Pod koniec XIX wieku Bielsko, zwane wówczas „małym Wiedniem”, dynamicznie się rozwijało. Było jednym z najważniejszych ośrodków przemysłowych i kulturalnych w Galicji. Rosła liczba mieszkańców, a wraz z nią potrzeba sprawnej komunikacji. Nic dziwnego, że właśnie tutaj, jako w jednym z pierwszych miast na ziemiach polskich, pojawił się tramwaj elektryczny. Uroczyste uruchomienie pierwszej linii nastąpiło 11 grudnia 1895 roku – zaledwie kilka lat po Lwowie i Warszawie.
Dla mieszkańców był to symbol nowoczesności i postępu. Pierwsza linia prowadziła z Dworca Kolejowego do popularnego miejsca wypoczynku – Cygańskiego Lasu. Liczyła niespełna 5 kilometrów długości, a przejazd trwał około 22 minut. Wagoniki kursowały co 20 minut, przewożąc początkowo kilkadziesiąt tysięcy pasażerów rocznie. Już po kilku latach liczba ta wzrosła do setek tysięcy, a następnie milionów – co pokazuje, jak ogromnym sukcesem okazała się ta inwestycja.
Złota era tramwajów w Bielsku
W pierwszych dekadach XX wieku tramwaje szybko stały się podstawą komunikacji miejskiej. Rozkłady jazdy były coraz gęstsze, a wozy kursowały niemal od świtu do późnego wieczora. W 1904 roku roczna liczba pasażerów przekroczyła pół miliona, a w latach 20. – już ponad 2 miliony. Dla porównania – było to wówczas więcej niż mieszkańców całej aglomeracji, co oznacza, że przeciętny mieszkaniec podróżował tramwajem wielokrotnie w ciągu roku.
Pasażerowie cenili tramwaje za punktualność, wygodę i dostępność. Tory przecinały najważniejsze ulice miasta, łącząc nie tylko dworzec z terenami rekreacyjnymi, ale też dzielnice robotnicze z fabrykami. Wozy towarowe przewoziły materiały do zakładów włókienniczych, co jeszcze bardziej podkreślało ich rolę w rozwoju gospodarczym regionu. W tamtym czasie tramwaj nie był jedynie środkiem transportu – stanowił element miejskiej tożsamości i dumy.

Międzywojnie i czasy wojny
Po 1918 roku Bielsko znalazło się w granicach odrodzonej Polski, a tramwaje wciąż cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. W 1926 roku zwiększono częstotliwość kursów do około 11 minut, co uczyniło komunikację jeszcze bardziej efektywną. Tabor rozrósł się do 31 wozów, w tym kilku specjalnych, przeznaczonych do przewozu towarów. Coraz częściej pojawiały się też dyskusje o dalszej rozbudowie sieci, która miała objąć kolejne dzielnice i sąsiednie miejscowości.
II wojna światowa przyniosła duże trudności, jednak tramwaje nadal kursowały. W latach 1941–1944 przewoziły ponad 3 miliony pasażerów rocznie, co dowodzi, że były absolutnie niezbędnym środkiem transportu w trudnym czasie. Choć zdarzały się przerwy w dostawach prądu, a infrastruktura była zaniedbywana, tramwaje wciąż pełniły swoją rolę. Po wejściu Armii Czerwonej w 1945 roku na pewien czas ruch wstrzymano, lecz szybko go wznowiono, bo mieszkańcy nie wyobrażali sobie codzienności bez tramwaju.
Druga linia i niespełnione plany rozbudowy
W 1951 roku uruchomiono drugą linię, która prowadziła do Aleksandrowic (Hulanki). Jej długość wynosiła około 2,6 kilometra, a przejazd trwał 16 minut. Choć była jednotorowa, szybko stała się bardzo popularna, bo łączyła rozwijającą się dzielnicę z centrum miasta. Mieszkańcy oczekiwali, że to dopiero początek większej modernizacji całej sieci.
Pojawiały się śmiałe wizje budowy kolejnych odcinków – do Szczyrku, Lipnika, Dębowca, a nawet w kierunku Szyndzielni. Gdyby udało się je zrealizować, Bielsko-Biała mogłaby dziś konkurować z takimi miastami jak Kraków czy Gdańsk pod względem rozwiniętej sieci tramwajowej. Niestety, plany te pozostały na papierze. Władze komunistyczne zaczęły preferować autobusy, które były tańsze w eksploatacji i nie wymagały kosztownej infrastruktury torowej.

Decyzja o likwidacji i ostatni kurs
Na przełomie lat 60. i 70. coraz częściej mówiło się o likwidacji bielskich tramwajów. Argumentowano to kosztami utrzymania, zatłoczonymi ulicami oraz koniecznością dostosowania miasta do rosnącej liczby samochodów. Mieszkańcy protestowali – zbierali podpisy, pisali listy i apelowali do władz, aby zachować przynajmniej jedną linię. Jednak decyzja zapadła: tramwaje miały zniknąć.
Ostatni kurs odbył się 30 kwietnia 1971 roku o godzinie 22:30. Wiele osób przyszło pożegnać swój ulubiony środek transportu, robiąc zdjęcia i dokumentując tę symboliczną chwilę. Następnego dnia komunikację miejską oparto już wyłącznie na autobusach marki Ikarus, które sprowadzono m.in. w zamian za przekazanie części tramwajów do Łodzi. W ten sposób zakończyła się pewna epoka – po 76 latach istnienia tramwaje w Bielsku-Białej przeszły do historii.
Dziedzictwo i pamięć o tramwajach
Choć tory zniknęły z ulic miasta, pamięć o tramwajach wciąż była żywa. Już w latach 90. powstało Muzeum Tramwajów w Bielsku-Białej, w którym zgromadzono historyczne wagony. Z czasem kolekcję przeniesiono do Muzeum Motoryzacji, gdzie eksponaty wciąż czekają na renowację. Dzięki pasji lokalnych pasjonatów część z nich udało się zachować w dobrym stanie, a niektóre nawet przywrócono do ruchu podczas specjalnych wydarzeń.
W 2013 roku na placu Żwirki i Wigury odsłonięto mural autorstwa Jacka Grabowskiego i Piotra Wisły, który przedstawia bielskie tramwaje z lat 30. XX wieku. To artystyczne upamiętnienie ma nie tylko wartość historyczną, ale też edukacyjną – przypomina młodszym pokoleniom, że ich miasto miało kiedyś własną sieć tramwajową. Co jakiś czas powraca temat stworzenia repliki tramwaju w centrum miasta, jednak wysokie koszty sprawiają, że projekty te wciąż pozostają w sferze marzeń.






