DŁUGOŚĆ SZLAKU
8.7KM
SUMA WZNIESIEŃ
538m
CZAS PRZEJSCIA
3:00h
TYP TRASY
Pętla
REGION
Beskid Mały
SCHRONISKO
Tak
NAJWYŻSZY PUNKT
908m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★☆☆☆
Opis szlaku
Magurka Wilkowicka to jeden z tych kierunków, które dobrze działają wtedy, gdy masz ochotę na górę bez wielkiej logistyki, ale też bez spaceru, po którym człowiek zastanawia się, czy to już było wszystko. Start z okolic Stalownika daje szybkie wejście w teren, a sama pętla ma sensowny rytm: najpierw podejście przez Rogacz, potem Magurka, a na koniec zejście przez Sokołówkę z powrotem do Bielska-Białej. Nie trzeba tu robić wyprawy życia, żeby poczuć, że była to porządna górska wycieczka.
To dobra opcja dla osób, które lubią trasę z charakterem, ale bez przesadnego kombinowania. Po drodze są miejsca, które mają swój klimat, jest schronisko, są fragmenty bardziej leśne i takie, gdzie robi się trochę luźniej wokół, a do tego wszystko zamyka się w pętli o długości 8,7 km, na którą warto założyć około 3 godzin marszu. Taki wariant ma jeszcze jedną zaletę: nie trzeba wracać tą samą drogą i liczyć, że na końcu nagrodą będzie tylko widok własnego samochodu.
Od Stalownika do Rogacza
Początek jest wygodny organizacyjnie, bo przy Stalowniku działa niewielki leśny parking i właśnie stąd najłatwiej ruszyć od razu w stronę szlaku. Na samym starcie nie ma jeszcze wielkiego górskiego patosu, raczej spokojne wejście w trasę, które po chwili zostawia zabudowania za plecami i zaczyna prowadzić wyraźniej pod górę. To nie jest ten typ podejścia, który udaje łagodny spacer przez pół godziny, a potem nagle pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Tutaj dość szybko wiadomo, że nogi będą miały coś do roboty.
Na tym odcinku pojawia się krótki fragment dojścia drogą, a potem robi się bardziej terenowo: szutrowo, leśnie i coraz bardziej pod górę. Właśnie to przejście wypada tu całkiem naturalnie, bo nie ma wrażenia sztucznego dreptania po asfalcie przez pół lasu. Jest raczej klasyczny beskidzki układ: trochę dojścia, potem ścieżka bierze sprawy w swoje ręce i zaczyna prowadzić już tak, jak powinna. Gdy docierasz w rejon Chatki na Rogaczu, klimat zmienia się z „rozgrzewki” na „o, tu już naprawdę zaczyna się fajna część dnia”.
Chatka na Rogaczu i podejście wyżej
Chatka na Rogaczu nie jest zwykłym punktem mijanym bez emocji, bo to miejsce ma swoją historię i górski charakter, który czuć od razu. Działa tu studenckie schronisko turystyczne, którego początki sięgają lat 60., a sama chatka stoi na polanie pod Rogaczem na wysokości około 685 m n.p.m. To właśnie takie miejsca sprawiają, że człowiek automatycznie zwalnia choćby na chwilę, nawet jeśli wcześniej zarzekał się, że dziś „idziemy tylko trasę i bez przystanków”. Zwykle kończy się jak zwykle.
Sam Rogacz dorzuca trasie trochę charakteru. To jeden z tych punktów, przy których nie chodzi wyłącznie o odbicie pieczątki w głowie, ale też o położenie na grzbiecie i otwarcie okolicy. W tej części Beskidu Małego często trafiają się prześwity i punkty, z których dobrze wypadają widoki na stronę Beskidu Śląskiego, a przy dobrej widoczności wzrok chętnie ucieka w stronę Szyndzielni i Klimczoka. Podejście od strony chatki potrafi już mocniej popracować w nogach, więc to fragment, który daje poczucie, że Magurka nie wpada do kieszeni za darmo.
Magurka Wilkowicka bez zbędnego nadęcia
Kiedy dochodzisz pod Magurkę, robi się wyraźnie bardziej „szlakowo”. To ważny węzeł tras w tej części Beskidu Małego, więc ruch bywa tu większy niż na wcześniejszych fragmentach pętli, ale akurat w tym przypadku trudno się dziwić. Magurka Wilkowicka ma 909 m n.p.m., należy do wyższych i najbardziej obleganych szczytów w paśmie, a bliskość Bielska-Białej robi swoje. To kierunek, na który wpada się zarówno na krótszy spacer, jak i na dłuższy dzień z dalszym ciągiem w stronę Czupla albo Przegibka.
Dużą robotę robi tu schronisko PTTK na Magurce, działające przez cały rok. Sam obiekt ma długą historię, bo pierwsze schronisko otwarto tu już w 1903 roku, a obecny murowany budynek stoi od 1913. Dzięki temu Magurka nie jest tylko punktem na mapie, ale miejscem, w którym naprawdę zbiegają się górskie plany, odpoczynki, herbaty, obiady i wszystkie te rozmowy, które zaczynają się od „to tylko na chwilę”, a kończą pół godziny później. Do tego z polan podszczytowych zwykle dobrze otwierają się widoki na Beskid Mały, Beskid Śląski i Beskid Żywiecki, a przy bardzo dobrej widoczności zdarzają się nawet dalsze obserwacje.
Zejście przez Sokołówkę do Bielska-Białej
Po zejściu z Magurki w stronę Sokołówki trasa dalej trzyma górski charakter, ale zaczyna już myśleć o powrocie. Sokołówka leży w głównym grzbiecie między Magurką a rejonem Przegibka i sama w sobie nie jest wielkim finałem dnia, tylko raczej dobrym łącznikiem, który porządkuje dalsze zejście. To właśnie takie miejsca lubię w beskidzkich pętlach najbardziej: nie muszą robić wielkiego show, wystarczy że dobrze sklejają trasę i nie pozwalają jej się rozsypać po drodze.
Dalej schodzi się już w stronę Bielska-Białej bardziej zdecydowanie. Ten fragment zamyka wycieczkę bez poczucia, że końcówka została doklejona na siłę, żeby tylko wrócić do punktu startu. Nadal jest tu las, nadal czuć górski teren, ale głowa powoli przełącza się już z trybu „idziemy zdobywać” na tryb „no dobra, to teraz jeszcze sensownie zejść i można myśleć o jedzeniu”. I uczciwie mówiąc, przy takiej pętli to całkiem zasłużony etap.
Mapa szlaku na Magurkę Wilkowicką z Bielska-Białej
TRASA: Bielsko-Biała – Rogacz – Magurka Wilkowicka – Sokołówka – Bielsko-Biała
Inne szlaki na Magurkę Wilkowicką
Po wejściu z Bielska-Białej łatwo zauważyć, że Magurka nie zamyka się w jednym oczywistym wariancie. Zależnie od strony podejścia ten sam kierunek potrafi mieć zupełnie inny rytm: raz bardziej konkretny od początku, raz spokojniej rozkręcony, a innym razem po drodze dochodzi jeszcze drugi szczyt i robi się z tego już pełniejszy dzień w Beskidzie Małym.
Komu bliżej do prostszego układu bez zbędnego kręcenia, temu może podejść szlak z Wilkowic przez Rogacz. Ten wariant szybciej łapie górski rytm i dobrze sprawdza się wtedy, gdy chcesz iść konkretnie, ale bez robienia z krótkiej wycieczki całej wyprawy.
Z kolei szlak ze Straconki ma w sobie bardziej spokojne wejście w trasę, które dopiero po chwili przechodzi w porządne podejście. To dobra opcja na taki półdniowy wypad, kiedy wszystko ma po prostu dobrze zagrać od startu do powrotu.
Jeśli sama Magurka to za mało, to szlak z Przełęczy Przegibek przez Magurkę i Czupel daje bardzo wygodny start i dość łagodny początek, a przy okazji dorzuca najwyższy szczyt Beskidu Małego. Taki układ pasuje wtedy, gdy chcesz zrobić coś więcej, ale nadal bez zbyt ciężkiego początku.
Na dłuższy, bardziej konkretny dzień dobrze wypada szlak z Międzybrodzia Bialskiego przez Magurkę i Czupel. Tu od początku czuć, że to już nie jest szybkie wyskoczenie na schronisko, tylko trasa dla tych, którzy lubią, kiedy wycieczka rozwija się etapami i naprawdę wypełnia kawał dnia.
Szlak na Magurkę Wilkowicką z Bielska-Białej (FAQ)
Najwygodniej podjechać w rejon Stalownika, gdzie przy wejściu szlaku w las jest mała zatoczka na kilka aut, a gdy tam nie ma już miejsca, sensowną opcją jest zostawienie samochodu przy ul. Stalowej w okolicy ruin dawnego szpitala. To właśnie ten start najlepiej pasuje do wariantu przez Rogacz, Magurkę i zejście przez Sokołówkę z powrotem do Bielska-Białej.
Tak, ale pod warunkiem, że początkujący nie oczekuje płaskiego spaceru, bo na tej pętli jest około 530 metrów podejścia i od początku trzeba uczciwie popracować nogami. To dobra trasa na pierwsze bardziej konkretne wyjście w góry, bo jest krótka, czytelna i prowadzi do schroniska, ale chwilami podejście jest wyraźne i lepiej wejść tu w normalnym tempie niż próbować od razu robić rekord dnia.
Nadaje się dla rodzin, które mają już dzieci przyzwyczajone do chodzenia po górskich ścieżkach, bo trasa nie jest długa, ale ma konkretne podejście i nie jest typem szerokiego, wygodnego spaceru przez cały czas. Najlepiej sprawdzi się wtedy, gdy celem jest spokojna wycieczka z przerwą w schronisku, a nie bardzo krótki rodzinny wypad z maluchem, który po dwudziestu minutach ogłasza strajk generalny.
Tak, na trasie znajduje się Schronisko Górskie PTTK na Magurce, więc po dojściu na grzbiet masz normalne miejsce na odpoczynek, coś ciepłego i chwilę przerwy przed zejściem. To jeden z największych plusów tego wariantu, bo schronisko stoi praktycznie przy samym celu wycieczki i dobrze domyka całą pętlę.
Tak, tę trasę można zrobić z psem, a na samej Magurce funkcjonują też informacje od odwiedzających, że do schroniska da się wejść z psem, przy czym obowiązują normalne zasady pilnowania zwierzaka i trzymania go pod kontrolą. W praktyce to dobry wariant na wyjście z psem, bo szlak jest leśny i dość naturalny, ale warto pamiętać, że przy schronisku i na popularniejszych odcinkach bywa więcej ludzi.
Po drodze przez Rogacz trafiają się prześwity i miejsca, z których otwiera się widok między innymi w stronę Skrzycznego, a sama Magurka daje już szersze panoramy na Beskid Śląski, Beskid Mały i Beskid Żywiecki. Z polany podszczytowej przy dobrej widoczności często widać między innymi Klimczok, Babią Górę, Pilsko, Wielką Raczę, Baranią Górę i Skrzyczne, więc jest na czym zawiesić wzrok na dłużej niż symboliczne trzy sekundy.
Najlepiej iść tu od wiosny do jesieni, kiedy leśne podejście jest suche, a widoki z okolic Rogacza i Magurki mają największą szansę naprawdę się otworzyć. Zimą też da się tę trasę zrobić, bo schronisko działa cały rok, ale wtedy trzeba liczyć się ze śniegiem, lodem i tym, że zejście przez Sokołówkę potrafi być bardziej wymagające niż wygląda na mapie przy kubku kawy.





