autobusie linii numer 8 pojawia się coraz więcej niepotwierdzonych informacji. Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej odpowiada na zarzuty dotyczące rzekomego ukrywania lub modyfikowania nagrania z monitoringu. Prezes spółki podkreśla, że materiał został zabezpieczony przez organy ścigania, a o jego dalszym wykorzystaniu nie decyduje przewoźnik.

MZK reaguje na dezinformację wokół nagrania

Po nagłośnieniu zdarzenia w internecie zaczęły pojawiać się różne wersje jego przebiegu. Część komentujących sugerowała, że młode obywatelki Ukrainy miały sprowokować mężczyznę, między innymi poprzez plucie. Inni zarzucali przewoźnikowi, że nie pokazuje całego filmu z monitoringu, ponieważ chce ukryć niewygodne fragmenty zdarzenia.

Do tych opinii odniósł się prezes MZK w Bielsku-Białej Hubert Maślanka. Zapewnił, że spółka nie przygotowuje żadnej zmienionej wersji materiału i nie ma obecnie możliwości ingerowania w oryginalny zapis. Nagranie zostało już zabezpieczone przez policję i znajduje się w dyspozycji organów prowadzących postępowanie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Żywcu.

Materiał był również wykorzystywany podczas pierwszych czynności procesowych. Zdaniem prezesa sugestie, że przewoźnik mógłby obecnie modyfikować nagranie, nie znajdują żadnego oparcia w faktach.

MZK nie zamierza samodzielnie publikować filmu. Hubert Maślanka wskazuje, że zapis jest dowodem w trwającym postępowaniu przygotowawczym, a jego rozpowszechnienie bez zgody właściwych organów mogłoby oznaczać naruszenie prawa.

Prezes przywołuje art. 241 § 1 Kodeksu karnego, dotyczący publicznego rozpowszechniania bez zezwolenia informacji z postępowania przygotowawczego przed ich ujawnieniem podczas rozprawy sądowej. Za złamanie tego przepisu grozi grzywna, ograniczenie wolności albo kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

– Jako prezes spółki mam obowiązek działać na podstawie prawa i w granicach prawa – zaznacza Hubert Maślanka.

Jak podkreśla, decyzja dotycząca ewentualnego udostępnienia nagrania nie zależy od jego osobistego stanowiska. Znaczenie mają przepisy, dobro postępowania oraz konieczność ochrony osób zarejestrowanych przez kamery i mikrofony znajdujące się w autobusie.

Nawet gdyby prokuratura lub sąd wyraziły zgodę na publikację, film wymagałby wcześniejszego zanonimizowania. Konieczne byłoby między innymi zamazanie twarzy oraz usunięcie innych elementów pozwalających na rozpoznanie pasażerów.

Prezes zwraca uwagę, że taka techniczna ingerencja mogłaby następnie zostać przedstawiona w internecie jako kolejny dowód rzekomej manipulacji. Jego zdaniem część osób domagających się publikacji materiału nie oczekuje rzetelnego wyjaśnienia sprawy, ale szuka kolejnych powodów do podsycania sporu.

– Nie będę łamał przepisów prawa wyłącznie w celu podsycania igrzysk, które urządzają sobie politycy i określone środowiska. To stanowisko jest z mojej strony ostateczne i jestem zdeterminowany, żeby go strzec – mówi prezes MZK.

Hubert Maślanka zaznacza, że przewoźnik musi chronić interes spółki, jej pracowników oraz byłego już pracownika uczestniczącego w zdarzeniu. Nie oznacza to jednak usprawiedliwiania jego zachowania. MZK wcześniej jednoznacznie potępiło jego postępowanie i zdecydowało o zakończeniu z nim współpracy.

Prezes apeluje, aby dalsze ustalanie przebiegu incydentu pozostawić policji i prokuraturze. Wzywa również do nierozpowszechniania niesprawdzonych informacji oraz niewykorzystywania sprawy do atakowania przewoźnika i około 600 osób zatrudnionych w spółce.

Co wydarzyło się w autobusie linii numer 8?

Do incydentu doszło 11 lipca w autobusie MZK w Bielsku-Białej. Podróżujący linią numer 8 mężczyzna zaatakował słownie trzy obywatelki Ukrainy, w tym dwie osoby małoletnie. Używał wulgaryzmów oraz obrażał pasażerki ze względu na ich narodowość.

54-latek był pracownikiem bielskiego przewoźnika, jednak w czasie zdarzenia nie wykonywał obowiązków służbowych. Przebywał na zwolnieniu lekarskim i jechał autobusem jako pasażer.

Na agresywne zachowanie zareagował kierowca, który wyprosił mężczyznę z pojazdu. Po zdarzeniu MZK poinformowało o zakończeniu współpracy z pracownikiem.

Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut publicznego znieważenia trzech obywatelek Ukrainy z powodu ich przynależności narodowej. Odpowiada również za naruszenie nietykalności cielesnej jednej z pokrzywdzonych.

Podejrzany przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Został objęty dozorem policji oraz zakazem kontaktowania się z pokrzywdzonymi.

MZK wcześniej przedstawiło opis zapisu monitoringu. Wynika z niego, że jedna z dziewczynek wyciągnęła nogi w kierunku koleżanki siedzącej na fotelu znajdującym się poniżej. Po zwróceniu uwagi przez mężczyznę postawiła nogi na podłodze.

Przez dłuższą chwilę nie dochodziło do konfliktu. Dopiero później 54-latek zaczął krzyczeć, używać wulgaryzmów i kierować obraźliwe słowa wobec młodych pasażerek. Zapis obrazu i dźwięku z autobusu pozostaje materiałem dowodowym w postępowaniu prowadzonym przez policję pod nadzorem prokuratury.

spot_img
- Reklama -spot_img

Szukaj w beskidinfo

Aktualności