Previous
Next

Bardzo wysoka porażka Podbeskidzia

W sobotnim meczu 8. kolejki Fortuna 1. Ligi Podbeskidzie Bielsko-Biała przegrało na wyjeździe ze Stalą Rzeszów aż 0-5.

Piłkarzy Podbeskidzia w drodze do Rzeszowa spotkała przykra niespodzianka – w pewnym momencie musieli przerwać podróż i poczekać na autokar zastępczy, bo w ich pojeździe pękły dwie tylne opony. Do celu dotarli bezpiecznie, ale myślami pozostali chyba na poboczu autostrady. W sobotnie popołudnie na boisku Stali przypominali samochód, który wyjechał na drogę z niedokręconymi kołami. Katastrofa czyhała więc już na pierwszym wirażu – gdy tylko gospodarze zaczęli atakować, odkryli liczne dziury w obronie Podbeskidzia i rozstrzygnęli losy meczu w niespełna pół godziny.

Trudno było odróżnić, która z drużyn jest kandydatem do awansu do PKO Ekstraklasy, a która właśnie wróciła na drugi poziom ligowy po 28 latach przerwy. Bielszczanie początkowo próbowali narzucić swój styl gry, ale w ich poczynaniach nie było widać żadnej koncepcji. Brakowało im też elementarnej koncentracji – tylko w pierwszej połowie byli łapani na spalonego aż siedem razy, a pod własną bramką pozostawiali rywalom mnóstwo miejsca do oddawania strzałów. Na ich tle beniaminek z Rzeszowa wyglądał jak dojrzały i doświadczony zespół, który wyszedł na boisko pewny swego.

Stal prowadziła dwiema bramkami już po dziesięciu minutach. Ezequiel Bonifacio nie doskoczył na czas do Piotra Głowackiego, a ten zgrał piłkę do niepilnowanego w polu karnym Bartłomieja Poczobuta, który pokonał Matveia Igonena. Chwilę później estoński bramkarz był bezradny, gdy po stałym fragmencie gry zbyt krótko wybił piłkę Tomasz Jodłowiec. Ani doświadczony pomocnik Górali, ani żaden z jego kolegów nie byli w stanie doskoczyć do Kacpra Piątka, który silnym strzałem podwyższył prowadzenie Stali.

Gospodarze wycofali się na własną połowę, by bezpiecznie kontrolować przebieg gry, ale przy zagubieniu piłkarzy Podbeskidzia grzechem było nie pokusić się o zdobycie kolejnej bramki. Nie trzeba było nawet oddawać strzału – Dawid Olejarka jedynie próbował dośrodkować piłkę w pole karne, ale ta trafiła w głowę Julio Rodrigueza i wpadła do siatki obok zdezorientowanego Igonena.

Stal nie miała litości i w drugiej połowie wbiła jeszcze dwa gole po uderzeniach Olejarki i Bartosza Wolskiego. W 54 minuty w Rzeszowie bielszczanie stracili zatem tyle samo bramek, ile we wcześniejszych siedmiu meczach tego sezonu. Zaliczyli tym samym najwyższą porażkę w historii swoich występów na drugim poziomie ligowym.

Porażka ze Stalą była dla Podbeskidzia trzecią w czterech ostatnich meczach, a jej druzgocący styl nie przejdzie w Bielsku-Białej bez echa. Posada trenera Mirosława Smyły będzie w najbliższych dniach przedmiotem gorących dyskusji.

Stal Rzeszów 5-0 Podbeskidzie Bielsko-Biała
Bartłomiej Poczobut 7′, Kacper Piątek 10′, Julio Rodríguez 26′ (sam.), Dawid Olejarka 51′, Bartosz Wolski 54′

Stal: Przemysław Pęksa – Franciszek Polowiec, Łukasz Góra, Krystian Wrona, Piotr Głowacki – Bartłomiej Poczobut, Dawid Olejarka (66′ Ramil Mustafajew), Bartosz Wolski (76′ Krzysztof Danielewicz) – Damian Michalik (66′ Wiktor Kłos), Kacper Piątek (66′ Kacper Sadłocha), Andreja Prokić (66′ Patryk Małecki).

Podbeskidzie: Matvei Igonen – Jeppe Simonsen, Julio Rodríguez, Iwajło Markow, Ezequiel Bonifacio – Michał Willmann (46′ Marcel Misztal), Mathieu Scalet (46′ Krzysztof Drzazga), Tomasz Jodłowiec (62′ Daniel Mikołajewski), Maksymilian Sitek, Joan Román (62′ Emre Çeltik) – Kamil Biliński (76′ Kacper Wełniak).

Żółte kartki: Wolski, Głowacki.
Sędziował: Grzegorz Kawałko (Olsztyn).

Widzów: 2362

źródło/foto dziennikzachodni 

Zobacz również..