DŁUGOŚĆ SZLAKU
7.3KM
SUMA WZNIESIEŃ
614m
CZAS PRZEJSCIA
2:50h
TYP TRASY
Tam i z Powrotem
REGION
Beskid Mały
SCHRONISKO
Nie
NAJWYŻSZY PUNKT
930m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★★☆☆
Opis szlaku
Jeśli masz ochotę na krótki, konkretny wypad z porządnym podejściem, ten wariant na Czupel robi bardzo dobrą robotę. Start z Międzybrodzia Bialskiego pozwala wejść na najwyższy szczyt Beskidu Małego bez kombinowania z długą pętlą, a przy tym od początku wiadomo, że to nie będzie spacer w stylu „trochę pod górkę i jakoś się potoczy”. Tu jest krótko, ale podejście czuć w nogach, więc można wrócić z poczuciem, że góra jednak została zdobyta uczciwie. Całość w obie strony ma około 7,3 km, a sam szacowany czas przejścia to mniej więcej 2 godziny i 50 minut, więc to dobra opcja na szybszy wypad, ale nie taki całkiem z kapci.
To trasa dla tych, którzy wolą wejść, zrobić swoje i wrócić tą samą drogą, zamiast doklejać na siłę dodatkowe kilometry tylko po to, żeby zegarek sportowy był zadowolony. Czupel sam w sobie jest szczytem ważnym, bo to najwyższy punkt Beskidu Małego i jednocześnie jeden z wierzchołków zaliczanych do Korony Gór Polski. Nie jest to góra, która od progu rzuca w twarz wielkimi panoramami, ale właśnie w tym jest jej urok: najpierw solidne, leśne podejście, potem spokojny szczyt i satysfakcja, że najwyższy punkt pasma masz już odhaczony.
Start w Międzybrodziu Bialskim
Zaczynamy w Międzybrodziu Bialskim, w rejonie centrum i skrzyżowania, skąd szybko łapie się czerwony szlak. To wygodny start, bo w tej części miejscowości łatwo ogarnąć punkt wyjścia, a przy okazji jest też sensowna baza parkingowa w okolicy centrum i domu kultury. Nie trzeba długo przebijać się przez zabudowę, co przy takim wariancie jest dużym plusem, bo człowiek jedzie w góry, a nie po to, żeby pół wycieczki spędzić między płotami i bramami. Na początku jest jeszcze kawałek dojścia drogą i dojazdem do posesji, ale ten miejski wstęp szybko się kończy.
To właśnie tutaj dobrze widać, jaki charakter ma ten wariant. Nie ma długiego rozkręcania się, nie ma szerokiego, łagodnego wprowadzenia, po którym człowiek dopiero po godzinie orientuje się, że chyba jednak jest w górach. Szlak dość szybko zabiera się do roboty i zaczyna iść w górę na serio. Dzięki temu ten wariant uchodzi za jeden z najkrótszych i najbardziej bezpośrednich od strony Międzybrodzia Bialskiego, ale krótki wcale nie znaczy lekki, bo przewyższenie na tak małym dystansie robi swoje.
Podejście czerwonym szlakiem
Po starcie szybko zostawiamy za sobą zabudowania i wchodzimy w bardziej leśny odcinek. To ważne, bo ten szlak nie jest wariantem z długimi asfaltowymi przelotami, tylko raczej trasą, która po krótkim początku przechodzi w typowe beskidzkie podejście. Pod nogami pojawiają się odcinki gruntowe i leśne, miejscami bardziej strome, więc ten fragment potrafi przypomnieć, że nawet w Beskidzie Małym można się porządnie zagrzać. Kto liczy na „najkrótszy” w znaczeniu „najbardziej leniwy”, ten dość szybko zmieni zdanie.
Czerwony szlak wyprowadza nas w stronę Pod Rogaczem, a to miejsce jest jednym z tych beskidzkich punktów, które bardziej porządkują wędrówkę niż robią wielkie widowisko. Daje jednak czytelny sygnał, że najostrzejsza część podejścia jest już za nami albo właśnie dobiega końca, zależnie od tego, jak bardzo nogi lubią takie zabawy. Ten wariant jest mocno zalesiony, więc po drodze bardziej skupiasz się na rytmie marszu niż na staniu co chwilę do zdjęć. I może to nawet lepiej, bo dzięki temu idzie się równo, bez miliona rozpraszaczy i bez klasycznego „jeszcze tylko zrobię jedno foto”, które dziwnym trafem zabiera dziesięć minut.
Pod Rogaczem i Przełęcz pod Czuplem
Kiedy dochodzimy Pod Rogaczem, widać już, że trasa ma bardzo konkretny, prosty układ. To nie jest wycieczka, która co chwilę zmienia charakter i rzuca nowymi atrakcjami z rękawa. Tutaj idzie się po swoje, a kolejne punkty po drodze po prostu porządkują wejście na szczyt. Od Pod Rogaczem do Przełęczy pod Czuplem jest już krótki odcinek, więc można złapać oddech i poczuć, że szczyt jest naprawdę blisko.
Przełęcz pod Czuplem to z kolei miejsce, gdzie szlak robi się już bardziej „szczytowy” niż „podejściowy”. Sama przełęcz leży wysoko, tuż pod wierzchołkiem, więc nie ma tu poczucia, że najlepsze jeszcze bardzo daleko. To bardziej taki moment, w którym człowiek mentalnie przestawia się z trybu wspinania na tryb domknięcia wycieczki. I dobrze, bo ostatni odcinek na Czupel jest krótki, a przy takich końcówkach zawsze pojawia się to sympatyczne złudzenie, że nagle nogi odzyskały młodość.
Ostatni odcinek na Czupel
Z Przełęczy pod Czuplem odbijamy na krótki finałowy fragment i po chwili jesteśmy na szczycie. Czupel ma około 930–934 m n.p.m., zależnie od źródła i oznaczeń, ale najważniejsze jest to, że mówimy o najwyższym szczycie Beskidu Małego. To właśnie dlatego tak wiele osób celuje tu nawet wtedy, gdy sama góra nie jest najbardziej widowiskowa w regionie. Liczy się połączenie krótkiej, konkretnej trasy z faktem, że zdobywasz najwyższy punkt całego pasma.
Sam wierzchołek jest zalesiony i raczej spokojny niż efektowny, więc nie jest to ten typ miejsca, gdzie siadasz i przez pół godziny chłoniesz otwartą panoramę. Na Czuplu bardziej czuć satysfakcję z dojścia niż spektakl widokowy na samym czubku. Za to okolica szczytu, grzbiet i sąsiednie rejony Beskidu Małego mają już typowo beskidzki klimat: las, skrzyżowania szlaków i poczucie, że w kilka chwil można by pójść dalej choćby w stronę Magurki Wilkowickiej. Przy dobrej pogodzie w różnych punktach grzbietu zwykle pojawiają się też prześwity na okolice Jeziora Żywieckiego i sąsiednie pasma, choć sam szczyt nie robi z tego wielkiej sceny.
Powrót tą samą trasą
Powrót odbywa się dokładnie tą samą drogą i to akurat ma swój sens. Przy tak krótkim wariancie nie trzeba na siłę wymyślać innej drogi tylko po to, żeby wycieczka wyglądała ambitniej w opisie. Schodząc z Czupla do Przełęczy pod Czuplem, a potem dalej czerwonym szlakiem w stronę Międzybrodzia Bialskiego, dobrze widać, że to trasa zrobiona pod szybkie i konkretne wejście. Jest jasno, czytelnie i bez zbędnego kluczenia.
Przy zejściu trzeba jednak pamiętać, że to samo, co przy podejściu dawało solidny trening, teraz przekłada się na dość strome schodzenie. Na takich odcinkach łatwo przesadzić z tempem, zwłaszcza kiedy w głowie już siedzi parking i wizja czegoś zimnego do picia. Lepiej więc zejść spokojnie, bo kamieniste i leśne fragmenty potrafią być bardziej wymagające w dół niż w górę. A potem zostaje już tylko ostatni kawałek przy zabudowaniach i szybki powrót do punktu startu.
Mapa szlaku na Czupel z Międzybrodzia Bialskiego
TRASA: Międzybrodzie Bialskie – Czupel – Powrót tą samą trasą
Inne szlaki na Czupel
Na Czupel da się wejść na kilka sposobów i właśnie to jest w nim całkiem fajne — jedna góra, a każdy wariant trochę inaczej rozkłada akcenty. Z Międzybrodzia Bialskiego masz najkrótsze i najbardziej bezpośrednie podejście, ale obok są też opcje dłuższe, spokojniejsze, bardziej pętlowe albo po prostu takie, w których można dorzucić coś jeszcze po drodze.
Komu bliżej do dłuższego marszu niż do szybkiego „wchodzę i schodzę”, temu może podejść szlak od strony Tresnej. To wejście ma więcej drogi w nogach i lepiej pasuje na dzień, kiedy sam szczyt jest tylko częścią całego wyjścia, a nie jedynym punktem programu.
Szlak z Łodygowic brzmi z kolei sensownie wtedy, gdy chcesz iść spokojnym rytmem i bez ciśnienia na krótki, ostry strzał do góry. Ten wariant nie robi wielkiego zamieszania od pierwszych minut, tylko daje bardziej równe, spokojne podejście.
Trochę inny klimat ma pętla z Czernichowa, bo tutaj nie wracasz dokładnie po swoich śladach. To dobra opcja dla tych, którzy wolą zamknąć wycieczkę w kółko i mieć po drodze wrażenie, że trasa jednak trochę się zmienia, a nie tylko odtwarza w drugą stronę ten sam schemat.
Jeżeli sam Czupel to trochę za mało, to pętla przez Magurkę Wilkowicką z Międzybrodzia Bialskiego robi z tego już pełniejszą wycieczkę. W tym wariancie dochodzi schronisko i drugi znany punkt na trasie, więc dzień od razu układa się bardziej „beskidzko”, a nie tylko pod szybkie zdobycie najwyższego szczytu pasma.
A gdy zależy Ci na czymś wygodnym i bez przeciągania dnia, dobrze wypada też szlak z Przełęczy Przegibek przez Magurkę. To propozycja lżejsza, bardziej oczywista w przebiegu i taka, w której łatwo połączyć schronisko z Czuplem bez robienia z tego półdniowej wyprawy z ambicjami na rekord.
Najkrótszy szlak na Czupel z Międzybrodzia Bialskiego (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto w centrum Międzybrodzia Bialskiego, przy Centrum Kultury przy ul. Brodek 2 albo na publicznym parkingu przy ul. Brodek, bo stąd masz blisko do wejścia na czerwony szlak. To jest praktyczny start dokładnie pod ten wariant, bez podjeżdżania na Przegibek i bez kombinowania z innym początkiem trasy.
Tak, ale tylko dla początkujących, którzy są gotowi na dość mocne podejście, bo ten wariant jest krótki, ale stromy i na podejściu zbiera ponad 600 metrów przewyższenia. To nie jest technicznie trudny szlak, natomiast kondycyjnie potrafi zmęczyć bardziej niż dłuższe, łagodniejsze trasy w Beskidach.
Na starsze, sprawne dzieci jak najbardziej tak, ale z małymi dziećmi ten wariant może być po prostu zbyt stromy i męczący, szczególnie na podejściu czerwonym szlakiem. To nie jest trasa spacerowa na luźny rodzinny marsz z częstymi przerwami, tylko raczej krótki i konkretny wypad dla dzieci, które już dobrze chodzą po górach.
Nie, na tej trasie nie ma schroniska bezpośrednio po drodze ani na samym Czuplu. Najbliżej masz Schronisko PTTK na Magurce Wilkowickiej, ale żeby do niego dojść, trzeba odbić z opisanego wariantu i wydłużyć wycieczkę.
Tak, ten wariant spokojnie nadaje się na wyjście z psem, bo to normalny szlak pieszy bez odcinków wymagających wspinania czy używania rąk. Trzeba tylko pamiętać, że podejście jest strome i miejscami kamieniste, więc dla psa też będzie to konkretny wysiłek, a nie luźny spacer po dolinie.
Po drodze dominują leśne odcinki i ten wariant nie jest nastawiony na ciągłe panoramy, bo przez większą część wejścia idzie się wśród drzew. Sam Czupel jest szczytem zalesionym, więc na wierzchołku nie ma szerokiego, otwartego widoku i właśnie dlatego ta trasa daje bardziej satysfakcję z wejścia niż wielki finał widokowy na górze.
Najlepiej iść od wiosny do jesieni, kiedy leśne podejście jest suchsze i wygodniejsze, bo na tej trasie strome oraz kamieniste fragmenty najmocniej dają się we znaki właśnie przy mokrym podłożu. Zimą też da się wejść, ale wtedy ten wariant robi się wyraźnie bardziej wymagający i przy śniegu albo oblodzeniu dobrze mieć raczki, bo krótkie podejście potrafi wtedy naprawdę docisnąć.





