Gdy w Beskidzie Żywieckim zaczyna się ta „prawdziwa” cisza – nie ta z reklam, tylko taka, w której słychać własny oddech i stuk kijków o zmarznięty kamień – pojawia się przestrzeń na miejsca nieoczywiste. Schronisko Oźna jest dokładnie takim adresem. Nie stoi przy gwarnej dolinie ani tuż obok parkingu, nie kusi neonem, nie podaje wszystkiego na tacy. Zamiast tego ma w sobie coś z odkrycia: idziesz coraz wyżej, gubisz zasięg, a razem z nim tempo dnia codziennego, aż w końcu wychodzisz na polanę, gdzie budynek wygląda, jakby od zawsze czekał na powrót wędrowców.
To schronisko ma charakter „opowieści w drodze”. Część tej opowieści jest bardzo konkretna i wpisana w daty, dokumenty, lokalne realia i górskie mapy. Część – to już bardziej klimat: uczucie odcięcia od świata, historia szkoły „na końcu świata”, znikający i odradzający się szlak oraz wrażenie, że Oźna to miejsce, w którym Beskidy nadal potrafią być dzikie, a jednocześnie zaskakująco gościnne.
Gdzie leży Schronisko Oźna i dlaczego ta lokalizacja działa na wyobraźnię
Schronisko Oźna znajduje się w Beskidzie Żywieckim, w rejonie Worka Raczańskiego, na wschodnim stoku góry Oźna w grupie Wielkiej Raczy. To nie jest przypadkowy fragment mapy: Worek Raczański słynie z długich grzbietów, przygranicznego klimatu i tras, które potrafią dać i panoramy, i solidną porcję wysiłku, a przy tym wciąż omijają największe tłumy. Sam obiekt leży na wysokości około 823 m n.p.m., na niewielkiej polanie otoczonej lasem, z potokiem w pobliżu – wystarczająco wysoko, by poczuć górski charakter, i jednocześnie na tyle „po drodze”, by dało się tu zaplanować sensowny, kilkugodzinny wypad.
Administracyjnie schronisko przypisuje się do miejscowości Sól w gminie Rajcza, czyli tej części Żywiecczyzny, która jest wręcz stworzona do wędrowania: odcinek przy granicy ze Słowacją, rozrzucone przysiółki, leśne drogi, a obok znane szczyty grupy Wielkiej Raczy. Co ważne, okolica wchodzi w obszar Żywieckiego Parku Krajobrazowego – jednego z kluczowych, chronionych przyrodniczo obszarów Beskidów. To oznacza nie tylko piękne lasy i „zielone” doznania, ale też pewną naturalną surowość terenu: mniej infrastruktury, więcej przestrzeni i poczucie, że jesteś w górach, a nie w parku tematycznym.
W praktyce ta lokalizacja działa jak filtr. Przypadkowi goście zwykle tu nie trafiają, bo trzeba chcieć. A jeśli trzeba chcieć, to ludzie wchodzą w tryb wędrowca: uważniej patrzą, zwalniają, częściej zagadują innych na szlaku. Schronisko Oźna korzysta z tego w najlepszy możliwy sposób – pasuje do miejsca, nie próbuje go zagadać.

Od szkoły na polanie do schroniska: historia budynku, która tłumaczy wszystko
Jednym z najciekawszych elementów Schroniska Oźna jest to, że jego historia nie zaczyna się od turystyki, tylko od edukacji. Budynek powstał w 1963 roku jako siedziba szkoły podstawowej – niewielkiej, czteroklasowej, dla dzieci z okolicznych, górskich przysiółków. W realiach Beskidów połowy XX wieku takie „wysokie” szkoły były odpowiedzią na prostą potrzebę: skoro ludzie mieszkają wysoko, a zimą dojście do doliny potrafi być wyzwaniem, szkoła musi być bliżej domów, nawet jeśli oznacza to polanę w lesie i budynek, który bardziej przypomina surowy, funkcjonalny obiekt niż góralską chatę.
Szkoła działała do 1975 roku, a zamknięcie wiąże się z reformami i zmianami organizacji oświaty w tamtym czasie. I tu pojawia się pierwszy zwrot akcji: po odejściu uczniów budynek nie zniknął z mapy, tylko zmienił funkcję. Przejęło go Polskie Towarzystwo Schronisk Młodzieżowych, urządzając w nim sezonowe schronisko młodzieżowe. Przez kolejne dekady obiekt funkcjonował w turystycznym trybie „wakacyjnym”, w różnych organizacyjnych odsłonach, z których najbardziej zapamiętana to schronisko PTSM pod Oźną.
Z czasem wymagania rosły: standardy, przepisy, koszty utrzymania. Właścicielem nieruchomości było Starostwo Powiatowe w Żywcu, a działalność turystyczną prowadziło Towarzystwo Edukacji Ekologicznej i Turystycznej Nickulina w Rajczy. W 2019 roku budynek wystawiono na sprzedaż – po prostu dlatego, że utrzymanie i dostosowanie obiektu do aktualnych wymogów stawało się coraz trudniejsze. To typowa beskidzka historia: miejsce z potencjałem, ale w punkcie, w którym bez dużej energii i prywatnej determinacji zaczęłoby się powoli rozpadać.
I wtedy pojawiają się nowi gospodarze – Agnieszka i Wojtek – którzy schronisko znali od lat, bo chodzili po okolicy regularnie. Kupili obiekt i rozpoczęli remont oraz adaptację. W tej historii nie ma „cudu z dnia na dzień”: są lata pracy, odtwarzanie klimatu, dbałość o bryłę i detale, przywracanie budynkowi sensu. To dlatego Schronisko Oźna nie jest tylko „nowym miejscem na kawę”, ale reaktywacją pewnej beskidzkiej ciągłości: szkoła, schronisko młodzieżowe, cisza po zamknięciu i powrót wędrowców.

Szlaki do Oźnej: dawne trasy, współczesne dojścia i logika wędrowania
Wokół Oźnej od zawsze kręciły się ścieżki, które dla jednych były codziennością, a dla innych przygodą. W praktyce dojście do Schroniska Oźna często zaczyna się w Rycerce Górnej, w rejonie przysiółka Majerze, gdzie kończy się „łatwy” asfalt, a zaczyna górska konsekwencja. Ten wariant jest o tyle wdzięczny, że daje sensowny balans: około 5 km w jedną stronę i mniej więcej 230 m przewyższenia, czyli tempo rodzinne, ale nadal satysfakcjonujące. To trasa, na której góry nie męczą „na siłę”, tylko powoli wciągają – najpierw zabudowania, potem droga ku wyżej położonym przysiółkom, a dalej podejście, które w końcu prowadzi pod polanę i budynek schroniska.
Jest też wariant „od strony szlaków”, czyli podejście od rejonu Zwardonia i czerwonego szlaku w stronę Wielkiej Raczy. Ten czerwony szlak ma swoją historię sięgającą 1928 roku, kiedy wytyczył go Władysław Midowicz, a później – w latach 1951–1955 – zmienił barwy na czerwone. Dla osób, które lubią łączyć miejsca, Oźna może być świetnym „skrętem w bok” od głównej osi wędrówki: zejściem do spokojniejszego punktu, zanim wróci się na grzbiet.
Najmocniejszą opowieść niesie jednak dawny niebieski szlak, kojarzony jako „Szlak Partyzantów Radzieckich”. Został wyznakowany w 1957 roku, by upamiętnić działania oddziału partyzanckiego „Awangarda”. Niebieska trasa prowadziła między innymi dolinami potoków Słanica i Radecki, łącząc okolice Zwardonia i Rycerki Górnej, a w naturalny sposób zahaczając o schronisko na Oźnej. Z czasem szlak zlikwidowano – po zamknięciu schroniska przestał mieć sens praktyczny w codziennej turystyce – ale sama idea wraca wraz z reaktywacją miejsca. Dla wielu osób to nie jest tylko kwestia „wygody na mapie”, ale przywrócenia logiki wędrowania po tej części Beskidów: szlaki spinają schroniska, schroniska spinają ludzi, a ludzie nadają sens szlakom.
Co oferuje Schronisko Oźna: atmosfera, wnętrza, smaki i to „coś” po drodze
Schroniska mają różne charaktery. Jedne są głośne i towarzyskie, inne bardziej „stołówkowe”, jeszcze inne przypominają małe hotele w górach. Schronisko Oźna idzie w stronę kameralności, w której najpierw jest przestrzeń, potem gościnność, a dopiero na końcu infrastruktura. To miejsce, do którego często przychodzi się właśnie po to, by usiąść, odetchnąć i poczuć, że nie trzeba się spieszyć.
W praktyce schronisko bywa otwarte w weekendy, kiedy działa część gastronomiczna i można zajrzeć do odnowionych wnętrz. Klimat jest domowy, bez udawania. Mocno przebija się motyw prostych przyjemności: kawa, coś słodkiego, chwila przy stole po podejściu. W relacjach z trasy powtarza się też motyw schroniskowego kota o imieniu Gacław, który stał się jednym z tych małych „znaków rozpoznawczych”, jakie ludzie zapamiętują bardziej niż tablice informacyjne. Takie detale robią różnicę, bo w górach często nie wygrywa najbardziej rozbudowana oferta, tylko autentyczność.
Jednocześnie to miejsce ma bardzo konkretny potencjał: budynek jest niewielki, ale dzięki historii „szkoły na polanie” ma układ, który naturalnie sprzyja schroniskowej wspólnocie. W schronisku tego typu nawet krótkie spotkanie może zamienić się w rozmowę o trasie, warunkach na grzbiecie, o tym, czy lepiej iść dalej na Wielką Raczę, czy wrócić inną doliną. To nie jest przypadek, że Oźna działa na ludzi jak przycisk „reset” – wchodzisz i nagle chcesz mówić ciszej, bo otoczenie samo narzuca spokojniejszy rytm.
Warto też pamiętać o kontekście miejscowości Sól i całej gminy Rajcza, bo to dodaje schronisku dodatkowy wymiar „po wędrówce”. Sól jest znana ze źródeł solankowych, które mają wielowiekową historię, z wzmiankami sięgającymi co najmniej XV wieku, a w nowszych czasach pojawiają się tam również elementy infrastruktury związanej z solanką, jak tężnia. W praktyce oznacza to, że rejon Oźnej można przeżyć jako pełniejszą, jednodniową wyprawę: najpierw góry i schronisko, później zejście i krótki przystanek „dla oddechu” już w dolinie, w zupełnie innym klimacie niż górska polana.







