Wypadek kolejowy pod Żywcem – mija 18 lat od niebezpiecznego zdarzania.

foto. Wisła Nasze Miasto

Wypadek kolejowy, który miał miejsce 18 lat temu, wciąż pozostaje jednym z najbardziej dramatycznych zdarzeń w naszym regionie. To cud, że tamtego dnia nikt nie zginął.

Przebieg wypadku kolejowego pod Żywcem

Dokładnie 18 lat temu, doszło do niebezpiecznej kolizji dwóch pociągów osobowych relacji Sucha Beskidzka – Żywiec i Żywiec – Sucha Beskidzka.

Pierwszy z nich, pociąg oznaczony numerem 34527, wyruszył z Suchej Beskidzkiej o godzinie 14:00, podążając w kierunku Żywca. Drugi, o numerze 43524, opuścił Żywiec o 14:33 i zmierzał w stronę Suchej Beskidzkiej. Według rozkładu jazdy, oba pociągi miały spotkać się na stacji Jeleśnia o godzinie 14:58. Niestety, los miał inny scenariusz.

Wszystko rozpoczęło się około 14:38, gdy pociąg 34527 zbliżał się do przystanku Hucisko. Maszynista tego składu, Czesław Gołuszka, zauważył, że jego pociąg ma poważne problemy z hamowaniem. Zarówno hamulec główny, jak i ręczny nie reagowały na próby zatrzymania pojazdu.

Po odjeździe z Huciska, sytuacja w pociągu 34527 stała się jeszcze bardziej dramatyczna. W wyniku braku hamowania, skład osiągnął prędkość 70 km/h, podczas gdy dozwolona na tym odcinku trasy była prędkość 40 km/h.

O godzinie 14:45 maszynista Czesław Gołuszka podjął decyzję, która mogła uratować życie wielu pasażerom. Skontaktował się z dyżurną ruchu w Jeleśni, Danutą Gancarz, informując ją o niesprawności hamulców

“Jeleśnia, zróbcie coś, stawcie przelot, bo nie mam hamowania,”

Według procedur, dyżurna ruchu w Jeleśni powinna skierować pociąg 34527 na ślepy tor, który znajdował się na stacji. Zamiast tego, dyżurna skontaktowała się z maszynistą pociągu 43524 relacji Żywiec – Sucha Beskidzka, Ryszardem Budziakiem, i nakazała mu zmianę kierunku jazdy z powrotem do Żywca. To był początek dramatycznego wyścigu z czasem.

Pomimo skrajnie trudnej sytuacji, załoga pociągu 43524 podjęła odważną decyzję. Jednocześnie próbowali informować maszynistę pociągu 34527 o zbliżającym się niebezpieczeństwie przez radiotelefon. Warto zaznaczyć, że nie było to łatwe zadanie, ponieważ pociąg 34527 przekraczał dozwoloną prędkość.

Osobowy 34527 przejechał przez stację w Jeleśni z prędkością około 90 km/h – dwa razy szybciej, niż było dozwolone przepisami. W rezultacie, po kilku minutach Maciej Polak zauważył z kabiny od strony Suchej nadjeżdżającego EN57-840 (43524 w stronę Żywca rozpędził się do 70 km/h) i zaczął przekazywać maszyniście orientacyjny dystans między składami w metrach. Budziak odpowiadał na te komunikaty ostrożnym wdrażaniem hamowania w celu złagodzenia siły zderzenia. Gdy odległość wyniosła 30 metrów, kierownik pociągu 43524 wycofał się w głąb składu, a maszynista uruchomił hamowanie na wysokości Świnnej w celu wyhamowania pociągów przed mostem kolejowym w Żywcu. Po zderzeniu, oba pociągi przejechały jeszcze około 300 metrów, zanim zdołały się zatrzymać.

Skutki i przyczyny wypadku w gminie Jeleśnia

W wyniku tego dramatycznego wydarzenia, ranni zostali obaj maszyniści oraz sześciu pasażerów. Został również uszkodzony tor linii kolejowej nr 97, który musiał być odbudowany. Ponadto, oba elektryczne zespoły trakcyjne EN57-840 i EN57-1271 zostały poważnie uszkodzone. Szacunkowe straty materialne wyniosły około 25 tysięcy złotych.

Według protokołu powypadkowego, przyczyną pierwotną wypadku była utrata skuteczności hamowania na skutek oblodzenia wkładek hamulcowych. Jako przyczyny pośrednie zakwalifikowano niekorzystne warunki atmosferyczne, wysokość pokrywy śnieżnej ponad główkę szyny oraz ujemną temperaturę. Potwierdziła to również jazda kontrolna w dniu 28 grudnia 2005. Na podstawie obu zdarzeń stwierdzono, że zastosowane kompozytowe wkładki hamulcowe wykonane z materiału FR502 typu LL stanowią zagrożenie bezpieczeństwa ruchu kolejowego.

Źródło: Wikipedia

Udostępnij na Facebooku:

Share on facebook
Facebook

Reklama

Zobacz również..

Reklama

STRONY

Nasze SOCIAL
Kontakt
Przewiń do góry